Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego nasilają mi się lęki mimo przyjmowania leków uspokajających?

Mam leki 45 i nie wiem czemu tak sie dzieje biorę leki na uspokojenie pragole 50i 75i 25 mg kvetapleks 25 nexpram 10 mg I vanidol i cały casz sie zwiększa to wszystko
Katarzyna Szczypior-Bałwas

Katarzyna Szczypior-Bałwas

Pani Martyno, wierzę, że trudno żyć z lękiem, w codziennym ciągłym napięciu i stresie. To na pewno przytłaczające, tymbardziej, że bierze Pani leki i nie widzi Pani żadnej poprawy. Jest kilka możliwości. Nie podaje Pani jak długo przyjmuje Pani leki, a to ma duże znaczenie. Potrzeba czasu, by leki zaczęły działać, czasem jest to nawet miesiąc lub więcej regularnego przyjmowania leków, by poczuć różnicę. Poza tym zdarza się z różnych powodów, że leki lub ich połączenie nie działają na danego pacjenta i wtedy potrzebna jest kolejna porada u psychiatry, który wysłucha Panią i zmieni leki, na takie które być może lepiej na Panią zadziałają. Dziś mamy do wyboru szeroką gamę leków przeciwlękowych i uspokajających, więc lekarz ma w czym wybierać, by dostosować do potrzeb pacjenta. Jest to jednak często proces długi i żmudny, jednak efekty  i poprawa samopoczucia są możliwe do uzyskania.

Dlatego warto,  by ponownie skonsultowała Pani problem z lekarzem psychiatrą i szczerze opowiedziała mu o swoich odczuciach co do leków.

Wierzę, że uda się w końcu dobrać Pani odpowiednie i skuteczne leki na Pani trudności. Życzę wytrwałości, wiary i siły do codziennej walki. Proszę nie tracic nadziei na poprawę. Pozdrawiam Katarzyna Szczypior-Bałwas 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Martyno,

Jeśli mimo przyjmowania leków objawy lękowe nasilają się, warto jak najszybciej skontaktować się z lekarzem psychiatrą prowadzącym leczenie. Czasami konieczna jest modyfikacja dawkowania lub zmiana leczenia, dlatego nie należy samodzielnie odstawiać ani zwiększać leków. Równolegle zachęcam również do korzystania z psychoterapii, która w leczeniu zaburzeń lękowych stanowi ważne uzupełnienie farmakoterapii. Jeśli lęk staje się nie do opanowania, proszę nie zwlekać z pilnym zgłoszeniem się po pomoc (psychiatra, SOR).

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Widzę, że bardzo dokładnie pamięta Pani nazwy i dawki leków. Zabrakło natomiast informacji o tym, jak wygląda Pani dzień i co najbardziej utrudnia funkcjonowanie. Czy lęk pojawia się od rana? Czy towarzyszy mu kołatanie serca, niepokój, trudności ze snem a może napady paniki? Takie informacje są dla lekarza równie ważne jak lista przyjmowanych leków. Jeżeli ma Pani poczucie, że mimo leczenia objawy się nasilają lub nie odczuwa Pani poprawy, warto umówić wcześniejszą wizytę u psychiatry i dokładnie o tym opowiedzieć. Czasami konieczna jest zmiana dawkowania, czasami potrzebny jest po prostu dłuższy czas działania leków, a czasami trzeba poszukać innego rozwiązania. Nie warto jednak wprowadzać zmian na własną rękę. Proszę pamiętać, że celem leczenia nie jest samo przyjmowanie leków ale to, aby stopniowo odzyskiwała Pani spokój i możliwość normalnego funkcjonowania. Jeśli na razie tak się nie dzieje, to ważna informacja dla lekarza prowadzącego a nie sygnał, że nic nie da się zrobić.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, może być bardzo trudne i wyczerpujące. Zdarza się, że mimo przyjmowania kilku leków objawy lęku lub inne dolegliwości nadal się utrzymują, a nawet okresowo nasilają. Nie oznacza to, że leczenie nie ma sensu, ale jest sygnałem, że warto ponownie skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Czasami konieczna jest zmiana dawkowania, rodzaju leków lub czasu ich stosowania.

Bardzo ważne jest, aby nie zmieniać dawek samodzielnie i przyjmować leki zgodnie z zaleceniami lekarza. Jeśli objawy wyraźnie się nasilają lub pojawiają się nowe dolegliwości, warto zgłosić to jak najszybciej podczas wizyty.

Życzę, aby udało się znaleźć takie leczenie, które przyniesie wyraźną poprawę. Nie warto zostawać z tym problemem samemu, odpowiednio dobrana pomoc może naprawdę wiele zmienić.

 

z pozdrowieniami,

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. Rozumiem, że mimo stosowania zaleconego leczenia objawy nadal się nasilają, co może być bardzo obciążające i budzić niepokój. Niestety, zdarza się, że dobranie skutecznej farmakoterapii wymaga czasu, a niekiedy konieczna jest modyfikacja leczenia przez lekarza psychiatrę.

 

Proszę nie zmieniać dawek leków samodzielnie ani ich nie odstawiać bez konsultacji z lekarzem. Jeśli zauważa Pani nasilenie objawów lub pojawienie się nowych dolegliwości, warto jak najszybciej zgłosić się na wizytę kontrolną. Lekarz będzie mógł ocenić skuteczność dotychczasowego leczenia i zdecydować, czy konieczna jest zmiana dawkowania, preparatów lub dalsza diagnostyka.

 

Jeżeli równolegle nie korzysta Pani ze wsparcia psychologicznego lub psychoterapii, warto rozważyć taką formę pomocy. W przypadku zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju połączenie odpowiednio dobranej farmakoterapii z psychoterapią często przynosi najlepsze efekty. Życzę Pani dużo siły i mam nadzieję, że wkrótce uda się znaleźć leczenie, które skutecznie zmniejszy dolegliwości.

 

pozdrawiam ♥️

 

psycholog Wiktoria 

Zobacz podobne

Mam myśli w głowie, które się kłębią i nie dają mi spokoju, co może być przyczyną?
Mam myśli w głowie, które się kłębią i nie dają mi spokoju, co może być przyczyną?
Jak radzić sobie z jąkaniem w sytuacjach stresowych, gdy natrętne myśli utrudniają płynność mowy
Dzień dobry! Mam problem z jąkaniem. Problem jest w psychice, bo gdy na przykład czytam na głos albo prowadzę korepetycje, mówię czysto. Jednak w innych sytuacjach nie mogę się pozbyć natrętnych myśli o tym, że zaraz zacznę się jąkać, że ktoś mi przerwie i się zacinam, czasem nawet bardzo. Są jednak sytuacje, że to mi mija i mówię płynnie. Czy jest na to jakiś sposób?
Jak radzić sobie z brakiem pewności siebie i lękiem społecznym?
Mam wiele problemów, mam wrażenie,że dźwiganie ich z roku na rok staje się coraz cięższe, jest mi ciężko psychicznie tak poprostu już żyć na codzień, jestem bardzo nieśmiała, brak mi pewności siebie totalnie, w sumie jak widzę osobę, która jest pewna siebie, a jest przy kości lub przeciętna z wyglądu, to aż jestem zła, bo nie rozumiem tego, jakim cudem tak można, od kiedy pamiętam mam takie przeświadczenie w głowie , że ludzie ładni są lepsi oni mogą być pewni siebie, zawsze takich osób się bałam, tych śmiałych i pewnych siebie, potrafiłam się świetnie dogadywać z osobami, które były skromniejsze, miłe, sympatyczne, dobre, wtedy ja czułam, że moja pewność siebie wzrasta przy osobach, które tak jak ja nie były tak pewne siebie i bardziej podatne na czyjeś zdanie. W dzieciństwie uwielbiałam się bawić lalkami Barbie, bo uważałam, że są idealne. Największym moim problemem jest strach przed wszystkim dosłownie, przed każda zmiana, pamiętam, że jak na studiach kiedyś miałam coś przeczytać na forum jakiś referat to płakałam, wertowałam internet jak to zrobić, na myśl że wychodzę na środek i czytam tekst z kartki, a wszyscy się na mnie patrzą cała się trzęsłam, no i doszło do tego mojego wystąpienia i oczywiście masakra, tak mi się trząsł brzuch przy oddychaniu, że przez bluzkę było widać, ręce mi się trzęsły, głos drżał i załamywał, brakowało mi tchu , a twarz była rozpalona. Nie wiem czemu tak się dzieje, to straszne. Bardzo przejmuje się opinią innych ludzi, jak wychodzę z dziećmi na spacer, zwracam uwagę czy ktoś na mnie patrzy, a jak ktoś się dziwnie spojrzy to od razu wydaje mi się że to moja wina, że powiedziałam coś nie tak, zrobiłam coś nie tak, jeśli chodzi o spotkania rodzinne u mnie czy męża to już w ogóle tragedia, rozmyślam ileś czas wstecz co będzie, jak to będzie żebym nie powiedziała nic głupiego, żeby nikt mnie o nic nie zapytał co będzie wymagało dluzszej wypowiedzi niż kilka słów, wstydzę się być sobą przy innych ludziach, jak ktoś podchodzi do mnie natychmiast się oddałam, bo nie umiem rozmawiać z kimś tak blisko i patrzeć w oczy, jak mówię coś do kogoś patrzę w różnych kierunkach, jak się wstydzę to bardzo dużo się śmieje, nie potrafię mieć poważnej komu, niektórzy mogą myśleć, że jestem bardzo roześmiana osoba i pozytywnie nastawiona, inni mogą myśleć,że dziecinna bo śmieje się nawet przy poważnych tematach, a ja tak reaguje na nerwy i nieśmiałość i stres, w sumie nie potrafię i nawet nie wiem jak to jest być sobą przy innych ludziach, nawet przy moich rodzicach nie jestem w pełni sobą, to już w ogóle chyba szok dla każdego. Bardzo wstydzę się okazywać uczucia czy to przy ludziach czy to słowne czy poprzez czule gesty, nie wyobrażam sobie że przy załóżmy rodzinie męża podchodzę do niego i przytulam go, albo na spotkaniu z koleżanką daje mężowi buziaka w życiu, jeśli chodzi o dzieci, w domu mówię im milion razy jak bardzo ich kocham i przytulam ciągle, bez przerwy wręcz okazujemy sobie uczucia, a przy ludziach jest ta blokada jestem bardziej wstrzemięźliwa. Mam 32 lata i tak ciężko mi z tym że poza domem nie jestem sobą, przez to wydaje mi się, że jestem gorsza od innych, którzy potrafią korzystać z życia, cieszyć się nim, kochać siebie , mieć marzenia i je spełniać, kochać życie, być sobą i nie przejmować się opinią innych, bo ja nie potrafię zupełnie. Uprzedze pytanie prawdopodobnie: w swoim wyglądzie od zawsze nienawidzilam swojego nosa, który jest bardzo duży, siostra zawsze mi powtarzała nie myśl o tym, bo inni tego nie widzą, że to w mojej głowie, a jak nie będę o tym mówić to i nikt o tym nie pomyśli, no i nie sprawdziło się, moja pierwsza miłość w 1 klasie gimnazjum, napisał kiedyś do mnie list, w którym (nie pamiętam całej treści)ale zawarte było zdanie o tym, że mam duży nos, to było bardzo dawno nie pamiętam jaki h dokładnie słów użył, czy nos jak kartofel czy coś w tym stylu, nie muszę mówić jak to przeżyłam. Jakiś czas później kolega całkiem nieświadomie tak poprostu w rozmowie zapytał czy u mnie w rodzinie to wszyscy mają takie duże nosy... W dzieciństwie to były tylko dwie takie sytuacje, albo az...Jak poznałam swojego obecnego męża, to na początku zamieszkania razem, też wypalił któregoś razu zupełnie nieświadomie, poprostu jest taki mocno szczery, coś w stylu, że mam stosunkowo duży nos. Wtedy się strasznie popłakałam, pamiętam, mimo, że upłynęło 10 lat. Od kiedy pamietam chowam ten nos jak tylko mogę, np. nigdy nie wstawiam zdjęć gdzie widać mnie z profilu, a do ludzi zawsze staram się odwracać, by twarz była przodem, jak przechodzę przez pasy to automatycznie odwracam się od kierowców, lub do nich, bez sensu nawet nie wiem co to za ludzie, ale robię tak od kiedy pamiętam, zawsze i wszędzie o tym nosie pamiętam, jak ktoś na mnie patrzy w sklepie, to od razu myślę, że patrzy na mój nos... Coraz ciężej mi z tym wszystkim żyć, prosze o pomoc, niestety na terapię mnie nie stać, na chwilę obecną przebywam na urlopie wychowawczym...
Silna emetofobia i IBS - brak skutecznej terapii i leczenia
Cierpię na silną emetofobię. Nie pomaga leczenie farmakologiczne ani psychoterapia. Z wiekiem jest coraz gorzej, nie doszliśmy z psychologiem do przyczyny, nie było również żadnego traumatycznego przeżycia z tym związanego. Dokucza mi również IBS, ciągłe biegunki, bóle brzucha. Każdy sygnał z brzucha traktuję jako potencjalne zagrożenie, że może dojść do nudności/wymiotów. Odbijam się od lekarza do lekarza i nikt do tej pory nie potrafił mi pomóc. Emetofobia jest na tyle silna, że gdy tylko poczuję nudności to wpadam w panikę, zaczynam płakać, dostaję drgawek i nie potrafię sobie znaleźć miejsca. Nie jestem w stanie wtedy przespać nocy, bo czuwam żeby nie zwymiotować. Unikam jedzenia na mieście, skupisk ludzi, miejsc publicznych aby tylko czegoś nie złapać. Techniki relaksacyjne nie przynoszą rezultatu. Jestem wykończona tym stanem i życiem w ciągłym napięciu, wyczerpały mi się pomysły jak mogłabym sobie pomóc. Bardzo proszę o jakąś poradę/słowo wsparcia. Z góry dziękuję.
Nie radzę sobie z natręctwami
Mam ocd, ostatnio nie radzę sobie z natręctwami, ciągle czyszcze telefon szmatką bo zafiksowałam się na tym punkcie a dziś mi spadł na biurko z kilku metrow bez okładki, był bardzo drogi (dla mnie) i martwię się przez co nie moge spac ze coś z nim się stanie... Czy nic mu się nie stało i nadal jest jak nowy? Wiem jak to brzmi ale potrzebuje pytać o to i się upewniać...
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.