Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak odnaleźć motywację do swoich pasji i odzyskać radość z ich uprawiania?

Jakie praktyczne wskazówki mieliby państwo dla mnie, gdy nie mam motywacji by się zabrać za moje pasje? Nie przynoszą mi już one radości i nie widzę sensu w ich robieniu, a bardzo chciałabym. Czy wystarczy się zmusić do ich robienia, a radość sama się pojawi?
Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Pani Ario,

Kiedy przełamiemy cykl niepodejmowania żadnych działań oraz spadku nastroju z tym związanego, to często pojawia się wówczas satysfakcja. Dlatego, że obniżony nastrój wpływa na spadek motywacji, co przekłada się na to, że ciężko zebrać się do działania. Często wiąże się to także z poczuciem winy, przez co nastrój znów się obniża i koło się zapętla. Przerwanie tego cyklu nowym działaniem, nawet jeśli nie ma się na to ochoty, może sprawić, że poczuje się Pani chociaż trochę lepiej, co być może wpłynie także na większą motywację i stopniowy powrót do dawnych aktywności, z większą radością. Jeśli to byłoby jednak zbyt trudne, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa, które może w tym pomóc.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo częste i wcale nie oznacza, że pasje stały się mniej ważne lub że nie mogą już przynosić satysfakcji. Warto przyjrzeć się temu, co pojawia się w ciele i w myślach w momencie „zabierania się” za te aktywności - często to właśnie tam pojawia się opór.

Bardzo często źródłem trudności jest presja i perfekcjonizm. Gdy do czegoś, co kiedyś sprawiało przyjemność, dokładamy oczekiwanie, że musi być zrobione „dobrze”, „na poziomie” albo „idealnie”, motywacja naturalnie spada, a pojawia się napięcie i unikanie.

Warto też zadać sobie pytanie, czy te aktywności rzeczywiście nadal są Pani pasjami oraz jak wygląda Pani ogólny dobrostan — czy nie ma przemęczenia, przeciążenia, obniżonego nastroju. Gdy jesteśmy wyczerpani psychicznie, nawet rzeczy, które lubimy, mogą przestać dawać radość.

Przyczyn może być wiele, dlatego kluczowe jest przyjrzenie się własnym odczuciom i potrzebom. Pomocne mogą być pytania:

Czym są dla mnie te pasje na tym etapie życia?

Dlaczego tak bardzo chciałabym je nadal wykonywać?

Co dokładnie czuję, gdy myślę o tym, że mam się za nie zabrać — ciekawość, napięcie, lęk, presję, a może obojętność?

Takie zatrzymanie się i wsłuchanie w siebie często daje więcej odpowiedzi niż samo „zmuszanie się” do działania. Całkowicie odradzam zmuszanie się i oczekiwanie na radość.

Jeśli natomiast trudności z motywacją i odczuwaniem przyjemności utrzymują się dłużej, warto rozważyć rozmowę z psychologiem, aby sprawdzić, czy nie stoi za tym głębsze przeciążenie lub obniżenie nastroju.

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry Ario, 

 

Chciałabym Cię zapytać, czy brak motywacji dotyczy tylko Twoich pasji, czy obejmuje również inne obszary życiowe?

Może być tak, że w tym momencie nie widzisz sensu w robieniu tego, co kiedyś sprawiało Ci radość i być może po prostu jest to czas zmiany.  Z drugiej strony proponuję się temu poprzyglądać - czy to chwilowy zastój? Czy jestem teraz bardziej zmęczona i może potrzebuję odpoczynku? Czasem inne obszary naszego życia są w danej chwili bardziej absorbujące i mogą odbierać moc twórczą czy chęć do działania na innym polu. Proszę to z łagodnością wobec siebie poobserwować. Być może - jeśli zależy Ci nadal na tych pasjach- spróbuj małymi kroczkami i sprawdź, czy ta radość rzeczywiście się pojawi. Trzymam kciuki!

 

Anna Kapelska

Psycholog

Izabela Salitra

Izabela Salitra

Dzień dobry,

oto moje wskazówki:

1. Działanie przeciwne, które zmienia emocje - czasami możemy zmienić emocje poprzez zmianę zachowania, tzn. jeśli czuję niechęć, znudzenie, ale pomimo to podejmuję się jakiegoś działania, to jest duża szansa, że w trakcie robienia tej rzeczy mój nastrój się zmieni. Więc jeśli np. nie chce mi się iść na spacer, ale mimo tej niechęci wyjdę, bo wiem, że zawsze po takim spacerze dobrze się czuję, to warto to zrobić. Jest szansa, że w trakcie spaceru nastrój się zmieni.

2. Metoda małych kroków - zachęcam, żeby zacząć od czegoś małego, choćby zająć się daną czynnością przez 5/10 minut lub zrobić jeden element tego, co chce Pani zrobić, np. jeśli Pani pasją byłoby malowanie - przygotować stół i przybory potrzebne do malowania.

3. Napisała Pani: „nie przynoszą mi one radości i nie widzę sensu w ich robieniu”. Brak chęci i zainteresowania rzeczami, które kiedyś dawały nam przyjemność, może być oznaką przeżywania epizodu depresji. W związku z tym zachęcam, aby udać się na konsultację do psychologa, terapeuty lub psychiatry.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,

IS

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


brak motywacji i utrata radości z pasji mogą być objawem przeciążenia, obniżonego nastroju lub wypalenia, a nie „lenistwa”. Stopniowe działanie mimo braku chęci (małymi krokami, bez presji efektu) bywa pomocne, ale samo „zmuszanie się” rzadko przywraca radość. Warto zacząć od krótkich, realnych aktywności i sprawdzić, co obecnie Pani naprawdę służy. Jeśli stan się utrzymuje, dobrze skonsultować to z psychologiem.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska D

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry, 
 

w takiej sytuacji warto spojrzeć na motywację trochę inaczej niż zwykle. U wielu osób nie pojawia się ona „sama z siebie”, zwłaszcza gdy są zmęczone, przeciążone lub zniechęcone. Często to działanie poprzedza motywację, a nie odwrotnie, ale kluczowe jest jakie to działanie.

Kilka praktycznych wskazówek, które mogą pomóc:

 

- Obniż poprzeczkę do minimum - zamiast „zabrać się za pasję”, spróbuj „spędzić przy niej 5 minut” albo „przygotować miejsce”, 

- Zrezygnuj z oczekiwania przyjemności - brak radości na początku jest bardzo częsty i nie oznacza, że coś robisz źle. Traktuj to raczej jak rozruch niż źródło satysfakcji, 

- Oddziel pasję od presji -  myśl „powinnam to robić, bo kiedyś mnie to cieszyło” często zabija resztki motywacji. Spróbuj podejścia: „robię to, bo to jest dla mnie ważne, nawet jeśli teraz tego nie czuję”, 

- Wybieraj momenty o niższym koszcie energetycznym. nie planuj aktywności wtedy, gdy jesteś najbardziej zmęczona. Czasem lepsze jest 10 minut w lepszym momencie niż godzina robienia czegoś na siłę, 

- Zauważaj sam fakt działania - nawet jeśli nie pojawiła się radość, warto zauważyć: „zrobiłam coś mimo braku chęci”. 

 

Jeśli przez dłuższy czas nie pojawia się ani motywacja, ani choćby minimalne poczucie sensu, zachęcam do wizyty u psychologa, który pomoże rozpoznać, czy to chwilowe przeciążenie, czy coś, co wymaga głębszego wsparcia. 

Pozdrawiam

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

 

depresja osob starszych

Darmowy test na depresję w wieku podeszłym (Geriatric Depression Scale – GDS)

Zobacz podobne

Jak przezwyciężyć perfekcjonizm i związany z nim stres?
Mam problem z perfekcjonizmem. Chyba od zawsze mam z tym problem, ale dopiero teraz to do mnie dotarło. Czuję się niewystarczająca, dlatego ciągle szukam potwierdzenia u innych. Bardzo tego nie lubię, bo odbiera mi autentyczność. To jest niezwykle męczące, bo rzadko bywam z siebie tak szczerze zadowolona, naprawdę rzadko. Będąc perfekcjonistą, ludzie potrafią się na "śmierć" zapracować i doprowadzić tym do wypalenia, albo hamują się przed działaniem. Jestem tym drugim typem. Chyba robię to ze strachu - przed porażką na pewno, ale myślę że przed czymś jeszcze, na pewno istnieje więcej powodów. Boję się ryzyka, ale nie rozumiem dlaczego. Mam świadomość, że ludzie nie są idealni i nie będą. A jednak sama katuję się za mikro błędy i nie doceniam wysiłku jaki wkładam. To ile energii i czasu poświęcam. Czuję, że nie ufam sobie i to jest wynik traumy z przed kilku lat. Staram się sobie zaufać, ale nie potrafię. Jest to o tyle trudne, że wewnętrznie/podświadomie wierzę, że nie jestem tego warta. Przez to wszystko mimo realnych chęci i motywacji ciągle sabotuję siebie. Niby jestem świadoma konsekwencji, ale nie czuję zagrożenia. Głównie dlatego popełniam te same błędy, oraz żyję w ciągłej stagnacji. Kolejnymi winnym mojego stanu jest prokrastynacja, która wynika z perfekcjonizmu i wygody jaką odnalazłam w dyskomforcie. Ciągle żyję w stresie. Mniejszym, czy większym, ale myślę i czuję że to nie ustępuje. Ciągłe napięcie, przez które (według mnie) tak często boli mnie głowa. Stresuję się, bo widzę ile czasu straciłam i ile tracę teraz. Mój cenny czas, moje życie. Widzę jak przelatuje mi przez palce, ale nie mogę się za siebie zabrać i coś z tym zrobić. Trochę jakbym żyła w pętli. Przeraża mnie to, bo dużo tracę. Obiecuję sobie lepsze jutro, ale tą obietnice składam sobie od lat i jest tak samo bezustannie. Sama sobie na tacy podaję masę rozwiązań, które realnie mogą pomóc, ale z jakiegoś powodu dzień mija za dniem i do niczego się nie stosuję. Żyję z myślą, że za rok kończę szkołę i straciłam swoje nastoletnie (licealne) lata, a dzieciństwa nie pamiętam. Wszystko dlatego że nie potrafię żyć tym co tu i teraz. Tracę dużo, bo się boję, ale czego? Już nie jestem pewna. Nie ufam sobie. Nie czuję satysfakcji z mojego życia. Czuję, że nie zasługuję na to co mi dane. Odbieram sobie i innym (jestem skąpa i mam niską samoocenę). Zrobiłam się bardzo aspołeczna. Koniec końców, nie ważne gdzie jestem - wszędzie czuję się samotna. A nawet jak próbuję się otworzyć na coś nowego to nagle zasypuję się masą wymówek, żeby tego nie zrobić. - a to tylko skrawek tego co chciałam zapisać. Nie chcę też się nie wiadomo jak rozpisywać, więc skupiłam się na tym co na ten moment myślę, że jest moim największym problemem. Co mogę z tym zrobić? Naczytałam się różnych sposobów, które niby mają pomóc wyjść z tego błędnego koła, ale czuję że to nie trafia do sedna problemu.
Mam wrażenie, że zgłaszając się do specjalisty zawiodę samą siebie...
Czuję się źle. Mam nerwobóle między łopatkami. Pobolewa mnie głowa. Na nic nie mam siły ani ochoty. Jakoś wstaję do pracy, a po niej zmuszam się do domowych obowiązków. Czasami mam ochotę płakać albo żeby nikt niczego ode mnie nie chciał. A potem myślę, że jestem dorosła, mam dzieci i muszę być odpowiedzialna. Czy powinnam się zgłosić do psychologa? Czy to tylko zimowa chandra? Bo mam wrażenie, że zgłaszając się do specjalisty to zawiodę samą siebie...
Narzeczony ciągle pije, a ja mam depresję i nie daję już rady – jak mu pomóc i zadbać o siebie?
Mój narzeczony ciogle piję i nie wiem jak mu pomóc a kocham go nad życie ale jest mi ciężko już nie daje rady a mam też swoje problemy mam depresjie załatwienia męczy już mnie to życie
Bezsenność spowodowana natłokiem myśli. Jest okres czasu trwający około 2 tygodnie gdzie śpię naprawdę mało
Bezsenność spowodowana natłokiem myśli. Jest okres czasu trwający około 2 tygodnie gdzie śpię naprawdę mało, bo po 3 godziny dziennie i mam nadmiar energii. Nie czuję zmęczenia, jestem bardzo aktywna. Wszędzie mnie pełno. Śmieję się sama, nie wiem z czego. A czy chce mi się śmiać? Nie wiem sama. Gdy ktoś nie zgadza się z moim zdaniem bądź wejdzie mi w drogę, zawsze wygrywam potyczkę słowną. Przychodzi później czas dołu. Totalnego dna. Próbuję wtedy myśleć o rzeczach, które mnie bawiły, sprawiały radość, ale nic nie cieszy. Ludzie odcinają się, bo pamiętają wcześniejsze wyczynania. Również nie mogę wtedy spać, bo dobijam się wszystkimi niepowodzeniami w życiu. Tym, co komu przykrego powiedziałam w niekontrolowanym stanie. Czuję się kompletnie niepotrzebna nikomu, do niczego, bo przecież nie mam siły nic robić, to po co w ogóle żyję? Męczę się z takimi stanami już dobre 6 lat. Do czego czasami słyszę dźwięki, których nie ma, typu gwizdanie bądź jakiś szum. Czuje się obserwowana. Czasami nastrój zmienia mi się w ciągu dnia po parę razy dziennie, czasami trwa tak jak wyżej po około 2 tygodnie bądź dłużej. Najgorzej ranią słowa osób, które mówią "każdy ma gorsze i lepsze dni". Skoro każdy tak ma, to naprawdę współczuję i mam nadzieję, że tak nie jest, że odczuwają życie jakoś inaczej. Co jest ze mną nie tak?
Co można zrobić w przypadku zaburzeń lękowych uogólnionych, uczucia silnego stresu bez przyczyny, złego samopoczucia i depresji
Dzień dobry Co można zrobić w przypadku zaburzeń lękowych uogólnionych, uczucia silnego stresu bez przyczyny, złego samopoczucia i depresji, wywołanych syntetycznymi kannabinoidami, narkotykami i alkoholem? Obecnie leczę się diazepamem 30mg/dzień w dawkach podzielonych 10-10-10, brałem leki z grupy inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny SSRI, konkretnie escitalopram i paroksetyne. Lecz nie działa to na mnie, jedynie diazepam/alprazolam dają zauważalne efekty, przechodzi mi wszystko i czuję się normalnie. Podejrzewam, że palenie tych kannabinoidów uszkodziło mi jakieś neurony/neuroprzekaźniki w mózgu, gdyż te objawy zaczęły się pojawiać po zapaleniu tego na drugi dzień.
ChAD

Zaburzenie dwubiegunowe – przyczyny, objawy, leczenie

Choroba dwubiegunowa to poważne zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Zrozumienie jej objawów, przyczyn i metod leczenia jest kluczowe dla skutecznego radzenia sobie z tym schorzeniem.