Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?

Treść wrażliwa
Szlag mnie trafia z samym sobą, pomimo całej świadomości własnego umysłu. Wiem zresztą, że mogę się mylić, ale nie potrafię wyjść z pętli samo-sabotażu. Ojciec wysoko funkcjonujący alkoholik, kochał ale pasem wybijał głupie pomysły, jednocześnie nieświadomie zrobił mi to samo co jego ojciec jemu - wmawiał mi że jestem głupi i tak też się czułem. Zresztą mam do dzisiaj tego głupca w sobie a w postępowaniu jestem bardzo ucieczkowy i mam tak od kiedy pamiętam. Matka adhd i patrząca raczej na siebie, ja zostawiony samopas w dzieciństwie. Po 2 latach terapii wiem, że zostało we mnie mocno wbijane "to się nie uda", "jestem niechciany" a w sytuacjach gdy zaczynam być przebodźcowany zalew negatywnych myśli względem samego siebie. Cud, że zacząłem te myśli jakkolwiek zatrzymywać, przestałem w nie wierzyć ale przez grube lata sam siebie nienawidziłem i nadal nie wiem czemu pielęgnuję to uczucie w sobie. Działam adhdowo. Nie chcę nadawać etykietki, ale jednocześnie zrozumienie niektórych elementów ADHD pozwoliło mi trochę się rozruszać życiowo i przede wszystkim nie wpadać w bardzo ciemne miejsca. 2 lata terapii wyciągnęły mnie z epizodów depresyjnych i całkowitego paraliżu w działaniu. Ale boję się że coś się nie uda. Mam plan, wiem co mam robić, ale zaczęcie tego? Ucieczka granicząca z niemożliwością by cokolwiek ruszyć. Pomodoro pomaga, ale cały czas nawet nie wiem kiedy uciekam i nagle cały dzień jest stracony. Czuję, że mam gigantyczny hamulec i nie wiem co nim jest. Na tym etapie nie chcę nic już zrzucać na rodziców, wiem że to moja rola żeby samemu choć trochę behawioralnie wpłynąć na własne życie ale... Wracam ciągle do tego samego punktu. Niby do przodu, ale szlag mnie trafia bo muszę robić naprawdę niezłe fikołki w głowie żeby sobie udowodnić że rzeczywiście tak jest. Zapisywanie? Super działało, dobrze wiem że jeśli codziennie bym to robił byłbym w innym miejscu. Medytacja? Super działała, gdybym utrzymał tę rutynę byłbym w innym miejscu w życiu. Ćwiczenia, odpowiednie odżywianie? Też świetnie działa, w im lepszej kondycji jestem tym lepiej czuję się na umyśle. I ja chce to wszystko robić. Ale finalnie odpadam i nie robię. ANI JEDNEJ Z TYCH RZECZY, CHOĆ WIEM ŻE TO ONE RUSZYŁYBY MNIE DO PRZODU. To jest tak proste i jednocześnie tak niemożliwe dla mnie i nie wiem czemu. Wstań, zero smartfona. Kilka minut uważności własnego działa, oddychaj. Rozruszaj się, poćwicz, choć raz podciągnij się na drążku i zacznij. Zero rozpraszaczy, zacznij dobrze poranek. Zapisz swoje myśli, najlepiej rano. A jeśli się nie uda napisz w tym dniu cokolwiek. Napisz za co jesteś wdzięczny. Bądź tu i teraz. Tyle. I i tak tego nie robię, nie mówiąc już o firmowych możliwościach które są związane stricte ze mną samym - planów pełno, realizacji praktycznie zero. Zabiorę się na początku póki mam z tego dopaminę, później porzucam. Szlag mnie trafia i choć wiem co mam zrobić, nie robię tego. WIĘC CO MAM ZROBIĆ? Zwiększać dawki leków? Ileż można, od roku na nich jestem (bupropion + concerta 18 + lamitrin - to dzięki nim nie mam totalnych spadków o porankach które powodowały czarną dziurę) Muszę tu zadziałać behawioralnie i nie wiem co mam zrobić, jak pokierować własny umysł żeby behawioralnie przestać się kopać sam ze sobą - bo to póki co jest taka smoła że nie mogę przez to przejść. Szukam osoby we Wrocławiu która mi pomoże z tym problemem. Bo mam dość bycia w tym miejscu i chciałbym ruszyć do przodu.
User Forum

Krzakowiec

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, nie jest brakiem silnej woli, tylko efektem utrwalonych mechanizmów – wewnętrznego krytyka i unikania, które kiedyś miały Pana chronić, a dziś blokują działanie. . Warto zacząć od minimum – np. jednego małego kroku dziennie (jedno zdanie, jeden ruch, jedna minuta). 

Warto też kontynuować pracę terapeutyczną (np. TSR, terapii schematów lub ADHD u dorosłych), bo ten problem wymaga wsparcia w zmianie wzorców, nie tylko dyscypliny.

To, że Pan to widzi i szuka rozwiązania, jest już realnym krokiem do przodu.

Pozdrawiam,

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Kierzkowska

Zuzanna Kierzkowska

Dzień dobry,  

to czego Pan doświadczył z pewnością nie było proste. Świetnie, że udał się Pan na terapię, poszukał pomocy, leczy się farmakologicznie.  To z pewnością pierwsze kroki do dobrej zmiany. 

Zmiana stylu życia nie jest łatwa. Często chcemy wykonać wiele zmian na raz, i niecierpliwie czekamy na efekty. Natomiast, może to akurat moment, gdy za dużo od siebie wymagamy. Warto wybrać jedną rzecz, którą chcemy wprowadzić do swojego życia i nad tym pracować. To da nam poczucie sukcesu, realizacji planu. Oczywiście, nasz cel na teraz może się zmieniać w zależności od potrzeb i możliwości. Warto pamiętać, że zmiana to proces. Drobne potknięcia się zdarzają i nie są niczym złym. W takich sytuacjach ważna jest samoświadomość i łagodność wobec siebie. 

Praca z negatywnymi myślami nie należy do najłatwiejszych, ale może dać skuteczną zmianę. Niezależnie od tego, życzę wszystkiego dobrego i dalszej wytrwałości w dążeniu do osiągnięcia takiego życia jakie chce Pan wieść.

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

czytając Pana wiadomość widać ogrom pracy, jaką Pan już wykonał – i jednocześnie ogrom frustracji, że mimo tej świadomości nadal pojawia się „zatrzymanie”.

To, co Pan opisuje, bardzo często wygląda właśnie tak:

rozumienie + chęć zmiany ≠ automatyczna zdolność do działania.

To nie jest kwestia „lenistwa” czy braku silnej woli. Bardziej wygląda to na moment, w którym różne mechanizmy (lęk przed porażką, napięcie, przeciążenie, ADHD) uruchamiają hamulec, który działa szybciej niż intencja.

To, że Pan „wie co robić, ale nie robi”, jest częścią tego mechanizmu, a nie dowodem, że coś jest z Panem „nie tak”.

Z Pana opisu wybrzmiewa też coś ważnego – duża presja na siebie i próba wprowadzenia wielu rzeczy naraz. A kiedy to się nie udaje, pojawia się złość i wracanie do punktu wyjścia.

Może być pomocne przyjrzenie się temu, co dzieje się dokładnie w tym momencie „tuż przed odpuszczeniem” – bo to często jest kluczowy moment, a nie sam brak działania.

To, że Pan chce szukać wsparcia na żywo, też jest bardzo ważnym krokiem – szczególnie przy takim poziomie frustracji i zmęczenia.

To, co Pan przeżywa, nie wygląda na brak możliwości zmiany, tylko na duże zmęczenie walką z samym sobą.

Pozdrawiam,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pan opisuje, to klasyczna i frustrująca „ściana dopaminowa”, która w przypadku ADHD sprawia, że wiedza o tym, co należy zrobić, w żaden sposób nie przekłada się na możliwość wykonania tej czynności. Pańska złość na samego siebie jest zrozumiała, ale warto spojrzeć na to nie jak na brak silnej woli, lecz jak na fizyczną barierę w przewodnictwie neuronalnym. Osoby z ADHD i bagażem trudnych doświadczeń z dzieciństwa często mają „sparaliżowany” układ nagrody – lęk przed porażką (wspomniane „to się nie uda”) natychmiast odcina dostęp do energii potrzebnej do działania, a jedyną ucieczką staje się prokrastynacja, która na chwilę redukuje ten ogromny napięciowy ból.

W Pańskim przypadku farmakoterapia tworzy niezbędną bazę, ale nie wykona za Pana pracy behawioralnej, szczególnie gdy w grę wchodzą głęboko wdrukowane schematy bycia „głupim” czy „niechcianym”. Skoro tradycyjna terapia dała Panu samoświadomość, ale nie zmieniła działania, najlepszym kierunkiem we Wrocławiu byłaby terapia poznawczo-behawioralna skoncentrowana na ADHD lub terapia schematów. Szukaj Pani/Pan specjalisty, który pracuje metodą trzeciej fali (np. ACT – terapia akceptacji i zaangażowania), która uczy, jak działać pomimo zalewu negatywnych myśli, zamiast tracić energię na ich ciągłe zwalczanie i „fikołki w głowie”.

Skoro mieszka Pan we Wrocławiu, warto sprawdzić ośrodki specjalizujące się w neuroatypowości u dorosłych – tam znajdzie Pan osoby, które rozumieją, że „po prostu zacznij” jest dla Pana tak trudne, jak dla osoby na wózku wejście po schodach.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Powiem Panu wprost: próbuje Pan działać z poziomu „muszę” a Pana system reaguje na to jak na zagrożenie: więc ucieka.

U Pana nie zawodzi wiedza, tylko moment startu, dlatego trzeba go „oszukać”: nie plan dnia, tylko jeden mikro-ruch tu i teraz, zanim mózg zdąży zaprotestować.

I ważne:  Pan nie „odpada”, tylko działa w cyklu: zryw - spadek dopaminy - odcięcie; to jest przewidywalne, więc trzeba planować pod spadek, nie pod motywację.Zamiast pytać „czemu nie robię”, lepiej przyjąć: „ok i tak będzie trudno : co zrobię, kiedy mi się odechce po 3 dniach?”. Ten „gigantyczny hamulec” to najczęściej nie tajemnica, tylko stare napięcie + lęk przed porażką : jego się nie usuwa, tylko uczy działać razem z nim, a nie po jego zniknięciu.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Ma Pan dużą wiedzę na temat własnej psychiki to jest na plus. Ja tutaj widzę potrzebę głębokiej diagnozy, stworzenia konceptualizacji przypadku i rozpoczęcie terapii. Czasami trudno jest wytrzymać samemu ze sobą. Warto też skontaktować się z psychiatra i zapytać o dalsze dawkowanie leków. 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

W jaki sposób odbywa się i na czym polega psychoterapia schematów, zwłaszcza w zaburzeniach osobowości?
Dzień dobry, Mam zdiagnozowane zaburzenia depresyjno-lękowe i narcystyczne zaburzenie osobowości. Aktualnie biorę leki i czekam na prywatną psychoterapię w nurcie CBT/schematów, bo taką mi polecono. Czytałam, że terapia schematów jest polecana przy zaburzeniach osobowości, ale nie rozumiem o co w niej chodzi/jak wygląda/w jaki sposób jest prowadzona. Mogę prosić o przybliżenie tematu??
Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy.
Dzień dobry. Mam 23 lata. Ostatnio bardzo się źle czuję. Mam ciągle obniżony nastrój i napięciowy ból głowy. Nie płakałem jakieś półtora roku, a wczoraj i dzisiaj ciągle chce mi się płakać. Odczuwam lęk i strach. Czuję się jak w klatce, z której chcę wyjść, a nie mogę. A jak próbuję wyjść, to nic nie daje. Obniżona motywacja i chęci działania. Aktualnie nie pracuję. Mam problem ze zdecydowaniem co mam robić, mimo że podejmuję jakieś działania i szukam pracy to na marne. Często się zdarza, że śpię do 11 albo nawet rzadko do 14. Chociaż staram się znaleźć powód wczesnego wstania. Ale powody, które kiedyś mnie motywowały, jak np. spacer z psem, już nie działają. Mój tata od zawsze siedział za granicą, a ja zajmowałem się domem i mam wrażenie, że nie potrafię zająć się sobą, bo wiecznie zajmowałem się czymś. Czasem jestem rozdrażniony, co niestety źle wpływa na mój związek, bo za dużo powiem w nerwach mojej dziewczynie. 3-letni związek też ostatnio bywa na skraju. Moja dziewczyna jest ambitna, studiuje i udziela korepetycji. A ja ostatnie 4 miesiące przesiedziałem i ona się boi o taką przyszłość zwłaszcza, że kontakty nam się pogorszyły. To wszystko dobija mnie jeszcze bardziej. Boję się, że nie uda nam się odbudować tego, co było. Dla mnie to traumatyczne, bo 4 lata temu przeżyłem bardzo ciężkie rozstanie. Dziewczyna mnie zdradzała i manipulowała. Nie mogłem się z tym pogodzić i wtedy popadałem w picie i złe nawyki. Moja obecna dziewczyną mi pomogła, ale mam wrażenie, że wiele złego z tamtego okresu mi zostało. Jak miałem 18 lat mogłem zarywać nocki, jeździć, bawić się, pracować. Byłem już wtedy 2 razy za granicą na wakacjach w pracy. Radziłem sobie ze wszystkim a teraz wszystko mnie męczy i coraz bardziej przeraża nawet to, że jak znajdę pracę to będę codziennie musiał wstawać rano do pracy. Mimo że to nie moja pierwsza praca i takie obowiązki. Jak się poskładać do kupy? Co robić? Pomocy.
Jaki nurt psychoterapii wybrać przy depresji, OCD i zaburzeniach osobowości?
Który nurt psychoterapeutyczny wybrać przy depresji, OCD i zaburzeniach osobowości ?
Mój sposób przeżywania jest odmienny. Cierpię. Jestem pod opieką psychologiczną od dawna, ale nie widzę poprawy.
Dzień dobry, Nie wiem czy mam szansę na zmianę swojego życia. Zmagam się z brakiem zainteresowań, trudnością w odczuwaniu przyjemności. Problemy te towarzyszą mi odkąd miałam 14 lat. Jestem pod opieką psychiatrów i terapeutów od 16 roku życia. Mam poczucie, że poza wyzbyciem się lęku nic się nie zmieniło. Mam trudność w zaciekawieniu się czymkolwiek i kimkolwiek. Cierpię z powodu chronicznej samotności. Normalnie funkcjonuję, pracuję. Do tego duże problemy z koncentracją i zmotywowaniem się. Lubię ludzi, czasami rozmowy mi wychodzą, potrafię się nimi zainteresować, ale wyraźnie nie wystarczająco i nie wystarczająco często. Rozmawiałam z terapeutką humanistyczną o tym, że terapia mi nie pomaga, że "mnie dobija". Ale ta terapeutka jest jedyną osobą, która była w stanie mnie zrozumieć i w ogóle zrozumieć mój problem, to że nawiązywanie trwałych i satysfakcjonujących relacji jest dla mnie praktycznie niemożliwe odkąd pamiętam i to, że tych relacji potrzebuję. Mam różne diagnozy. Mówiono mi, że będzie różnie, że mam poważny problem, że mój problem nie jest poważny, że nie będzie lepiej, że będzie lepiej jedynie w obszarze funkcjonowania. Psychiatra jakiś czas temu powiedziała mi, że nie wie jak mi pomóc. Nie wiem czy próby szukania innej pomocy mają sens. Podawano mi leki przeciwpsychotyczne, antydepresyjne i na sen. Zmieniano je ( głównie antydepresyjne, ponieważ tylko raz miałam epizod i biorę małe dawki z tego co mówiła lekarka) Kiedyś w szpitalu rozpoznano mi zaburzenia adaptacyjne, później schizofrenię, później na oddziale dziennym zaburzenia adaptacyjne, później ambulatoryjnie zaburzenia osobowości nieokreślone, na prywatnej diagnozie lekki stopień zaburzenia osobowości unikającej z elementami osobowości zależnej, poza szpitalem wszyscy psychiatrzy zarówno państwowi i prywatni, na oddziale dziennym i ambulatoryjnie powtarzali, że nie wyglądam na osobę ze schizofrenią, że to co widzą po wizycie nie jest dowodem na schizofrenię, że opis ze szpitala psychiatrycznego jest dziwny i, że można go różnie interpretować, że nie jestem podręcznikowym przypadkiem. Mówili też, że na 99% nie mam tej choroby i powinnam przestać się tym zamartwiać. Popełniam błędy w komunikacji z ludźmi, ale nie potrafię ich przewidzieć. Mój sposób przeżywania to chęć ucieczki od nudy, samotności i pustki. Przez to zajęcia, których próbuję, są sposobem, próbą zainteresowania się czymś, ale zawsze w końcu dopada mnie rezygnacja i poczucie beznadziei. Ludzie tego nie rozumieją, więc zakładam, i zresztą mi to mówiono, że mój sposób przeżywania jest odmienny. Więcej czuję i to dobrze, bo marzyłam o tym. Ale teraz czuję na tyle, że życie nie jest już dyskomfortem, napięciem, złością, lękiem i nudą. Jest już smutkiem i powoli tracę nadzieję.
Mąż choruje na depresję, ale obwinia mnie za wiele zachowań, krytykuje. Jest drażliwy, nie pomaga.
Mąż leczy się na depresję (jego psychiatra stwierdził, że zakańczają leczenie, ale on nadal twierdzi, że ją ma) poprosiłam dziś męża by poszedł do sklepu po chusteczki ,prosiłam go kilka razy ,spokojnie od rana do wieczora. Aż wieczorem się zdenerwowałam, a on odrazu, że ma depresję, więc gra z dzieckiem w gry. Z całej tej kłótni zaczęłam czuć się winna, później nagle przeszedł na swoją mamę, że jej nienawidzę, bo parę razy narzekałam, że często mnie poniża (haha spójrzcie na nią jak wygląda ciekawe ile przytyje jak urodzi 10 dzieci) i mimo tych słów nie nienawidzę jej a on mi to wmawia . Później mi mówi o jakiś chorobach psychicznych, żebym poczytała i co to za psychiatra, jak nie zdiagnozował u niego adhd i jeszcze jakiejś choroby, którą wyczytał w Internecie. Później miał pretensje, że jestem jak wiedźma ,że go zaczepiałam cały tydzień zbyt nachalnie (smyrałam go dla żartów po nodze a on uciekał ,próbowałam się do niego zbliżyć, bo już się nawet nie przytulamy a co dopiero mówiąc o seksie ) raz jestem zbyt obojętna ,innym razem zbyt nachalna ,za chwilę mówi, że nie umiem go uwodzić, że ciągle tylko prezenty, gdy coś opowiada co by chciał, jedzenie ,śniadania,kolacje, że mogłabym wymyślić coś innego skoro to na niego nie działa. To depresja czy manipulacja ? Napomknę tylko, że nad mężem ojciec się znęcał (nie wpuszczał do domu zimą ,wyrzucał z auta, gdy wymiotował przez chorobę lokomocyjną ,chlapał karcherem po oczach, gdy nie był posłuszny )z opowieści teściowej jego ojciec był maminsynkiem, więc ona traktuje swoich synów ozięble ( zostawcie mi dzieci a wy idźcie stąd ,was tu nie chce -mąż twierdzi, że nie rozumiem żartu i nie mam dystansu ).
Stress

Stres - przyczyny, objawy i skutki oraz jak sobie z nim radzić?

Stres to nieodłączny element życia, ale można nim zarządzać. Zrozumienie jego mechanizmów i rodzajów oraz nauka skutecznych metod radzenia sobie z nim poprawia jakość życia. Artykuł omawia naturę stresu, jego typy i fazy.