
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Partner przekracza...
Partner przekracza granice, obraża mnie, wytyka. Czy ja przesadzam?
Ewa
TwójPsycholog
Dzień dobry Ewo,
odpowiadając na Twoje pytanie - nie, nie jesteś zbyt wrażliwa. Na początku chciałabym również pogratulować Ci świadomości tego, skąd brały się Twoje przeszłe zachowania i decyzje- dokładnie tak, jak mówisz, dzieciństwo ma ogromny wpływ na późniejsze funkcjonowanie, a dorastanie w dysfunkcyjnej rodzinie szczególnie może je zaburzać. W relacjach jednym z ważniejszych aspektów wydaje się być wzajemny szacunek. Zostały przekroczone pewne Twoje granice osobiste. Czy potrafisz je nazwać? :)
Słowa “na twoim miejscu(…)” nie powinny mieć miejsca wobec nikogo. To, że reagujesz na przekroczenie swoich granic, nie oznacza, że czegoś nie przepracowałaś - wydaje się być wręcz przeciwnie. Słowa dot. własności nie są na miejscu, ponieważ uprzedmiotowienie jest formą przemocy psychicznej. Cieszy mnie, że reagowałaś na wyrażenia, które Cię obrażały. Pamiętaj, że nie odpowiadasz za reakcje i postrzeganie partnera.
Piszesz, że dla partnera najważniejszy jest wygląd. Czy Twoja potrzeba pracy nad samooceną wynika dokładnie z tego faktu? Czy to jest Twoja potrzeba, czy partnera, byś w jakiś sposób się zmieniała? Zachęcam do refleksji i szczerej rozmowy z partnerem na temat tego, co Mu komunikowałaś, jak i dalej chcesz zakomunikować.
Ważne byśmy budowali taką relację, jaką chcemy budować. Relacja nie powinna zaburzać funkcjonowania. Zachęcam do refleksji na ten temat oraz konsultacji z psychologiem_żką - możecie wspólnie przepracować to, co się wydarzyło w trakcie związku oraz zastanowić się nad dalszymi krokami :)
Trzymam kciuki.

Zobacz podobne
Od 23 lat jestem w związku, od 20 w małżeństwie.
Mamy 19-letniego syna. Ostatnie 3 lata to rozmowy bardzo często przechodzące w ostre kłótnie moje z synem o szkołę, o nałogi, maturę, zaniedbywanie obowiązków domowych i szkolnych, w końcu o jego stosunek do mnie i żony. W końcu "przelało się".
Nie umiałem odczytać bardzo mocnych sygnałów od żony, która nie mogła poradzić sobie z tym, jak wyglądają moje relacje z synem. Z jej perspektywy było w tej relacji bardzo dużo nienawiści. Sprowokowana przez te powtarzające się sytuacje żona zaczęła widzieć mocniej złe cechy, których było w naszym związku więcej. Chodzi o moje częste granie w piłkę, które wiązało się z zostawianiem żony na 2-3 godziny w domu dwa lub trzy razy w tygodniu, moje takie "wsobne" złości na naszych zajęciach z tańca, o niewykazywanie przeze mnie radości z każdego nawet najmniejszego sukcesu syna.
Kocham syna i kocham żonę, której miłość chcę odzyskać.
Pragnę również odbudować zdrową relację z synem.
Żona twierdzi, że już nic nie da się zrobić. Od kilkunastu miesięcy nie ma między żoną i mną kontaktu cielesnego. Wspieram żonę w jej staraniach o większą niezależność. I jestem bezradny. Nie wiem, co robić...

