Dzień dobry,
To, co piszesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i rozczarowanie światem i zdaje mi się, że jest też w tym dużo bólu, bezradności i pytania dlaczego tak jest?. To bardzo ludzkie reakcje, kiedy widzimy niesprawiedliwość, trudności młodych dorosłych, podziały czy konflikty. Wrażliwość na to, co dzieje się wokół, bywa jednocześnie zasobem i obciążeniem.
Kilka informacji, które mogą pomóc to poukładać:
1. Mózg widzi bardziej zagrożenia niż dobro
To nie znaczy, że świat jest wyłącznie zły, raczej że negatywne informacje silniej przyciągają uwagę. Media i sieci dodatkowo to wzmacniają. W efekcie łatwo odnieść wrażenie, że „wszędzie jest źle”, choć równolegle istnieje dużo współpracy, pomocy i rozwoju, które są mniej widoczne.
2. Ludzie często działają pod wpływem lęku, interesu i presji
To nie usprawiedliwia krzywdzenia, ale pomaga rozumieć mechanizmy: gdy rośnie niepewność (ekonomiczna, społeczna), częściej pojawiają się podziały, rywalizacja i zamykanie się na innych. W relacjach rodzinnych też bywa tak, że niewyrażony stres czy własne trudności przerzucane są na bliskich.
3. Systemowe trudności młodych dorosłych
Rynek pracy, koszty mieszkań czy start w dorosłość potrafią być dziś obiektywnie trudniejsze niż kiedyś. To może budzić poczucie niesprawiedliwości i bezsilności i to też jest zrozumiałe.
4. Czarno-białe myślenie nasila ból
Gdy wszystko zaczyna wyglądać jak dobrzy vs źli, świat zmierza tylko w złą stronę, rośnie napięcie i poczucie braku wpływu. Warto szukać szarości: jednocześnie istnieją krzywda i pomoc, egoizm i solidarność.
5. Gdzie jest Twój wpływ tu i teraz
Na poziomie globalnym mamy ograniczoną kontrolę, ale mamy wpływ lokalny:
- wybór ludzi i środowisk, które są bardziej wspierające,
- małe działania (pomoc komuś, wolontariat, inicjatywy lokalne),
- dbanie o granice i o to, co wpuszczam do głowy (np. higiena mediów).
6. Zadbanie o siebie
Przy takiej intensywności przeżyć ważne jest regulowanie napięcia: sen, ruch, kontakt z kimś życzliwym, ograniczenie trudnych treści. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale pomaga nie spalić się emocjonalnie.
Napisałaś/napisałeś „po prostu już tego wszystkiego nie wytrzymam” i mam takie poczucie, że to sygnał, że jest Ci naprawdę ciężko, zatem nie zostawaj z tym samotnie.
Jednocześnie Twoja wrażliwość na niesprawiedliwość to ważna cecha i warto ją chronić.
Jeśli możesz, porozmawiaj z kimś zaufanym albo ze specjalistą. Konsultacja z psychologiem może dać bezpieczną przestrzeń, żeby to wszystko poukładać i znaleźć sposób, jak żyć w tym świecie, nie tracąc siebie.
Jeśli poczujesz, że napięcie jest nie do wytrzymania lub pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy to PILNIE skontaktuj się z pomocą (112 / najbliższa pomoc medyczna).
Marta Lenarczyk