Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak namówić mężczyznę z oporem do odwiedzenia lekarza z powodu problemów zdrowotnych

Proszę o podpowiedź, czy są jakieś skuteczne sztuczki psychologiczne, aby namówić mężczyznę do wizyty u lekarza? Sam mówi, że źle się czuje, ma problemy trawienne jak sam twierdzi poważne. Ale racjonalne argumenty do niego nie przemawiają. Ma irracjonalny opór. Boję się, że z powodu swej męskiej dumy i wizjii niezniszczalności nie pójdzie i będzie za późno, gdy doprowadzi się do skrajnego wyczerpania organizmu.
Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Pani Olu, 

Sztuczki są, ale z pewnością są też mało psychologiczne. :)

A tak całkiem poważnie to może pod takim zachowaniem, kryje się głęboko sięgająca obawa np. przed usłyszeniem diagnozy, lęk przed kontaktem z samym sobą? 

Z pewnością szczera rozmowa z partnerem to dobry początek drogi do zrozumienia, dlaczego odwleka on pójście do lekarza.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry,

słyszę że się Pani martwi o tego mężczyznę. Myślę, że może z tym oporem przed pójściem na wizytę lekarską, być związany lęk. Taki lęk o zdrowie, zachowanie dobrej formy.  Może warto porozmawiać i nazwać to co się dzieje w Pani i tym mężczyźnie. Można spróbować delikatnie, bez naporu, “ widzę że się obawiasz, ja też się o ciebie martwię i chciałabym, żebyś był zdrowy. Będę z Tobą, bardzo mi zależy na tym, żebyś dobrze się czuł.” Może rozmowa o uczuciach być pomocna.  Myślę też, że warto dać tej osobie czas, żeby sama do tego dojrzała, by pójść na wizytę. Presja powoduje, że człowiek się wycofuje.  Proszę także zwrócić uwagę na to, jak Pani reaguje. Określanie “męska duma”, “wizja niezniszczalności” to są oceny. Czasem warto po prostu być z taką osobą, dawać wsparcie bez słów. 

Życzę zdrowia

Marta Tarasiuk

Zobacz podobne

Jak pomóc przyjaciółce w trudnej sytuacji rodzinnej i życiowej?
Witam, postaram się w skrócie i obiektywnie. Mam znajomą którą znam od około 15 lat. Wychowywała się bez ojca, matka dość ją cisnęła na naukę i dobre studia. Jednocześnie chciała mieć rodzinę. Miała kilku facetów, jednego przez kilka lat lecz nic nie wychodziło. W końcu poznała jednego który dość dobrze rokował, zapewnił ją, że też chce mieć rodzinę i dom. Generalnie jej wymagania były takie, że zajmuje się dziećmi i domem a mężczyzna utrzymuje rodzinę. Na 3. roku studiów zaszła w ciążę z nim po krótkiej znajomości. W międzyczasie on jednak się rozmyślił i się rozstali. Później rodzina ją też namawiała, żeby skończyła studia, ale nie miał kto się zajmować dzieckiem, więc odnowiła kontakt z byłym (nazwijmy go Adam) i on jej pilnował dziecka w zamian za pomieszkiwanie u niej (miał blisko do pracy) ja również pilnowałam jej dziecka. Bywało ciężko ale skończyła studia. W międzyczasie szukała nowego partnera i wyjechała na krótko za granicę, lecz parter odesłał ją. Później ten Adam namówił ją na założenie firmy, która generalnie nie wypaliła. W tym czasie ojciec dziecka płacił ustalone niewielkie pieniądze lecz nie miał zbyt dużego kontaktu z dzieckiem. Pożniej kilkakrotnie wyjeżdżała do poznanych parterów i próbowała z nimi i dzieckiem zamieszkać lecz zawsze jakoś nie wychodziło. W koncu znalazła jednego i zaszła w ciążę. W międzyczasie założyła sprawę o wyższe alimenty i ograniczenie praw dla ojca starszego dziecka, czuła się przez niego oszukana. Ograniczyła też kontakt z matką i całą rodziną, a zostawiła tylko ze mną, Adamem i kilkoma byłymi facetami i byliśmy od pomagania i doradzania. Adam bardzo się angażował, dziecko się do niego przyzwyczaiło. Bardzo jest za nią, nawet kazał mi iść na spotkanie z tym ojcem dziecka zamiast niej żeby nie zobaczył, że jest w ciąży, mówi też że trzeba pomagać i ogólnie czuje się jak osoba z rodziny, cały czas doradza co ma robić w konfliktach z nimi. Jednak mieszkał na odległość a ona z nowym parterem i dziećmi w innym mieście. Jej matka i ojciec dziecka zaczęli jej szukać i znaleźli, jednak ona powiedziała że nie chce kontaktu, ale oni żądają wyjaśnień. Ogólnie to pierwsze dziecko jest takie bardzo podobne do ojca i w wyglądzie i zachowaniu, ma ciężki charakter i teraz gdy poszedł do szkoły, okazało się, że nie wiadomo czy zda pierwszą klasę, wobec czego zaczęła wyrabiać mu orzeczenia i przepisała do szkoły zdalnej. Ona ma dość go, mówi że najchętniej by go oddała. Ale jak mówię, że można do babci lub ojca dziecka to nie chce bo oni będą go wypytywać. Od początku było ciężko, ale teraz już sytuacja zrobiła się kuriozalna, nie umie podjąć żadnej decyzji, dzwoni do mnie i tych byłych partnerów po kilka razy dziennie i pyta co ma robić, odsyłam ją do psychologa ale nie bardzo chce iść, zreztą nie ma pieniędzy, pomyślałam, żeby napisać na forum i pokazać jej odpowiedzi. --- mniej obiektywnie: generalnie narzeka, że nikt jej nie pomaga, że nikt nie chce się zajmować jej dziećmi, że wszyscy się na nią uwzięli i ogólnie ma bardzo ciężko. Parter i ojciec drugiego dziecka raczej żyje swoim życiem i nie angażuje się za bardzo. Ja i Adam wielokrotnie jeździliśmy do niej, nieraz zabieraliśmy dziecko do siebie na kilka dni, też pożyczamy jej pieniądze itp. Zanim podejmie jakąkolwiek decyzję dzwoni do kilku osób i każdy musi doradzić i powiedzieć swoje zdanie, ona przekazuje rezcie co powiedziały tamte osoby i wybiera jedną z opcji, następnie jeśli się to rozwiązanie nie sprawdzi, narzeka że ta i ta osoba źle jej podpowiedziała Co myślicie o tym wszystkim. Ja już nie mam sił.
Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
Partner wymaga podziału wspólnych opłat na zasadach dla mnie nie okej. Co powinnam zrobić, czy to partner nie do życia?
Zaczęłam mieszkać niedawno z chłopakiem, z którym spotykam się od ponad pół roku. Pojawił się temat dzielenia się opłatami za zakupy spożywcze. On wcześniej wielokrotnie mówił, że nie jest dla niego ważne ile zarabiamy a w ten dzień powiedział ile zarabia - założył, że ja zarabiam więcej, więc pewnie jak się powinnam dokładać więcej. Dodam, że oboje zarabiamy więcej niż 99% społeczeństwa polskiego. Po szybkich wyliczeniach wyszło, że ja zarabiam o 10 tysięcy rocznie więcej od niego (dzisiaj okazuje się, że on zarabia o 5 tysięcy więcej ode mnie). W ogóle pisząc takie szczegółowe wyliczenia, czuję się zażenowana, że facet szuka okazji, aby mniej płacić procentowo, bo może ja więcej zarabiam od niego, ale to nie jest tutaj najważniejsze. On je około 30-50% więcej ode mnie. Nie gotuje, ja robię plany tego co będziemy jeść i za każdym razem pytam czy ten posiłek chciałby jeść i jest ok dla niego. On zaproponował, że będziemy płacić po połowie na zakupy spożywcze, ale on nie będzie się dokładał na "produkty luksusowe" takie jak maliny, borówki, mango itp. które kupuje raz na tydzień. Dodając do tego, że ja lubię "luksus" a dla niego ważne jest praktyczne podejście do życia, kupowanie polskich produktów i możliwość oszczędzania. Ujął to w ten sposób, jakbym była rozpieszczoną gwiazdą, która kupuje drogie nad wyraz produkty spożywcze, gdzie w praktyce mówimy o maksymalnie 150 zł na osobę w wyliczenie miesięcznym, o ile więcej musiałby zapłacić za jedzenie. Ja lubię zjeść naleśniki z malinami, zrobić sobie raz na tydzień lub dwa tygodnie łososia z mango i awokado albo zjeść do chleba awokado. Nie chce z tego rezygnować i nie chce się z tego tłumaczyć i nie chce jeść osobno tych posiłków, ponieważ on to uważa za towar luksusowy. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? Czy taki partner jest dobry na życie? Gdy nie rozumie potrzeb drugiej osoby? Czuję niechęć do niego, nie wiem czy słuszną, czy nie stresem związanym z przeprowadzką i zwolnieniem z pracy... Chciałabym również dodać, że niedawno zostałam zwolniona z pracy, w lutym kończy mi się wypowiedzenie i dostałam w piątek pierwszą odmowe w rekrutacji na kolejny etap a on zaczął taką rozmowę w niedziele. Mam oszczędności i do końca lutego będę miała jeszcze wypłatę, plus aktywnie szukam pracy i mam umówione rozmowę o prace.
Po nagłym rozstaniu, gdzie wspólnie stworzyliśmy dom i musiałam się wyprowadzić, nie potrafię poradzić sobie z myślą, że muszę zacząć żyć od nowa.
Dzień dobry ! Piszę w nietypowej może sprawie . Rozstałam sie z partnerem po 5 latach bycia razem, w tym 2 lata zaręczyn ,wyremontowaliśmy dom, w którym mieszkaliśmy razem rok ,wszystko co w nim jest wybraliśmy razem od okien po meble ,mieliśmy kota, którego musiałam zostawić . On ze mną zerwał z dnia na dzień twierdząc, że i tak nic z tego nie wyjdzie i nie będziemy razem szczęśliwi ,kłóciliśmy się często ,głównie przez jego mamę (jest jedynakiem ) mieszkała obok nas i lubiła się wtrącać, a ja nie ukrywałam niechęci do tego faktu ,nie ufałam mu za bardzo, bo wiele razy zawiódł moje zaufanie. Jednak bardzo go kochałam, był moją pierwszą największą miłością i nie mogę poradzić sobie z tym , jak człowiek, którego kochałam tak mocno i tyle razem stworzyliśmy dla naszej przyszłości, mógł tak prawie z dnia na dzień porzucić to wszystko ,z jednej strony rozumiem, że postąpił tak, bo się dużo kłóciliśmy, ale ja nigdy z niego bym nie zrezygnowała chyba, żeby mnie zdradził, ale starałabym się naprawić naszą relację do końca, a on nawet nie chciał dać nam ostatniej szansy, tylko zaczął mnie unikać ,nie odbierał telefonów i nie odpisywał ,mówił, że mam spać na kanapie, bo nie chce razem, oddalił się ode mnie tak mocno, że musiałam się wyprowadzić z powrotem do rodziców . Jest mi ciężko zrozumieć, że to jest już naprawdę koniec , zastanawiam się czy on naprawdę mnie kochał i mu zależało, skoro tak zrobił . Było wiele zgrzytów między nami, ale nigdy nie porzuciłabym go , nigdy. Chciałabym żyć już dalej i nie rozmyślać o tym, ale nie mam pojęcia jak mam to zrobić i jak sobie poradzić z tym całym bólem, który w sobie noszę ,wiedząc, że to co zbudowaliśmy razem dla naszej przyszłości już nie wróci i muszę zacząć od nowa . Proszę o poradę .
Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.