
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z konfliktami w związku na odległość?
Ja anonimowo
Nina Gerard
Dzień dobry,
Widzę, że trudno Panu zrozumieć emocje, które kryją się za słowami partnerki. To naturalne — każdy z nas ma inne doświadczenia z domu rodzinnego i inaczej interpretuje zachowania bliskich.
Być może pomocna byłaby spokojna rozmowa, w której oboje moglibyście wyrazić, co czujecie i czego potrzebujecie. Jeśli trudno Wam o taką przestrzeń samodzielnie, warto rozważyć terapię par, która może pomóc w zrozumieniu i lepszej komunikacji.
Pozdrawiam ciepło,
Nina Gérard
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Proszę odwrócić sytuację. Jakby Pan się poczuł, gdyby Pan usłyszał takie komunikaty od bliskiej osoby? Słowa mają dużą moc, mogą człowieka uzdrowić, ale mogą też zabić. Jesteście Państwo parą na odległość, niestety, nie wiem co jest tego powodem. Proszę pamiętać, że na te same zdarzenia patrzymy zupełnie różnie i nie ma tutaj odpowiedzi, że ktoś patrzy lepiej i ma rację. To co Pan opisuje jest zaburzeniem komunikacyjnym. Musicie się na siebie otworzyć, rozmawiać szczerze, bez karania drugiej strony milczeniem, bez agresji słownej i wyzwisk. Rozważcie także terapię par. Skoro Pan tutaj napisał, to znaczy, że Panu zależy na partnerce. Pyta Pan, w którym kierunku iść? Na to pytanie zna wyłącznie Pan odpowiedź. Życzę wybrania dobrej drogi. Pozdrawiam.
Iwona Chrzanowska
W zdrowej komunikacji nie etykietujemy człowieka (np. jesteś wredna) bo to atak, który wymusza obronę, tylko nazywamy zachowania i mówimy co nam one zrobiły. Może to wyglądać w ten sposób: „Twoje zachowanie w tamtej sytuacji sprawiło mi przykrość. Postawiłaś mnie w niezręcznej sytuacji i poczułem się głupio”. To powoduje, że mówmy o sobie i swoich emocjach. Kiedy mówimy: jesteś jakiś/jakaś to oceniamy całego człowieka podczas gdy zwykle chodzi o jakieś jego konkretne zachowanie. W takiej sytuacji świetnie robi ćwiczenie, w którym sobie pomyślimy jakby to było, gdyby role się odwróciły.
Aleksandra Zackiewicz
Dzień dobry, z tego, co Pan opisuje, występują w Pana związku problemy ze wzajemnym zrozumieniem. Być może powinniście się udać do terapeuty par, lub po prostu spróbować porozmawiać. Pomocne może być zapisanie problemów na kartce, a później przedyskutowanie rozwiązań tych problemów. Takie "zadanie" pokazuje, jaka jest Pana perspektywa dotycząca konkretnego problemu oraz jaka jest perspektywa Pana partnerki.
Pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Zackiewicz
Zuzanna Zbieralska
Dzień dobry,
Dziękuję za podzielenie się swoim problemem. Bardzo ważnym aspektem w relacji jest to, w jaki sposób komunikujemy swoje odczucia wobec drugiej osoby. Określenia typu "Ty jesteś...", "Ty zawsze..." "Ty nigdy..." mogą prowadzić do konfliktów, ponieważ od razu oceniają drugą osobę i etykietują. Warto zamienić określenia odnoszące się do drugiej osoby na takie, które wyrażają, jak ja się z czymś poczułem/am lub jak ja to interpretuję, ponieważ to, że interpretujemy coś w konkretny sposób, nie musi oznaczać, że tak właśnie jest, a w szczególności, że dana osoba właśnie to miała na myśli czy celu. Można zatem odebrać to jako atak, ponieważ takie określenia poniekąd przekreślają wszelkie próby i starania danej osoby oraz możliwość wyrażenia swojej perspektywy.
W kontekście wspierania- być może warto dopytać partnerkę, jakiego rodzaju wsparcia by po prostu oczekiwała, ponieważ może być tak, że w różny sposób rozumiecie i wyobrażacie sobie dawanie wsparcia. Jeśli próby otwartej komunikacji nie pomogą, to warto skonsultować się z psychologiem lub terapeutą indywidualnie lub w ramach terapii dla par, gdzie być może łatwiej będzie popracować nad trudnościami.
Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka
Daria Składanowska
Dzień dobry.
Dziękuję za podzielenie się swoją historią.
Słyszę, że w Waszej relacji pojawiają się częste nieporozumienia i silne reakcje emocjonalne, które trudno Panu przewidzieć lub zrozumieć.
Warto zatroszczyć się o siebie. Wsparcie psychologa, terapeuty mogłoby pomóc w:
*Zrozumieniu własnych i partnerki reakcji emocjonalnych – co wywołuje gniew lub poczucie obrazy.
*Nauce jasnego i bezpiecznego komunikowania potrzeb – tak, żeby nie urazić drugiej osoby i lepiej rozumieć jej odbiór słów.
*Pracy nad strategiami radzenia sobie z konfliktami – jak reagować, gdy rozmowa staje się napięta, oraz jak odbudować dialog po wybuchu emocji.
*Rozpoznaniu wzorców w relac, co powoduje powtarzające się konflikty i jak je minimalizować.
Psycholog nie mówi „kto ma rację”, ale pomaga Wam obojgu lepiej rozumieć siebie i komunikować się w sposób bezpieczny i konstruktywny.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
problemem nie są pojedyncze słowa, tylko sposób reagowania na konflikt. Określenia typu „wredna”, „konfliktowa”, „egoistka” są ocenami i mogą ranić, więc warto je zamienić na komunikaty o sobie („czuję się zraniony, gdy…”, „mam wrażenie, że rozmowa zmierza w stronę kłótni”). Natomiast reakcje partnerki, blokowanie, grożenie, zapamiętywanie „do końca życia”, wybuchy gniewu, są nieadekwatne i destrukcyjne, niezależnie od tego, co Pan powiedział. To, że często czuje się Pan zdezorientowany i nie wie, „co wywołało atak”, jest ważnym sygnałem.
Różnicie się też w potrzebach: Pan szuka rozwiązań, ona oczekuje emocjonalnego wsparcia, ale to nie usprawiedliwia agresji. Jeśli nie da się spokojnie rozmawiać o konfliktach bez karania i eskalacji, warto zaproponować konkretną rozmowę o zasadach kłótni (bez wyzwisk, blokowania, gróźb). Jeśli to się nie uda, trzeba uczciwie zadać sobie pytanie, czy ta relacja jest dla Pana bezpieczna emocjonalnie, bo sama „uważność na słowa” nie rozwiąże problemu.
Pozdrawiam serdecznie
Weronika Wardzińska

Zobacz podobne
Cztery lata temu wróciłam do Polski, od tego czasu pracowałam w sklepie, nie lubiłam tej pracy, ale na mojej drodze stanęła pewna cudowna kobieta i zaproponowała mi pracę w przedszkolu gdzie pracowałam 2 lata, ale nie stety przyszła nowa pani dyrektor i stwierdziła, że buduje swój zespół a staremu nie przedłuży umów, więc wyleciałam, ale w tym samym czasie koleżanka pomogła mi dostać pracę w drugim przedszkolu umowę miałam na 11 miesięcy wszystko szło pięknie aż do momentu, kiedy zaczęło brakować dzieci w placówce i nowa pani dyrektor stwierdziła, iż nie jest w stanie dać mi umowy bo ja na nią nie stać, ale jak będą dzieci to na pewno da mi ta umowę niestety wszystko to, co mówiła okazało się kłamstwem i zatrudniła kogoś innego na to miejsce a ja zostałam dosłownie z niczym nie mam tutaj gdzie mieszkam żadnych znajomych chwilowo poszłam do pracy do piekarni, ale nie potrafię się tam odnaleźć w ogóle wydaje mi się, że ja nic nie potrafię nie wiem, jak mam dalej żyć boje się wszystkiego proszę niech ktoś mi powie co mam zrobić bo czuję że nie daje rady
TW: myśli samobójcze
Witam mam na imię Paweł 34 lat.. Od koło 2.5 roku zmagam się z dużym bólem kręgosłupa i na razie nie ma nadziei, by to się zmieniło, przyjmuje już dość mocne leki przeciwbólowe.. Jeden antydepresant biorę już koło 2.5 lat i tak samo jeden depresant.. Miałem ostatnio pomoc psychiczną niestety już się skończyła .. Mam przepuklinę kręgosłupa.. ale też duże problemy ze snem przez ból.. Ja mam wrażenie, że ból kręgosłupa niestety ma duże podłoże z mojego organizmu, który już po prostu nie dawał rady dalej udawać i się poddał.. Dlatego tak mocno mnie boli. Pani Psycholog zdiagnozowała ciężką depresje.. a Pani Psychiarta .. diagnozowała nawracająca.. depresje.. Mam umówioną dzienny odział, ale tak naprawdę teraz już zostałam sam.. Tak naprawdę szybko tam nie trafie... bo mam czekać na telefon.. Po skończeniu pomocy psychicznej, ciężko mi jest wstać z łózka... Mam ciężkie myśli samobójcze.. prób raczej nie miałam.. choć zastanawia mnie jej definicja... próba jest jak się już np. potne... czy jak mam np. naładowaną broń i mam ochotę wielka strzelić sobie w głowę, ale niestety tego nie zrobiłam... z depresją tak naprawdę pewnie się zmagam kilkanaście lat, lecz ostatnio naprawdę jest mi ciężko myśli ca coraz gorsze...
Praktycznie nie mam kogo prosić o pomoc, bo przecież ja nie mogę być chory na depresje... bo codziennie wstaje. Aktualnie jestem na rencie. ale przed tym wychodziłam do pracy i trwałem jak automat.. Od dawna już nie czuje.. Tak samo próbowałem się ciąc.. ale to niestety mi nie pomogła.. Bo nadal nic nie czułam.. A teraz mam wrażenie, ze już dłużej tak nie mogę niestety ból. I to ze zostałam z tym wszystkim całkiem sam .. Osobiście mam już tego dość i mam ochotę skończyć z tym wszystkim.. ale mam jeszcze trochę cały i chce jakieś pomocy, tylko nie wiem, czy jak juz wykorzystałem wsparcie psychologiczne, czy przez te 6 miesięcy będę mógł jeszcze z czegoś skorzystać.. Bo mój stan naprawdę jest zły, a nie chce iść do szpitala, bo jak już to nie będę miał próby, tylko po prostu to zrobie.. Dlatego pytanie, czy z czegoś jeszcze mogłbym skorzystać czy po prostu mam czekać.. Aż będzie termin na dzienny odział..

