Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Depresja nawracająca-od czego zacząć, by wyjść z ponownego kryzysu? Nie mam siły funkcjonować.

Witam. Mam na imię Anita i w tym roku skończę 30 lat. Nie wiem co się ze mną dzieje od dłuższego czasu, ale brak mi siły i chęci do życia. Nie potrafię normalnie wstać rano i cieszyć się dniem. Dlatego śpię albo raczej próbuję spać i całymi dniami leżę w łóżku... W przeszłości leczyłam się w szpitalu psychiatrycznym w Gdańsku z powodu ciężkiej depresji. Wszystko zaczęło się od tego jak mój były narzeczony zostawił mnie po 8 latach i w tymczasie zmarła moja siostra. Od tamtego momentu nie mogę sobie poradzić. Bywają chwile, że czuję się lepiej, biorę leki na uspokojenie, ale w gorszych momentach niestety sięgam po alkohol, by sobie "ulżyć". Chociaż wiem, że nie tędy droga i to "pomoże" tylko na chwilę... Mam stwierdzoną przez lekarza psychiatrę, u którego leczyłam się wcześniej przed pójściem do szpitala: ciężką depresję z nawrotami do końca życia, w tym apatię, lęki, nerwicę oraz fobię społeczną. Od czego zacząć, żeby wyjść na prostą i cieszyć się życiem? Na chwilę obecną czuję się bardzo źle i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Piotr Paczyński

Piotr Paczyński

Pani Anito, 

jeżeli ma Pani stwierdzoną “ciężką depresję” to powinna być Pani pod regularną kontrolą lekarza psychiatry, który ma wgląd w leki, które Pani przepisuje (rodzaj i dokładne dawkowanie ). Rozumiem, że jest Pani trudno w tej chwili, jednakże przestrzegam przed mieszaniem leków psychotropowych z alkoholem. To tylko nasila objawy depresji, uczucie euforii po alkoholu trwa krótko, daje złudne poczucie ulgi.  Skutki zażywania substancji psychoaktywnych w taki sposób mogą być bardzo niebezpieczne i powodować dodatkowe zapętlenie, z którego będzie jeszcze trudniej wyjść. Jeżeli ma Pani taką możliwość to poszukałbym pilnie dobrego psychoterapeuty, który pomoże Pani przejść przez ten trudny okres. Od tego bym zaczął.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Pani siły i wytrwałości

 

Piotr Paczyński

Specjalista psychoterapii uzależnień

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anna Martyniuk-Białecka

Anna Martyniuk-Białecka

Myślę, że już Pani zaczęła, stawiając ten pierwszy krok na forum. Czytając Pani wpis zauważam, że ma Pani głęboką świadomość problemu i sytuacji, z którą się Pani mierzy. Oczywiście to dopiero początek drogi. Na pewno w przebiegu głębokiej depresji należy poszukać stałego wsparcia psychiatry oraz psychoterapeuty, psychologa. A może w Pani przypadku pomocna okaże się grupa wsparcia? 

Proszę o siebie dbać,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

chad1

Darmowy test na hipomanię w chorobie dwubiegunowej (HCL-32)

Zobacz podobne

Dzień dobry, kręci mi się w głowie, mam wrażenie, że zaraz upadnę
Dzień dobry, kręci mi się w głowie, mam wrażenie, że zaraz upadnę, przeszywają mnie poty, ręce mi się trzęsą i nogi robią mi się bezwładne. Dokąd mogę udać się po pomoc?
Brak wiary w siebie, lęk przed kobietami i samotnością – jak zaakceptować życie w pojedynkę?
Chciałbym wreszcie zaakceptować samotność i realia życia. Odkąd byłem młodszy zawsze wiedziałem że o związkach kobietach mogę zapomnieć mam 23 lata i będzie tylko gorzej bez dobrej pracy pensji samochodu doświadczeń o kobietach mogę zapomnieć. Online naczytałem się dużo na temat tego co chcą i tylko bardziej mnie to dobija ale takie są realia życia kobiety chcą po prostu dużo pieniędzy dobrego wyglądu statusu ja tego nie mam i nie będę mieć a jest mi to bardzo ciężko zaakceptować. Zawsze byłem naiwny że jakaś szansę mam a już w szkole się ze mnie wyśmiewały i przygotowały do tego że nie mam. Internet bardzo dużo pomógł mi otworzyć oczy na temat kobiet ich natury i jest to przykra ale potrzebna prawda że bez statusu dużych pieniędzy super wyglądu tak naprawdę jesteś na dole samej hierarchi. Ja od zawsze byłem głupi brzydki wycofany boje się np do tej pory dalej jeździć spróbować prawa jazdy jeszcze raz nie mam tego czego chcą kobiety a żyjemy w czasach gdzie jako facet mam być coraz lepszy bogatszy itp. Czytam codziennie na ten temat i daję mi to ulgę ale jednocześnie ból bo wiem że jako facet tylko mój wygląd status pieniądze się liczą bo tego chcą kobiety taka jest ich natura. Dlatego chciałbym się przygotować do całego życia samemu jako prawiczek i po prostu zwykły szary nic nie warty człowiek tak naprawdę po tych wszystkich postach jeszcze bardziej boje się kobiet są po prostu straszne i dla nich liczy się tylko topka mężczyzn a ja do tej topki się nie zaliczam. Bo z moją pracą czy nawet mieszkaniem z rodzicami i już po prostu wolę omijać dziewczyny bo nie mam nic do zaoferowania i to robię bo czuję tylko strach i wstyd przed nimi. Już raz byłem wyśmiany za bycie prawiczkiem i nie chcę tego przechodzić jeszcze raz a bardzo ciężko jest mi zaakceptować to jakie są kobiety naprawdę. Staram się również zapomnieć o miłości bo wiem że to nie istnieje jest to brutalna prawda dlatego chciałbym znaleźć sposób jak ją wreszcie zaakceptować i żyć spokojnie bez tego wstydu że jestem i tak szarym zwykłym prawiczkiem i nic nie wartym śmieciem bez statusu. Codziennie widzę te dziewczyny studiujące lepsze czy czytam posty na temat że mężczyźni są nic nie warci bez statusu że nie zasługują na nic bez dobrego auta pieniędzy to dało mi do zrozumienia o brutalnej prawdzie o kobietach. Zawsze od dziecka bałem się dziewczyn byłem wyśmiewany nigdy nie były mną zainteresowane wtedy mi to nie przeszkadzało ale teraz wiem że takie jest moje życie prawiczek samotny i nic nie warty śmieć.
Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Po narodzinach dziecka jest mi bardzo ciężko funkcjonować, płaczę, nie mam siły, chciałabym spać, okaleczałam się. Boję się.
Dzień dobry, od dłuższego czasu (jestem rok po porodzie, bardzo ciężki poród, do dziś samo wspomnienie wywołuje ból psychiczny) nie radzę sobie z emocjami, dziecko często się budzi w nocy a ja wtedy ze zmęczenia płaczę, potrafię uderzyć swoją głową o szafę, uderzać rękami w poduszkę, mam ochotę krzyczeć. Mam dni, że nie mam ochoty nawet wyjść z łóżka, chce mi się tylko płakać, myślę często czy beze mnie nie byłoby wszystkim łatwiej, okaleczałam się również... Czy to depresja? Czy to początki choroby, boje się poprosić o pomoc?
Jak uratować małżeństwo przy depresji męża i dbałości o dobro dzieci?
Dzień dobry, mój mąż po 10 latach małżeństwa postanowił się rozwieść. Jest to jednostronna decyzja. Fakt, że gdzieś tam przez te wszystkie lata się oddaliśmy. Ja przez kilka lat chorowałam na depresję co nie dawało mi narzędzi do takiego dbania o relacje takie jak by on chciał. Zarzuca mi że to nie jest dom taki o jakim on marzył. Ja też o takim nie marzyłam, ale zakładając rodzinę nie planowałam depresji. Ja teraz jestem na innym poziome emocjonalnym, życiowym. Zależy mi na rodzinie, chcę coś zmienić, natomiast on jest uparty jak skała i jedyne co powtarza to praktycznie tylko jedno zdanie: cokolwiek będziesz robić to i tak nie zmieni mojego zdania. I teraz to sedna. Teraz on od ok 2 lat ma depresję. Leczy się od ponad pół roku. Niestety leki które przyjmuje totalnie nie powoduje jakiekolwiek poprawy. On uważa że trzeba czekać aż zadziałają. Lekarz tak samo. Cały czas przyjmuje ten sam lek w tych samych dawkach. Zaproponowałam zmianę lekarza. No ale lek zacznie działać więc nie potrzeba. Ja próbuję za to ratować. Ale on jest uparty i nie trafiają do niego żadne argumenty. Mamy dwójkę dzieci, 5 i 8 lat. Mój mąż stwierdził dzisiaj że nie dajemy dzieciom dobrego przykładu rodziny, kiedy żyjemy tak "obok siebie". Nie ma między nami nienawiści, po prostu się oddaliliśmy. I według niego dzieci bedą mieć lepszy wzór rodziny kiedy my się rozstaniemy. Że nie bedą musieli w przyszłości patrzeć na sflustrowanych rodziców. Ja nie ogarniam tej logiki, woli pozbawić ich pełnej rodziny, niż odbudować ten związek i sprawdź żeby dzieci wychowały się w pełnej szczęśliwej rodzinie. Dodam że my teraz w żaden sposób ich nie krzywdzimy. Ale on to robi dla dobra nas wszystkich. Nie rozumie jaki to będzie mieć na nie wpływ. Mimo że pokazałam mu artykuł dotyczący reakcji dzieci po rozwodzie. Ja nie chcę do tego dopuścić. Nie chce żeby dzieci przeżyły taką traumę. Żeby takie doświadczenie wpłynęło na ich przyszłość. Czy ja mogę coś jeszcze zrobić? Czy jeśli on jest w depresji to ma to wpływ na jego postrzeganie tego wszystkiego?
zaburzenia emocjonalne 1

Zaburzenia emocjonalne - przyczyny, objawy i metody leczenia

Zaburzenia emocjonalne to poważne problemy psychiczne wpływające na jakość życia. Kluczowe jest zrozumienie ich przyczyn, objawów i metod leczenia, aby skutecznie wspierać osoby, które się z nimi zmagają. Sprawdź, jak sobie z nimi radzić!