Left ArrowWstecz

Czy normalne jest utkwienie myślami wokół jednej osoby, ze względu na jej urodę?

Dzień dobry. Jestem kobietą homoseksualną. Dla mnie wygląd obiektów moich uczuć jest bardzo ważny. W swoim życiu poznałam wiele kobiet, które były atrakcyjne. Jednak kilka miesięcy temu poznałam pewną kobietę, której uroda ,, zwaliła mnie z nóg.'' Nigdy nie spotkałam kogoś tak przepięknego. Teraz wszystkie inne kobiety, które wcześniej wydawały mi się piękne, stały się brzydkie, albo co najwyżej przeciętne. Nikt bowiem nie jest w stanie dorównać urodą tej jednej wyjątkowej kobiecie. Niegdyś lubiłam podziwiać ładne kobiety, lecz teraz patrzę tylko na tą jedną osobę. Moja rodzina mówi, że to chore, bo podoba mi się tylko jeden człowiek, chociaż na świecie jest tak wiele równie pięknych kobiet, lecz dla mnie one po prostu nigdy nie dorównają tej jednej kobiecie. Czy to normalne, że niespotykana uroda tej osoby sprawiła, że inne kobiety w moich oczach są brzydkie? Z góry dziękuję za odpowiedź.
User Forum

Malwina

6 miesięcy temu
Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Dzień dobry, 

opisaną przez Panią sytuację można interpretować jako silne zauroczenie lub wyjątkowy zachwyt drugą osobą. 
Zdarza się, że gdy ktoś wywiera na nas bardzo duże wrażenie — emocjonalne, estetyczne czy romantyczne — percepcja innych osób tymczasowo się zmienia i nikt wydaje się nie dorównywać tej jednej osobie. 

Takie doświadczenie nie musi być niczym odbiegającym od normy. Warto przyjrzeć się temu bliżej, gdy zaczyna mieć to wpływ na samopoczucie, inne relacje lub gdy w jakiś sposób zaczyna negatywnie wpływać na Pani codzienne funkcjonowanie. 

Jeśli czuje Pani, że trudno Pani poradzić sobie z tymi przeżyciami, zachęcamy do rozmowy z psychologiem lub terapeutą. W bezpiecznej, neutralnej przestrzeni mogłaby Pani przyjrzeć się swoim uczuciom i potrzebom oraz lepiej zrozumieć przeżywane przez Panią emocje. 

Pozdrawiamy serdecznie, 
Zespół MyTherapy

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dorota Figarska

Dorota Figarska

To absolutnie normalne. Gdy spotykamy kogoś, kto wyjątkowo nas zachwyca, mózg bardzo silnie koncentruje uwagę właśnie na tej osobie. Pojawia się efekt idealizacji, który sprawia, że jej uroda staje się dla nas wyjątkowa. Wtedy inni ludzie automatycznie wydają się mniej atrakcyjni, bo są porównywani do tego „ideału”.  To naturalny mechanizm związany z zauroczeniem, estetycznym zachwytem i silnym skupieniem uwagi na jednym obiekcie uczuć. Nie świadczy to o niczym złym ani nienormalnym, tylko o tym, że trafiła Pani na kogoś, kto zrobił na Pani ogromne wrażenie.

 

Psycholog Dorota Figarska

6 miesięcy temu
Helena Kurmanajewska

Helena Kurmanajewska

Dzień dobry,

Dziękuję, że podzieliła się Pani swoim doświadczeniem. To, co Pani opisuje, jest dość częste – silny zachwyt może naprawdę zmienić sposób patrzenia na innych ludzi i sprawić, że jedna osoba wydaje się absolutnie wyjątkowa.

Chciałabym zaprosić Panią do refleksji nad dwoma kwestiami.

1. Jak dobrze zna Pani tę kobietę – jako osobę, czy głównie przez pryzmat wyglądu?
Wygląd może zrobić ogromne wrażenie, ale jest tylko jedną częścią człowieka. Osobowość, sposób bycia, wartości czy to, jak ktoś traktuje innych, często okazują się zupełnie inną historią. Jeśli zna ją Pani bardziej z obserwacji niż z relacji, intensywność uczuć może wynikać z idealizacji.

2. Czy to skupienie wpływa na Pani codzienne życie lub samopoczucie?
Jeśli to po prostu silny zachwyt, który nie ogranicza Pani kontaktów ani nie powoduje cierpienia, zwykle mieści się w normie. Jeśli jednak trudno Pani oderwać myśli od tej jednej osoby, a inne relacje czy aktywności tracą znaczenie, warto temu przyjrzeć się uważniej i z troską o siebie.

Silna fascynacja może być naturalną reakcją, ale warto obserwować, co się pod nią kryje i czy nie przysłania Pani szerszej perspektywy. 

 

 

Pozdrawiam,

Helena Kurmanajewska

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Malwina. To co, opisujesz brzmi jak silna fascynacja. Czasami się tak zdarza, że spotykamy na swojej drodze kogoś, kto na długo zostaje w naszej pamięci i przyćmiewa innych. To nie musi oznaczać niczego złego. Z czasem to uczucie może tracić na intensywności. Najważniejsze to byś nie biczowała się wewnętrznie z tego powodu. Pobądź z tym uczuciem, nie walcz z nim na siłę. Serdeczności!

 

Justyna Bejmert

psycholog

6 miesięcy temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, co Pani opisuje, jest zrozumiałym doświadczeniem silnego zauroczenia i idealizacji jednej osoby. W takich stanach percepcja bywa zawężona tj.  uwaga, emocje i wyobrażenia koncentrują się na jednym obiekcie, a inni tracą na atrakcyjności w porównaniu z nim. Nie jest to objaw „choroby”, lecz naturalny mechanizm psychiczny, który często pojawia się przy intensywnych uczuciach i fascynacji. Zachęcam do rozmowy z psychologiem, terapeutą w celu poszukiwania własnych zasobów. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

6 miesięcy temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Jest to zjawiskiem dość częstym i mieści się w normie psychologicznej. Silne zauroczenie lub zakochanie może sprawić że jedna osoba staje się wyjątkowa i dominuje w sposobie postrzegania innych ludzi. Mózg skupia uwagę na jednym obiekcie a reszta traci na atrakcyjności.

 

Nie jest to choroba ani coś nienormalnego. To efekt idealizacji i bardzo silnego pobudzenia emocjonalnego. Gdy ktoś zrobi na nas ogromne wrażenie estetyczne i emocjonalne naturalne jest porównywanie innych do tej jednej osoby i uznawanie ich za mniej atrakcyjne.

 

Z czasem jeśli emocje się uspokoją percepcja zwykle się wyrównuje. Jeśli jednak to skupienie zaczęłoby powodować cierpienie lub utrudniać funkcjonowanie wtedy warto byłoby się temu przyjrzeć głębiej. Na ten moment jest to raczej intensywna reakcja emocjonalna a nie problem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

5 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać.
Witam. Rozstałam się z dziewczyną, ciągle o niej myślę, chciałabym przestać. Pije 3 tydzień alkohol, czasem też nie mam ochoty żyć.
Boję się zachowań otoczenia, ponieważ jestem osobą społeczności LGBTQiA+. Zaczęło się od homofobii w rodzinie partnerki.
Dzień dobry, Jestem niebinarną nieheteronormatywną osobą. Ostatnio w rodzinie mojej dziewczyny wybuchła awantura o to, że najprawdopodobniej jestem lesbijką (są homofobiczni, nie wiedzą, że jesteśmy razem) i słowo to potraktowane zostało jak najgorsze wyzwisko. Sprawiło to także kryzys w moim związku (prawie doszło do zerwania, ponieważ moja dziewczyna nie czuła się bezpiecznie we własnej rodzinie). Od tygodnia czuję się przez to źle z własną queerowością. Mam wrażenie, że nie jestem akceptowany, że obcy ludzie są dla mnie niebezpieczni i mimo wcześniejszego noszenia "różowych okularów" teraz mam wrażenie, że one spadły i widzę społeczeństwo jednak jako nastawione negatywnie do osób takich jak ja. Boję się przez to nawet siedzieć obok mojej dziewczyny na ławce, bo za każdym razem jak widzę jakiejś spojrzenie, odbieram je jako obrzydzenie. Moi rodzice jak i moi bliscy znajomi są ok z tym kim i jaki jestem i wspierają mnie, jednak nadal boję się być sobą, boję się, że będę wyglądać jak "lesbijka" i przez to mogę znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji.
Transwestytyzm jako życiowa tajemnica: zmagania, wyzwania i relacje
Dzień dobry, Piszę z powodu wew. potrzeby wygadania się, podzielenia się swoim problemem. Nie mam komu się zwierzyć, zasięgnąć porady (wstyd).. Mam 30+lat i jestem transwestytą. Nikt o mnie nie wie, rodzina czy partnerka. Transwestytyzm uważam za największą tragedie swojego życia.. Zaczęło się to u mnie już w okresie szkoły podstawowej. Byłem wychowywany tylko przez kobiety, matkę i babcie. W domu nie było męskiego wzorca. Bardzo mnie ciekawiło jak matka czy babcia się malują, i tak to się od tego zaczęło. Od podglądania ich podczas robienia makijażu. Szybko nastąpiły moje pierwsze próby w tej materii. Bardzo mi się to spodobało i mimo młodego wieku 8/10+ miałem poczucie, że jest to coś na tyle osobliwego, że nikomu o tym nie mówiłem po prostu wstydziłem się tego. Z matką ani myślałem rozmawiać, nadużywała alkoholu, mówiąc wprost jest alkoholiczką z dosyć paskudnym charakterem. Już wtedy wiedziałem, że jestem z tym sam.. Lata mijały, przyszedł okres dojrzewania i doszły ubrania. W okresie gimnazjum pojawił się w tym wszystkim silny motyw fetyszu, który to wszystko napędzał i wszechobecne poczucie obrzydzenia do samego siebie. Miałem próby wyciszenia potrzeby do przebierania się, czy zobaczenia się choć na chwilę w damskiej wersji, jednak długo nie udawało mi się wytrzymać, najdłużej udało mi się wytrzymać ok. 2 lata. Potem wszystko wracało z nasilonym skutkiem. I tak jakoś żyłem.. Trochę podrosłem, motyw fetyszystyczny odszedł jednak jakaś wewnętrzna potrzeba przebrania się, czy pomalowania pozostała. Niesamowicie mnie to wycisza, daje poczucie jakiegoś wew. spełnienia (Nie myślę o zmianie płci, lubię swoje ciało) Z biegiem lat zacząłem to traktować jako hobby. Problemem jest to, że jest to moja życiowa tajemnica, żyję w związku, mam dziewczynę, już kupę czasu jesteśmy razem.. Jest mi wstyd przyznać się przed nią, że mam czasem taką potrzebę. Że było to kiedyś u mnie na tle fetyszystycznym (chociaż kiedys pytała czy mam jakieś fantazje czy fetysze).. Boję się jak to odbierze, transwestytyzm raczej nie jest dobrze odbierany. Sama nazwa dla wielu ma negatywny wydźwięk. To nie tak, że robię to w jakiś "ordynarny" sposób, że wyglądam jak zboczeniec. Staram się trzymać jakiś poziom, z biegiem lat, nabrałem sporo umiejętności w temacie charakteryzacji. Uważam, że mam dobrze wypracowany wizerunek, bardzo dużo serca i duszy w to wkładam..potrafię ucharakteryzować się na naprawdę ładną kobietę. Myślę, że na ulicy mało kto by się połapał. Jednak nie jest to coś, co po winno być powodem do dumy, zwłaszcza przed swoją dziewczyną. Męczy ciągłe myślenie o ewentualnym nakryciu.. Na każdym kroku mam obawę czy moje rzeczy (ciuchy, kosmetyki itd.) nie zostaną przypadkiem znalezione, lub czy nie zostanę przyłapany jak będę w pełni ucharakteryzowany. Już dawno chciałem o tym powiedzieć, o sobie co we mnie siedzi. Moja dziewczyna jest tolerancyjna, ale mamy skrajnie różne charaktery. Ja jestem spokojną, raczej wycofaną osobą ( introwertyk). Więc jakby nas opisać to chyba tylko jako ogień i woda. Nie mam pojęcia co robić. Obawiam się czy moje wyznanie nie obróci się przeciwko mnie.. kiedyś już się sparzyłem wyznając jedna sprawę.. Wiadomo, że ludźmi targają różne emocje, boję się czy to nie będzie co rusz "wypływać" przy jakiś nieporozumieniach czy kłótni. Niby potrafię z tym żyć, ale czuję się że jestem pod ścianą, że stąpam na krawędzi, że prędzej czy później wpadnę.. a co gorsze już sam nie wiem. Robiłem rozrachunek "za i przeciw" za każdym razem wychodzi więcej negatywnych pkt. Może to przez strach sam się nakręcam i kreślę, same najgorsze scenariusze, albo zaczyna działać instynkt samozachowawczy. Nie wiem już co robić, zle się czuje wobec mojej dziewczyny. Boje się, że moje wyznanie mocno się na niej odbije, mam poczucie, że nie mam prawa jej tym obarczać, burzyć jej spokoju zwłaszcza po tylu latach..
Potrzeba bycia wykorzystanym jako sposób radzenia sobie z traumatycznymi doświadczeniami
mam aktualnie 18 lat (tak w razie co jestem trans ftm) od już w sumie dawna, może około 4 lat czuje bardzo dziwną potrzebę.. którą jest zostanie zgwałconym. była u mnie kiedyś sytuacja jak miałem może 12 lat kiedy spotkałem się specjalnie z jakimś chłopakiem prawdopodobnie w wieku 15/16 lat gdzie powiedział że ma jakoś 13, w celu "przelizania się". byłem wtedy też dotykany w miejscach intymnych, i prawie zmuszony do innego aktu seksualnego. stety niestety, do niczego poważnego nie doszło, prawdopodobnie dlatego że pokazywałem że tego nie chce i nie chciał potem jakiś konsekwencji gdyby ktoś się dowiedział. po jakimś dłuższym czasie, kiedy poznałem już swojego partnera (też jest trans), i dowiedziałem się że miał również sytuację z wykorzystaniem seksualnym, i prawdopodobnym gwałtem czuję potężną zazdrość.. czuje że moje przeżycie nie było "wystarczające" bądź "poważne". od tego czasu ciągle czuję że chce zostać zgwałconym, i przez tą chęć specjalnie próbowałem się umawiać z "podejrzanymi" mężczyznami w tym celu. nawet jeśli to nie byłoby konkretnie to, to nawet już po prostu czuje potrzebę współżycia z mężczyzną.. mieliśmy już kiedyś z partnerem rozmowę o moich wiadomościach z tymi ludźmi kiedy się dowiedział, i obiecałem że tego już więcej nie będę robić. ale ta potrzeba jest tak silna że nie daje mi spokoju, ale wiem że jakbym coś takiego zrobił to z naszym związkiem byłby koniec ponieważ tak się umówiliśmy... nie mam pojęcia co mam z tym zrobić, czuje się tak bardzo okropnie i obrzydliwie przez to..
Jak mam zahamować moje uczucie do mojej przyjaciółki i opanować zazdrość?
Chodzę do liceum i tam poznałam wiele osob których mogę nazwać że są moimi przyjaciółmi, w tym jedną dziewczynę która jest mi wyjątkowo bliska. Nie od początku trzymałyśmy się ze sobą, ale z czasem się to zmieniło. Ona jest wyjątkowa i tak naprawdę nikt nie dawał mi tyle radości co ona. Gdy nasza znajomość się pogłębiła, to i moje odczucia do niej się zmieniły. Albo mi się wydawało albo faktycznie było tak że traktowała mnie specjalnie. Miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów i uwielbiałam spędzać z nią czas. Traktowała mnie trochę jak swoją dziewczynę, otwarcie ze mną flirtowała, albo robiła takie rzeczy którzy przyjaciele raczej nie robią, a zakochani już tak. Czułam do niej ogromną sympatię, jak nigdy dotąd, a podobało mi się w moim życiu parę chłopaków. Moim problemem była i jest dalej jej inna przyjaciółka, która jest o wiele bliżej z nią niż ja. Jestem o to cały czas zazdrosna i ciężko mi to opanować. Bardzo nie lubię jej przyjaciółki, co jeszcze bardziej pogłębia moją zazdrość. Całkiem niedawno powiedziałam moim znajomym że jestem osobą biseksualną. Uczucie jakim darzyłam moją przyjaciółkę tylko to potwierdziło. Ostatnio już myślałam że mi przeszło bo straciłam jakiekolwiek zainteresowanie jej osobą. Nawet była sytuacja gdzie miałam swój pierwszy pocałunek właśnie z nią i dalej byłam niezainteresowana. Ale słuchając piosenki która kojarzy mi się z nią i z naszymi wspólnymi chwilami gdzie zachowywaliśmy się jakbyśmy były w związku sprawiły że poczułam to co kiedyś na nowo. Nie chcę znowu przez to przechodzić bo boje się że nasza przyjaźń już całkowicie upadnie i boje się że zostanę zraniona z powodu jej przyjaźni z osobą której nie lubię. Poza tym chciałam się skupić na relacji z nowo poznanym chłopakiem. Jak mam zahamować moje uczucie do mojej przyjaciółki i opanować zazdrość?
Transpłciowość

Transpłciowość - co to jest i jak ją zrozumieć?

Transpłciowość to złożone zagadnienie związane z tożsamością płciową, które wpływa na życie wielu osób. W tym artykule omówimy, czym jest transpłciowość, jak wygląda proces korekty płci oraz z jakimi wyzwaniami mierzą się osoby transpłciowe.