Left ArrowWstecz

Depresja somatyczna u mamy a skutki uboczne leków (Pragiola, Solian, Neurotrop, Dulsevia) – czy dawki są za duże?

Moja mama ma bardzo silną depresję somatyczną. Doszły urojenia prawdopodobnie przy lekach. Obecnie jest w miarę ok ale cały czas leży. Mówi że chce coś robić ale czuję senność i otępienie. Wydaje mi się, że ma za dużo leków mocnych, które źle działają na układ nerwowy. Pragiola, Solian, neurotrop, dulsevia. Najlepiej się czuję wieczorem kiedy ma najdłuższą przerwę po lekach. Czytałam że to zbyt mocne połączenie. Chciałabym jej zmniejszyć jakiś lek ale mamy psychiatra jest niedostępny a drugi u którego byłyśmy powiedział żeby zmniejszył ten pierwszy.
User Forum

Kasia

2 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
Samodzielna zmiana tak złożonego schematu leczenia jest niezwykle ryzykowna i może wywołać nieprzewidywalne reakcje układu nerwowego. Trudno jest odpowiedzieć na Pani pytanie nie znając szczegółów co co przebiegu choroby, wielkości dawek itd. 
To zrozumiałe, że się Pani niepokoi, jednak samodzielna zmiana dawek (bez kontroli lekarza) jest niezalecana.. 
Czy drugi psychiatra powiedział, że zmniejszyłby jakiś lek czy wprost zalecił mniejszą dawkę?
Jeśli stan mamy nagle drastycznie by się pogorszył lub działania niepożądane leków stały się skrajnie niepokojące, proszę pamiętać, że najbezpieczniejszym wyjściem jest udanie się na izbę przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego, gdzie dyżurujący lekarz oceni sytuację i będzie mógł doraźnie zainterweniować.

Pozdrawiam serdecznie,

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Kasiu,

sytuacja, w której mama zmaga się z depresją somatyczną i skutkami ubocznymi leczenia, jest trudna dla całej rodziny, jednak kluczowe jest, aby nie zmieniać ani nie odstawiać leków samodzielnie. Zestaw leków, który mama przyjmuje, jest bardzo złożony i wpływa na skomplikowane procesy neurobiologiczne, dlatego gwałtowna zmiana dawki może doprowadzić do groźnego nasilenia objawów, nawrotu urojeń lub wystąpienia zespołu odstawiennego. Fakt, że mama najlepiej czuje się wieczorem, faktycznie może sugerować zbyt silne działanie sedatywne (uspokajające) stosowanych preparatów w ciągu dnia, ale decyzję o modyfikacji schematu musi podjąć lekarz psychiatra po bezpośrednim zbadaniu pacjentki. Skoro lekarz prowadzący jest niedostępny, a drugi psychiatra nie wydał jednoznacznych instrukcji, najlepszym rozwiązaniem jest pilna konsultacja u jeszcze innego specjalisty lub udanie się do najbliższej poradni zdrowia psychicznego, gdzie w stanach nagłych lekarz dyżurny może skorygować dawkę. Proszę pamiętać, że senność i otępienie mogą być skutkiem ubocznym, ale też objawem samej depresji, dlatego tylko specjalista jest w stanie bezpiecznie ocenić, który lek należy zmodyfikować, by poprawić komfort życia mamy bez narażania jej zdrowia.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Kasiu,

 

Rozumiem Pani niepokój, patrzenie na mamę w takim stanie jest bardzo obciążające i rodzi dużo bezradności.

Uważam, że przy takich lekach najważniejsze jest, by nie zmieniać ich samodzielnie, tylko spróbować pilnie skonsultować się z lekarzem (choćby innym psychiatrą lub lekarzem dyżurnym).

To, co Pani może zrobić teraz, to być blisko, obserwować i zapisywać objawy to realna pomoc i ważny krok w stronę poprawy jej stanu. Dobrze, że jest Pani uważna na mamę, troszcząc się o nią, proszę też pamietać o sobie choć trochę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Można zrozumieć Pani niepokój, kiedy widzi mamę senną, spowolnioną i większość czasu leżącą. Przy wskazanych wyżej lekach senność i otępienie rzeczywiście mogą być działaniami niepożądanymi. Jednocześnie bardzo ważne jest, aby samodzielnie nie zmniejszać ani nie odstawiać leków, ponieważ może to spowodować pogorszenie stanu psychicznego lub powrót objawów. To, że mama czuje się lepiej wieczorem, gdy przerwa od leków jest najdłuższa, jest ważną informacją dla lekarza i warto ją przekazać podczas konsultacji. W tej sytuacji realnym krokiem jest jak najszybszy kontakt z psychiatrą (nawet innym niż dotychczasowy, również w formie teleporady), aby ocenić dawkowanie i ewentualnie je skorygować. Z Pani strony pomocne może być zapisywanie obserwacji dotyczących funkcjonowania mamy w ciągu dnia, ponieważ takie konkretne informacje bardzo ułatwiają lekarzowi podjęcie decyzji o zmianie leczenia.

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

to, co opisujesz, jest bardzo obciążające - dla Twojej mamy oraz dla Ciebie. Z Twojego opisu wynika, że mama może doświadczać silnego „przytłumienia”, które rzeczywiście bywa skutkiem działania leków, zwłaszcza gdy jest ich kilka i działają na układ nerwowy jednocześnie.

 

Rozumiem pokusę, żeby coś zmienić od razu, ale z perspektywy bezpieczeństwa bardzo ważne jest, żeby nie modyfikować leczenia samodzielnie. Nawet jeśli objawy wyglądają na „za dużo leków”, nagła zmiana może pogorszyć stan psychiczny lub wywołać dodatkowe objawy.

 

To, co możesz zrobić jako wsparcie psychologiczne:

-bądź przy niej spokojnie i bez presji 

- samo „chcę coś robić, ale nie mam siły” jest bardzo typowe w depresji i przy sedacji, doceniaj najmniejsze aktywności (np. wstanie, krótka rozmowa), 

-pomagaj jej w delikatnym rytmie dnia (światło dzienne, małe czynności, bez przymusu),
-zapisuj obserwacje (kiedy jest bardziej „obecna”, kiedy najbardziej senna) - to bardzo pomoże lekarzowi.

 

Twoja intuicja, że wieczorem czuje się lepiej, jest ważną wskazówką kliniczną - warto to przekazać psychiatrze przy najbliższym kontakcie (nawet innemu, jeśli obecny jest niedostępny).

 

Jeśli zauważysz wyraźne pogorszenie kontaktu, nasilenie urojeń lub sytuację, w której mama przestaje jeść, pić czy reagować - wtedy warto skorzystać z pilnej pomocy medycznej.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak pokonać pętlę samo-sabotażu i ruszyć do przodu z planami?
Szlag mnie trafia z samym sobą, pomimo całej świadomości własnego umysłu. Wiem zresztą, że mogę się mylić, ale nie potrafię wyjść z pętli samo-sabotażu. Ojciec wysoko funkcjonujący alkoholik, kochał ale pasem wybijał głupie pomysły, jednocześnie nieświadomie zrobił mi to samo co jego ojciec jemu - wmawiał mi że jestem głupi i tak też się czułem. Zresztą mam do dzisiaj tego głupca w sobie a w postępowaniu jestem bardzo ucieczkowy i mam tak od kiedy pamiętam. Matka adhd i patrząca raczej na siebie, ja zostawiony samopas w dzieciństwie. Po 2 latach terapii wiem, że zostało we mnie mocno wbijane "to się nie uda", "jestem niechciany" a w sytuacjach gdy zaczynam być przebodźcowany zalew negatywnych myśli względem samego siebie. Cud, że zacząłem te myśli jakkolwiek zatrzymywać, przestałem w nie wierzyć ale przez grube lata sam siebie nienawidziłem i nadal nie wiem czemu pielęgnuję to uczucie w sobie. Działam adhdowo. Nie chcę nadawać etykietki, ale jednocześnie zrozumienie niektórych elementów ADHD pozwoliło mi trochę się rozruszać życiowo i przede wszystkim nie wpadać w bardzo ciemne miejsca. 2 lata terapii wyciągnęły mnie z epizodów depresyjnych i całkowitego paraliżu w działaniu. Ale boję się że coś się nie uda. Mam plan, wiem co mam robić, ale zaczęcie tego? Ucieczka granicząca z niemożliwością by cokolwiek ruszyć. Pomodoro pomaga, ale cały czas nawet nie wiem kiedy uciekam i nagle cały dzień jest stracony. Czuję, że mam gigantyczny hamulec i nie wiem co nim jest. Na tym etapie nie chcę nic już zrzucać na rodziców, wiem że to moja rola żeby samemu choć trochę behawioralnie wpłynąć na własne życie ale... Wracam ciągle do tego samego punktu. Niby do przodu, ale szlag mnie trafia bo muszę robić naprawdę niezłe fikołki w głowie żeby sobie udowodnić że rzeczywiście tak jest. Zapisywanie? Super działało, dobrze wiem że jeśli codziennie bym to robił byłbym w innym miejscu. Medytacja? Super działała, gdybym utrzymał tę rutynę byłbym w innym miejscu w życiu. Ćwiczenia, odpowiednie odżywianie? Też świetnie działa, w im lepszej kondycji jestem tym lepiej czuję się na umyśle. I ja chce to wszystko robić. Ale finalnie odpadam i nie robię. ANI JEDNEJ Z TYCH RZECZY, CHOĆ WIEM ŻE TO ONE RUSZYŁYBY MNIE DO PRZODU. To jest tak proste i jednocześnie tak niemożliwe dla mnie i nie wiem czemu. Wstań, zero smartfona. Kilka minut uważności własnego działa, oddychaj. Rozruszaj się, poćwicz, choć raz podciągnij się na drążku i zacznij. Zero rozpraszaczy, zacznij dobrze poranek. Zapisz swoje myśli, najlepiej rano. A jeśli się nie uda napisz w tym dniu cokolwiek. Napisz za co jesteś wdzięczny. Bądź tu i teraz. Tyle. I i tak tego nie robię, nie mówiąc już o firmowych możliwościach które są związane stricte ze mną samym - planów pełno, realizacji praktycznie zero. Zabiorę się na początku póki mam z tego dopaminę, później porzucam. Szlag mnie trafia i choć wiem co mam zrobić, nie robię tego. WIĘC CO MAM ZROBIĆ? Zwiększać dawki leków? Ileż można, od roku na nich jestem (bupropion + concerta 18 + lamitrin - to dzięki nim nie mam totalnych spadków o porankach które powodowały czarną dziurę) Muszę tu zadziałać behawioralnie i nie wiem co mam zrobić, jak pokierować własny umysł żeby behawioralnie przestać się kopać sam ze sobą - bo to póki co jest taka smoła że nie mogę przez to przejść. Szukam osoby we Wrocławiu która mi pomoże z tym problemem. Bo mam dość bycia w tym miejscu i chciałbym ruszyć do przodu.
Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat,
Witam, Choruję na depresję i silne zaburzenia lękowe od ponad 12 lat, mam pytanie, ponieważ niedawno zmieniłe_am pierwszy raz leki od tych dwunastu lat, jestem teraz na 150 effectin ER od 6 dni. Czy lek powinien już zacząć działać ? Pytam, ponieważ niestety nadal odczuwam stany lękowe i depresję, najbardziej z rana, poźniej jest już trochę lepiej. Ale jest taka sinusoida - parę godzin lepiej, potem chwilę gorzej i tak w kółko. Z tym epizodem walczę już pół roku. Z góry bardzo dziękuję za odpowiedź.
Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
Zazdrość o związek przyjaciela, ponieważ sam nie pogodziłem się z odrzuceniem. Doprowadza mnie to do myśli samobójczych.
Witam. Mam 23 lata. Mój problem to zazdrość o przyjaciela (homoseksualny), który wszedł w związek. Kiedy rozmowa z nim schodzi na jego chłopaka i ich relacje, zaczynam się cały trząść, ogólne samopoczucie jest straszne i bardzo często doprowadza to nawet do myśli samobójczych. Dobija mnie samo wyobrażenie ich. Nie potrafię szukać swojego związku, bo nadal nie pogodziłem się z odrzuceniem przez chłopaka 5 lat temu i ciągle myślę, że mu się spodobam, kiedy zmienię swój wygląd, przez co sporo ćwiczę. Żyję ludźmi, zamiast sobą. Nie potrafię odpuszczać i nie wiem jak to zmienić. Nic sobie nie zrobię bo wiem, że nie potrafię, ale bardzo chcę przestać się tak czuć. Pracy nie mam, przez co nie jestem ubezpieczony. Wysyłam sporo CV, lecz bez żadnych rezultatów. Chodziłem wcześniej do psychologów, ale był to niezbyt dobry traf. Miałem wrażenie, że nie skupiają sie na moim problemie. Nie wiem co mam teraz zrobić. Czy potrzebuję leków, żeby to wszystko zrozumieć i odpuścić? Z góry dziękuję za wszelkie rady.
Dlaczego czuję się smutna po sesji terapeutycznej?
Dlaczego jest mi ciężko i smutno po dzisiejszej terapii... Sama niewiem dlaczego... Nic nie było takiego... A jednak jest mi smutno ..
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.