Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy monodrama w terapii działa bez umiejętności aktorskich?

Na czym polega monodrama w psychoterapii? Czy jeśli nie mam podstawowych umiejętności odgrywania ról, to ta monodrama ma sens? Brałam udział kilkukrotnie w improwizacji aktorskiej i odgrywaniu ról i cóż nie jest to coś, w czym się odnajduje. Mam problem z odegraniem najprostszych rzeczy, jak na przykład wstyd czy inne emocje. Nie wspominając o konkretnych gestach, czy sytacjach. Cokolwiek mam odegrać, nie umiem jej odegrać, nawet jeśli w czuje się w role. Lubię aktorstwo, ale nie czuje predyspozycji do tego. Mój terapeuta zachęca mnie, abym spróbowała z nim zrobić te monodrame. Ja z jednej strony bym chciała, bo uważam, że teatr jest super narzędziem do wyrażania i przeżywania emocji i nie tylko. Jednak uważam, że jednak powinno się mieć jakieś umiejętności aktorskie, aby efekty były. Jednak trzeba się w czuć, odegrać to, wejść w role. Nie mówię tu o byciu profesjonalnym, ale o takim normalnym, podstawowym poziomie, a ja nie czuje się dobra w tym i sprawia mi to trudność. Czy taka osoba faktycznie ma szanse coś z tej monodramy wynieść?

Bartłomiej Bugowski

Bartłomiej Bugowski

To bardzo ważne pytanie! Monodrama w psychoterapii nie wymaga umiejętności aktorskich w tradycyjnym sensie. Nie chodzi o perfekcyjne odegranie roli, ale o eksplorowanie emocji i doświadczeń w bezpiecznej przestrzeni. W monodramie nie ma „dobrego” czy „złego” sposobu odgrywania – liczy się to, co czujesz i jak możesz to wyrazić w sposób, który jest dla Ciebie dostępny.

Jeśli masz trudność z odgrywaniem emocji, to właśnie monodrama może być pomocna. Nie chodzi o techniczne aspekty aktorstwa, ale o przeżycie i zauważenie emocji, nawet jeśli nie są one wyrażone w sposób teatralny. Możesz pracować z rekwizytami, symbolami, a nawet samym ruchem czy słowem, które nie muszą być „idealnie” odegrane.

Twój terapeuta może pomóc Ci znaleźć sposób, który będzie dla Ciebie komfortowy. Jeśli teatr jako forma wyrażania emocji Cię interesuje, ale masz obawy co do swoich umiejętności, warto spróbować podejść do tego bardziej intuicyjnie – nie jako aktorka, ale jako osoba, która chce lepiej zrozumieć siebie.

 

Jednocześnie każda metoda terapeutyczna może być dla kogoś łatwiejsza lub trudniejsza. Decyzja o korzystaniu z monodramy należy do mnie – jeśli uznam, że nie jest to coś, w czym chciałbym/chciałabym się angażować, zawsze mogę poprosić o inne narzędzia wspierające mój rozwój. Ważne jest, by terapia była dopasowana do mnie i moich potrzeb, a nie odwrotnie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry 

Dziękuję za to, że opisałeś tak szczegółowo swoją historię. Widać, jak wiele trudnych emocji i bezsilności się z nią wiąże. Opisana przez Ciebie sytuacja jest bardzo obciążająca psychicznie zarówno przez powagę oskarżeń, jak i przez napięcie, w jakim musisz funkcjonować od dłuższego czasu. Z Twojej relacji wynika, że partnerka mogła doświadczać epizodu zaburzeń psychicznych; podejrzenia bez podstaw, brak wglądu, odrzucanie bliskich, izolacja i specyficzne przekonania mogą wskazywać na objawy paranoiczne lub psychotyczne. Oczywiście jednoznaczną ocenę będzie mogło wydać dopiero badanie przez biegłych sądowych. Dobrze, że sprawa została skierowana na ścieżkę prawną i że pojawi się możliwość rzetelnej diagnozy. W takich sytuacjach kluczowe jest zadbanie o dobro dziecka, a żeby to było możliwe, konieczne jest dokładne rozpoznanie stanu psychicznego obojga rodziców i wpływu ich zachowań na córkę. Twoja postawa, spokój i gotowość do współpracy z sądem są bardzo ważne. W obliczu ciągłych oskarżeń i napięć łatwo o wyczerpanie emocjonalne i to zupełnie zrozumiałe, że czujesz się zmęczony. Warto, byś rozważył także wsparcie psychologiczne dla siebie nie dlatego, że coś jest z Tobą „nie tak”, ale byś miał miejsce, w którym możesz bezpiecznie rozmawiać, odreagować i poszukać własnych sposobów radzenia sobie w tej trudnej sytuacji. Czasem w takich procesach najważniejsze jest, by nie zostawać z tym samemu, szczególnie gdy zaufanie do rzeczywistości bywa zachwiane przez cudze przekonania i projekcje. Jeśli sytuacja będzie się przeciągać lub pogarszać, opinia specjalistów może być kluczowa nie tylko dla sprawy sądowej, ale także dla Twojego dalszego funkcjonowania jako ojca.

Masz prawo czuć zmęczenie i zagubienie. W tym wszystkim ważne jest, że nie poddajesz się, szukasz pomocy i stawiasz na dobro dziecka. Nawet jeśli teraz wydaje się to bardzo trudne, każde konsekwentne i spokojne działanie przybliża do rozwiązania.

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

Aleksandra Kaźmierowska

Aleksandra Kaźmierowska

Dzień dobry,

 

monodrama w psychoterapii to technika, która polega na tym, że klient odgrywa różne role lub postaci, często w formie monologu, aby lepiej zrozumieć swoje emocje, myśli, czy relacje. Może to być sposób na wyrażenie wewnętrznych konfliktów, przepracowanie trudnych doświadczeń lub spojrzenie na sytuację z różnych perspektyw.

W praktyce terapeuta może zachęcać pacjenta do odgrywania różnych ról, co pomaga mu zobaczyć swoje problemy z innej strony, zwiększyć samoświadomość i znaleźć nowe rozwiązania. To narzędzie jest szczególnie przydatne w pracy nad emocjami, relacjami czy wewnętrznymi konfliktami, bo pozwala na bezpieczne wyrażenie uczuć i myśli, które czasem trudno jest powiedzieć na głos.

 

Nie musisz mieć umiejętności aktorskich, aby skorzystać z techniki monodramy podczas sesji psychoterapii. Terapeuta będzie Cię prowadził i wspierał w odgrywaniu różnych ról czy wyrażaniu emocji, niezależnie od tego, czy czujesz się pewnie w aktorstwie, czy nie. Chodzi przede wszystkim o to, żebyś mogła bezpiecznie i swobodnie wyrazić swoje uczucia, myśli i wewnętrzne konflikty. To narzędzie służy do lepszego zrozumienia siebie i pracy nad trudnościami, a nie do oceniania Twoich umiejętności aktorskich.

 

Serdeczności 

Aleksandra Kaźmierowska 

 

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Monodrama w psychoterapii to metoda, która pozwala na eksplorację emocji, doświadczeń i konfliktów poprzez odgrywanie scen w pojedynkę. Nie wymaga ona umiejętności aktorskich w klasycznym sensie – nie chodzi o perfekcyjne „odegranie” emocji, lecz o ich autentyczne przeżycie w bezpiecznym środowisku terapeutycznym.
 

Jeśli masz trudność z wczuwaniem się w role w kontekście improwizacji aktorskiej, monodrama może być dla Ciebie inna, ponieważ jej celem nie jest występ, ale głębsze zrozumienie własnych uczuć. Nie musisz „umieć” odgrywać emocji, lecz pozwolić sobie na ich doświadczenie – czasem nawet samo wypowiedzenie myśli w określonym kontekście terapeutycznym może mieć wartość.
 

Warto się zastanowić: czy to trudność z odgrywaniem emocji, czy może bardziej z ich pełnym przeżywaniem i akceptacją w momencie ekspresji? Jeśli czujesz, że teatr jako narzędzie terapeutyczne Cię interesuje, może warto spróbować, traktując monodramę nie jako aktorstwo, ale jako eksperyment z własnymi emocjami. Co najgorszego mogłoby się stać, gdybyś dała sobie przestrzeń na ten eksperyment? Może to być ciekawa droga do odkrycia, jak możesz wyrażać siebie na swój własny sposób – bez presji na idealne „odegranie”. Masz pełne prawo do tego, by poszukać swojej indywidualnej formy ekspresji.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Czy warto rozważać diagnozę zaburzeń osobowości i powrót na terapię
Czy warto rozważać diagnozę zaburzeń osobowości i powrót na terapię, jeżeli pomimo posiadania dość dobrze wyćwiczonej umiejętności kognitywnej empatii (terapie i studia psychologiczne) i braku zainteresowania wykorzystywaniem innych w relacjach odczuwam, że mimo wszystko mam dość spore problemy o narcystycznej i histrionicznej naturze takie jak cykle funkcjonowania, na które składają się: fantazje idealizacyjne, w których stawiam siebie w roli głównego bohatera lub wyjątkowej osoby, oczekującej na podziw i uwagę innych oraz w konsekwencji nie możności zaspokojenia tych potrzeb okresy fantazjowania o deprecjonowaniu innych i przytłaczająca złość i pogarda. Choć staram się panować nad tym, aby nie eksponować tych stanów na zewnątrz, myślę, że wpływają znacznie na moje funkcjonowanie, chociażby przez dyktowanie na przemian odczuwania euforii i pogardy. Choć marzę o sobie jako towarzyskiej osobie, zauważam po latach, że tak naprawdę często odcinam się przebywając wśród ludzi w świat fantazji, jeśli nie spełniają moich dość nierealistycznych oczekiwań. Mam też dosyć spore problemy z szeroko pojmowanym ekshibicjonistycznym stylem bycia. Odczuwam problemy w cieszeniu się z przebywania z ludźmi, jeśli nie jestem w centrum uwagi. Choć prowadzę szczęśliwe relacyjnie poliamoryczne życie po terapii u psychoseksuologa, warto wspomnieć o wcześniejszych problemach z utrzymywaniem trwałej relacji, kiedy próbowałam być z jedną tylko osobą. Nie wiem, co sobie myśleć, ponieważ internet zalewa mnie komunikatami jak bardzo nieczuła i niezainteresowana problemami innych powinnam być, żeby "liczyło" to się jako NPD czy też mieszanka NPD/HPD.
Jak poradzić sobie z złością na byłego partnerki w obecnym związku?
Tworzymy z Partnerką, od niemal roku, związek. Jesteśmy oboje po różnych przejściach i widzimy w sobie nawzajem przyszłość. Planujemy zaręczyny. W mojej ocenie jesteśmy w dojrzałym związku, świadomi swoich uczuć. Partnerka była przez około 10 lat w związku z księdzem. Poznali się kiedy Kasia miała 22 lata i była w nieudanym związku w którym jej potrzeby emocjonalne nie były zaspokajane. Piotrek (ksiądz) jest od niej o 8 lat starszy. Kochali się, spędzali razem czas. Kasia planowała z nim wyjazd i założenie rodziny. Bardzo chciała mieć dzieci. On obiecywał jej odejście ze stanu duchownego i wspólne życie. I tak przez 10 lat. Koniec końców rozeszli się bo okazało się, że to były tylko puste obietnice. W tym czasie ten człowiek zaspokajał różne swojego potrzeby - od seksu, po unikanie samotności itepe. . W moim odczuciu - perfidnie ją wykorzystywał żeby zaspokajać różne swoje potrzeby i nie zostać samemu. Przez 10 lat Kasia nie miała normalnego życia. Musiała ukrywać związek, nie uczestniczyła w pełni w życiu towarzyskim wraz ze znajomymi, na wesela koleżanek chodziła sama, nie mogła publicznie spędzać czasu z osobą którą kochała, nie miała normalnego życia, normalnego związku. Podejrzewam, też że żyła w niewyobrażalnym stresie wyklęcia przez rodzinę i wspólnotę. Wiadomo, że to zawsze kobieta jest winna bo to ona uwiodła księdza. Dodatkowo Piotrek jest znajomym rodziny. Po zakończeniu związku zaczęła wchodzi w płytkie relacje oparte wyłącznie o seks, nie żałowała sobie przygodnych znajomości, które z relacjami nie miały nic wspólnego. Rozstali się mniej więcej 10 lat lat temu. Ten człowiek w dalszym ciągu jest obecny w jej życiu. Pomaga jej od czasu do czasu w różnych "męskich" sprawach. Odkąd się pojawiłem ta obecność jest na pewno mniejsza ale w dalszym ciągu jest. Mają mniej lub bardziej systematyczny kontakt. Kasia twierdzi, że temat jest wyczyszczony - ona zdaje sobie sprawę z krzywdy jaką wyrządził jej Piotrek, on podobno też, ona mu wybaczyła, przeżyła stratę tych lat i być może szansy na potomstwo(jesteśmy oboje w okolicach 40stki), przepłakała morze łez i chce iść przez życie dalej nie rozpamiętując tych straconych lat. Zaznaczę, że z tego co mówiła, nigdy nie poczuła do tego człowieka złości. Odkąd się dowiedziałem o całej sytuacji, nie mogę sobie poradzić ze złością na tego człowieka i z faktem, że Kasia nie potrafi wyrzucić go ze swojego życia (jest jej trochę wygodnie jak Piotrek pomaga w różnych rzeczach). Ten człowiek powinien nie dopuścić w ogóle do takiej sytuacji. Powinien pójśc po pomoc kiedy to się w ogóle zaczęło ale zamiast tego przez 10 lat mamił ją obietnicami wspólnego życia perfidnie ją wykorzystując i zabierając kolejne lata życia. Rok po roku. Miesiąc po miesiącu. Tydzień po tygodniu. Wiem, że już go nie kocha, ma wyłącznie sentyment. On jest jej jedynym męskim, bliskim znajomym. Nie potrafię sobie tylko poradzić ze świadomością tej ogromnej krzywdy i z faktem, że Kasia w dalszym ciągu utrzymuje z nim kontakt. Rozumiem, że ciężko jej będzie wyrzucić go z życia zupełnie bo mogą zacząć się pojawiać pytania ze strony rodziny na które ciężko będzie odpowiedzieć. Ona nigdy z nikim o tym nie rozmawiała. Nie miała z kim porozmawiać o związku z nim kiedy w nim była, kiedy przeżywała żałobę – przeżywała ją w absolutnej samotności. Miała kiedyś podejście do terapii – poszła na jedno spotkanie, twierdzi, że z ciekawości ale niestety nie zaiskrzyło między nią a terapeutką. Nie wiem czy to z ciekawości czy podświadomość podpowiadała jej że to może jej pomóc. Nie wiem jak mam sobie poradzić z poczuciem tej krzywdy i ze złością na tego człowieka. Mam jej w sobie niewyobrażalne ilośći. To nie jest moja krzywda ale czuję jakby Piotrek wyrządził ją również mi. Nie wiem czy Kasia faktycznie przerobiła w sobie ten związek i te stracone lata. Nie wiem czy da się to zrobić w samotności. Nie rozumiem faktu że ten człowiek jest nadal obecny w jej życiu. Chciałbym być pewien, że z tego wyszła i temat jest faktycznie jest zamknięty ale obecność Piotrka, w moim odczuciu, temu przeczy. Myślałem już o terapii par i sygnalizowałem to Kasi. Jest z jej strony zgoda. Zastanawiam się tylko od czego mielibyśmy zacząć pierwsze konsultacje. Być może to tylko ja mam problem – ze złością i poczuciem krzywdy. Będę zobowiązany za jakieś wskazówki.
Czy zachowanie terapeuty par jest etyczne? Prognoza „wiele lat pracy nad sobą” i brak reakcji na przemoc emocjonalną
Chciałbym prosić o obiektywną ocenę zachowania terapeuty par w kontekście etyki zawodowej i metodologii pracy. Na drugiej sesji, widząc mój skrajnie zły stan psychofizyczny (spadek wagi o 1,5 kg w tydzień, bezsenność – 1-2h na dobę, sięgnięcie po papierosy z nerwów przez osobę niepalącą), terapeuta sformułował przy partnerce tezę, że czeka mnie "wiele lat pracy nad sobą". W tamtym czasie stosowałem technikę "szarej skały" jako próbę ochrony przed eskalacją agresji i wciąganiem dzieci w konflikty przez żonę. Obecnie jesteśmy po ósmym spotkaniu: Terapeuta do dziś nie sprecyzował podstawy swojej tezy o "latach pracy". Moja partnerka regularnie używa słów terapeuty jako "amunicji" w kłótniach ("Nawet specjalista widzi, że to ty masz problem"), co pogłębia konflikt. Podczas sesji zgłosiłem brak poczucia bezpieczeństwa i silne objawy psychosomatyczne w obecności partnerki. Odwołałem się do Piramidy Maslowa, tłumacząc, że bez poczucia bezpieczeństwa trudno mi skupić się na pracy nad komunikacją. Terapeuta skwitował to stwierdzeniem, że prawdopodobnie nie rozumiem piramidy, że "być może to drabina Maslowa", ignorując zupełnie mój komunikat o stanie emocjonalnym. Moje notatki z przebiegu tygodnia i próby opisania konkretnych sytuacji są regularnie lekceważone. Moje pytania: Czy stawianie tak definitywnej prognozy na 2. sesji, bez wyjaśnienia merytorycznego, mieści się w standardach etyki? Jak ocenić postawę terapeuty, który zamiast odnieść się do zgłaszanego braku bezpieczeństwa i traumy somatycznej, wchodzi w dyskusję o nazewnictwie teorii psychologicznych? Czy terapeuta par ma obowiązek reagować, gdy widzi, że jego słowa są wykorzystywane przez jedną ze stron do stosowania przemocy emocjonalnej i kontroli w domu?
Czy zespół lęku uogólnionego (GAD) z epizodami depresyjnymi można wyleczyć samą psychoterapią, gdy jest w zaawansowanym stanie?
Dzień dobry Czy zespół lęku uogólnionego (GAD) z epizodami depresyjnymi można wyleczyć samą psychoterapią, gdy jest w zaawansowanym stanie? Dochodzi do tego szereg schorzeń somatycznych, które są psychosomatyczne. Od kilku miesięcy chodzę na terapię humanistyczną, ale boję się brać leków.... Mam 20 lat.
W momencie kiedy znalazłam się w szpitalu
Witam, W momencie kiedy znalazłam się w szpitalu dla nerwowo chorych po napadzie paniki, mój brat próbował wzbudzić we mnie lęk i strach, że ktoś podsłuchuje mój telefon, śledzi samochód, ze to ze się tam znalazłam to przez mojego partnera, który próbuje mi odebrać wszystko, co kocham. Radził mi też, że mogę zmienić osobę upoważnioną do otrzymywania informacji na temat mojego stanu zdrowia i nie musi to być mój partner. Czy zachowanie mojego brata jest normalne? W jakim celu wiedząc, że leżę w szpitalu, mi to mówił? Czy było to podyktowane wyłącznie troską o mnie? Proszę o odpowiedź.
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.