Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Panie Dawidzie, sądzę że jest Pan teraz w bardzo silnym bólu, rozczarowaniu i chaosie emocjonalnym. Proszę wiedzieć, że to naturalne, że po odkryciu kłamstw trudno myśleć jasno i trudno podjąć decyzję.
Według mojej opinii sednem problemu nie jest tylko pytanie „czy to była zdrada” lecz czy w tej relacji było bezpieczeństwo, szczerość i wzajemny szacunek. Dla Pana granice były jasno określone a mimo to pojawiło się ukrywanie kontaktów i przerzucanie części winy na Pana. Według tego co Pan pisze, sadzę ,że to poważnie może naruszać zaufanie. Warto też zatrzymać się przy jednym zdaniu: „nie jestem nikim ciekawym”. Uważam że zranienie bardzo obniżyło teraz Pana poczucie wartości. Czy naprawdę chodzi o to, że jest Pan „niewystarczający”, czy raczej o to, że został Pan zraniony?...to ogromna różnica. Na dziś nie spieszyłabym się z powrotem. Decyzja pod wpływem tęsknoty i lęku przed stratą często boli podwójnie. Najpierw warto zobaczyć fakty:
czy bierze pełną odpowiedzialność bez usprawiedliwień, czy rozumie, co zraniło, czy jej zmiana jest działaniem długofalowym, a nie reakcją na strach przed odejściem, czy Pan przy niej czuje spokój, czy ciągły niepokój.
Pytania do refleksji dla Pana:
Czy tęskni Pan za nią, czy za wyobrażeniem związku, który miał być?
Gdyby przyjaciel opowiedział Panu tę historię, co by mu Pan doradził?
Czy po powrocie zaufanie realnie da się odbudować, czy będzie Pan żył w ciągłej kontroli?
Czego Pan potrzebuje, by czuć się kochanym i bezpiecznym?
Sądzę że teraz ważniejsze od ratowania relacji jest ratowanie siebie i swojej godności. Związek można odbudować tylko we dwoje. Sam Pan tego nie udźwignie i wiem, że nie zawsze też czyta się takie opinie dobrze ale zachęcam Pana do dania sobie czasu i rozmyśleń przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji.
Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka















