Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy problemem jestem ja czy mój partner? Zdrada czy lęk w związku?

Witam, przychodzę z problemem dotyczącym mojego związku. Mój chłopak od samego początku był bardzo zaangażowany w naszą relację. Jeździł do mnie po 6 godzin dziennie w jedną stronę, byle mnie zobaczyć, nawet tylko na te 5 godzin. Od samego początku czułam się przy nim bardzo dobrze, czułam wewnętrzny spokój, bardzo dobrze mnie traktował, dzwonił codziennie, pisał — no, ideał.

Pojawiały się sygnały, które trochę mnie niepokoiły — typu mówienie mi, że mnie kocha po dwóch tygodniach znajomości lub deklarowanie z własnej inicjatywy, że nigdy nie miał przygód na jedną noc, nigdy nie miał Tindera, nigdy nie zdradził itd. Nie zadawałam mu tych pytań — on sam z siebie mówił mi takie rzeczy, co było dla mnie dość dziwne, ale to ignorowałam.

Zamieszkaliśmy ze sobą dość szybko, bo po około 3 miesiącach związku — to ja przeprowadziłam się do niego. Po około miesiącu wspólnego mieszkania zauważyłam, że zaczął się dziwnie zachowywać ze swoim telefonem. Ja wtedy, myśląc, że jesteśmy w zdrowym, normalnym związku, zapytałam go wprost, czy wszystko dobrze, bo zauważyłam zmianę. On zareagował dość defensywnie, powiedział, że potrzebuje chwili, po czym zapytał, co chcę zobaczyć, i odblokował telefon, zastrzegając, że nic się nie dzieje, że robi to nieświadomie (powiadomienia też miał wyłączone). Ja, nie chcąc wyolbrzymiać, zakończyłam temat.

Niestety, nie dawało mi to spokoju, bo później doszło jeszcze to, że wracał z pracy podrapany… Ogólnie rzecz biorąc, zachowywał się jak typowa osoba, która zdradza, z tym że mimo wszystko bardzo dbał o mnie i ciągle powtarzał, jak bardzo mu na mnie zależy i jak bardzo chce, abym była spokojna odnośnie zdrad, bo on nigdy czegoś takiego nie zrobi.

Później doszło do sytuacji, gdy przyłapałam go na oglądaniu filmów dla dorosłych. Oczywiście również normalnie podeszłam do sytuacji, pytając go, czy ma silną potrzebę to robić i dlaczego to robi. Po dłuższej dyskusji stwierdził, że nie będzie tego już robił, że potrafi przestać, jeżeli tylko chce, i zrobi to dla mnie.

Niestety, mimo to miałam podejrzenia, że nadal to robi — były silne oznaki. Mówiłam mu o swoich obawach, a on wmawiał mi, że źle widzę, że coś sobie ubzdurałam. Płakał, przysięgał, że tego nie robi. Aż sama odkryłam w historii przeglądarki, że robi to codziennie… W tym momencie poczułam, że mną manipuluje i mnie okłamuje. Tak mocno naruszyło to moje zaufanie, że przejrzałam wszystko w jego telefonie.

Znalazłam, że podczas jego pobytu w Australii (byliśmy wtedy już parą) wyszukiwał seksu w mieście, w którym był, a następnie wszedł na stronę escort (jego tłumaczenie — masturbacja do zdjęć, które się tam znajdują…). Odkryłam, że z kolegami bardzo często przewijał się temat prostytutek (tłumaczenie — żarty). Odkryłam też, że gdy się poznawaliśmy, nadal był w związku na odległość oraz pisał z inną dziewczyną, która mu się bardzo podobała.

Na dodatek znalazłam maile z licznymi kontami na portalach typu Tinder, Erodate itd. Weszłam w te konta i — na szczęście — nie korzystał z nich odkąd się znamy, co nie zmienia faktu, że okłamał mnie w tej kwestii. Mam wrażenie, że wszystkie rzeczy, które sam zastrzegał, że nigdy ich nie robił, są kłamstwem. Bo ja, będąc osobą szczerą i lojalną, nie mam potrzeby powtarzania swojemu partnerowi — nawet gdy on nie ma żadnych obaw — że go nie zdradzę itd.

Po tym odkryciu spakowałam swoje rzeczy, a po jego powrocie z pracy poprosiłam, aby odwiózł mnie do domu. Partner był w totalnym szoku, pytał dlaczego — ja, szczerze mówiąc, nie miałam ochoty na żadną konfrontację, ale bardzo nalegał. Powiedziałam mu, co odkryłam — on przeprosił za niektóre rzeczy, płakał, że nie chce, abym się wyprowadziła, że chce ze mną być… Bardzo długo i spokojnie ze mną rozmawiał, bylebym została. I zostałam…

Jednak nadal mnie to wszystko męczyło. On z cierpliwością (nie zawsze, ale często) znosił moje oskarżenia i podejrzenia, tłumaczył, rozmawiał. Wyeliminował wszystkie zachowania, które sprawiały, że myślałam, że mnie zdradza. Pozwala mi swobodnie korzystać ze swojego telefonu oraz udostępnia lokalizację — niestety, to mnie nie uspokaja. Ja nie chcę być w związku, w którym mam potrzebę kontrolować swojego partnera…

Mimo że się stara, to i tak wraca do mnie to, co widziałam — te kłamstwa i manipulacje. On jest bardzo mądrym emocjonalnie człowiekiem i czasem mam wrażenie, że mówi mi rzeczy, które chcę usłyszeć, że mówi mi czułe, mądre rzeczy, bylebym nie miała podejrzeń. Nie wiem, co robić, bo widzę jego starania — naprawdę mocno naruszył swoją prywatność, byle uspokoić moje podejrzenia — ale mimo wszystko to we mnie siedzi…

Dodam, że sama zmagam się z nerwicą lękową, natomiast uważam, że jestem jej świadoma i że to nie ona sprawiła, że mam takie myśli odnośnie swojego partnera. Jedyna rzecz, która na ten moment trzyma mnie w tym związku, to jego transparentność (mimo że wiem, że może usuwać wiadomości i wiem, że niektóre usunął), to że bezpośrednio traktuje mnie z szacunkiem i jest „idealnym partnerem” oraz jego zapewnienia o cudownej wspólnej przyszłości — domu, dzieciach itd.

Czy ta relacja ma sens? Czy jest jakiś problem we mnie, którego nie widzę? Dziękuję za przeczytanie tego dość długiego wpisu i czekam na odpowiedzi.

User Forum

Wiktoria 26

3 miesiące temu
Renata Niemczynowicz

Renata Niemczynowicz

Droga Wiktorio,

Zaufanie jest podstawą stabilnego związku. Gdy się je utraci, trudno je odzyskać.

Piszesz, że widzisz starania partnera, wciąż nie możesz pozbyć się wątpliwości czy są one szczere. Wydaje mi się, że możesz dostrzegać coś, co nie jest oczywiste i wyraźnie widoczne, ale w pewien sposób wychwytujesz sygnały kontrastujące z deklaracjami partnera. Myślę, że warto zastanowić się, czy chcesz pracować nad związkiem i widzisz przyszłość u boku partnera. Jeśli tak, moglibyście zgłosić się na terapię par i popracować nad swoją relacją. Jeśli nie, dobrym wyjściem byłoby skonsultowanie się z psychoterapeutą i rozważenie podjęcia terapii. Jeśli już jesteś w terapii, najlepszym wyjściem byłoby wnieść swoje wątpliwości na sesję i przyjrzeć się im wraz z terapeutą.

Trzymam kciuki!

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Wiktorio,

Dziękuję za podzielenie się swoimi odczuciami, domyślam się, że to musiało być dla Pani trudne. Przykro mi również, że cierpi Pani z powodu relacji z partnerem, natomiast ma Pani pełne prawo czuć jak się czuje, ponieważ zagrożenie zdrady stało się realnym zagrożeniem. Może jednak również być tak, że wskutek strachu przed zdradą wytworzył się lęk, który z kolei może uruchamiać się nawet mimo braku realnego zagrożenia. To nic dziwnego jednak, że obawia się Pani w dalszym ciągu, ponieważ partner Panią okłamywał, przez co mogła stracić Pani do niego zaufanie, co jest również naturalne. Ważne, aby pamiętać, że zaufanie buduje się krok po kroku i jest to proces, zatem jeśli partner stracił Pani zaufanie, to ono również będzie odbudowywane krok po kroku. Ważne, aby zatroszczyć się również o siebie w tym procesie i być dla siebie wyrozumiałym. W tym celu proponuję skorzystać ze wsparcia psychologicznego, które z pewnością pomoże. Warto również by było zidentyfikować, skąd u partnera pojawiały się takie liczne zachowania seksualne, ponieważ być może jest to coś głębszego, nad czym trzeba by było popracować, aby móc całkiem zmienić swoje zachowania. Wsparcie psychologa lub seksuologa na pewno mogłoby w tym pomóc. 

 

Pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska

3 miesiące temu
Izabela Piórkowska

Izabela Piórkowska

Zawiedzione zaufanie w związku powoduje poczucie braku bezpieczeństwa, utratę wiary w to, czy aby na pewno znów od bliskiej osoby spotka nas tylko dobro. Napięcie, frustrację, którą Pani przeżywa, mają zapewne wpływ na jakość relacji i obniżają poczucie satysfakcji w związku. Trudno stwierdzić, czy Pani relacja ma sens, warto na pewno porozmawiać z partnerem o tym, co dla każdego jest ważne w relacji, czego od siebie oczekujecie, by podjąć odpowiednie działania. Może Pani skorzystać też z pomocy specjalisty sama, bądź razem z partnerem. Za jakość związku odpowiedzialne są obie osoby-warto odpowiedzieć sobie na pytanie, w jaki sposób Pani dba o jakość relacji? W jaki sposób robi to partner? Co chcecie zmienić? Na ile jest Pani w stanie tolerować to, co robi partner? Czy możliwe jest, by to się zmieniło? Czy jest Pani w stanie mu zaufać ponownie?

3 miesiące temu
Jolanta Kmiecicka

Jolanta Kmiecicka

Pani Wiktorio, 

 

podzieliła się Pani historią, w której Pani partner wielokrotnie okłamywał Panią w istotnych kwestiach - od pornografii, przez kontakty z innymi kobietami, po konta randkowe. Wobec tego wydaje się, że nie Pani nerwica lękowa sprawia, że ma Pani myśli czy ten związek ma sens, a fakty, jakie Pani ustaliła i jakie wywołały w Pani impuls, aby się spakować i odejść. Zaufanie w związku to fundamentalna rzecz i raz utracone jest trudne do odbudowania. Wyobrażam sobie też, że obecnie w związku z tą sytuacją może Pani funkcjonować w ciągłym napięciu i czujności czując się jak detektyw w swoim związku. To bardzo wyczerpujące emocjonalnie. Rekomenduje Pani rozważenie terapii indywidualnej dla siebie, aby tam podczas spotkań zastanowić się nad tym co przeżywa Pani w tym związku, wzmocnić swoje granice i podjąć świadomą decyzję o trwaniu w tej relacji albo zakończeniu jej. Ważne żeby ta decyzja została podjęta z miejsca Pani jasności i poczucia bezpieczeństwa co do własnych potrzeb, a nie z lęku lub nadziei na zmianę w partnerze. Zdrowa relacja opiera się na zaufaniu, które nie wymaga kontrolowania partnera. 

 

Życzę Pani dużo dobrego!

J.Kmiecicka, psychoterapeutka, psycholożka

3 miesiące temu
Urszula Małek

Urszula Małek

To, co przeżywasz, brzmi bardzo ciężko. Zranione zaufanie trudno odbudować, nawet jeśli druga osoba się stara. W Gestalcie powiedzielibyśmy, że teraz ważne może być nie pytanie, czy związek „ma sens”, ale czego Ty potrzebujesz, żeby czuć się bezpiecznie i w zgodzie ze sobą. Czasem dopiero uznanie, jak bardzo boli, otwiera przestrzeń na decyzję, która będzie naprawdę twoja.

3 miesiące temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Wiktorio,

Czy jakby bliska osoba opowiedziałaby Ci, że ma taką sytuację ze swoim partnerem, stwierdziłabyś, że to z nią jest coś nie tak?

Piszesz dużo o swoim braku zaufania, o swoich wartościach - jak szczerości czy lojalności. Czy w tym związku myślisz, że będziesz mogła pielęgnować te wartości czy wręcz przeciwnie?

Niestety, nie możemy powiedzieć Ci czy ta relacja ma sens, bo po prostu tego nie wiemy. Jednocześnie pytanie, czy Ty chcesz jeszcze sprawdzać, czy ona ma sens. Jeśli tak, to może warto zastanowić się, co musi się zmienić. Jeśli nie - to co Cie powstrzymuje przed rozstaniem?

 

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska 

Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka 

3 miesiące temu
Monika Figat

Monika Figat

Dzień dobry,

 

dużo mądrych porad zostało już zawarte w odpowiedziach przede mną. W terapii Akceptacji i Zaangażowania często porównuje się relację terapeutyczną do wspinania się na szczyt góry. Czyli zarówno klient i terapeuta wspinają się na swoją własną górę (wyzwania).  Po prostu terapeuta będąc na swojej drodze widzi coś, z innej perspektywy, czego klient może nie dostrzegać. Zatem nie mamy odpowiedzi na to, czy ten zwiazek ma sens.

 

Ale może Pani spróbować się mu przyjrzeć właśnie z ciekawością obserwatora. Jaką radę by Pani miała gdyby bliska osoba była w takiej sytuacji? Lub co pomyślałaby Pani o ich związku?

 

Nadszarpnięte zaufanie odbudowuje się długo, ponieważ narusza ono nasze poczucie bezpieczeństwa. A jest to jeden z najgłebszych i najważniejszych filarów związku. Pytanie należy do Pani - czy widzi Pani siebie w tej relacji za rok, dwa, pięć - szczególnie jesli w planach są dzieci. Czy podczas trudnych momentów, presji, natłoku obowiązków będzie Pani potrafiła zaufać partnerowi?

 

Pozdrawiam ciepło

Monika Figat


 

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

3,5 miesiąca spotykania się i na koniec zakończenie relacji.

Przytrafiła mi się dziwna historia. Lata temu byłem na randce z dziewczyną. Randka była udana, ale wtedy różnica wieku między nami spowodowała, że nie zdecydowaliśmy sie na kolejną. 

Po kilku latach wpadliśmy na siebie, zaczęliśmy pisać i umówiliśmy sie ponownie. Już na drugim spotkaniu powiedzieliśmy sobie sporo miłych rzeczy i zbliżyliśmy sie do siebie fizycznie ( jeszcze nie łóżkowo ). Na trzecim spotkaniu porozmawialiśmy o tym. Troche sie wyrwałem i powiedziałem jej, że traktuje ją, jako moją dziewczynę. Stonowała mnie i powiedziała, że owszem, chce sie ze mną spotykać i mnie lepiej poznać, ale ze związkiem powinniśmy poczekać. Dodała, że jak wszystko będzie dobrze i wrócę zza granicy to wtedy zaczniemy być razem. Przyznalem jej racje i w 100% to zaakceptowalem. 

Wszystko zaczęło rozwijać sie bardzo szybko i bardzo dobrze. Randki, prezenty, wspólne wyjazdy i imprezy. Zero kłótni, same pozytywne wibracje. Pomimo tego że nie byliśmy parą, ona zaprosiła mnie na noc do swojego domu. Mieszka z rodzicami, którzy również byli wtedy w domu ( dodam, że to młoda dziewczyna, ma nieco ponad 20 lat ). Troche później zostałem również zaproszony na obiad rodzinny. Ona, jej rodzice, ciotka oraz brat z partnerka. Było naprawdę fajnie. Zaraz po tym obiedzie zabrałem ją do siebie do domu. Była mała imprezka, ona została na noc a dzień później mieliśmy jechać na wycieczke do kraju, w którym pracuje. 

Wyjazd doszedł do skutku, niestety godzine po wylądowaniu samolotu doszło miedzy nami do drażliwej rozmowy, w której wyszło, że rozmawiając kiedyś z jednym znajomym przedstawiłem ją jako moja dziewczyne ( bylo to jakies 2,5 miesiaca po naszej pierwszej randce). Nie była z tego zadowolona, ja troszke to zbagatelizowałem i powiedziałem jej, że nie za bardzo widzę już różnice pomiedzy spotykaniem sie a byciem w związku, bo przecież śpimy razem ( nawet pod jej dachem kiedy są jej rodzice), jestem zapraszany na wspólne obiady, no i po prostu nie kryjemy sie z tym co jest miedzy nami i wiekszosc znajomych myśli, że jestesmy razem. Zrobiło sie niemiło. Powiedziała, że być moze to wszystko wydarzyło sie za szybko. Następne 2 dni byly kiepskie. Czulem sie w jej obecności niekomfortowo. Przestała być czuła i okazywać mi bliskość. Powiem wiecej, mam wrażenie, że nawet celowo odpychała mnie od siebie i wbijała szpilki. Mniej lub bardziej świadomie. 

Po tych 2 dniach bylo mi przykro. Przykrość przerodziła sie w złość postanowiłem z nią porozmawiac. Bylem bliski zakończenia tej relacji i skrócenia jej pobytu u mnie, ale rozmowa okazała sie pełna emocji i ostatecznie znowu sie do siebie zbiliżylismy. Kolejne 2 dni byly zdecydowanie lepsze. Wróciła czułość, kontakt fizyczyny i seksualny. W jej ostatni dzien pobytu porozmawialiśmy jeszcze raz. Powiedzieliśmy sobie, że czujemy cos do siebie i bedziemy w kontakcie, ale damy sobie troche wiecej czasu i przestrzeni na przemyślenia. Niestety ja musialem zostac, ona wróciła ( wiedziała, że za 3 miesiace wracam do Polski na stałe ). 

Po tygodniu porozmawialismy. Troche sobie wyjaśniliśmy co sie stalo, rozmowa byla owocna i mialem nadzieje, że jakos to wytrzyma do mojego powrotu na stale. Doszedlem do wniosku, że to ona zachowała sie niedojrzale i powinna teraz pokazać, że jej zalezy. Bylem otwarty i cieply na jej kontakt, ale sam raczej go nie inicjowałem. Chociaż oczywiście tez mi sie to zdarzało. Czestotliwosc naszego kontaktu zaczęła spadac. Po 2 tygodniach ciszy ( 5-6 tygodniach od jej wyjazdu ) odezwalem sie do niej. Chcialem pogadac i zapytac czy mamy ochote spedzic razem sylwestra. Byla to nasza ostatnia rozmowa. Po bezplciowej wymianie zdań o tym co slychac powiedziała mi, że u niej idzie to raczej w przeciwnym kierunku. Boi sie, że jeśli wrócę do Polski to znowu bedzie zachowywać sie tak jak przez pierwsze 2 dni u mnie. Powiedziała, że odepchnąłem ja od siebie tym, że tak szybko chciałem przypisać naszej relacji status zwiazku. I że w sumie nie czuje jakiejs dużej potrzeby dzielenia sie tym co u niej ze mną. Troche tego nie rozumiem, bo sama inicjowała te wszystkie sytuacje, które świadczyły o tym, że waga i status tej relacji sie zwiększa. Powiedzialem jej to, a ona stwierdziła, że postepowala tak jak mówiło jej serce. Kiedy rozmawialiśmy po raz ostatni nie brzmiala pewnie. Używała slow takich jak chyba, moze, raczej tak, raczej nie. Az sie jej zapytalem czy my to kończymy, czy chyba kończymy, bo przestaje rozumiec. Zakończyliśmy. 

Przez cala rozmowe zachowałem spokoj i nie pokazywalem emocji. Cos tam przebąkiwała ze jakbym byl w Polsce to pewnie byłoby inaczej. Minelo kilka dni. A ja po prostu zastanawiam sie co sie wydarzyło. Moge dodac ze oboje jeszcze kilka miesiecy temu bylismy w dosyc długich i poważnych związkach. Ja 2 lata, ona 4 lata. Do tego podczas jej pobytu u mnie dostała okresu, dokładnie 3 dni po tej drazliwej rozmowie, która byla początkiem konca. Co moze oznaczac PMS. Sama po czesci tak wyjaśniała swoje zachowanie. Niby nie byliśmy nawet para, ale jednak cala ta relacja trwala jakies 3.5 miesiaca a mi po prostu zaczęło na niej zależeć. Nie wiem co o tym myslec. Mimo tego jak sie zachowała, nie jestem na nia jakos bardzo zly lub obrazony. Sam siebie raczej tez jakos nie obwiniam. Czekam na opinie.

Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę?
Jak reagować jak jako ojciec jestem oczerniany przez matkę i syn świadomy tego mówi mi o tym , po czasie tak został sprany mózg że boi się mnie i do mnie jechać jak rozmawiać z nim ?
Jak poradzić sobie z zdradą męża i odbudować małżeństwo bez jego zaangażowania?

Dzień dobry, mam ogromny problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Mąż mnie zdradził, nakryłam go na rozmowie z kochanką, gdzie mówił, że jak tylko on da mu znak, odejdzie ode mnie, gdyż nie jestem dla niego ważna. Oczywiście w szaleńczej złości, która mnie ogarnęła, wyrzuciłam jego rzeczy z domu, odszedł i wrócił po dwóch dniach z prośbą, żebym go przyjęła. Zgodziłam się, bo mimo bólu, który przeżywam, kocham go nadal i chcę walczyć. Jest tylko jeden problem, on nie wykazuje żadnej skruchy, mało tego wmawia mi, że moje zachowania przez 20 lat małżeństwa sprawiły, że znalazł zrozumienie w ramionach kogoś innego, bo nie czuł się doceniany emocjonalnie, ze swojej strony uważam, że to mrzonki, zawsze go chwaliłam za drobnostki, wspierałam w znalezieniu pracy, skończeniu studiów, byłam zawsze, przytulałam, a on mnie odtrącał, tak czułam, wstydem było dla niego przytulenie się w miejscu publicznym, bo powtarzał że, robię to na pokaz, a tak nie było, potrzebowałam czułości tak po prostu. Powtarza mi, że musi sobie poukładać w głowie. Nadal utrzymuje kontakt z kochanką, opowiada jej o postępach naszej relacji. Nie spotyka się już z nią, ale nie chce zrezygnować z pisania z nią ani iść ze mną na terapię. Nie wiem, co robić, czy to jakaś gra, czy pogubił się już zupełnie. Kochanka ma męża, dzieci i podobno nie odejdzie, a więc był to dla niej pewnie epizod a mój mąż twierdzi, że się zakochał, ale musi sobie poukładać to wszystko i chce spróbować naprawić naszą relację, ale skoro mnie nie kocha czy to ma sens? Czy powinna walczyć, a jeśli tak to, w jaki sposób skoro on jest chłodny i nie ma mowy o bliskości....

Co mogłabym zrobić aby pozbyć się leku strachu i obwiniania się o całe zło które to mój były partner który jest alkoholikiem wpajał mi że jestem nic nie warta
Jak samemu dostarczyć sobie miłość? Czy można się tego nauczyć?
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.