Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy monodrama w terapii działa bez umiejętności aktorskich?

Na czym polega monodrama w psychoterapii? Czy jeśli nie mam podstawowych umiejętności odgrywania ról, to ta monodrama ma sens? Brałam udział kilkukrotnie w improwizacji aktorskiej i odgrywaniu ról i cóż nie jest to coś, w czym się odnajduje. Mam problem z odegraniem najprostszych rzeczy, jak na przykład wstyd czy inne emocje. Nie wspominając o konkretnych gestach, czy sytacjach. Cokolwiek mam odegrać, nie umiem jej odegrać, nawet jeśli w czuje się w role. Lubię aktorstwo, ale nie czuje predyspozycji do tego. Mój terapeuta zachęca mnie, abym spróbowała z nim zrobić te monodrame. Ja z jednej strony bym chciała, bo uważam, że teatr jest super narzędziem do wyrażania i przeżywania emocji i nie tylko. Jednak uważam, że jednak powinno się mieć jakieś umiejętności aktorskie, aby efekty były. Jednak trzeba się w czuć, odegrać to, wejść w role. Nie mówię tu o byciu profesjonalnym, ale o takim normalnym, podstawowym poziomie, a ja nie czuje się dobra w tym i sprawia mi to trudność. Czy taka osoba faktycznie ma szanse coś z tej monodramy wynieść?

User Forum

Natalia

8 miesięcy temu
Bartłomiej Bugowski

Bartłomiej Bugowski

To bardzo ważne pytanie! Monodrama w psychoterapii nie wymaga umiejętności aktorskich w tradycyjnym sensie. Nie chodzi o perfekcyjne odegranie roli, ale o eksplorowanie emocji i doświadczeń w bezpiecznej przestrzeni. W monodramie nie ma „dobrego” czy „złego” sposobu odgrywania – liczy się to, co czujesz i jak możesz to wyrazić w sposób, który jest dla Ciebie dostępny.

Jeśli masz trudność z odgrywaniem emocji, to właśnie monodrama może być pomocna. Nie chodzi o techniczne aspekty aktorstwa, ale o przeżycie i zauważenie emocji, nawet jeśli nie są one wyrażone w sposób teatralny. Możesz pracować z rekwizytami, symbolami, a nawet samym ruchem czy słowem, które nie muszą być „idealnie” odegrane.

Twój terapeuta może pomóc Ci znaleźć sposób, który będzie dla Ciebie komfortowy. Jeśli teatr jako forma wyrażania emocji Cię interesuje, ale masz obawy co do swoich umiejętności, warto spróbować podejść do tego bardziej intuicyjnie – nie jako aktorka, ale jako osoba, która chce lepiej zrozumieć siebie.

 

Jednocześnie każda metoda terapeutyczna może być dla kogoś łatwiejsza lub trudniejsza. Decyzja o korzystaniu z monodramy należy do mnie – jeśli uznam, że nie jest to coś, w czym chciałbym/chciałabym się angażować, zawsze mogę poprosić o inne narzędzia wspierające mój rozwój. Ważne jest, by terapia była dopasowana do mnie i moich potrzeb, a nie odwrotnie.

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kacper Urbanek

Kacper Urbanek

Dzień dobry 

Dziękuję za to, że opisałeś tak szczegółowo swoją historię. Widać, jak wiele trudnych emocji i bezsilności się z nią wiąże. Opisana przez Ciebie sytuacja jest bardzo obciążająca psychicznie zarówno przez powagę oskarżeń, jak i przez napięcie, w jakim musisz funkcjonować od dłuższego czasu. Z Twojej relacji wynika, że partnerka mogła doświadczać epizodu zaburzeń psychicznych; podejrzenia bez podstaw, brak wglądu, odrzucanie bliskich, izolacja i specyficzne przekonania mogą wskazywać na objawy paranoiczne lub psychotyczne. Oczywiście jednoznaczną ocenę będzie mogło wydać dopiero badanie przez biegłych sądowych. Dobrze, że sprawa została skierowana na ścieżkę prawną i że pojawi się możliwość rzetelnej diagnozy. W takich sytuacjach kluczowe jest zadbanie o dobro dziecka, a żeby to było możliwe, konieczne jest dokładne rozpoznanie stanu psychicznego obojga rodziców i wpływu ich zachowań na córkę. Twoja postawa, spokój i gotowość do współpracy z sądem są bardzo ważne. W obliczu ciągłych oskarżeń i napięć łatwo o wyczerpanie emocjonalne i to zupełnie zrozumiałe, że czujesz się zmęczony. Warto, byś rozważył także wsparcie psychologiczne dla siebie nie dlatego, że coś jest z Tobą „nie tak”, ale byś miał miejsce, w którym możesz bezpiecznie rozmawiać, odreagować i poszukać własnych sposobów radzenia sobie w tej trudnej sytuacji. Czasem w takich procesach najważniejsze jest, by nie zostawać z tym samemu, szczególnie gdy zaufanie do rzeczywistości bywa zachwiane przez cudze przekonania i projekcje. Jeśli sytuacja będzie się przeciągać lub pogarszać, opinia specjalistów może być kluczowa nie tylko dla sprawy sądowej, ale także dla Twojego dalszego funkcjonowania jako ojca.

Masz prawo czuć zmęczenie i zagubienie. W tym wszystkim ważne jest, że nie poddajesz się, szukasz pomocy i stawiasz na dobro dziecka. Nawet jeśli teraz wydaje się to bardzo trudne, każde konsekwentne i spokojne działanie przybliża do rozwiązania.

 

Z pozdrowieniami 

Kacper Urbanek 

Psycholog, diagnosta 

8 miesięcy temu
Aleksandra Kaźmierowska

Aleksandra Kaźmierowska

Dzień dobry,

 

monodrama w psychoterapii to technika, która polega na tym, że klient odgrywa różne role lub postaci, często w formie monologu, aby lepiej zrozumieć swoje emocje, myśli, czy relacje. Może to być sposób na wyrażenie wewnętrznych konfliktów, przepracowanie trudnych doświadczeń lub spojrzenie na sytuację z różnych perspektyw.

W praktyce terapeuta może zachęcać pacjenta do odgrywania różnych ról, co pomaga mu zobaczyć swoje problemy z innej strony, zwiększyć samoświadomość i znaleźć nowe rozwiązania. To narzędzie jest szczególnie przydatne w pracy nad emocjami, relacjami czy wewnętrznymi konfliktami, bo pozwala na bezpieczne wyrażenie uczuć i myśli, które czasem trudno jest powiedzieć na głos.

 

Nie musisz mieć umiejętności aktorskich, aby skorzystać z techniki monodramy podczas sesji psychoterapii. Terapeuta będzie Cię prowadził i wspierał w odgrywaniu różnych ról czy wyrażaniu emocji, niezależnie od tego, czy czujesz się pewnie w aktorstwie, czy nie. Chodzi przede wszystkim o to, żebyś mogła bezpiecznie i swobodnie wyrazić swoje uczucia, myśli i wewnętrzne konflikty. To narzędzie służy do lepszego zrozumienia siebie i pracy nad trudnościami, a nie do oceniania Twoich umiejętności aktorskich.

 

Serdeczności 

Aleksandra Kaźmierowska 

 

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Monodrama w psychoterapii to metoda, która pozwala na eksplorację emocji, doświadczeń i konfliktów poprzez odgrywanie scen w pojedynkę. Nie wymaga ona umiejętności aktorskich w klasycznym sensie – nie chodzi o perfekcyjne „odegranie” emocji, lecz o ich autentyczne przeżycie w bezpiecznym środowisku terapeutycznym.
 

Jeśli masz trudność z wczuwaniem się w role w kontekście improwizacji aktorskiej, monodrama może być dla Ciebie inna, ponieważ jej celem nie jest występ, ale głębsze zrozumienie własnych uczuć. Nie musisz „umieć” odgrywać emocji, lecz pozwolić sobie na ich doświadczenie – czasem nawet samo wypowiedzenie myśli w określonym kontekście terapeutycznym może mieć wartość.
 

Warto się zastanowić: czy to trudność z odgrywaniem emocji, czy może bardziej z ich pełnym przeżywaniem i akceptacją w momencie ekspresji? Jeśli czujesz, że teatr jako narzędzie terapeutyczne Cię interesuje, może warto spróbować, traktując monodramę nie jako aktorstwo, ale jako eksperyment z własnymi emocjami. Co najgorszego mogłoby się stać, gdybyś dała sobie przestrzeń na ten eksperyment? Może to być ciekawa droga do odkrycia, jak możesz wyrażać siebie na swój własny sposób – bez presji na idealne „odegranie”. Masz pełne prawo do tego, by poszukać swojej indywidualnej formy ekspresji.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Nie potrafię czerpać satysfakcji z terapii
Uczęszczałam na terapię i nie potrafię czerpać satysfakcji z jej odbycia, nie potrafię wyciągnąć z tego treści dla siebie, mam poczucie, że jest to droga bez dobrego zakończenia i nie czuje aby mi pomagała :( Dodam, że mam problem w związku gdzie partner najprawdopodobniej ma cechy osoby narcystycznej bądź rys narcystyczny.
Chorując na depresję czuję się ciężarem, mam wrażenie, że zraniłam przyjaciółkę.
Dzień dobry. Jakiś miesiąc temu otrzymałam diagnozę, że mam depresję, jednak od 3 miesięcy chodzę na psychoterapię. Czuję się wszystkim wykończona. Wsparcie mam w bliskiej przyjaciółce, która niestety bardzo daleko mieszka, więc na ten moment nie jest możliwym by się spotkać. Czuję się dla niej ogromnym ciężarem i ogółem dla ludzi wokół mnie, choć nie wiedzą o mojej chorobie, bo nie są na tyle bliscy i raczej sądzą, że depresja to zwykły smutek. Jednak przyjaciółka zawsze mnie wspiera, dodaje otuchy, ciepłych słów, bo sama przez to przeszła. Odkąd choruję ciężko okazać mi wdzięczność, spróbować nowych pomysłów itp., ale naprawdę się staram i ona o tym wie, jednak ja czuję się jak pokraka. Jestem bardzo niecierpliwa w stosunku do samej siebie, bo za 2 miesiące matura, a ja się obijam zamiast pracować. Jednak kilka dni temu powiedziałam mojej przyjaciółce bardzo przykre słowa, które wprost nie dotyczyły niej, tylko ogółem świata i ludzi i musiały ją okropnie zranić. Czuję się jak najgorszą osobą na świecie, przeprosiłam ją szczerze i wyraziłam skruchy, jednak nie mam z nią kontaktu i boję się, że mnie porzuciła na dobre. Nigdy co prawda nie było takiej sytuacji, jednak mój mózg wymyśla same czarne scenariusze i mnie to okropnie męczy. Tak bardzo chciałabym być dla niej tak samo dobrą przyjaciółką jak wcześniej, kiedy jeszcze czułam się dobrze. Teraz czuję, że sprawiam same kłopoty, a na odległość pomoc jest zdecydowanie trudniejsza, gdy nie można np. dotknąć tej osoby. Bardzo się martwię czy te słowa nie były aż za mocne i czy nie zrobiła sobie krzywdy, choć raczej nie jest tego typu osobą. Nie kłóciłyśmy się, to była wymiana zdań, choć na trudne tematy i w pewnym momencie się wycofała i przestała się odzywać. Nie odczytuje wiadomości, nie jest aktywna nigdzie, martwię się, że tym razem może jednak mi nie wybaczy. Naprawdę żałuję tych słów i cofnęłabym je, gdybym mogła. Bardzo chciałabym już być zdrowa i myśleć samodzielnie niż mieć czarną płachtę na głowie, która czasem kontroluje moje myślenie.
Trudność w relacji terapeutycznej - nie jestem w stanie pewnych rzeczy mówić, mimo że powodują pogorszenie.
Mam problem z opowiadaniem swojemu terapeucie o swoich trudnościach, wyzwaniach, tym co czuje i tym podobne. Mam problem z wypowiadaniem się na głos w gabinecie. Mamy ustalone, że to, czego nie uda mi się wypowiedzieć na sesji stacjonarnej , będę wysyłała mu w wiadomości pisemnej na skype w formie pdf. Praktukujemy to i generalnie się to sprawdza. W ten sposób wie więcej o mnie. Dostaje dokument, który ma nawet 6-7 stron. Ostatnio odkryłam, że moja blokada jest spowodowana tym, że mój mózg nie chce wypowiadać tego, co mam w sobie z obawy o to, że znowu będę odrzucona przez to, że czegoś nie umiem, że nie zostane wysłuchana i zrozumiana tylko, że znowu usłysze "ja sobie z Tobą nie poradze". Tak powiedział psychoterapeuta przy mnie do mojej mamy, gdy miałam około 12 lat. Teraz boje się, że będzie tak samo. Mam te sytuacje przed oczami do dziś. Teraz mam 26 lat. Odważyłam się i mu o tym napisałam. Przez to boję się zaangażować, bo wiem, że im bardziej się człowiek angażuje, tym bardziej dostaje w twarz. Napisłam, że wiem, że zachowuje się jak dziecko nie rozmawiając o swoich wartościach, trudnościach. Odpisał tylko " no to to zmień". Tylko jak ja mam to zrobić? Wyzwaniem jest to, że gdy w dzieciństwie i wczesnej dorosłości opowiadałam o swoich trudnościach, problemach, to zawsze słyszałam "użalasz się nad sobą". Teraz zdałam sobie sprawę z tego, że nieświadomie nie chce opowiadać terapeucie o tym, że na przykład mnie uraził, że mam problem w relacji terapeutycznej lub innych życiowych trudnościach, ponieważ nie chce się nad sobą użalać. Mam wrażenie, że już sam fakt siedzenia w gabinecie, to oznaka użalania się nad sobą. To wzmacnia we mnie potrzebe rezygnacji z terapii, bo zaczęlam uznawać, że robię źle. Jestem w dziwnym etapie procesu terapeutycznego. Od ponad miesiąca mam dołek psychiczny z przełomowymi kilkoma dniami lepszymi. W przeciągu miesiąca już chyba 4 razy przerywalam terapie, ale mój terapeuta o żadnym nie wie, bo nie chce przejść mi to przez gardło. Czuje się w tym zagubiona, przytłoczona. Niby chce z nim współpracować, ale też nie chce się użalać nad swoim życiem. Mam wrażenie, że to jest śmieszne opowiadanie o sobie i nie powinnam tego robić. A z drugiej musze, bo mam kryzys w relacji terapeutycznej, który powinnien zostać przepracowany. Mianowicie czuje, że w pewnych kwestiach mnie nie rozumie i lekceważy moje wyzwania, a momentami wręcz je wyśmiewa.. A ja z obawą powiedzenia mu co mnie rani zdążyłam już znaleźć conajmniej 4 powody, dla którego to nieporozumienie jest moją wina i zdążyłam wziąć za to 100% odpowiedzialność za brak efektów w terapii. No więc, jak nie użalać się nad sobą opowiadając o sobie? Czym różni wygadanie się od użalania się? Pytam tutaj, ponieważ niezbyt dostałam w wsparcie w tym temacie od swojego terapeuty. Dostalam tylko info "no to to zmień". No to ja pytam- jak?
Nie chcę powiedzieć o tym, że czuję się gorzej, mam myśli samobójcze. Czy to wpłynie na sposób leczenia?
Mam pytanie, jeśli mam stwierdzoną depresję oraz stany lękowe i rozpocząłem leczenie- mam 13 lat- czy jeśli nie wspomnę, że czuję się coraz gorzej z każdym tygodniem i mam myśli samobójcze, to czy jakoś to może wpłynąć na leczenie?
Proszę o lepsze wsparcie w samotności - historia związana z mamą. Spotkania psychologiczne dały mi niewystarczającą pomoc i wiedzę.
Witam serdecznie, Zwracam się z uprzejmą prośbą o pomoc oraz praktyczno-realne wskazówki dotyczące poradzenia sobie z samotnością, brakiem oparcia w bliskich czy problemami związanymi z relacjami interpersonalnymi. Dokładnie rok temu zmarła mi mama, nigdy nie miałem znajomych, bliskich ludzi w oparciu, tylko na mamę mogłem liczyć, jednocześnie mama także blokowała mi możliwość spotykania się ze znajomymi, z racji nadmiernej obawy, że ktoś mi może zrobić coś złego. Niestety, kiedy zmarła, zostałem sam. Doświadczenia szkolne (szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum), gdzie w większości przypadków miałem złe autopsje związane z kontaktami z rówieśnikami (dokuczania, dogryzania, przemoc psychiczna, nadmierne ego, zuchwałość, wyższość nad innymi) spowodowały nadmierną troskę mamy nade mną w tej kwestii. Na studiach już było nieco lepiej, ale pandemia oraz okres po nim, kiedy wróciliśmy na zajęcia stacjonarne spowodowały powierzchowność relacji. Sam wielokrotnie próbowałem zagadywać do różnych ludzi, szukać nowych kontaktów, ale kończyło się albo zbytnimi moimi staraniami, kiedy ludzie mieli mnie gdzieś i przestawali się odzywać albo "zwracaniem uwagi" na to, iż za bardzo nachodzę daną osobę. Odkąd zmarła zupełnie nie wiedziałem co robić. Brak znajomych, brak wsparcia ze strony najbliższej i dalszej rodziny (poprzez fałsz, obłudę, ignorancje, arogancję, itp.) spowodował u mnie obłąkanie i niemożność odpowiedzenia na pytanie - co dalej. W poł listopada 2022 r. zgłosiłem się do psychologa i pierwsze wizyty były mało konkretne z wiadomego powodu - docieraliśmy się, Pani psycholog musiała mnie bliżej poznać, zdiagnozować problem, itp. Jednak jest wrzesień 2023 i dalej nie wiem, co mam dalej robić, z wizyt od listopada 2022 r. niewiele jak na razie wynika. Porady Pani psycholog są przynajmniej w moim odczuciu "zbyt płytkie i powierzchowne", porównywalne ze poradami znalezionymi ze stron internetowych (z tą różnicą, iż przynajmniej w internecie nie musiałem pieniędzy na wizyty wydawać). Pomimo wielu starań z mojej strony, co mógłbym dalej zrobić? Z góry dziękuję przeczytanie oraz odpowiedzi zwrotne, gdzie przynajmniej tutaj mógłbym opisać swój problem. Pozdrawiam serdecznie
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!