Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Objawy depresji, rutyna i samotność po przeprowadzce - szukam pomocy

Mam problem z depresją ale nie mam pewności, objawy które mam, odczuwanie smutku, nic mi się nie chce, mam myśli że jestem do niczego, że nic nie osiągnąłem, brak pewności siebie, że codziennie jest to samo, rutyna i ona mnie dobija, one występują rzutami, mam to od kilku miesięcy z przerwami raz jest lepiej raz gorzej, pogorszyło się jak wyprowadziłem się od rodziców i teraz mieszkam sam, najgorzej jest jak wracam z pracy do pustego mieszkania. Jak mogę sobie z tym poradzić żeby móc wyjść z tego. Szukam pomocy żeby uporać się z tym problemem.
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

Zmiana otoczenia i wyprowadzka z domu rodzinnego to ogromny krok milowy, natomiast rutyna, o której Pan pisze, stała się barierą odbierającą energię do jakiegokolwiek działania. Gdy człowiekowi „nic się nie chce”, a codzienność zaczyna przypominać monotonną pętlę, bardzo łatwo poczuć się uwięzionym i bezradnym we własnym życiu.

Pod wpływem smutku zaczynają pojawiać się surowe, bolesne oceny samego siebie. Myśli o tym, że jest Pan „do niczego” lub że „nic Pan nie osiągnął”, rzadko są jednak obiektywnymi faktami. Nasz umysł w stanach gorszego samopoczucia zaczyna działać jak zniekształcający filtr: dopuszcza do głosu tylko to, co bolesne, całkowicie ignorując Pana realne osiągnięcia, Pana zasoby czy choćby odwagę, jakiej wymagało usamodzielnienie się i pójście na swoje.

Warto zauważyć, że ten stan nie jest permamentny. Sam Pan wspomina, że te trudności występują rzutami i pojawiają się okresy, kiedy jest lepiej.

 

 Ponieważ jednak te zmagania trwają już od kilku miesięcy i wyraźnie utrudniają Panu czerpanie satysfakcji z życia, dobrym i bezpiecznym krokiem byłoby skonsultowanie się z psychologiem lub terapeutą. Taka bezpośrednia rozmowa pozwoliłaby przyjrzeć się tym mechanizmom głębiej i dałaby Panu wsparcie dostosowane dokładnie do Pana indywidualnej sytuacji, bez konieczności mierzenia się z tym w pojedynkę.

 

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Sieluk

Iwona Sieluk

Opisywane przez Pana objawy mogą występować w przebiegu depresji. Szczególnie ważne jest , że utrzymują się od kilku miesięcy i że są nawracające. Wspomina Pan też o dużej zmianie w Pana życiu, jaką jest wyprowadzka od rodziców. Może to skutkować poczuciem osamotnienia , zwiększonym stresem i koniecznością odnalezienia się w nowej sytuacji. Wszystkie te czynniki mogą prowadzić do obniżenia nastroju. Warto skonsultować się z psychologiem lub psychoterapeutą, który pomoże odkryć Pana zasoby, wyznaczyć cele preferowanej przyszłości i znaleźć sposoby radzenia sobie z tym, czego Pan doświadcza. Pozdrawiam

Psycholog, psychoterapeuta TSR i CBT w trakcie kształcenia Iwona Sieluk

Dominika Tarnacka

Dominika Tarnacka

Dzień dobry, Panie Grzegorzu,

wyprowadzka od rodziców to ważny krok, spora zmiana i rozumiem, że powrót do pustego mieszkania nie jest łatwy. Słyszę, że raz jest lepiej, raz gorzej. Pisze Pan o rutynie, która dobija, o smutku, o pojawiającym się braku motywacji. Słyszę, że aktywnie odpala się Panu krytyk wewnętrzny. Diagnozę co do depresji może postawić Panu psychiatra, natomiast diagnoza nie rozwiąże problemu. Warto sięgnąć po pomoc psychoterapeuty, bo wtedy nie tylko będzie Pan mógł odkrywać przyczynę pojawiających się trudności, ale także będzie Pan miał obok siebie drugiego człowieka, który będzie Panu towarzyszył w ważnej drodze do większego spokoju, wiary i pewności siebie, radości. Co może Pan zrobić tu i teraz? To że Pan podzielił się swoją trudnością i sięgnął po wsparcie - to ważny, odważny krok. Pomocna jest też rozmowa z kimś, kto jest Panu życzliwy. Warto też sięgnąć po wsparcie psychoterapeuty. 

 

Z pozdrowieniami,

Dominika Tarnacka

Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry Panie Grzegorzu,

 

To, co Pan opisuje, brzmi jak coś, co rzeczywiście może być bardzo obciążające na co dzień. Szczególnie zwróciłam uwagę na to, że trudności nasiliły się po wyprowadzce i że najtrudniejsze momenty pojawiają się wtedy, gdy wraca Pan po pracy do pustego mieszkania. To sugeruje, że oprócz obniżonego nastroju ważnym elementem może być też samotność i duża życiowa zmiana, z którą przyszło się Panu mierzyć.

Jednocześnie warto pamiętać, że trudno postawić sobie samodzielnie diagnozę na podstawie pojedynczych objawów. Niezależnie od tego, czy jest to depresja, czy reakcja na przeciążenie i zmianę życiową, Pana cierpienie jest realne i zasługuje na uwagę.

 

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) zaciekawiło mnie, że pisze Pan o okresach, kiedy jest lepiej. Co wtedy jest choć odrobinę inne? Czy są dni, sytuacje albo osoby, przy których te trudne myśli pojawiają się rzadziej? Czasem takie wyjątki mogą podpowiedzieć, co już teraz pomaga Panu utrzymać równowagę.

Mam też wrażenie, że obecnie dużo uwagi kieruje Pan na to, czego brakuje lub co się nie udało. A gdyby spojrzeć na ostatnie miesiące z innej strony, co pomogło Panu przeprowadzić się, odnaleźć w nowej sytuacji i nadal chodzić do pracy mimo trudności? To mogą być ważne zasoby, nawet jeśli dziś trudno je dostrzec.

 

Jeśli te objawy utrzymują się od kilku miesięcy i wpływają na codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć rozmowę z psychologiem. Dobrym pomysłem może być także konsultacja psychiatryczna, szczególnie jeśli zauważa Pan, że trudności się nasilają lub coraz trudniej jest Panu czerpać satysfakcję z życia. Taka konsultacja nie oznacza od razu leczenia farmakologicznego, może być po prostu okazją do lepszego zrozumienia tego, z czym się Pan mierzy, i dobrania odpowiedniego wsparcia.

 

Życzę wszytskiego dobrego!

Karolina Koch

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry, 

dobrze pan zauważył "ale nie mam pewności". Depresja to stan kiedy nie mam dosłownie siły żeby wstać, żeby iść do toalety. Świetnie, że działa pan teraz gdy jest obniżenie nastroju! Przeprowadzka na swoje to duże wydarzenie. Jest radość, ale i lęk czy sobie poradzę. Pisze pan, że problemem jest puste mieszkanie, to może obniżać nastrój.

Nie do końca zgodzę się z panem, że "nic nie osiągnąłem"! 

Wyprowadzka od rodziców, do mieszkania w którym mieszkam sam, organizuję życie sam, mam pracę... To jest NIC ? 

Chyba nie zauważa pan, ile zasobów ma pan i jak pięknie radzi sobie z życiem.

Trzeba wyciągnąć te zasoby na światło dzienne i uświadomić sobie.

 

Powodzenia!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Grzegorzu 

 

 To, co opisujesz, brzmi jak coś, co warto potraktować poważnie i skonsultować ze specjalistą, bo masz obniżony nastrój, brak energii, niską samoocenę, poczucie bezwartościowości i pogorszenie po wyprowadzce oraz samotnym mieszkaniu, to są objawy często spotykane w depresji. Umów wizytę u psychologa lub psychiatry, nawet jedna rozmowa może pomóc ocenić, czy to depresja, reakcja na stres, czy coś innego. Jeśli trudno Ci zacząć, zacznij od lekarza rodzinnego albo bezpośrednio od psychiatry, bo przy takich objawach warto mieć ocenę kliniczną. Nie zostawaj z tym samemu: powiedz o tym jednej zaufanej osobie, żeby ktoś wiedział, jak się czujesz. Po powrocie do pustego mieszkania zaplanuj stały rytuał wejścia: herbata, prysznic, 10 minut muzyki, krótki spacer albo telefon do kogoś.

 Utrzymuj małą rutynę dnia, bo regularność pomaga przy obniżonym nastroju i poczuciu chaosu.

Stawiaj bardzo małe cele, np. „umyję naczynia”, „wyjdę na 10 minut”, „zjem coś ciepłego”. To pomaga odzyskiwać sprawczość. Zadbaj o sen, jedzenie i ruch, bo one mocno wpływają na nastrój. Jeśli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, poczucie że nie dasz rady wytrzymać, albo objawy gwałtownie się nasilą, skontaktuj się od razu z pomocą kryzysową. W Polsce działa całodobowe Centrum Wsparcia 800 70 2222. Jeśli jesteś w bezpośrednim zagrożeniu, dzwoń pod 112. Napisz do jednej zaufanej osoby, że nie jest z Tobą dobrze. Umów specjalistę na najbliższy możliwy termin. Po pracy nie siadaj od razu w ciszy , ale włącz stały plan na pierwsze 30 minut po wejściu do domu. Zjedz coś i wyjdź choć na krótki spacer. Zapisz przez 3–4 dni, kiedy jest najgorzej, co wtedy myślisz i co trochę pomaga.

Marta Pacuła

Marta Pacuła

Dzień dobry, bardzo słusznie, że szuka Pan pomocy. Zdrowie psychiczne jest tak samo ważne jak zdrowie psychiczne i potrzebuje takiej samej  uwagi. Objawy, które Pan podaje najlepiej w pierwszej kolejności skonsultować z lekarzem psychiatrą a następnie poszukać terapii na której będzie Pan mógł na spokojnie poprzyglądać się różnym obszarom swojego życia. Warto pamiętać, że życiowe zmiany bardzo często wiążą się ze stresem i trudnymi emocjami. Wyprowadzka z domu należy do takich zmian więc to naturalne że może dodatkowo nasilać istniejące już wcześniej problemy. Najważniejsze, że Pan je dostrzega i jest gotów o siebie zadbać! 

Agata Kuskowska

Agata Kuskowska

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudny i obciążający okres. Zwróciłam uwagę na to, że objawy pojawiają się falami oraz że ich nasilenie wiąże Pan z wyprowadzką z domu rodzinnego i zamieszkaniem samemu. To ważna obserwacja, ponieważ duże zmiany życiowe często wymagają czasu na odnalezienie się w nowej rzeczywistości.

Pisze Pan również, że bywają momenty, kiedy jest lepiej. Warto przyjrzeć się temu, co wtedy wygląda inaczej - co pomaga, co daje choć odrobinę ulgi, jakie sytuacje, aktywności lub relacje sprawiają, że czuje się Pan nieco lepiej. Czasami właśnie w takich wyjątkach można znaleźć wskazówki dotyczące tego, czego najbardziej potrzebujemy.

To, że szuka Pan pomocy i otwarcie mówi o swoich trudnościach, jest ważnym krokiem. Jeśli opisane objawy utrzymują się od kilku miesięcy i wpływają na codzienne funkcjonowanie, warto rozważyć rozmowę ze specjalistą, aby lepiej zrozumieć źródło tych doświadczeń i wspólnie poszukać sposobów na odzyskanie większego poczucia wpływu na swoje życie.
Życzę, aby znalazł Pan wsparcie, którego teraz potrzebuje.

Zobacz podobne

Kryzys suicydalny - czuję się niekochana, nierozumiana i samotna.
Nie mam już siły na nic. Mam dość wszystkiego. Chciałabym połknąć opakowanie tabletek nasennych i już się więcej nie obudzić. Chciałabym już nic nie czuć. Nie dogaduję się z rodzicami. Czuję się, jakbym była ich największym problem. Nigdy nie są ze mnie dumni, nigdy nie widzą, gdy się staram, a gdy staram się im wytłumaczyć, co czuję to mam wrażenie, że nie rozumieją co do nich mówię. Rano nie mam siły iść do szkoły. Psychicznie sobie nie radzę i nie mam z kim porozmawiać. Nie mogę na nikogo liczyć. Tęsknię za dzieciństwem, tęsknię za miłością. Chciałabym mieć normalną kochającą się rodzinę a nie codzienne krzyki i wrzaski. Chciałabym normalnie rozmawiać. Cały czas myślę. Nie wytrzymuję tego uczucia stresu, które bierze się znikąd. Nie wytrzymuję już. Chciałabym, by mnie ktoś zrozumiał.
W październiku 2022 roku zdiagnozowano u mnie epizod depresyjny.
W październiku 2022 roku zdiagnozowano u mnie epizod depresyjny. Spowodowany był szkołą (4 klasa technikum, ciągłe kartkówki z języka obcego i ciągłe niepowodzenia), a także kłótnią z dobrym znajomym (od tamtego momentu nie mam z nim żadnego kontaktu, nie wspiera mnie). Szkoła nie wspiera mnie w ogóle w walce o lepsze samopoczucie, wręcz się dowiedziałam, że nikogo to w tym środowisku nie obchodzi. W związku z tym chciałam się dowiedzieć, czy są jakiekolwiek nadzieje na to, że wyjdę w z tego i czy zmiana środowiska może w tym pomóc. Dodam, że zastosowano u mnie farmakoterapię i jestem już po 1 zmianie leku.
Czy córka narcystycznego rodzica może przez to mieć kłopoty z radzeniem sobie, z uzależnieniem, z nieprzystosowaniem?
Czy istnieje możliwość, ze córka narcystycznej matki, która zaczęła kraść mając 3 latka i w wieku dorosłym ucieka w różne niezdrowe formy uzależnień, jak zakupoholizm, seks, praca, okradanie najbliższych, kłamstwa, jednak nie ciągłe formy ucieczki i zdaje sobie sprawę, że prowadzi ją wstyd i strach, może być wynikiem wychowania przez narcystyczną matkę? Czy terapia psychodynamiczna może rozwiązać wszystkie problemy i traumy, czy jednak powinna iść na terapię od uzależnień?
Czy możliwa jest neutralna relacja po zakończeniu znajomości? Historia przyjaźni i emocjonalnego zaangażowania
Witam, chciałbym podzielić się historią koleżenstwa z koleżanka niestety ze smutnym i chaotycznym finałe. Mimo, że mineły 3 miesiące ja dalej w tym siedzę emocjonalnie. Poznaliśmy sie na forum randkowym. Podkreslała ze jest osoba aseksualna i nie szuka zwiazku tyko kogos na piwo/rower. 4 pierwsze miesiące to rozmowy codziennie. W pierwszej fazie zajmowało nam nawet kilka godzin to odpowiadanie na sciany tekstu... Mieliśmy sporo wspólnych tematów oraz zainteresowań. okej później od 3 miesiaca spotkania raz na tydzień, wielogodzinne rozmowy. W listopadzie coś we mnie peklo, pierszy raz nie odpisała na drugi dzień ale napisala ze wie o tym i nie moze sie zebrac. przed wyjazdem do UK powiedzialem jej ze chyba coś do niej czuje. Ona ze ona chyba nie byłaby w stanie nic poczuc, miała łzy w oczach i bała sie że kolejna znajomosc sie sypie. Uspokoiłem ją, postanowiliśmy byc koleżenstwem. Dalej pisaliśmy prawie codziennie. Pozniej co 2 dni, co 3, a w końcowym etapie co 4-5. Mówila ze miewa epizody ludowstrętu, jest introwertyczką (to wiedziałem od początku), nie ma wielu znajomych. Rozmowy niby wygladały podobnie ale ona juz nie inicjowała wyjśc. Coraz częściej pojawiał sie brak czasu lub złe samopoczucie. Narzekała że nie ma planow na nic, że wszystko ją wkurza. Tego roku w lutym znowu poczułem że może się oddala i spotkaliśmy się. Ja jej powiedziaęem ze widzę ze się oddala. Ona powiedziała że miała bardzo ciężki okres, wie że mogła być oschła i chłodna. W panice powiedzialem że ją kocham. Ona myślala że mi przeszlo i ze musi pomyślec czy ona teraz chce to ciągnąć. Kilka dni później napisała że nie widzi tego że ja sobie z tym poradzę, dalsza znajomosć byłaby niekomfortowa dla niej i musi to zakonczyć. Podziekowała za wspólny czas i życzyła znalezienia kogoś kto odwzajemni moje uczucia. Po tym wszytskim spanikowalem , chciałem wyjaśnic, pogadać. Ona nie chciała. Dzwoniłem 10 razy , nie odebrała. Napisałem ostatnia wiadomosc zeby nie zamykala drzwi do relacji koleżenskiej, ze jak mi przejdzie to napiszę. Odczytała to lecz nie odpowiedziała. W kwietniu (2 miesiące od zakończenia) napisalem neutralną wiadomość, nie odczytala nawet. W impulsie tydzień później napisalem do jej brata, podjechalem pod jej dom. Oczywiście nic to nie dalo. Żałuję że to zrobilem. Nigdy wcześniej nie czułem takiej straty. Już nie chodzi o głebsze uczucia tylko o stratę koleżanki z którą miałem najlepszy kontakt it mnóstwo wspólnego. Teraz minął miesiąc od moich impulsów i ostatniej próby kontaktu. Brakuje mi rozmów z nią ale wiem, że jedyne co mogę teraz zrobić to uszanować jej decyzję. Łącznie znajomość twała 1.5 roku. Zamierzam lokalnie poszukać psychologa żeby pomógł mi to jakoś poukładać w głowie. Czy po takim czymś chociażby neutralny kontakt w przyszłości jest możliwy czy wygląda to na definitywne przekreślenie? Pozdrawiam
TW. Próba samobójcza, nie mam już siły, trudności finansowe, związkowe. Za mną mnóstwo terapii.
Dzień dobry, nie wiem ile mam miejsca, spróbuję się streszczać. Mam 25 lat, studiuję zaocznie 2. rok psychologii. Za mną 6 nieudanych terapii psychodynamicznych i terapia schematów, która zmieniła moje życie. Ale miała trwać rok, a w połowie nie było mnie dłużej stać. Mam borderline, ADHD i podejrzenie spektrum, ale diagnostka stwierdziła, że na końcu może powiedzieć, że nie wie (różnicowanie z traumą) więc przerwałem. Praca to dla mnie koszmar, bo źle rozumiem instrukcje a jak się czegoś trzeba domyślić to źle się domyślam. Jak potrzebuję o coś zapytać to słyszę "jak możesz tego nie wiedzieć" więc przestałem pytać, popełniam masę błędów, mimo że robię sobie w telefonie notatki. W rezultacie boję się ludzi (na co dzień też), nienawidzę siebie i zwalniam. Dwa lata zmagałem się finansowo, doszło do tego, że dorabiałem na prostytucji. To było łatwiejsze niż 8h np. w fast foodzie, w trybie walcz uciekaj. Zakochałem się w kliencie. Wydawało się, że jest wzajemność, mówił różne rzeczy, w tym, że chciałby tam zaparkować na stałe. Pochwalił moją inteligencję, co jest dla mnie ważne. Niesamowicie się rozumiemy, mamy podobne charaktery, jesteśmy też dobrani w łóżku. Miał wybrać i wybrał - żonę. Nie widzę już sensu w życiu. Nie chcę być już sam. Myślałem, że wymarzona praca terapeuty schematów wypełni mi pustkę, ale nie zapowiada się. Nie potrafię pojąć, że spotkałem kogoś idealnie dobranego i ta osoba mnie nie chce. Nienawidzę spotykanych na ulicach par. Nawet nie wiedzą, że mają supermoc. Moje życie nie ma żadnego sensu. Lubię dowiadywać się nowych rzeczy, ale co z tego, na nikogo to nie wpływa. Nikt mi nie towarzyszy. Nie robi żadnej różnicy, że codziennie wstaję z łóżka. Teraz szukam pracy po przeprowadzce i telefon milczy. Zrobiłem bardzo dobre CV, a potem jeszcze rozmowa nie do przejścia - utrzymuj kontakt wzrokowy, nawiąż small talk, spraw wrażenie sympatycznego, zadawaj pytania. Czuję, że nie ma dla mnie miejsca na tym świecie, od zawsze. Miałem próbę w grudniu, ale niestety przeżyłem. Nie wiem po co. Pierwszy raz próbowałem się zabić w 6. klasie podstawówki, potem w gimnazjum. Nikt tego nie widział, zawsze planuję tak, by nikt mi nie przeszkodził i sam muszę siebie przekonać, że to moje jedyne życie i póki żyję coś może się zmienić. Nie wierzę, że uda mi się uzbierać na terapię i wyzdrowieć. Nie wierzę już w miłość. Czuję się tak potwornie sam. Zostawiłem większość przyjaciół we Wrocławiu, łatwo było ich poznać przez studia, a w Łodzi mam zaoczne i jest trudniej. Cieszę się, że nie mam przerwy w studiach, ale tryb podoba mi się mniej - nie da się żyć studiami. To jedyna dziedzina w życiu jaka mi wychodzi. Nie wiem jakie mam pytanie, i tak na dniach się zabiję wreszcie, bo nie mogę znieść tej samotności i pustki.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!