- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, traumy, zaburzenia nastroju
- Jak pokonać pętlę...
Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?
Treść wrażliwaKrzakowiec
Daria Składanowska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, nie jest brakiem silnej woli, tylko efektem utrwalonych mechanizmów – wewnętrznego krytyka i unikania, które kiedyś miały Pana chronić, a dziś blokują działanie. . Warto zacząć od minimum – np. jednego małego kroku dziennie (jedno zdanie, jeden ruch, jedna minuta).
Warto też kontynuować pracę terapeutyczną (np. TSR, terapii schematów lub ADHD u dorosłych), bo ten problem wymaga wsparcia w zmianie wzorców, nie tylko dyscypliny.
To, że Pan to widzi i szuka rozwiązania, jest już realnym krokiem do przodu.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Psycholog, Doradca kariery
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zuzanna Kierzkowska
Dzień dobry,
to czego Pan doświadczył z pewnością nie było proste. Świetnie, że udał się Pan na terapię, poszukał pomocy, leczy się farmakologicznie. To z pewnością pierwsze kroki do dobrej zmiany.
Zmiana stylu życia nie jest łatwa. Często chcemy wykonać wiele zmian na raz, i niecierpliwie czekamy na efekty. Natomiast, może to akurat moment, gdy za dużo od siebie wymagamy. Warto wybrać jedną rzecz, którą chcemy wprowadzić do swojego życia i nad tym pracować. To da nam poczucie sukcesu, realizacji planu. Oczywiście, nasz cel na teraz może się zmieniać w zależności od potrzeb i możliwości. Warto pamiętać, że zmiana to proces. Drobne potknięcia się zdarzają i nie są niczym złym. W takich sytuacjach ważna jest samoświadomość i łagodność wobec siebie.
Praca z negatywnymi myślami nie należy do najłatwiejszych, ale może dać skuteczną zmianę. Niezależnie od tego, życzę wszystkiego dobrego i dalszej wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia takiego życia jakie chce Pan wieść.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
czytając Pana wiadomość widać ogrom pracy, jaką Pan już wykonał – i jednocześnie ogrom frustracji, że mimo tej świadomości nadal pojawia się „zatrzymanie”.
To, co Pan opisuje, bardzo często wygląda właśnie tak:
rozumienie + chęć zmiany ≠ automatyczna zdolność do działania.
To nie jest kwestia „lenistwa” czy braku silnej woli. Bardziej wygląda to na moment, w którym różne mechanizmy (lęk przed porażką, napięcie, przeciążenie, ADHD) uruchamiają hamulec, który działa szybciej niż intencja.
To, że Pan „wie co robić, ale nie robi”, jest częścią tego mechanizmu, a nie dowodem, że coś jest z Panem „nie tak”.
Z Pana opisu wybrzmiewa też coś ważnego – duża presja na siebie i próba wprowadzenia wielu rzeczy naraz. A kiedy to się nie udaje, pojawia się złość i wracanie do punktu wyjścia.
Może być pomocne przyjrzenie się temu, co dzieje się dokładnie w tym momencie „tuż przed odpuszczeniem” – bo to często jest kluczowy moment, a nie sam brak działania.
To, że Pan chce szukać wsparcia na żywo, też jest bardzo ważnym krokiem – szczególnie przy takim poziomie frustracji i zmęczenia.
To, co Pan przeżywa, nie wygląda na brak możliwości zmiany, tylko na duże zmęczenie walką z samym sobą.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Bożena Nagórska
To, co Pan opisuje, to klasyczna i frustrująca „ściana dopaminowa”, która w przypadku ADHD sprawia, że wiedza o tym, co należy zrobić, w żaden sposób nie przekłada się na możliwość wykonania tej czynności. Pańska złość na samego siebie jest zrozumiała, ale warto spojrzeć na to nie jak na brak silnej woli, lecz jak na fizyczną barierę w przewodnictwie neuronalnym. Osoby z ADHD i bagażem trudnych doświadczeń z dzieciństwa często mają „sparaliżowany” układ nagrody – lęk przed porażką (wspomniane „to się nie uda”) natychmiast odcina dostęp do energii potrzebnej do działania, a jedyną ucieczką staje się prokrastynacja, która na chwilę redukuje ten ogromny napięciowy ból.
W Pańskim przypadku farmakoterapia tworzy niezbędną bazę, ale nie wykona za Pana pracy behawioralnej, szczególnie gdy w grę wchodzą głęboko wdrukowane schematy bycia „głupim” czy „niechcianym”. Skoro tradycyjna terapia dała Panu samoświadomość, ale nie zmieniła działania, najlepszym kierunkiem we Wrocławiu byłaby terapia poznawczo-behawioralna skoncentrowana na ADHD lub terapia schematów. Szukaj Pani/Pan specjalisty, który pracuje metodą trzeciej fali (np. ACT – terapia akceptacji i zaangażowania), która uczy, jak działać pomimo zalewu negatywnych myśli, zamiast tracić energię na ich ciągłe zwalczanie i „fikołki w głowie”.
Skoro mieszka Pan we Wrocławiu, warto sprawdzić ośrodki specjalizujące się w neuroatypowości u dorosłych – tam znajdzie Pan osoby, które rozumieją, że „po prostu zacznij” jest dla Pana tak trudne, jak dla osoby na wózku wejście po schodach.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Witam Pana,
Powiem Panu wprost: próbuje Pan działać z poziomu „muszę” a Pana system reaguje na to jak na zagrożenie: więc ucieka.
U Pana nie zawodzi wiedza, tylko moment startu, dlatego trzeba go „oszukać”: nie plan dnia, tylko jeden mikro-ruch tu i teraz, zanim mózg zdąży zaprotestować.
I ważne: Pan nie „odpada”, tylko działa w cyklu: zryw - spadek dopaminy - odcięcie; to jest przewidywalne, więc trzeba planować pod spadek, nie pod motywację.Zamiast pytać „czemu nie robię”, lepiej przyjąć: „ok i tak będzie trudno : co zrobię, kiedy mi się odechce po 3 dniach?”. Ten „gigantyczny hamulec” to najczęściej nie tajemnica, tylko stare napięcie + lęk przed porażką : jego się nie usuwa, tylko uczy działać razem z nim, a nie po jego zniknięciu.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Zobacz podobne
TW: myśli samobójcze
Witam mam na imię Paweł 34 lat.. Od koło 2.5 roku zmagam się z dużym bólem kręgosłupa i na razie nie ma nadziei, by to się zmieniło, przyjmuje już dość mocne leki przeciwbólowe.. Jeden antydepresant biorę już koło 2.5 lat i tak samo jeden depresant.. Miałem ostatnio pomoc psychiczną niestety już się skończyła .. Mam przepuklinę kręgosłupa.. ale też duże problemy ze snem przez ból.. Ja mam wrażenie, że ból kręgosłupa niestety ma duże podłoże z mojego organizmu, który już po prostu nie dawał rady dalej udawać i się poddał.. Dlatego tak mocno mnie boli. Pani Psycholog zdiagnozowała ciężką depresje.. a Pani Psychiarta .. diagnozowała nawracająca.. depresje.. Mam umówioną dzienny odział, ale tak naprawdę teraz już zostałam sam.. Tak naprawdę szybko tam nie trafie... bo mam czekać na telefon.. Po skończeniu pomocy psychicznej, ciężko mi jest wstać z łózka... Mam ciężkie myśli samobójcze.. prób raczej nie miałam.. choć zastanawia mnie jej definicja... próba jest jak się już np. potne... czy jak mam np. naładowaną broń i mam ochotę wielka strzelić sobie w głowę, ale niestety tego nie zrobiłam... z depresją tak naprawdę pewnie się zmagam kilkanaście lat, lecz ostatnio naprawdę jest mi ciężko myśli ca coraz gorsze...
Praktycznie nie mam kogo prosić o pomoc, bo przecież ja nie mogę być chory na depresje... bo codziennie wstaje. Aktualnie jestem na rencie. ale przed tym wychodziłam do pracy i trwałem jak automat.. Od dawna już nie czuje.. Tak samo próbowałem się ciąc.. ale to niestety mi nie pomogła.. Bo nadal nic nie czułam.. A teraz mam wrażenie, ze już dłużej tak nie mogę niestety ból. I to ze zostałam z tym wszystkim całkiem sam .. Osobiście mam już tego dość i mam ochotę skończyć z tym wszystkim.. ale mam jeszcze trochę cały i chce jakieś pomocy, tylko nie wiem, czy jak juz wykorzystałem wsparcie psychologiczne, czy przez te 6 miesięcy będę mógł jeszcze z czegoś skorzystać.. Bo mój stan naprawdę jest zły, a nie chce iść do szpitala, bo jak już to nie będę miał próby, tylko po prostu to zrobie.. Dlatego pytanie, czy z czegoś jeszcze mogłbym skorzystać czy po prostu mam czekać.. Aż będzie termin na dzienny odział..
Witam, syn 12 lat zmaga się z depresją, myślę, że od około roku. Choruje przewlekle na WZJG spadki nastroju prędzej występowały głównie podczas zaostrzenia choroby i dolegliwości bólowych. Dopiero 3 tygodnie temu została rozpoznana depresja i wdrożone leczenie. Prędzej jego zachowanie było tłumaczone przez lekarzy złym samopoczuciem w związku z chorobą. Zaczęliśmy leczenie, gdy po poprawie stanu zdrowia i ustąpieniu dolegliwości bólowych samopoczucie się nie poprawiło. Przyjmuje bioxetin oraz uczęszcza raz w tygodniu na psychoterapię. Cały czas leży, wstaje tylko na posiłki, nie ma na nic ochoty ani siły, martwi mnie również spowolnienie psychoruchowe porusza się tak wolno, że przejście kilka metrów do łazienki zajmuje mu kilka minut.
Kiedy możemy się spodziewać jakiejś poprawy?

