
- Strona główna
- Forum
- traumy, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości
- Czy to choroba...
Czy to choroba psychiczna, jak człowiek boi się własnych myśli i zachowań?
Anonimowo
Justyna Czerniawska (Karkus)
Obawa przed własnymi myślami i zachowaniami może być objawem różnych stanów psychicznych, ale nie stanowi samo w sobie choroby psychicznej. To, czy taka obawa jest uważana za objaw choroby psychicznej, zależy od kilku czynników, takich jak jej nasilenie, wpływ na funkcjonowanie osoby oraz inne towarzyszące objawy.
Jeśli obawa przed własnymi myślami i zachowaniami wpływa negatywnie na codzienne życie i funkcjonowanie, warto poszukać pomocy specjalisty.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
z tak krótkiego opisu trudno wnioskować o zaburzeniach psychicznych czy stawiać diagnozę przez internet. Ważne są pewne aspekty takiego lęku, czy są jakieś przyczyny tego stanu, czy myśli nasilają się, powtarzają itp. Istotne jest również Twoje funkcjonowanie w rolach życiowych; czy jest ono prawidłowe czy znacznie zakłócone. W przypadku znacznego dyskomfortu sugeruje kontakt ze specjalistą.
pozdrawiam
Alicja Sadowska
Dzień dobry,
Tutaj definitywnie mamy za mało informacji, aby wnioskować o chorobie. Natomiast jeśli zauważa Pan/Pani, że strach przed własnymi myślami czy zachowaniami zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie i sprawia dyskomfort, to warto zgłosić się do specjalisty, aby podczas konsultacji psychologicznej omówić ten strach, jego okoliczności i częstotliwość. Sama obawa może być w jakiś sposób objawem, natomiast ciężko mówić o zaburzeniu psychicznym. Specjalista na pewno pomoże rozwiać wątpliwości i ewentualnie pokieruje na dalsze kroki ku lepszemu samopoczuciu.
Życzę powodzenia i pozdrawiam,
Alicja Sadowska
Psycholog
Monika Wróbel-Rojek
Dzień dobry,
Nie ma pewności, by twierdzić, że obawa przed własnymi myślami i zachowaniem to objaw choroby psychicznej. Jeśli jednak doświadcza Pan niepokojących myśli i podejmuje nieakceptowalne zachowania, to warto to skonsultować ze specjalistą, który pomoże ustalić ich przyczynę i zaoferuje odpowiednie wsparcie.
Pozdrawiam,
Monika Wróbel-Rojek
Psycholog, psychoterapeutka CBT

Zobacz podobne
Dzień dobry, jestem mężczyzną w wieku 31 lat. Jestem DDA i mam duży problem ze swoimi emocjami. Od kilku miesięcy jestem singlem po długoletnim związku. Już wcześniej wiedziałem, że moja głowa nie reguluje emocji w zdrowy sposób, ale w jakiś sposób byłem w stanie z tym żyć. Mam wrażenie, że posiadam syndrom uzależnienia emocjonalnego. Wchodząc w nową relację, chorobliwie potrzebuje uwagi tej drugiej osoby i znaków, że nadal jest mną zainteresowana. Gdy ich nie otrzymuje wpadam, w jakiś stan nerwowy, który nie pozwala mi normalnie funkcjonować. Nic nie jest w stanie go zagłuszyć. Nie jestem w stanie odwrócić uwagi od tych emocji. Nie obejrzę filmu, nie przeczytam książki, nie mogę normalnie funkcjonować, bo cały czas moje myśli krążą wokół banalnego braku nowej wiadomości. Jednocześnie sam nie nawiążę kontaktu, ponieważ moja głowa uważa, że w ten sposób się narzucam i nie spełni to moich chorych oczekiwań i tak tłumię w sobie te emocje, które mnie powoli niszczą... Dopiero wracam do normalności, jeżeli moje podświadome wymagania zostaną spełnione i ta druga strona się do mnie odezwie albo w jakiś inny sposób pokażę, że jej zależy. Po zakończeniu rozmowy/spotkaniu za chwilę znowu wraca ten stan. Przed moim ostatnim związkiem sytuacja była podobna, ale wszystko się szybko potoczyło, bo zamieszkaliśmy razem i w jakiś sposób zostało to zamaskowane, bo jednak miałem tą świadomość, że się zobaczymy w domu, po pracy, natomiast przez te lata nie zniknęło to całkowicie i też było dużo sytuacji, w której potrzebowałem dowodu na zainteresowanie mną. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że moja inicjatywa nie wystarcza, a wręcz pogarsza sprawę. Potrafię też być złośliwy, wzbudzać specjalnie zazdrość, żeby naocznie zobaczyć, że zainteresowanie nadal jest, jednocześnie to ja jestem zazdrosny, ale nie chce tego pokazywać, bo uważam, że to oznaka słabości... Nie mogę tak żyć. Związek się skończył, buduję kolejną relację i mam wrażenie, że przechodzę przez piekło, a nie przez najlepszy czas relacji. Byłem u psychiatry i zostały mi przepisane psychotropy (Asentra). Mam wrażenie, że mój stan się delikatnie poprawił. Dostałem zalecenie od psychiatry, żeby uczęszczać na psychoterapie w kierunku "powtarzających się schematów". Generalnie już jakiś czas temu byłem dwukrotnie na spotkaniu z psychoterapeutą, ale bardziej skupiałem się na swoim dzieciństwie i sobie jako DDA i miałem wrażenie, że nie jestem rozumiany, że nie potrafię fachowo nazwać problemu, z którym przychodzę, że rozkopuję mnóstwo wątków. Spotkania polegały na moim monologu. Miałem wrażenie, że to ja prowadzę spotkanie. Teraz chyba potrafię nazwać to z czym się borykam - uzależnienie emocjonalne, ale czy na pewno? Stąd mój post u Państwa. Zraziłem się do spotkań z psychoterapeutą i nie wiem co robić, a nie mogę tak funkcjonować. Czuję, że każdy taki dzień mnie niszczy od środka. Słabo śpię, w sytuacji nerwicy nie jem... Wiem, że bez terapii nie dam sobie rady, ale od czego to znowu zacząć? Mam już dość opowiadania ciągle o tym samym. Tym razem widzę problem. Zakładam, że objaw uzależnienia emocjonalnego nie wpływa na mnie tylko przy budowaniu relacji, ale też w innych aspektach życia, aczkolwiek przy budowaniu nowej relacji działa na mnie najbardziej destruktywnie. Będę Państwu wdzięczny za każdą wskazówkę, bo mam już serdecznie dosyć i jestem na skraju :-(

