Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zaakceptować samotność i poczucie bycia przegrywem w życiu?

Jak zaakceptować bycie przegrywem i że będę sam całe życie.Odkad poddałem prawo jazdy po 8 nieudanych razach z 4 lata temu zdałem sobie sprawę że jako mężczyzna zawiodłem. Nie mam siły na nic i tylko wiem że po prostu nic nie osiągnąłem. Wiem że będę sam całe życie i przegrywem. Do tej pory pracuję w tej samej pracy od 4 lat jako pomocnik drukarza i myje jakieś rakle sita itp. i nie osiągnąłem nic mam zero perspektyw planu niczego mieszkam wciąż z rodzicami i wiem że jestem nikim. Mam już 23 lata i czuję że będzie tylko gorzej przez chwilę jedyna rzecz co mi pomagała to leczenie zębów u ortodonty to dawało mi jakąś cichą nadzieję że coś robię ale to za mało prawda jest taka że nie jest to żadne osiągnięcie a inni studiują osiągają robią coś. Dobrze że przynajmniej kobiety omijam są mądrzejsze lepsze więc wole unikać kontaktu z nimi już raz byłem wyśmiany więc teraz przynajmniej znam swoje miejsce. Wiec jak zaakceptować bycie przegrywem i samemu i to że jestem prawiczkiem jako mężczyzna po prostu jest to tez wstyd i obciach bo co by nie było żadna normalna kobieta nie chce frajera takiego jak ja?
Karolina Jatczak

Karolina Jatczak

Witam, 

Z tego co Pan opisuje czuje Pan, że nic już nie osiągnie. Rozumiem, że przez to, że nie udało się Panu zdać na prawo jazdy kilka razy, pojawiło się poczucie porażki, co jest zrozumiałe. 

 

Ma Pan jednak dopiero 23 lata, dopiero zaczyna Pan dorosłe życie, ma Pan wiele możliwości. Fakt że ma Pan pracę jest osiągnięciem, nie powodem do wstydu. W każdym wieku można pójść na studia czy zacząć inną pracę, porażki niestety też wpisane są w nasze życie, ale nas nie określają. Powodem dlaczego może Pan teraz tego nie widzieć, może leżeć głębiej.

 

Opisane przez Pana objawy sugerują, że może Pan cierpieć na depresję; brak sił, poczucie beznadziei i braku perspektyw. Czy był Pan na konsultacji psychiatrycznej? 

Jeśli mierzy się Pan z depresją leki oraz psychoterapia mogą być pomocne, możliwe że niezbędne. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

 

Karolina Jatczak


 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za wiadomość. Tak...to bardzo bolesne, kiedy człowiek zaczyna patrzeć na siebie wyłącznie przez pryzmat porażek i porównań. Słychać w tym dużo wstydu, zniechęcenia i przekonanie, że „już jest za późno” ale to są wnioski, które powstały z emocji i doświadczeń a nie obiektywny wyrok na całe życie. Taka jest moja perspektywa.

Najpierw jedna ważna rzecz: 23 lata to nie moment na podsumowanie życia, to etap, w którym wiele osób dopiero szuka kierunku, zmienia pracę, próbuje, rezygnuje i zaczyna od nowa i to, że coś nie wyszło (jak prawo jazdy), nie definiuje wartości jako mężczyzny ani człowieka, to jedno konkretne doświadczenie, nie tożsamość.

Myślę, że to, co może bardzo ciążyć, to sposób mówienia do siebie: „jestem nikim”, „przegrywem”. Umysł potrafi zbudować bardzo surową narrację, zwłaszcza po kilku trudnych doświadczeniach. Problem w tym, że kiedy zaczyna się w nią wierzyć, odbiera ona energię do jakiejkolwiek zmiany  i zamyka w miejscu. W rzeczywistości:

masz stałą pracę (to jest forma stabilności, nie „zero”), podjąłeś leczenie ortodontyczne (czyli jednak inwestujesz w siebie),próbowałeś zdawać egzamin wielokrotnie (to pokazuje wytrwałość, nawet jeśli efekt nie przyszedł).

Dla mnie to nie jest obraz „nikogo”, tylko osoby, która utknęła i straciła wiarę ale nadal funkcjonuje.

Jeśli chodzi o relacje czyli unikanie kobiet z powodu wstydu i jednego doświadczenia odrzucenia jest zrozumiałe ale bardzo wzmacnia samotność i przekonanie, że „tak już będzie zawsze”. Prawda jest mniej czarno-biała: ludzie są różni, a relacje nie opierają się wyłącznie na statusie czy „osiągnięciach”. Zamiast próbować „zaakceptować bycie przegrywem”, warto zrobić mały zwrot np: co jest jedną, najmniejszą rzeczą, którą możesz zmienić w najbliższym czasie? Nie całe życie naraz tylko jeden krok (np. zmiana zakresu obowiązków w pracy, kurs, powrót do prawa jazdy w innym trybie, kontakt z kimś).

Problemem nie jest to, kim jesteś „na zawsze”, tylko to, że teraz jesteś w miejscu bez kierunku i nadziei, a to jest stan, który można zmieniać, krok po kroku. Pamiętaj: wstyd związany z byciem prawiczkiem czy brakiem relacji jest bardzo społecznie nakręcony, dla wielu osób to wcale nie jest „dyskwalifikacja”, tylko coś, co po prostu jest częścią historii.

Nie trzeba zgadzać się na życie w roli, która tak bardzo boli...od tego właśnie zaczyna się zmiana, od zakwestionowania tego jednego zdania: „taki już jestem na zawsze” - bo nie jesteś. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan pisze, brzmi jak bardzo ciężkie myśli o sobie i dużo bólu. I ważna rzecz na początek: to nie jest obiektywna prawda o Panu, tylko sposób, w jaki teraz Pan na siebie patrzy.

Nie trzeba „akceptować bycia przegrywem”, bo to etykieta, która powstaje z porównań i rozczarowań. To, że ma Pan 23 lata, pracuje, próbuje coś zmieniać (jak leczenie zębów), oznacza, że jest Pan w procesie, a nie „skończony”.

To poczucie, że „wszyscy inni coś osiągają”, bardzo łatwo zniekształca obraz rzeczywistości i podkopuje poczucie własnej wartości. Do tego dochodzi wstyd i unikanie relacji, które jeszcze bardziej zamykają Pana w tym przekonaniu.

To, co Pan czuje – brak siły, bezsens, myśli o byciu „nikim” – to sygnał dużego przeciążenia, nie dowód na to, że taki Pan jest.

I jedno ważne zdanie: to nie jest kwestia tego, czy „kobiety chcą czy nie chcą”, tylko tego, jak Pan sam siebie widzi i traktuje.

Jeśli robi się bardzo ciężko, proszę nie zostawać z tym samemu – można zadzwonić pod 116 123 lub 800 70 2222 i porozmawiać anonimowo.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Dzień dobry. To, co o sobie Pan myśli, brzmi jak bardzo bolesna historia, którą nosi od dłuższego czasu. Kiedy człowiek długo czuje wstyd i porównuje się z innymi, łatwo uwierzyć, że tak już jest na zawsze, a jednak to są myśli, które przyszły z doświadczeń, a nie wyrok na całe życie. Można zacząć bardzo małymi krokami, trochę bardziej życzliwie traktując siebie i zauważając nawet drobne rzeczy, które robi Pan mimo braku sił.
Pomocne bywa też porozmawianie z kimś bez oceny, np. psychologiem, psychoterapeutą żeby nie zostawać z tym samemu. Zmiana nie musi być szybka ani spektakularna, wystarczy, że będzie możliwa i trochę lżejsza niż to, co jest teraz. Pozdrawiam 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Przeczytałam Pana słowa z dużą uwagą i poruszyło mnie to, z jak wielką surowością Pan siebie ocenia. Słyszę w Pana liście głęboki smutek, poczucie utknięcia w miejscu i przekonanie, że jako mężczyzna poniósł Pan porażkę. 

Zasługuje Pan na szacunek i zrozumienie, przede wszystkim ze strony samego siebie. Bardzo Pana zachęcam, aby nie zostawał Pan z tymi przytłaczającymi myślami sam. Spotkanie z terapeutą mogłoby pomóc Panu powoli zdjąć z siebie ten ciężar bycia najsurowszym sędzią własnego życia i zacząć dostrzegać w sobie człowieka, który ma prawo do własnego tempa i własnej drogi. 23 lata to wiek, w którym nic nie jest jeszcze przesądzone, a każda zmiana zaczyna się od jednego, nawet najmniejszego kroku w stronę łagodności dla samego siebie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Derealizacja, depersonalizacja. Proszę o pomoc.
Witam, mam 22 lata i od minimum 5 lat mam coś w rodzaju derealizacja. Odkąd urodził mi się syn i wyprowadziłem się z partnerką do miasta, to stało się jeszcze gorsze. Potrafię obudzić się w nocy i patrzeć na siebie z końca pokoju, a raczej patrzeć na swoje ciało, które śpi. Mam chwilowe zaniki pamięci, np. nagle budzę się i siedzę w tramwaju, ale nie pamiętam momentu, kiedy do niego wszedłem Większość czasu przebywam w swoim świecie, który stworzyłem w głowie. Pracę mam niewymagającą myślenia, tylko fizyczną i wg wzoru, więc czasami nawet nie wiem czy byłem w pracy, ponieważ nic z niej nie pamiętam. Nie wiem co robić, boję sie że kiedyś stracę kontrolę w 100% nad swoim ciałem i będę tylko obserwatorem swojego życia.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają.
Od wielu lat chodzę na terapię. Mam wrażenie, że coś jest nie tak, gdyż zmiany pojawiają się i znikają. Problem dotyczy zaburzeń lękowych, osobowości, autoagresji, depresji. Może po prostu nie działa na mnie dany nurt terapii. Poprawa powinna być już znacząca, a nawet wyleczenie całkowite. Jest to już dość uciążliwe, tak jak by ciągle czegoś brakowało, coś było nieprzepracowane. Co może by powodem?
Myśli rezygnacyjne - co może pomóc?
Jak sobie radzić z myślami rezygnacyjnymi?
Trudności w wyrażaniu emocji i poczucie niezrozumienia przez bliskich - jak odzyskać siebie
Często czuję się niezrozumiały przez otaczające mnie osoby. Nie potrafię rozmawiać o tych emocjach, miewam chęci powiedzieć o tym co czuję, jednak nie potrafię tego przedstawić, gdy nadarza się taki moment. Ciężko zebrać mi to w słowa, może pojawia się też obawy zbagatelizowania, czy też niezrozumienie ze strony bliskich. Mam żonę, psa, mieszkamy razem. W trakcie etapu dzieciństwa wiele widziałem, wiele słyszałem. W dzieciństwie często dostrzegałem problemy rodziców, głównie finansowe, w czym często uczestniczyłem widząc to wszystko. Rzadko moglem pozwolić sobie na coś więcej, jednak byłem świadomy, że rodzice robią co mogą. W tamtym czasie postanowiłem, że u mnie będzie inaczej. Jestem osobą, która zawsze chętnie pomoże bliskim nie oczekując nic wzamian, często sam tą pomoc oferuje. Jestem osobą, która lubi porządek, ideał, dużo analizuje. Z żoną jestem rok po ślubie, znamy się od kilku lat, od 4 lat razem mieszkamy. Rodzina jest dla mnie priorytetem, własne cele, własne wydatki nie istnieją dla mnie. Chciałbym lepszego życia dla swojej rodziny niż sam miałem, nie chciałbym mając w przyszłości dziecko obarczać je problemami. Staram się upiększać nasze życie, dbać o otoczenie, utrzymywać pewien standard. Dbać o żonę, zmieniam się nawet na lepsze, więcej słuchając. Czuję, ze zatracam w tym trochę siebie. Nie potrafię rozmawiać o emocjach. Często czuję, że rodzice, żona, bliscy nie liczą się z moim zdaniem, nie traktują mnie na poważnie, nigdy nie pytają co tak naprawdę chciałbym od życia, ciągle tylko oczekiwania, aby zmienić pracę na lepszą, bo kierowca dostawca przecież nie brzmi dobrze, nie zagwarantuje przyszłości, a po coś robiłem magisterkę. Jestem osobą ambitną, ale nie da się ukryć, że wszystko kosztuje i kieruje się w pracy jedną zasadą, praca to tylko pieniądz, aby ułatwić życie, zapewnić standard, utrzymać rodzinę, dać rodzinie coś więcej od życia niż sam miałem w dzieciństwie. Żona miała tego trochę więcej, stąd pewnie inne podejście. Nie mogę odnaleźć siebie, robię zawsze to co trzeba. Sprzątam, dbam o dom, podwórko, samochody, wszystko robię na czas. Bliscy postrzegają, że przesadzam, że "nakręcam się", gdy staram się poznać wszystko konkretnie od a do z, analizując. Więcej myślę o innych niż o sobie samym. Sam nie wiem dlaczego to piszę, co chciałbym usłyszeć, ale być może uzyskam to, czego nawet nie wiem, że szukam.
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.