Agnieszka Wloka
Samo zdrapywanie nie jest niczym złym. Bardziej chodzi o powód/intencję zdrapywania - jeżeli robisz to, żeby uniknąć stresu psychicznego i napięcia, to już jest sprawa do przegadania na terapii.
Beata
Agnieszka Wloka
Samo zdrapywanie nie jest niczym złym. Bardziej chodzi o powód/intencję zdrapywania - jeżeli robisz to, żeby uniknąć stresu psychicznego i napięcia, to już jest sprawa do przegadania na terapii.
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
Magdalena Deresińska
Dzień dobry,
rozdrapywanie ran może być sposobem na regulację napięcia, w sytuacji doświadczania stresu czy dłuższego napięcia. Trudno na podstawie tak krótkiej informacji ocenić czy wspomniane przez Ciebie zachowanie można zakwalifikować do samookaleczeń. Myślę, że warto przyjrzeć się temu, kiedy pojawia się u Ciebie potrzeba rozdrapania rany, jakie sytuacje ją poprzedzają i wobec tego w jaki inny, bardziej bezpieczny dla Ciebie sposób możesz regulować swoje napięcie. To Ty decydujesz o tym, co mówisz psychoterapeucie, skoro zadajesz to pytanie tutaj to wnioskuję, że w jakiś sposób rozdrapywanie ran niepokoi Cię czy też zwraca Twoją uwagę. Psychoterapeuta wesprze Cię w zrozumieniu tego zachowania i wspólnie możecie znaleźć bardziej efektywne sposoby na samoregulację emocji.
Pozdrawiam.
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
zdrapywanie krostek i ran nie musi być samookaleczaniem. Natomiast warto sobie odpowiedzieć na pytanie: w jakim celu Pani tego dokonuje? Być może jest to pewien sposób regulacji emocjonalnej. Jak najbardziej warto porozmawiać o tym z terapeutą.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Pani Beato, jeśli potrafi się pani przed tym powstrzymać, to nie ma problemu. Jeśli natomiast nie jest Pani w stanie powstrzymać się przed zdrapywaniem, to z całą pewnością proszę poinformować o tym psychoterapeutę.
Tak jak już wcześniej napisali inni, może to być sposób na redukcję napięcia emocjonalnego. Natomiast przyczynom napięcia zdecydowanie warto się przyjrzeć w terapii.
Dodam tylko, że sam fakt, że Pani się nad tym zastanawia jest wystarczającym powodem, aby powiedzieć o tym psychoterapeucie. Powodzenie terapii jest w olbrzymim stopniu uzależnione od szczerości i otwartości w relacji z psychoterapeuta.
Życzę powodzenia😁
Dzień dobry. Ostatnio przez złość straciłem bardzo ważną znajomość. W trudnych dla mnie momentach (jak ignorowanie mnie online) reagowałem obrażaniem tej osoby. Dopiero teraz widzę, jak bardzo moje słowa mogły ranić i że zamiast rozwiązywać problem (ataki (w tekście)) pomagały dosłownie na chwilę) , zniszczyłem coś dla mnie wartościowego. Zauważyłem, że właśnie mam tak najbardziej dla osób, które kocham. Jako dziecko- rówieśnicy( którzy chyba przez mój spokój i łagodność- często mnie nazywali zamulencem, zj***m itp. ) mnie bili i znęcali się nade mną. Koleżanka, niestety niezwykle wytrwale znosiła moje ataki; choć ignorując online, osobiście była nadal bardzo miła, ale po latach "powiedziała dość", blokując praktycznie natychmiast wszędzie i zgłaszając moje konta :( Ledwo to przeżyłem :( przez kilka dni miałem myśli samobójcze i czułem się jak jakieś zombi. Myślicie, że terapia mi pomoże? Czy to z charakteru, a może z nieumiejętności kontrolowania się, czy też jakiś odwet za to dzieciństwo ? A może jedno i drugie? I czy są szanse, że koleżanka się kiedyś jeszcze odezwie? Ona niestety wie, że ją kocham. Tysiące razy także w nerwach zrywałem znajomość i wracałem. Pogubiłem się przez to uczucie i ignorowanie mnie zupełnie online. Za wyzywanie zawsze na bieżąco przepraszałem. Kiedyś już odchodziła 2x, ale w znacznie łagodniejszych okolicznościach i po miesiącach wracała Pozdrawiam