Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Poczucie obcości ciała, braku kontroli, autoagresja i wyrzuty sumienia podczas ciąży - pomocy!

Dzień dobry. Jestem w 35. tygodniu ciąży i tak jak cała ciąża przebiegała bez zarzutu, świetnie się czułam psychicznie, bardzo dobrze dogadywaliśmy się z mężem, tak teraz poczułam do siebie totalny wstręt. Głodzę się, próbuje nawet się ciąć... tak jakbym chciała zatrzymać to, co nadchodzi, czyli pojawienie się dziecka. Boję się, że mąż mnie zostawi, bo próbuje mnie we wszystkim wyręczać. Nie wierzę, że "wytrzyma" bycie ojcem, że zaakceptuje moje ciało po porodzie, mimo że naprawdę on staje na głowie żeby się mną zająć. Mam wyrzuty sumienia, że ja i dziecko go ograniczamy w pracy, nauce... Przestałam się do niego odzywać, nie umiem wrócić do rzeczywistości. Sprzątam ponad swoje siły i ciągle płaczę, bo np. nie jestem w stanie czegoś podnieść i czuję, że moje ciało mnie ogranicza. Czy to automatycznie przejdzie kiedy maluszek się urodzi, bo takie "stany" powodują szalejące hormony? Straciłam kontrolę, a byłam doskonale przygotowana i pewna siebie!
Daria Dobrzyńska

Daria Dobrzyńska

Dzień dobry! Narodziny dziecka, jak i ciąża są związane z ogromem zmian zarówno dla kobiety, jak i jej partnera. Rozumiem Pani obawy dotyczące przyszłości. Jeżeli zdołała Pani już nazwać to, czego się Pani obawia, najlepszym rozwiązaniem będzie omówić te kwestie z partnerem. Szczerość jest jednym z fundamentów w relacji, a wsparcie partnera będzie w tej sytuacji jak najbardziej na miejscu. Dodatkowo proszę pamiętać, że dziecko ma dwoje rodziców. Pani zadaniem na ten moment jest jak najbardziej zadbać o siebie, swoje zdrowie - tutaj możemy skupić swoją kontrolę :) Partner w takim wypadku może przejąć na siebie część takich obowiązków, które na ten moment są dla Pani obciążające. Proszę pamiętać, to że jest Pani ciężko podnosić różne rzeczy, czy wykonywać jakieś prace w domu nie oznacza słabości, wręcz przeciwnie. Na ten moment organizm skupia większość swojej siły na rozwój dziecka. Myślę, że może Pani zwrócić się do męża z pytaniem, jak czuje się wobec tego, że ma mniej czasu na pracę i szkołę. Szczera rozmowa może nie być łatwa, ale jeżeli ustalicie wspólnie Wasze granice i znajdziecie odpowiednie dla Was kompromisy, jest duża szansa, że poczuje Pani ogromną ulgę. 

Mam nadzieję, że udało mi się pomóc. Dużo zdrowia dla Pani oraz rodziny!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej
Moja siostra lat 34 (ja mam 29), nigdy nie podjęła żadnej pracy zarobkowej. Opiszę jej sytuację życiową. Skończyła studia z ochrony środowiska w wieku 25 lat. Studiowała dziennie, na ten czas mieszkała w akademiku. Wyprowadziła się z rodzinnej wsi. Po studiach wróciła, mieszka z mamą. Niska motywacja do szukania pracy. I od tego czasu, czyli prawie 10 lat, siedzi w domu, właściwie wykonując tylko proste czynności życia codziennego. Na próbę rozmowy ucieka z pokoju, reaguje złością. Co można zrobić, by ją w jakikolwiek sposób zaktywizować? Takie trochę hikikomori.
Czuję ból funkcjonując z ojcem, który wiecznie mi uniża, uważa się za nie wiadomo kogo. Siostra zawsze była traktowana inaczej.
Witam. Jestem już starszą osobą, ale od kiedy pamiętam - ojcu zawsze coś nie pasowało. W domu trzeba było sprzątać 6/6, wyzywał, obrażał, czasem bił - choć więcej razy to groził i był panem w domu. Gorzej w relacjach z innymi. Nigdy nie miałam nic do powiedzenia, przy rodzinie nie mogę nic powiedzieć mając 20, 30, 40 lat, bo uniża mi. Całe życie też słyszałam, że nie zdam prawa jazdy, że do niczego się nie nadaję itd. Sam ledwo maturę zdał, a mi ujmuje, że nadaję się do Biedronki i nie dociera do niego, że skończyłam studia. Niestety nie ułożyło mi się w życiu (głównie przez niego, bo za późno przepracowałam tematy z psychologiem), ale do dziś odzywa się jak do śmiecia. Przy ciotkach, kuzynkach robi ze mnie durnia, w warsztacie samochodowym wyszedł ostatnio przede mną i zaczął kpić, ze "ta to się nie zna przecież". Co robić wiem, ale dlaczego tak robi?? Do siostry super się odnosi, była starsza i zapisywali ją na basen, zawsze dostawała lepsze rzeczy, wspierali z matką. A ja mimo ukończenia studiów i poinformowania ich o tym z 10 x dostaję pytania, czy skończę kiedyś studia. Nie rozumiem. Nic z tego nie rozumiem. Tyle, że mi przykro.
Matka przekraczająca granice, stosująca szantaż emocjonalny. Jak zadbać o własną równowagę?

Dzień dobry. Pisałam już tutaj o trudnej relacji z matką koło roku temu . Teraz trochę się zmieniło, mieszkamy w blokach , ja mam pracę . Co prawda na pół etatu, ale zawsze to coś . Ale problemy z matką nie zmniejszyły się . Jak jestem w domu to można powiedzieć, że na każde zawołanie . Pomagam w toalecie , szykuje jedzenie . Ma czysto , ciepło , ugotowane . Ale mam też męża i lubię razem z nim spędzać czas , tak samo jak z naszym psem , mogę powiedzieć, że w chwili obecnej pies i spacery to moja jedyną rozrywka - relaks . I w czym problem, może się wydawać . W tym, że jak za długo gdzieś wyjdę , czy do sklepu , czy z psem , to po przyjściu ( czasem np w niedzielę uda się wyjść z mężem, bo w tygodniu jest to trudne ,) jak spytam czy coś potrzebuje da dogryzki typu ,: co przypomniałaś sobie o matce , albo : ja już nie jestem potrzebna , jak zdec..ne to będziecie mieli spokój. Przepraszam za brzydkie słowo, ale próbuje oddać faktyczny stan jaki słyszę . Potem są zamknięte drzwi i ciche dni i potrafi nie jeść dwa dni , żeby mi zrobić na złość. Czasem do obiadu jest ok . Jak wracam , czy wracamy ze spaceru to się zaczyna . Takie rzeczy zdarzają się bardzo często. Nie mam nikogo, kto pomógłby w opiece , a od mojego męża nie chce pomocy . Czy ja nie mogę mieć własnego życia , czy może po prostu jestem fatalna córką ? Może powinnam ulegać i być potulna .? Czasem żeby odreagować , robię sobie drinka ale witam że to nie jest wyjście z sytuacji . Tylko co ja powinnam zrobić . Takie sytuacje zdarzają się od dawna , wnuczki już bardzo dobrze to znają, bo widziały takie sytuacje nie raz . Fakt może czasem podniosę głos , ale ja po prostu nie mam juz cierpliwości . Słyszę przeważnie narzekania i docinki i to od lat ( ale o tym już pisałam poprzednio ,) proszę o pomoc , bo już nie wiem jak reagować. Ja rozumiem, że to matka , że mieszka z nami , ale chyba są jakieś granice .

Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych. Mam dwóch synów 14 i 9 lat. Mam ochotę wyjechać na chwile dorobić do budżetu naszego. Mąż nie bardzo jest zadowolony. Pytanie moje jak może się to odbić na dzieciach?
Sabotująca postawa matki a potrzeba ochrony siebie: Konflikt o miejsca zamieszkania

Matka sabotuje moją potrzebę ochrony siebie. Gdy powiedziałam jej, że aplikuję o pracę do innych miast i muszę się wyprowadzić, bo nienawidzę meijsca w którym mieszkam, wmawia mi, że poza Warszawą nie ma pracy, że Kraków jest tylko turystyczny,że tam nie ma pracy, co za głupoty.. sama nienawidzi Warszawy i nie jeździ po niej wcale i izoluje się od ludzi, mieszka na wsi, a mnie zmusza do mieszkania w Warszawie bo z tatą kupili mi mieszkanie i ja tutaj od lat mieszkam. Ona postępuje bardzo egoistycznie, bo chce żebym była blisko niej, mieszkają pod Warszawą z tatą. Najgorsze jest to, że raz powiedziała mi "a skąd wiesz, że w innym miejscu cię to nie spotka?" gdy powiedziałam jej że nie wyobrażam sobie dalej mieszkać w warszawie po traumatycznych przeżyciach (stalking, klepnięcie w pośladek w miejscu publicznym, szarpnięcie) i te wszystkie przemocowe czyny za każdym razem od innej osoby, spotkało mnie tu mnóstwo zła. Jak można cos takiego powiedzieć? Jestem wściekła. Co za okrutne nakładanie na mnie katastrofizacji zamiast wsparcia. Gdy spróbowałam wyprowadzić się do innego miasta, zatrzymałam się u rodziny, bo znalazłam tam pracę, to ona po 2 dniach powiedziała "wracasz do Warszawy, za mało zarabiasz, szef źle cię traktuje. " to była manipulacja, było jej wygodniej żebym mieszkała w Warszawie a nie w innym miejscu. Czasami przełamuje się i mówi, że mi pomogą finansowo z przeprowadzką, ale potem gdy już coś planuję to namawia mnie do powrotu, zniechęca, czasami jest bardzo nerwowa i krzyczy. Przecież to ja tutaj doznałam krzywdy, w przeciwieństwie do wielu osób moje powody są alarmujące, nie przeszkadzają mi tylko korki i tłum ludzi w Warszawie, ja tutaj nie mogłam wiele razy spokojnie i bezpiecznie przejść po ulicy sama. Teraz mam natrętne myśli przez jej słowa, chcę zacząć z czystą kartką w innym mieście a nie myśleć, że .... nawet nie chcę myśleć o tych słowach jej. Jestem młoda, mam pracę ale niedługo ją chcę zmienić, a miasto zamieszkania to już na pewno. Przez tą jej chaotyczność i destrukcyjność wiele razy musiałam zrezygnować z ochrony siebie, bo zalewała mnie poczuciem winy.

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.