Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego nasilają mi się lęki mimo przyjmowania leków uspokajających?

Mam leki 45 i nie wiem czemu tak sie dzieje biorę leki na uspokojenie pragole 50i 75i 25 mg kvetapleks 25 nexpram 10 mg I vanidol i cały casz sie zwiększa to wszystko
Katarzyna Szczypior-Bałwas

Katarzyna Szczypior-Bałwas

Pani Martyno, wierzę, że trudno żyć z lękiem, w codziennym ciągłym napięciu i stresie. To na pewno przytłaczające, tymbardziej, że bierze Pani leki i nie widzi Pani żadnej poprawy. Jest kilka możliwości. Nie podaje Pani jak długo przyjmuje Pani leki, a to ma duże znaczenie. Potrzeba czasu, by leki zaczęły działać, czasem jest to nawet miesiąc lub więcej regularnego przyjmowania leków, by poczuć różnicę. Poza tym zdarza się z różnych powodów, że leki lub ich połączenie nie działają na danego pacjenta i wtedy potrzebna jest kolejna porada u psychiatry, który wysłucha Panią i zmieni leki, na takie które być może lepiej na Panią zadziałają. Dziś mamy do wyboru szeroką gamę leków przeciwlękowych i uspokajających, więc lekarz ma w czym wybierać, by dostosować do potrzeb pacjenta. Jest to jednak często proces długi i żmudny, jednak efekty  i poprawa samopoczucia są możliwe do uzyskania.

Dlatego warto,  by ponownie skonsultowała Pani problem z lekarzem psychiatrą i szczerze opowiedziała mu o swoich odczuciach co do leków.

Wierzę, że uda się w końcu dobrać Pani odpowiednie i skuteczne leki na Pani trudności. Życzę wytrwałości, wiary i siły do codziennej walki. Proszę nie tracic nadziei na poprawę. Pozdrawiam Katarzyna Szczypior-Bałwas 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Martyno,

Jeśli mimo przyjmowania leków objawy lękowe nasilają się, warto jak najszybciej skontaktować się z lekarzem psychiatrą prowadzącym leczenie. Czasami konieczna jest modyfikacja dawkowania lub zmiana leczenia, dlatego nie należy samodzielnie odstawiać ani zwiększać leków. Równolegle zachęcam również do korzystania z psychoterapii, która w leczeniu zaburzeń lękowych stanowi ważne uzupełnienie farmakoterapii. Jeśli lęk staje się nie do opanowania, proszę nie zwlekać z pilnym zgłoszeniem się po pomoc (psychiatra, SOR).

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Widzę, że bardzo dokładnie pamięta Pani nazwy i dawki leków. Zabrakło natomiast informacji o tym, jak wygląda Pani dzień i co najbardziej utrudnia funkcjonowanie. Czy lęk pojawia się od rana? Czy towarzyszy mu kołatanie serca, niepokój, trudności ze snem a może napady paniki? Takie informacje są dla lekarza równie ważne jak lista przyjmowanych leków. Jeżeli ma Pani poczucie, że mimo leczenia objawy się nasilają lub nie odczuwa Pani poprawy, warto umówić wcześniejszą wizytę u psychiatry i dokładnie o tym opowiedzieć. Czasami konieczna jest zmiana dawkowania, czasami potrzebny jest po prostu dłuższy czas działania leków, a czasami trzeba poszukać innego rozwiązania. Nie warto jednak wprowadzać zmian na własną rękę. Proszę pamiętać, że celem leczenia nie jest samo przyjmowanie leków ale to, aby stopniowo odzyskiwała Pani spokój i możliwość normalnego funkcjonowania. Jeśli na razie tak się nie dzieje, to ważna informacja dla lekarza prowadzącego a nie sygnał, że nic nie da się zrobić.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, może być bardzo trudne i wyczerpujące. Zdarza się, że mimo przyjmowania kilku leków objawy lęku lub inne dolegliwości nadal się utrzymują, a nawet okresowo nasilają. Nie oznacza to, że leczenie nie ma sensu, ale jest sygnałem, że warto ponownie skonsultować się z lekarzem psychiatrą. Czasami konieczna jest zmiana dawkowania, rodzaju leków lub czasu ich stosowania.

Bardzo ważne jest, aby nie zmieniać dawek samodzielnie i przyjmować leki zgodnie z zaleceniami lekarza. Jeśli objawy wyraźnie się nasilają lub pojawiają się nowe dolegliwości, warto zgłosić to jak najszybciej podczas wizyty.

Życzę, aby udało się znaleźć takie leczenie, które przyniesie wyraźną poprawę. Nie warto zostawać z tym problemem samemu, odpowiednio dobrana pomoc może naprawdę wiele zmienić.

 

z pozdrowieniami,

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry. Rozumiem, że mimo stosowania zaleconego leczenia objawy nadal się nasilają, co może być bardzo obciążające i budzić niepokój. Niestety, zdarza się, że dobranie skutecznej farmakoterapii wymaga czasu, a niekiedy konieczna jest modyfikacja leczenia przez lekarza psychiatrę.

 

Proszę nie zmieniać dawek leków samodzielnie ani ich nie odstawiać bez konsultacji z lekarzem. Jeśli zauważa Pani nasilenie objawów lub pojawienie się nowych dolegliwości, warto jak najszybciej zgłosić się na wizytę kontrolną. Lekarz będzie mógł ocenić skuteczność dotychczasowego leczenia i zdecydować, czy konieczna jest zmiana dawkowania, preparatów lub dalsza diagnostyka.

 

Jeżeli równolegle nie korzysta Pani ze wsparcia psychologicznego lub psychoterapii, warto rozważyć taką formę pomocy. W przypadku zaburzeń lękowych i zaburzeń nastroju połączenie odpowiednio dobranej farmakoterapii z psychoterapią często przynosi najlepsze efekty. Życzę Pani dużo siły i mam nadzieję, że wkrótce uda się znaleźć leczenie, które skutecznie zmniejszy dolegliwości.

 

pozdrawiam ♥️

 

psycholog Wiktoria 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Brak myśli w głowie, nadmierna senność, poczucie otępienia. Nie wiem, co się dzieje
Nie mam myśli w głowie, tylko oczy I nic więcej Z dnia na dzień mózg wyłączony dosłownie, jakby już nie dopuszczał do siebie żadnych myśli. Skończyło się tak, że tym czym się stresowałem, przejmowałem już się nie przejmuję a pustka w głowie została. U mnie z myślami jest tak, że nie mam ich stałego przepływu, nie czuje ich w głowie, żeby myśleć muszę na siłę się zmuszać i doszukiwać się ich gdzieś w głębokiej podświadomości, to zupełnie nienaturalne .Czyli zero automatycznych/spontanicznych myśli, czuję się jakbym był bez mózgu, tylko oczy i nic więcej. Pustka powoduje, że człowiek się obawia wszystkiego, czy to załatwiać jakieś sprawy, czy nawet wyjścia do sklepu i kupienia czegokolwiek. Taki strach i niepewność. Odkąd to się zaczęło to żyje jak zombie, chodzę po domu, jem, piję i śpię i tak dzień w dzień to samo. Z powodu niemyślenia nie rozmawiam, prawie nic nie robie!!! Następne dni mijają tak, jak poprzednie. Do tego otępienie, nadmierna senność, potrafię spać po 12-15h. Z tego co pamiętam to moja głowa jest pusta przez całe dnie dosłownie, ogólnie czuję ciszę.
Mam niemożność powiedzenia, że czegoś nie wiem, przyznania się, że coś nie działa albo że źle się czuję w sytuacjach społecznych
Mam niemożność powiedzenia, że czegoś nie wiem, przyznania się, że coś nie działa albo że źle się czuję w sytuacjach społecznych z ludźmi spoza grona moich bliskich. Mam tak przez fobię społeczną. Już wyjaśniam, o co w tym chodzi w moim przypadku. Nie umiem powiedzieć, że czegoś nie wiem na spotkaniach ze specjalistami od zdrowia psychicznego, oni zadają pytanie, na które nie znam odpowiedzi a zamiast to wyrazić, to ja wymyślam jakąś odpowiedź, która jest najbliższa prawdzie, ale nie robię tego celowo, tylko przez fobię społeczną. Jeśli chodzi o brak przyznania, że coś nie działa to miałam tak na spotkaniu z psycholożką na oddziale psychiatrycznym - ona stosowała metodę wyobrażania sobie swojego "bezpiecznego miejsca" i poleciła mi sobie najpierw wyobrazić dowolną sytuację ze szkoły z tyranem, która była negatywna, a potem miałam przejść do bezpiecznego miejsca - nie przeczę, że to może być skuteczne i pewnie byłabym w stanie sama w domu to wykonywać, ale nie w sytuacji społecznej, gdy mam pustkę w głowie i nie mogę sobie nawet przypomnieć żadnej sensownej sytuacji z tym tyranem... A przyznanie się, że źle się czuję jest dla mnie niemożliwe, gdy ktoś obcy pyta "jak tam?", było tak na oddziale psychiatrycznym, gdzie otwarcie mogłam powiedzieć, że jest nie za dobrze, a tylko się uśmiechałam i odpowiadałam "dobrze" (a pytali mnie inni pacjenci i tylko ich mam na myśli, jak psychiatrzy pytali o moje samopoczucie na obchodzie to starałam się mówić prawdę, ale z rozwinięciem się na ten temat był problem, zwłaszcza że obchód był przy innych pacjentach). Czy to normalne w fobii społecznej i podobnych zaburzeniach?
Czuję, że mam posypane życie, czuję się niepotrzebna na świecie. Nie chcę cierpieć, nie chcę depresji.
Witam, Od dłuższego czasu mam silne lęki i ciągły niepokój, że nie ogarnę życia, nie radze sobie ze stresem i ze zmianami, a tych w życiu miałam już bardzo dużo, może zbyt dużo. Mam 40 lat, przeszło 10 lat mieszkałam za granicą, aktualnie od 6 lat mieszkam w PL, jestem samotna, nie mam dzieci, mam kredyt, mój związek rozpadł się 10 lat temu, a ostatnio podjęłam decyzję o odejściu z pracy, którą lubię, ale przez ciągłe reorganizacje w dziale nie wytrzymuję psychicznie. Poza tym mam ciągłe poczucie, że się do niczego nie nadaję i że nie jestem wystarczająca i dość dobra, przez to odczucie, nie umiem stworzyć żadnej relacji z nikim, wręcz unikam ludzi, spotkań, unikam kontaktów, mam nieustające i męczące odczucie, że przeszkadzam wszystkim i że beze mnie będzie lepiej i współpracownikom i mojej Rodzinie. Nie jestem w stanie zmienić toku myślenia, choć staram sie udawać, że wszystko jest w porządku, neguje każde dobre słowo powiedziane i uważam je za kłamstwo i ironię, jestem chorobliwie podejrzliwa i nieufna. Wszystko to o czym piszę, zaczęło narastać na przestrzeni ostatnich 2-lat i jest coraz gorzej, czuję też, że jest to związane z Firmą w której obecnie jeszcze pracuję. Doszły do tego też dolegliwości somatyczne (tak myślę ponieważ wyniki mam w normie), mam problemy kardiologiczne, dusznosci, źle sypiam, miewam obrzęki i problemy ze skórą i włosami. Strach przed zmianą jaja mnie czeka gdy odejdę z firmy, spowodował u mnie silny atak paniki, ktorego wcześniej nie doświadczyłam, objawiał się panicznym strachem przed tym, że sobie nie poradzę i nie znajdę pracy i zostanę z długami i z tym jak bardzo zawiodłam bliskich itd.itp. Było to tak silne uczucie niepokoju, jakiego jeszcze nie miałam, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, zaczęłam jeść kilka rodzajów tabletek aptecznych na uspokojenie, bez nich, to uczucie ciągle wraca... Nie mam i nie bylo u nas w rodzinie chorób psychicznych, wręcz przeciwnie, rodzeństwo mam idealne, oczka w głowie Rodziców od najmłodszych lat, mają już własne Firmy i są stabilni. W domu, zawsze ja byłam tym dzieckiem, które sprawiało najwięcej kłopotu i do tego było wpadką. Ale nie doszukuję się swoich problemów w dzieciństwie, bo nie mogę na nie narzekać,poza tym było by to zbyt proste, zwalić problemy na dzieciństwo i Rodziców. Myślę, że to w mojej głowie coś się psuje wbrew mojej woli. W życiu zawsze najbardziej bałam się depresji i alkoholizmu.
Robię z siebie czarny charakter. Czuję, że wrażliwość można wykorzystać.
Mam 24 lata Dlaczego staram się z samego siebie robić gorszego, czarny charakter? Ogólnie widzę po sobie, że jestem dosyć wrażliwym, uczuciowym chłopakiem z wieloma cechami, które są dosyć społeczne. Oczywiście w wielu przypadkach spłycam te uczucia, z obawy, że ktoś może to wykorzystać. Jednakże parę miesięcy temu coś uroiło mi się, że najlepiej cechować się socjopatycznymi zapędami i tak mi delikatnie zostało. Ostatnio mówiłem niepokojące rzeczy, które mają za zadanie działać na szkodę innych ludzi. Też czułem zapędy do chęci łamania prawa. Będac szczerym to zwykle kończyło się na słowach albo pomysłach w głowie. Bo zdaje się, że nie miałbym odwagi, by to zrealizować. Takie zachowania również zdarzały się, jak ktoś mnie pochwalił, to celowo, jednocześnie w sposób nieświadomy potrafiłem powiedzieć coś psychopatycznego. Mimo, że w głębi duszy wiem, że nie zrobiłbym tego. Zazwyczaj jest to na siłę pokazywanie swojej odmienności, prezentowanie siebie z najgorszej strony. Nie robię tego wszędzie, bo dla przykładu w pracy rozbawiam ludzi, podejmuję masę interakcji i gadam "śmieci" robiąc z siebie debila. Ten pomysł z zachowaniami nieempatycznymi również narodził się w momencie, ponieważ chciałem, żeby ludzie w jakiś sposób myśleli, że potrafię być szkodliwy.
Poczucie, że wspomnienia nie są moje - czy to ruminacja?

Od kilku dni odczuwam potrzebę myślenia o sytuacji z przeszłości. Co dziwne, to wspomnienie wydaje się być dla mnie obce. Tak jakby nie przydarzyło sie mojej osobie. To wywołuje we mnie lęk. Czy to rodzaj ruminacji?

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!