Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Odkryłam niewierność męża. Jestem tym wykończona.

Dzień dobry! Miesiąc temu wykryłam niewierność męża. Podsłuchałam jego rozmowę telefoniczna z ta drugą. "Kiciusiu kochany, kociątko malutkie, niewyprzytulana, zadzwonię jeszcze". Ziemia usunęła mi się spod nóg. Na początku zaprzeczał, twierdził, że rozmawiał z matką (sic!), ale gdy go zacytowałam, nie miał wyjścia: przyznał się. Tylko do czego? jego zdaniem to nie zdrada. nazywa to flirtem, głupotą, niczym ważnym. Ja jestem zdruzgotana, czuje się zdradzona emocjonalnie. Twierdzi, że widział ją raz, ona odezwała się na Facebooku, on odpowiedział i potoczyło się. Twierdzi, że chciał się z tego wycofać, ale ona miała trudna sytuację rodzinną i nie potrafił. To dla mnie żadne usprawiedliwienie (myślał, że ja będę miała łatwą sytuację, gdy się dowiem, a nawet, gdy się nie dowiem, ale on będzie dopuszczał się takich zachowań? na czyim samopoczuciu ma mu zależeć?). Powiedział mi, że z nią nie spał, że to wszystko działo się wirtualnie. Nie wiem, czy mu wierzyć. Zdradzana osoba zawsze wierzy w to, w co chce wierzyć... A on niestety udowodnił, że potrafi iść w zaparte (vide rzekoma rozmowa z matką). Twierdzi, że od razu zerwał tę znajomość, zablokował na Facebooku, chce ratować małżeństwo, zależy mu, kocha mnie. tak mówi. Ale nie chce pokazać mi tego wpisu - rzekomo usunął całą te konwersację. Bardzo wygodne. A ja nie wiem, co robić. zawsze myślałam, że tego typu zachowanie jest zero-jedynkowe: zdradziłeś - do widzenia. A nie umiem tego zrobić. Czuję poniżenie, wstyd, żal. Przychodzą takie chwile, że myślę tylko o jego migdaleniu się z nią, o zdradzie, o tych wszystkich okropnych sprawach. Cytuję mu jego wypowiedzi, dręcząc siebie i jego też. Jak zrobić krok na przód? Jak powstrzymać się od tych oskarżeń (jak mogłeś, jesteś draniem, ja byłam wierna, a ty co, jaka ona była, co was łączyło, co cię w niej urzekło, że zaryzykowałeś 20 lat małżeństwa? czy można tak czule i intymnie zwracać się do osoby, którą się raz widziało?Czy na pewno mówisz prawdę). Jestem już zmęczona...Chciałabym zniknąć w takich momentach. Proszę Państwa o radę. Łączę pozdrowienia. ABC.
Michał Kopeć

Michał Kopeć

Dzień dobry. Doświadczenie zdrady może stanowić poważny kryzys - zarówno dla jednostki, jak i dla pary. Z Pani opisu wynika, że przeżywa Pani różne silne emocje i zadaje sobie (i mężowi) różne pytania - i nie dziwi mnie, że tak silnie to Pani przeżywa. Zapewne chce Pani zrozumieć, co kierowało mężem i jednocześnie przeczuwa Pani, że od odkrycia zdrady przez Panią coś jest już między Państwem inaczej. Nierzadko osoba zdradzona podważa własną atrakcyjność w oczach swojej drugiej połówki, bądź zadręcza się myślami o tym, że ukochany/a otrzymywał bliskość od innej osoby. Być może nie jest łatwo Pani na nowo zaufać mężowi i nie jest w stanie wybaczyć mu zdrady.

Doświadczenie zdrady jest tym, co często kieruje parę na terapię małżeńską. Z punktu widzenia przywiązania - zdrada jest poważnym urazem dla przywiązania, a odbudowanie bezpiecznej więzi może zająć dużo więcej czasu i, niekiedy, wymagać wsparcia ze strony specjalisty.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Filip Waroczyk

Filip Waroczyk

Dzień dobry! Chciałbym przede wszystkim podkreślić, że to co ma szczególne znaczenie (zawsze!), to przeżywane przez Panią emocje. One są ważne i ma Pani do nich pełne prawo! Słyszę, że dużo ich Pani doświadcza. Poniżenie, wstyd, żal. Wyobrażam sobie, że mimo doświadczanego bólu (pisze Pani, że czuje się zdradzona emocjonalnie, zdruzgotana), tli się w Pani również jakaś iskra chęci, by jakoś tę sytuację naprawić, rozwiązać. Sugeruje mi tak Pani przyznanie, że nie umie zero-jedynkowo zareagować "zdradziłeś - do widzenia" oraz pytanie "Jak zrobić krok na przód?". Wyobrażam sobie, że Pani zaufanie do męża zostało przez niego bardzo mocno nadszarpnięte i może być trudno na ten moment nawet wyobrazić sobie, by kiedyś mogło być inaczej. I choć niektóre emocje mogą się chwilami wydawać sprzeczne i wzajemnie się wykluczające, to jednocześnie one po prostu są, czuje je Pani. I na nie wszystkie jest miejsce.
Słyszę, że jest Pani zmęczona i trudno się Pani powstrzymać od oskarżeń (czemu ciężko się dziwić, skoro wciąż przeżywa Pani te trudne emocje, czuje się Pani zdradzona). Uważam, że w opisywanej przez Panią sytuacji najlepiej byłoby udać się do psychoterapeuty pracującego z parami.  Myślę, że przyda się ktoś bezstronny, kto pozwoli (i pomoże) w pełni wyrazić swoje przeżycia, kto wesprze również w przejściu przez ten proces oraz pomoże poprzyglądać się, co jest pomiędzy Państwem - co jest możliwe do pracy, naprawiania i wspólnego wypracowania, co jest w ogóle tego warte, czego wzajemnie Państwo oczekują, potrzebują i chcą - a czego nie. Myślę, że skoro doszło do takiego zdarzenia, to o czymś ono jest i może coś Pani (i Państwu) dać, w tę czy inną stronę. Słyszę, że mąż wyraża, że chce ratować małżeństwo, zależy mu, kocha Panią. W związku z tym uważam, że również powinien chcieć w ten sposób przyjrzeć się Państwu relacji i nad nią pracować.
Ten proces z pewnością wymaga trochę czasu i może być bardzo wymagający (czego już Pani doświadcza). W związku z tym myślę, że wsparcie zewnętrznej, bezstronnej osoby tym bardziej byłoby bardzo cenne.
Pozdrawiam serdecznie!

Jarosław Orzechowski

Jarosław Orzechowski

Zdrada jest najtrudniejszą próbą dla związku. Z Pani opisu wynika jedna istotna rzecz. Mimo tego, co się wydarzyło (choć pytanie, co właściwie się wydarzyło), jednak mąż wybrał Panią, a Pani wybrała męża. Każde z Was mogło podjąć decyzję o rozstaniu, ale tego nie zrobiło. Zatem obydwoje chcecie ratować swoje małżeństwo. A skoro tak, to gorąco zachęcam, abyście udali się na terapię par. Samodzielne poradzenie sobie z problemem zdrady może być dla Państwa zbyt trudne. Oczywiście samo udanie się na terapię par nie przesądza o losie małżeństwa, ale pozwoli Wam podjąć bardziej świadome decyzje. 

Justyna Papurzyńska-Parab

Justyna Papurzyńska-Parab

Dzień dobry,

Z tego, co Pani opisuje, widzę dużo zrozumiałego szoku i żalu z powodu zachowania męża, ale chyba jeszcze więcej złości na niego, co, oczywiście, również jest absolutnie zrozumiałą w tej sytuacji emocją. Z tej złości bierze się ciągłe powracanie myślami do tego wydarzenia, analizowanie go, zamartwianie się, stawianie sobie i mężowi wciąż tych samych pytań. Warto przyjrzeć się, co tak naprawdę stoi za tą złością (czy to złość tylko na męża?...), a także innymi silnymi emocjami, dlaczego Pani tak mocno to przeżywa, jak to całe zdarzenie wpłynęło na Panią. Wydaje mi się, że ten ból i rozdrapywanie na nowo rany jest o tyle większe, gdyż tak naprawdę zależy Pani na małżeństwie- pisze Pani, że nie potrafi odejść od męża po jego emocjonalnej zdradzie. Warto skupić się na przyjrzeniu się sobie, swoim emocjom, reakcjom, i skąd się one biorą, przepracować to w sobie. Zadaje Pani pytania mężowi, próbując zrozumieć jego zachowania i motywy- jednak tak naprawdę żadna jego odpowiedź nie przyniesie Pani ukojenia. Jest Pani jeszcze zbyt zraniona, zaufanie zostało zdeptane, żeby na tym etapie mężowi wybaczyć, spróbować zaufać na nowo i odbudować to, co między Wami było. Jest to jak najbardziej możliwe, kiedy będzie Pani gotowa. Powodzenia!

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Papurzyńska- Parab

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Czy trafiłem na narcystyczną dziewczynę? Ciąży mi to.

Dzień dobry, to będzie długi wpis. Z góry przepraszam i proszę o odpowiedź na dwie nurtujące mnie kwestie (są na samym dole). 

Zaczynam od pytania czy trafiłem na osobę typu narcyz ukryty/wrażliwy? Jakiś czas temu poznałem dziewczynę w pracy na imprezie firmowej. Na pierwszy rzut oka - skromna, łagodna, nie śmiała, małomówna dziewczyna, która nie lubi rzucać się w oczy i woli zostać na uboczu, ktoś kto wydaje się nie groźny i buduje wokół siebie aurę "aniołka". To osoba, która bardzo dba o wygląd - zawsze mocny makijaż, pomalowane paznokcie i intensywny zapach perfum do pracy.... Musiałem się jej wtedy spodobać bo sama podeszła i zagadała kilka razy. Na początku naszej znajomości było super, miałem wrażenie, że spotkałem bratnią duszę... Pisaliśmy codziennie, rozmowa się kleiła, umówiliśmy się na pierwszą randkę, gdzie też było super. Dziewczyna była miła, "empatyczna" uśmiechnięta, ciekawa mojej osoby, choć zauważyłem, że ma problemy ze słuchaniem. Rozmawialiśmy o naszym przyszłym związku, choć zastanowiło mnie jedno jej pytanie - " czy jak kiedyś się pokłócimy, będąc razem lub jeśli nam nie wyjdzie to czy nie będziesz się mścił, obgadując mnie w pracy?" Wszystko układało się podręcznikowo, była zaangażowana w relację, przez telefon rozmawialiśmy po prawie 3h... - Jakby faza idealizacji. 

Mimo tej pogodnej maski, cały czas coś mi nie pasowało... Po pewnym czasie zauważyłem jej braki emocjonalne. Nie potrafi rozmawiać o swoich uczuciach, jest chłodna i brakuje jej takiej głębi emocjonalnej oraz większej empatii. Nie radzi sobie z emocjami i często reaguje płaczem. Nie potrafi się otworzyć na drugą osobę. Nasze "głębokie" rozmowy na poważne tematy były bardzo płytkie z jej strony. Czułem, że ona mnie nie rozumie i nie chce zrozumieć. Uwielbia być adorowana i przyjmować komplementy - mimo introwertcznej osobowości dużo jeździ na dyskoteki (prawdopodobnie szukając uwagi innych mężczyzn) i publikuje wyzywające zdjęcia na Instagramie. Między wierszami można wyczytać, że uważa siebie za najpiękniejszą i ma wysokie mniemanie o swoich wyglądzie "ja wiem, że mam fajne to i tamto", "mam większe cycki niż inne haha". Często manipuluje, żeby usłyszeć komplement - " ja wcale nie jestem taka idealna" "nie umiałabym tego zrobić tak jak ty". Nie ufa ludziom - według niej wszyscy są źli, nigdy nie słyszałem pozytywnej opinii na czyiś temat z jej ust (z wyjątkiem mnie,,) Nawet o swoich najbliższych nie ma najlepszego zdania... W swoich historiach i opowiadaniach wiecznie stawia się w roli ofiary i źle wyraża się o ludziach, nawet ich obrażając, używając wulgarnych słów. Ona w ogóle jest wulgarna... Potrafi śmiać się z ludzi, tylko dlatego, że idą w weekend do pracy. Obsługę hotelową potrafi nazwać "tanią siłą roboczą". W pracy nazywają ją "księżniczką", bo wiecznie coś jej nie pasuje i uważa, że wszystko jej się należy - tak z automatu... Że to facet ma robić na kobietę i kropka. "Mam wysokie wymagania co do mężczyzn" mówi dziewczyna, która nie ma praktycznie nic do zaoferowania... 

Znajoma z pracy mówi, że szkoda mnie na nią, bo wieje od tej dziewczyny pustką, mimo tego spróbowałem. Zawsze stawia siebie i swoje potrzeby na pierwszym miejscu i ciągle zmienia zdanie na różne tematy, przy czym jest wyśmiewna i od dłuższego czasu nie może sobie nikogo znaleźć. 

Na pewnym etapie tej relacji czułem się samotny, że ona patrzy tylko siebie. Ciągle towarzyszył mi stres, co ona teraz zrobi i miałem mocne wahania nastrojów. Ważyłem słowa, trochę chodziłem na palcach w tej relacji. 

Nadeszło drugie spotkanie - które zaczęło się małym nieporozumieniem, przez które zrobiła mi awanturę (błąd w komunikacji w sprawie miejsca spotkania, gdzie miałem po nią podjechać - bardzo to wpłynęło na dalszy przebieg tej randki) zaczęła milczeć i sprawiać wrażenie jakby spotkała się ze mną z musu. Zapytałem jej się " wszystko ok?" To usłyszałem " a co źle wyglądam?!" Tylko jedno jej w głowie... Swoim zachowaniem kompletnie zniszczyła mi humor i dobre nastawienie jakie miałem tamtego dnia. 

Czułem się jakbym spotkał się z dwiema różnymi dziewczynami (pierwsza, druga randka),wytrąciła tym ruchem wszystkie moje atuty z rękawa. Z każdą minutą zaczęła pokazywać pazurki (cechy wypisane jak wyżej) i opowiadać o sobie rzeczy, przez które co raz bardziej zaczęło mnie od tej osoby odrzucać ( nadużywanie alkoholu, niechęć do dzieci, czarno -białe myślenie itp) Na moment była sympatyczna, za chwilę znowu opryskliwa... Przez to wszystko było drętwo i nudnawo, chociaż i tak próbowałem ratować sytuację. Chciałem pokazać jej swój dom przejazdem - usłyszałem "Pfff, no dobra..." Jak tutaj spędzać miło czas? 

Nagle zrzuciła maskę.. Na drugi dzień zaczyna się dystansować i lekceważyć, po tygodniu takiego zachowania nagle o 1szej w nocy dostałem wiadomość (na rozmowę byłem chyba zbyt mało ważny), że to koniec i że o zakończeniu zaczęła myśleć po drugim spotkaniu. Byłem wyrozumiały i zareagowałem spokojnie. Dodałem - " jak mam być szczery to przez całą drugą randkę miałem wrażenie, że szukam kogoś innego" - i tutaj zaczęła się kłótnia z jej strony... "No nieźle, mówiłeś, że Ci się podobam". Zaczęła się bronić słowami "takie jest życie" "nie ciągnęło mnie do dalszej relacji" "zostawię to dla siebie" " mam prawo zmienić zdanie". 

Poczułem jakby wina zaczęła spadać na mnie i to poczucie winy towarzyszyło mi przez długi czas. Do teraz mam takie momenty, gdzie czuje, że to ja coś zepsułem. Żadnego przepraszam, ani empatii z jej strony, zamiast tego zimna jak lód - Odrzucenie? Dostała ode mnie wiadomość, że niefajnie tak nagle kończyć i to bez większego powodu oraz, że z takim podejściem ciężko będzie mieć kogoś znaleźć, choć nie życzę jej źle. 

Jeszcze gdy nie znałem jej w pracy, to w ogóle nie gadaliśmy ze sobą. Teraz traktuje mnie po tym wszystkim jak powietrze (wcześniej umówiliśmy się, że po tej sytuacji będziemy się traktować normalnie i z szacunkiem). Odezwie się tylko w celach służbowych - ale to ostateczność, jeśli jest już zmuszona do kontaktu ze mną, co zdarza się bardzo rzadko. Próbowałem dwa razy zagadać, bo to nie powód, żeby się dąsać na siebie, ale mimo że wyciągnąłem rękę i coś mi tam odpowiedziała - to dalej milczy. Mam wrażenie, że jest to " karanie ciszą". 

Źle to na mnie wpływa, czuje obniżone poczucie własnej wartości i czasami chciałabym wyciągnąć rękę. Dziewczyna sprawia wrażenie, jakby spłynęło to po niej jak po kaczce. Nawet na mnie nie spojrzy, przechodząc obok... Czy mogłem trafić na osobę typu ukryty narcyz? Dlaczego zostałem odrzucony? Dlaczego oni tak robią? Z góry dziękuję, Bartek

Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał?
Jak sprawić, by były partner znów mnie pokochał? Zraniłam go bardzo, do tego stopnia, że zrezygnował z bycia ze mną w związku, uważając mnie za toksyczną. Wciąż mamy kontakt, ale nie chce rozmawiać o „nas”. Co mogę zrobić, żeby do mnie wrócił? Żeby znów mnie pokochał.
Nie wiem czego ode mnie chce mężczyzna, z którym się poznaję. On nie proponuje spotkań, spotkania częstsze niż raz w tygodniu to dla niego za dużo.
Bardzo psychicznie męczy mnie ta sytuacja. Rozmawialiśmy wcześniej 4 miesiące bez spotkania na żywo, bo akurat tak się złożyło, że albo ja byłam gdzieś albo on itp., ale jakiś kontakt był, raz mniejszy, raz większy, dużo wysyłania zdjęć z podróży . Kilka wiadomości dziennie, ale czasem taka konwersacja trwała właśnie przez to miesiąc. Nasze 3 spotkania były bardzo fajne, długie rozmowy, dużo historii z życia opowiedzianych, dużo śmiechu itp. Trwały po 4-5 godzin, on je wydłużał proponując deser czy coś. Z jego inicjatywy buziaki w policzek na powitanie, pożegnanie , przytulenie na pożegnanie po 3 spotkaniu, delikatny dotyk po ramieniu jak opowiada coś. Ale potem jest cisza, jak odezwę się, to od razu chętny na spotkanie - proponuje dzień, bardzo bliski termin itp. Więc czego on chce ode mnie ? 1. Seksu nie, bo działałby szybciej 2. Jako koleżanki to raczej mnie nie traktuje... Byłoby wszystko idealnie gdyby odzywał się częściej pierwszy.... Nie wiem co myśleć o tym, niby w piątek zwróciłam mu na to uwagę, że zaczynam się czuć, jak piszę, że się narzucam, to zapytał się czy ustalamy częstotliwość spotkań, bo np. dla niego na razie spotkanie co 2-3 to zbyt serio, ale raz w tygodniu byłoby dobrze, ale akurat tak się teraz złożyło, że oboje mamy zajęty tydzień i nie udało się ustalić terminu. Więc skończyło się na tym, że powiedziałam, że będziemy w kontakcie. Świruję już, ale nie wiem, czego może chcieć ode mnie. Ja bardzo dobrze się czuje przy nim. Ale znowu jest ta cisza... spotkaliśmy się w piątek a mamy niedzielny wieczór... wszędzie piszą wszyscy że facet odzywa się od razu a tutaj nie wiem o co chodzi
Jak żyć z tym, że spotkałem się z inną kobietą po zerwaniu?
Rozstała się ze mną dziewczyna (21 lat) ja 22 lata, brak zachowania bezpieczeństwa emocjonalnego, często bagatelizowałem jej problemy, nie słuchałem jej potrzeb, nie miała we mnie wsparcia ostatni miesiąc, roczny związek, typ osoby wrażliwej kobiety. Rozstaliśmy się we łzach i tęsknocie deklarowanie porozmawialiśmy, pierwszy raz jej głęboko słuchałem, wyznaliśmy sobie wszystkie uczucia podziękowaliśmy ja to zaakceptowałem jednak powiedziałem że nie chce kontaktu, po 1,5 miesiąca odezwałem się uznałem jej rację i przyznałem się do błędów w komunikacji, odpisała widać było spokojne emocje bez wrogości, jednak ona gdzieś to nadal przeżywa bo napisała że cieszy się że odezwałem, ale ją to przytłoczyło i kiedy indziej napiszę jak będzie się lepiej czuła. Ja po rozstaniu poczułem że mogę wszystko więc poszedłem do łóżka z inną dziewczyną, wtedy nie czułem że to złe teraz mam wyrzuty sumienia usprawiedliwiam to faktem że było to po rozstaniu, jednak jak zachować się gdyby w przyszłości istniała szansa na powrót na zbudowanie zdrowego związku mając na uwadze ten mój błąd po rozstaniu, jak z tym żyć i jak ewentualnie powiedzieć ex-partnerce gdyby doszło do takich rozmów
Zaczęłam doszukiwać się u partnera oznak zdrady, mimo że nie mam powodów do braku zaufania.
Z moim narzeczonym jestem w związku od 2 lat. Nie dał mi żadnych podstaw do niepokoju, nie zrobił nic co mogłoby spowodować stratę mojego zaufania. Ufam mu, jednak od pewnego czasu zaczęłam przeglądać jego telefon w poszukiwaniu hmm dowodów? Jest to głupie, bo wiem, że mnie kocha i że by mnie nie zdradził. Moją niepewność zaczęła się od momentu jak ex żona jego przyjaciela zaczęła go podrywać (bez odwzajemnienia) oraz przez natłok pracy (zmniejszona ilość czasu, który możemy spędzić razem, jestem atencjuszką). Mój partner bardzo dużo pracuje, a ja zaczęłam porównywać początek naszej znajomości i jego starania do czasu obecnego. Narzeczony nie zrobił nic, żeby nadszarpnąć moje zaufanie, a ja doszukuje się problemów. Przeglądaniem jego telefonu nadszarpnęłam jego zaufanie. Nie rozumiem co się ze mną dzieje. Kocham go i panicznie się boję, że mnie zostawi, że znajdzie lepszą niż ja. Nie chce ciągle doszukiwać się nowych bodźców do kłótni lub zakładać, że mówi mi nieprawdę. Nie wiem co mam robić… Nie chce go ranić.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.