Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego świat jest tak okrutny? Cierpienie młodych dorosłych, niesprawiedliwość i utrata człowieczeństwa

Treść wrażliwa

Dlaczego ludzie, którzy naprawdę cierpią stają się dla większości ludzi oprawcami, a ci którzy naprawdę są sprawcami stają się ofiarami? Dlaczego młodzi dorośli, którym najbliżsi powinni być wsparciem stają się oprawcami cierpienia, bólu , samotności, przemocy psychicznej, emocjonalnej , ekonomicznej i duchowej itd....? Młodzi dorośli chcą pracować, a nie mogą znaleźć pracy, bo rynek pracy staje się dla nich nieosiągalny i niedostępny... Chcą się usamodzielnić, mieć własne mieszkanie , założyć rodzinę, mieć na utrzymanie i wakacje, żeby potem odpocząć itd.... Dlaczego świat zmierza w złym kierunku? Dlaczego ludzie przestali widzieć w człowieku osobę, a nie jak na cel, który można wykorzystać do własnych potrzeb i celów? Dlaczego ci, którzy powinni być po stronie SPRAWIEDLIWOŚCI stają po stronie dla własnych celów i korzyści? Dlaczego ludzie są podzieleni przez politykę, przez ludzi, którzy też popełniają błędy? Którzy nie są idealni, też czasami nie wiedzą jaką decyzję podjąć, ponieważ nie wiedzą jakie to może przynieść w przyszłości skutki... Dlaczego tak jest? Dlaczego są wojny na świecie zamiast pokoju? Czy nie lepiej jest się rozwijać, zakładać rodziny lub nie, pracować, być szczęśliwym itd....? Po co to wszystko skoro życie jest takie krótkie? Po co walczyć ze sobą, ranić się itd.... jeśli nie wiadomo czy tej osoby jutro już nie zabraknie ? Bo po prostu już tego wszystkiego nie wytrzymam. Dlaczego przestaliśmy mieć cechy ludzkie , a staliśmy się okrutni, źli itd....? (Piszę ogólnie). Czy nie lepiej cieszyć się życiem? Łatwo kogoś ocenić, krytykować NIE znając go i jego historii...

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Anonimie,

opisujesz coś co jest  efektem dużego przeciążenia i rozczarowania. Swiat zaczyna wyglądać tylko „na czarno”. Ludzie pod wpływem stresu często tracą empatię, ale to nie oznacza, że wszyscy już tacy są.

Najważniejsze jest to, że „Ty już tego nie wytrzymujesz”, dotyczy to też Twojego stanu, nie tylko świata. Nie zostawaj z tym sam. Porozmawiaj z kimś zaufanym albo sięgnij po wsparcie. 

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry, 

 

To, co piszesz, brzmi jak ogromne przeciążenie i rozczarowanie światem i zdaje mi się, że jest też w tym dużo bólu, bezradności i pytania dlaczego tak jest?. To bardzo ludzkie reakcje, kiedy widzimy niesprawiedliwość, trudności młodych dorosłych, podziały czy konflikty. Wrażliwość na to, co dzieje się wokół, bywa jednocześnie zasobem i obciążeniem.

 

Kilka informacji, które mogą pomóc to poukładać:

1. Mózg widzi bardziej zagrożenia niż dobro
To nie znaczy, że świat jest wyłącznie zły, raczej że negatywne informacje silniej przyciągają uwagę. Media i sieci dodatkowo to wzmacniają. W efekcie łatwo odnieść wrażenie, że „wszędzie jest źle”, choć równolegle istnieje dużo współpracy, pomocy i rozwoju, które są mniej widoczne.

2. Ludzie często działają pod wpływem lęku, interesu i presji
To nie usprawiedliwia krzywdzenia, ale pomaga rozumieć mechanizmy: gdy rośnie niepewność (ekonomiczna, społeczna), częściej pojawiają się podziały, rywalizacja i zamykanie się na innych. W relacjach rodzinnych też bywa tak, że niewyrażony stres czy własne trudności przerzucane są na bliskich.

3. Systemowe trudności młodych dorosłych
Rynek pracy, koszty mieszkań czy start w dorosłość potrafią być dziś obiektywnie trudniejsze niż kiedyś. To może budzić poczucie niesprawiedliwości i bezsilności i to też jest zrozumiałe.

4. Czarno-białe myślenie nasila ból
Gdy wszystko zaczyna wyglądać jak dobrzy vs źli, świat zmierza tylko w złą stronę, rośnie napięcie i poczucie braku wpływu. Warto szukać szarości: jednocześnie istnieją krzywda i pomoc, egoizm i solidarność.

5. Gdzie jest Twój wpływ tu i teraz
Na poziomie globalnym mamy ograniczoną kontrolę, ale mamy wpływ lokalny:

- wybór ludzi i środowisk, które są bardziej wspierające,

- małe działania (pomoc komuś, wolontariat, inicjatywy lokalne),

- dbanie o granice i o to, co wpuszczam do głowy (np. higiena mediów).

6. Zadbanie o siebie
Przy takiej intensywności przeżyć ważne jest regulowanie napięcia: sen, ruch, kontakt z kimś życzliwym, ograniczenie trudnych treści. To nie rozwiązuje wszystkiego, ale pomaga nie spalić się emocjonalnie.


Napisałaś/napisałeś „po prostu już tego wszystkiego nie wytrzymam” i mam takie poczucie, że to sygnał, że jest Ci naprawdę ciężko, zatem nie zostawaj z tym samotnie.

Jednocześnie Twoja wrażliwość na niesprawiedliwość to ważna cecha i warto  ją chronić.  


Jeśli możesz, porozmawiaj z kimś zaufanym albo ze specjalistą. Konsultacja z psychologiem może dać bezpieczną przestrzeń, żeby to wszystko poukładać i znaleźć sposób, jak żyć w tym świecie, nie tracąc siebie.


Jeśli poczujesz, że napięcie jest nie do wytrzymania lub pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy to PILNIE skontaktuj się z pomocą (112 / najbliższa pomoc medyczna).

 

Marta Lenarczyk
 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Widzę w tym ogrom zmęczenia światem i takim poczuciem, że wszystko się rozjeżdża moralnie i społecznie. Moim zdaniem nie warto iść w stronę „świat jest zły albo ludzie są źli”, bo to zwykle jest efekt przeciążenia, kiedy bólu i niesprawiedliwości jest dużo, mózg zaczyna widzieć to jako całość a nie jako fragmenty rzeczywistości.Sądzę, że bardziej trafne jest coś trudniejszego do zniesienia: świat nie jest ani sprawiedliwy, ani spójny, są w nim jednocześnie ludzie krzywdzący i ludzie, którzy realnie ratują innych tylko te drugie rzeczy są mniej głośne i mniej widoczne i kiedy pojawia się myśl „już tego nie wytrzymam”, to zwykle nie chodzi o świat jako taki, tylko o to, że własne zasoby emocjonalne są już bardzo na granicy.Nie trzeba wtedy odpowiadać sobie na wszystkie „dlaczego”. Czasem ważniejsze jest pytanie: co teraz minimalnie odciąży mnie na tyle, żebym mógł/mogła dalej w tym świecie funkcjonować bez rozpadu od środka.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to bardziej jak głos ogromnego zmęczenia światem niż jedno konkretne pytanie. Jakby było w tym bardzo dużo bólu, rozczarowania i poczucia, że człowiek coraz częściej zostaje sam – ze swoim cierpieniem, lękiem, próbą przetrwania.

I myślę, że wiele osób dziś naprawdę tak się czuje. Szczególnie kiedy patrzy na relacje, pracę, podziały społeczne czy to, jak łatwo ludzie potrafią się wzajemnie oceniać, wykorzystywać albo odwracać wzrok od czyjegoś doświadczenia.

 

Mam też wrażenie, że jest w tym dużo tęsknoty za czymś bardziej ludzkim. Za światem, w którym można czuć się bezpiecznie, mieć swoje miejsce, być traktowanym z szacunkiem, a nie jak „problem”, narzędzie albo przeszkoda.

W psychologii procesu powiedzielibyśmy może, że kiedy w świecie jest dużo napięcia, lęku i niepewności, ludzie coraz bardziej się polaryzują. Zaczynają widzieć siebie nawzajem bardziej przez role, poglądy, interesy niż przez człowieka. I wtedy bardzo łatwo zgubić kontakt z empatią.

 

To nie znaczy, że dobro czy wrażliwość zniknęły. Bardziej, że czasem są przykryte przez strach, przeciążenie albo walkę o przetrwanie.

 

I chyba właśnie dlatego tak ważne jest to, co Pan napisał na końcu – że łatwo jest ocenić człowieka, nie znając jego historii. Bo bardzo często pod tym, co widzimy na zewnątrz, jest czyjeś cierpienie, samotność albo bezsilność, której po prostu nie widać.

 

Mam też poczucie, że obok tych wszystkich pytań o świat jest tu też pytanie bardziej osobiste: jak żyć i nie zgubić siebie w rzeczywistości, która tak często rozczarowuje. I myślę, że to jest bardzo ważne pytanie.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

Zobacz podobne

Mam trudności z polubieniem siebie, brakuje mi asertywności, często potrzebuję zmian (głównie relacji)
Od dawna czuję się źle ze sobą i nawet się nie lubię. Od dłuższego czasu zastanawiam się czy to ze mną jest coś nie tak. Pokrótce opiszę swoją osobę i problemy: - na starcie znajomości zawsze czuję się gorsza - nie jestem asertywna - często ląduje w roli "podnóżka" - nie potrafię zawierać dobrych relacji - jestem elastyczna i się nie przywiązuje ( łatwo zapominam o dawnych znajomych i w sumie to nigdy nie bolało mnie takie rozstanie nawet jeśli znajomość trwała kilka lat) - nienawidzę kontaktu fizycznego - boję się patrzeć komuś w oczy - nienawidzę i stresuje się jak ktoś za mną stoi i patrzy mi w plecy - nie cierpię ludzi którzy próbują mnie osaczyć - nienawidzę jak ktoś narusza moją przestrzeń - łatwo zastępuje znajomych innymi ludźmi tzw. "ich odpowiednikami i szybko o nich zapominam - brak mi empatii - do większości moich znajomych wewnętrznie czuję mocną niechęć - nigdy nie miałam w planie utrzymywać znajomości po zmianie miejsca pobytu (po ukończeniu podstawówki, liceum) , zawsze robię wszystko żeby kontakt się urwał i żeby pozbyć się problemu - nienawidzę być uwiązana oraz nawiązywać bliższych znajomości które mógłby obarczyć mnie niepotrzebną odpowiedzialnością - moim ulubionym typem znajomości są tzw. "płytkie znajomości" - często ze względu na mój brak asertywności ląduje w roli popychadła np. kilka razy wołano do mnie jak do psa "do nogi" albo powiedziano mi, że "jestem niżej w hierarchii" - potrafię grać dobrego znajomego nawet wobec osoby której nie cierpię (nawet te osoby nie wiedzą że ich nie lubię) - mimo tego że jestem nastolatką i to "ten czas" to nie jestem zainteresowana związkami, co moi rodzice uważają oczywiście za dziwne - nie lubię imprez - nie wychodzę często z domu - jestem dosyć dziwna, ale nie jestem jakimś samotnikiem w klasie, jestem typem osoby którą każdy lubi, ale nikt w pokoju pełnymbludzi by mnie nie wybrał - zawsze dbam o to, żeby utrzymać dystans, w momencie, gdy ktoś próbuje się zbliżyć i "obarczyć mnie odpowiedzialnością" szybko go spławiam - czuję, że jestem porażką życiową - matura i zdanie na wymarzone studia to dla mnie jedyny sposób na dowartościowanie się - każde miejsce, w które się przenoszę, zaczyna mnie męczyć i nudzić już po roku, a w przeciągu 2 lat staje się największą męczarnią a w głowie moją jedyną myślą jest to, że chce już zmienić otoczenie i wymienić ludzi z otoczenia na nowych tzw. "świeży towar".
Realistyczne koszmary, lęki w nocy, nawroty złych myśli - jak sobie z tym poradzić?
Dobry wieczór, odważyłam się napisać, bo chyba mam coś do przepracowania i w końcu chyba dojrzałam do tego, żeby coś z tym zrobić, a mianowicie - kilka miesięcy temu zostałam wyrzucona z pracy, spotkała mnie bardzo trudna sytuacja, wielowątkowa sprawa, która właściwie została rozwiązana ostatecznie dla mnie dobrze. Miałam wsparcie w mężu i rodzicach. Teraz jestem w 6 miesiącu ciąży i od właściwie 2 miesięcy mam nawroty złych myśli związanych z tą sprawą, lęki w nocy, realistyczne sny. Te pozornie błahe rzeczy sprawiają, że momentami czuję się wręcz słabo, jest mi niedobrze, czuję się okropnie psychicznie w danej chwili, oczami wyobraźni widzę pewne osoby bezpośrednio powiązane z tą sprawą, co sprawia mi przykrość. Ponadto jedna z tych osób jest moją sąsiadką, co prawda, widziałam ją tylko raz od tej sprawy, ale odczuwam jakiś dziwny rodzaj strachu i dysforii, kiedy pomyślę o wizji spotkania pod blokiem. Mąż jest dla mnie zawsze oparciem, jakim umie, ale niestety ja sama muszę sobie z tym w końcu poradzić, bo te czarne myśli wcale nie chcą z czasem odejść. Pozdrawiam.
Mam kilka spraw, które mnie męczą. Czy jest możliwość pisania z kimś o wszystkim i możliwość ewentualnej pomocy?
Mam kilka spraw, które mnie męczą. Czy jest możliwość pisania z kimś o wszystkim i możliwość ewentualnej pomocy?
Jak znaleźć dobrego specjalistę, który pomoże na problemy związanymi z przeszłością?
Szukam specjalisty zajmującego się osobami dorosłymi z problemami związanymi z przeszłości, która ciągnie się kilkadziesiąt lat i uniemożliwia ułożenie sobie życia osobistego, dobrych relacji z bliskimi, zaczyna wpływać na zdrowie psychiczne. Nie wiem jak określić zakres tematyczny dla specjalisty?
Jak poradzić sobie z psychosomatycznym bólem związanym z korzystaniem z Instagrama?
Mam problem z "wmawianiem" sobie gniecenia i bólu. Uwielbiam konie i zajmuję się fotografowaniem modeli koni. Postanowiłam więc założyć instagrama. Niestety, "wmówiłam" sobie że jeśli będę miała to konto na instagramie, to będę czuć gniecenie w lewym boku obok pośladka. Jest to bardzo uciążliwe, szczególnie kiedy siedzę. Wiem że to wszystko brzmi głupio, ale to naprawdę drażniące, a ja naprawdę dobrze radzę sobie na instagramie i nie chce go usuwać by gniecenie minęło. Gniecenie zawsze mija kiedy coś usunę, ale ja bardzo nie chcę tego robić. Myślę by zapisać się do szpitala psychiatrycznego.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.