Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką

Witam. Mam problem z 15 letnią córką. Codziennie w domu są awantury. Nie daję już sobie rady z tą sytuacją. Zawsze myślałam, że będę miała dobry kontakt z moim dzieckiem jednak nie wychodzi mi. Bardzo cierpię z tego powodu. Przejdę do rzeczy.... Córka na ogół na sympatyczną, grzeczną, wrażliwą dziewczynką. Z boku nikt by nie powiedział, że mamy jakieś problemy. Kłócimy się głównie o naukę i bałagan w pokoju. Zawsze była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze była też leniwa. Trzeba było "gonić" do nauki. Nigdy nie była tym zainteresowana. Problemy zaczęły się głównie w 7 klasie.... Lenistwo sięgnęło zenitu i ciągnie się to za nami do tej pory. Oceny ma fatalne... W domu nie pomaga i nigdy w niczym nie pomagała. Zawsze trzeba było zmuszać do sprzątania. Chyba nigdy sama z siebie nie posprzątała w swoim pokoju, czy w domu. Mega problemem jest nastawienie zmywarki. Stan pokoju jest krytyczny. Je w łóżku, zostają tam okruchy, pościeli nie zmienia, nie przeszkadza to jej. Na środku pokoju są porozwalane książki, podreczniki. Wyciąga je z plecaka na podłogę i tak zostawia. Kosz na śmieci pęka w szwach. Wszystkie ubrania leżą za biurkiem, na podłodze. Pełno kurzu, pajęczyn. Nie zaprasza koleżanek do siebie bo musiałaby to posprzątać. Ja od kilku lat nie dotykam się w kwestii sprzątania w jej pokoju. Uważam, że powinna robić to sama. Ma problemy z matematyką. Wożę ją co tydzień na korepetycje. W tym czasie dostaję informacje od nauczycielki matematyki ze szkoły, która rozdaje co tydzień ósmoklasistom zestawy zadań, że moja córka w ogóle ich nie opracowuje . Od lutego na 7 otrzymanych zestawów zadań oddała 0. Zastanawiamy się z mężem gdzie jest problem. Czy w nas? bo ciągle pilnujemy szkoły czy w córce.... Zapewniamy jej naprawdę dużo. Ma ubrania, gadżety, wymarzony telefon który miał być jednocześnie mega motywatorem do działania a okazał się największym złem. Przyjrzeć się temu wszystkiemu z boku to można zauważyć, że w domu moje dziecko tylko leży w łóżku, śpi , je, patrzy w telefon i czasem wynurzy się z pokoju żeby pogaadać. Przychodzi, opowiada mi co było w szkole, jakieś plotki itp. I Za chwilę przychodzi powiadomienie o nowej ocenie.... zwykle jest to 2. Czy mamy z mężem odpuścić temat szkoły?? córka jest w 8 klasie, ciężko nam przejść obojętnie w takiej sytuacji. Tym bardziej że jest zdolna i ma możliwości. Córka uważa że dla nas tylko oceny są ważne, a ona jako ona nie liczy się. Ciągle mówię jej że jest zdolna, mądra tylko musi sę przyłożyć, wygonić lenia, zaangażować w sprawy domowe. ale jakoś moje dziecko nie znajduje na to czasu. Ona sama pzyznaje, że jest leniwa, że jej się nic nie chce. Mam wrażenie że potrzebna jej jestem do zaspokajania jej potrzeb. Czyli pieniędzy. Sobotę najchętniej spędzałaby na zakupach z koleżankami. Bardzo chaotyczny jest ten wpis ale są we mnie tak straszne emocje, że nie mogę skupić się na poskładaniu tej wypowiedzi.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Życie z młodzieżą w okresie adolescencji może być trudne i frustrujące, jednak nie należy porażek brać do siebie, chociaż jest to trudne. Okres buntu przechodzi większość nastolatków, są na "nie", bez względu na to co robimy lub powiemy. Ale oczywiście mogą się kryć za tym również inne przyczyny. Należy pamiętać, że krytyka nie buduje, ale rujnuje Wasze relacje. Warto skorzystać z pomocy psychologa szkolnego lub pedagoga. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Niewęgłowska

Alicja Niewęgłowska

Dzień dobry,

przeczytałam Pani wpis i z tego co widzę jest Pani bardzo zaniepokojona zachowaniem swojej córki i jej brakiem zaangażowania w obowiązki domowe i w naukę. Jednocześnie wyobrażam sobie, że ósma klasa i zbliżające się egzaminy powodują dużo napięcia zarówno w Pani jak i w córce. 

Zastanawiam się czy córka coś mówi o tym, jak się czuje w związku z tym wydarzeniem? Czy miała Pani okazję z nią porozmawiać o tym co Pani zauważyła, tzn. te zmiany w podejściu do nauki, czy ogólne zmiany zachowania? Ciekawe czy córka też to zauważyła i co o tym myśli? Czy miała Pani okazję do tego, aby podzielić się z nią tym, o co Pani się martwi? 

Dzieci w wieku nastoletnim, przechodzą wiele zmian zarówno fizycznych, jak i psychicznych, co często bywa bardzo trudne dla nich, jak i dla ich rodziców. Do tego mogą dochodzić różne trudności w szkole, napięcie związane z egzamin, a czasem jeszcze jakieś wyzwania w relacjach rówieśniczych. 

Zapytała Pani o to, czy macie z mężem odpuścić szkołę, z pewnością nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. To do czego zachęcam, to do znalezienia czasu na rozmowę z córką, może niekoniecznie w domu. Może udałoby się z nią wyjść na "kawę" czy "bubletea" i porozmawiać o tym co o niej, jak ona się ma w związku z egzaminami i z tym, jakie ma teraz oceny. 

Może Pani również sobie może zadać pytanie, na czym Pani zależy, co dla Pani oznaczają gorsze oceny u córki. Jak Pani się ma w związku z tym, że córka za chwilę zdaje egzamin ósmoklasisty? 

Kiedy rodzic zauważa zmianę w zachowaniu dziecka, warto żeby zadał sobie pytanie, co ta zmiana oznacza dla mnie, a może to jest "zaproszenie" do świata dziecka, w którym nie dzieje się dobrze. 

Jeśli miałaby Pani ochotę, serdecznie zapraszam na konsultację rodzicielską. 

W sieci jest także wiele materiałów kierowanych do rodziców nastolatka, o tym, jak zmienia się relacja "rodzic-nastolatek", gdzie kończy się "wychowanie". Serdecznie polecam także książki dla rodziców autorstwa Jespera Juula. 

 

Trzymam kciuki i życzę wszystkie dobrego.

Alicja Niewęgłowska

 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Dziękuję za to, że znalazła Pani odwagę by to wszystko opisać, bo widać w każdym słowie, ile bólu i bezradności kryje się za tą sytuacją.  

To, co zostało opisane, to bardzo częsty i trudny etap w relacji rodzic-nastolatek. Wiele z zachowań córki, bierność, unikanie obowiązków, skupienie na telefonie i życiu towarzyskim, mieści się w obrazie typowego okresu dorastania, choć oczywiście nie oznacza to, że należy to ignorować.  

Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.  

Po pierwsze, córka sama przyznaje, że nic jej się nie chce. To ważny sygnał, który może wskazywać nie tylko na lenistwo, ale też na obniżony nastrój, brak motywacji lub poczucie bezsensu, co w wieku 15 lat bywa początkiem trudniejszych stanów emocjonalnych.  

Po drugie, warto zastanowić się, czy rozmowy w domu nie kręcą się głównie wokół ocen i porządku, bo wtedy córka rzeczywiście może czuć, że jest widziana tylko przez pryzmat wyników, a nie jako człowiek.  

Po trzecie, zamiast odpuszczać lub eskalować konflikty, warto rozważyć konsultację z psychologiem, najlepiej wspólnie jako rodzina. Nie dlatego, że coś jest poważnie nie tak, ale dlatego, że neutralna osoba z zewnątrz potrafi pomóc znaleźć język, który w domu już przestał działać.  

Sytuacja jest trudna, ale to, że Pani jako matka szuka pomocy i tak bardzo zależy Pani na tej relacji, jest już bardzo dużo.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

 psycholog psychotraumatolog 

Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie ,

czytając Pani wiadomość naprawdę czuć, jak dużo jest w tym bezradności, zmęczenia i troski o córkę. I to jest bardzo ważne – bo za tym wszystkim stoi Pani zaangażowanie, a nie „zła wola”. Nawiążę do Pani córki w pierwszej kolejności , ponieważ to nie wygląda na „czyste lenistwo”. U nastolatków często pod tym, co nazywamy lenistwem, kryje się coś więcej: przeciążenie, spadek motywacji, trudności emocjonalne, czasem obniżony nastrój albo brak poczucia sensu. Telefon dodatkowo bardzo łatwo „wciąga” i daje szybkie odcięcie od napięcia. Zwróciła Pani uwagę na bardzo ważną rzecz – córka mówi, że ma poczucie, że dla Państwa liczą się głównie oceny. Nawet jeśli Pani mówi jej coś innego, ona może doświadczać tego właśnie w taki sposób. I wtedy zamiast współpracy pojawia się opór. Nie chodzi o to, żeby „odpuścić szkołę”, ale może warto na chwilę zmienić kierunek- zaprzyjaźnić się z córką, usłyszeć zamiast słuchać …

I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że Pani „już nie daje rady”, też jest bardzo istotnym sygnałem. Jeśli będzie Pani gotowa, można to spokojnie poukładać krok po kroku – tak, żeby było mniej napięcia w domu . Pozdrawiam,  Jadwiga Kolebuk 

Agata Brzozowska

Agata Brzozowska

Rozumiem, że to dla Państwa trudna i obciążająca sytuacja. W takich momentach często pojawia się jednocześnie złość, bezradność i poczucie winy – i to wszystko potrafi się bardzo szybko nakręcać.

W tym wieku różne zmiany – wycofanie, drażliwość, zamykanie się w sobie – bardzo często są sygnałem, że dzieje się coś trudnego na poziomie emocji. To może być przeciążenie, poczucie niezrozumienia, problemy rówieśnicze, ale też obniżony nastrój czy początek depresji. Bez przyjrzenia się temu bliżej łatwo skupić się tylko na tym, co widać na zewnątrz, a to zwykle nie prowadzi do realnej zmiany.

Kluczowa w tej sytuacji jest relacja. Jeśli córka nie czuje się bezpiecznie w kontakcie – w takim sensie, że może powiedzieć, co przeżywa, bez obawy przed oceną czy natychmiastowym „naprawianiem” – to będzie się wycofywać albo reagować złością, niezależnie od tego, jakie rozwiązania Państwo wprowadzają.

Dlatego zamiast szukać kolejnych sposobów wpływu na jej zachowanie, warto na chwilę zatrzymać się i spróbować odbudować kontakt. Ciekawość tego, co się z nią dzieje, spokojna obecność, gotowość do wysłuchania – bez presji i bez szybkich wniosków – często są pierwszym krokiem do tego, żeby w ogóle zobaczyć, gdzie leży problem.

Dopiero z poziomu relacji zaczyna być możliwe zrozumienie, czy to jest „typowy” trudny okres, czy coś poważniejszego, co wymaga większej uwagi.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję za wiadomość :) 

 

To, co Pani opisuje, może być związane z okresem dojrzewania, spadkiem motywacji, ale też możliwymi trudnościami emocjonalnymi córki, których nie pokazuje wprost.

 

Warto spróbować na chwilę odsunąć nacisk z ocen na relację i spokojnie poszukać z córką, co się z nią dzieje i czego teraz potrzebuje. Jednocześnie pomocne może być wprowadzenie kilku jasnych, małych zasad oraz granic zamiast ciągłego kontrolowania.

 

Jeśli czuje Pani, że to za dużo, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa — zarówno dla córki, jak i dla Pani, żeby nie zostawała Pani z tym sama.

 

Życzę wszystkiego dobrego

Składanowska Daria

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Czuję się przygnębiona i apatyczna, problemy rodzinne i uczuciowe
Dzień dobry, bardzo przepraszam za tak długą wypowiedź. Sprawa wygląda tak: Od już naprawdę długiego, nieokreślonego czasu czuję że nic mi się nie chce i że nie mam na nic siły. Trwa to co najmniej od roku, kiedy to przeleżałam wiekoszosc wakacji w łóżku. Jak się gdzieś ruszałam, to do kuchni, salonu albo na taras. Jak byłam w 7-8 kl (teraz jestem w 2kl liceum) miałam bardzo niską samoocenę, ale sama sobie z tym poradziłam, nie do końca wiem jak. Czułam się jak gówno i szczerze siebie nienawidziłam, natomiast nie wiem czy miałam depresję. Czuję że w tym stanie, pseudo depresji, jestem przez większość mojego życia. Mając 10-13 lat często kłóciłam się z mamą, głównie o naukę i np. o moje spóźniania do domu, nie subordynacje itp. Reagowałam po kłótniach bardzo gwałtownie. Raz w wieku 11 lat pociąłam się żyletka. Po kłótniach miałam też myśli samobójcze. Jednakże było to tylko po kłótniach, które poprostu z czasem się uspokajały i potem nie wracalyśmy do tego. Zawsze miałam wszystko zapewnione, niczego mi nie brakowało. Jedynym minusem było to że nie rozmawialiśmy o moich uczuciach, co zaczęło mi realnie przeszkadzać dopiero jakieś pół roku temu (mam 16 lat), kłótnia zakończyła się niepowodzeniem. Moja mama zawsze była takim typem rodzica, który ciebie atakował i oskarżał cię o nazywanie go najgorszą mamą, że było by ci lepiej może w innej rodzinie itp mimo że nigdy takie słowa nie padły z moich ust. Mam młodszego brata (ma teraz 11 lat). Podobno nie lubiłam go odkąd się urodził, zawsze mu zazdrościłam relacji z rodzicami, czułam, że go faworyzują. Mama do tej pory usypia go, codziennie parę razy mówią sobie, że się kochają, całują się w usta, przytulają. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek miała z nią taką relację jaką on ma z nią teraz. Nie potrafię powiedzieć, ani choćby przyznać sama przed sobą, że ją kocham. Nie lubię się przytulać, chociaż to pewnie dlatego, że nie przywykłam do tego. Możliwe, że mam coś na kształt mizofonii, ale jestem zupełnie niezrozumiana i zaczęłam sobie sama radzić na swój własny sposób. Nie mogę również aktualnie powiedzieć, że kocham samą siebie, nie wiem czy w ogóle mogę powiedzieć tak o kimkolwiek. Ale zmierzając do meritum - dalej jestem w stanie ciągłego obniżonego nastroju/depresji i nie wiem jak sobie z tym poradzić. Wygląda to tak, że mogę przeleżeć cały dzień w łóżku i choćby nawet patrzeć się w sufit, bo czasami serio nie mam na nic zupełnie siły. Mam ambitne plany, ale nie mam na nie energii. Czasami to wynika z lenistwa, ale naprawdę często nie mam nawet siły wstać z łóżka. Dawno nie zajmowałam się moimi hobby, a mam ich sporo. Rzadko spotykam się po szkole ze znajomymi. Od 6-7kl nie mam żadnej bliższej przyjaciółki. Chciałabym sobie jakoś sama poradzić z tym stanem przygnębienia i apatii, ale nie wiem jak zmusić się do czegokolwiek. (Jestem od roku pod kontrolą endokrynolog, które robiła mi przez ten cały czas szereg badań i w końcu stwierdziła, że to moje zmęczenie nie ma nic wspólnego z chorobami, bo nawet przy idealnych wynikach + nadczynności tarczycy czułam się tak samo)
Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat.
Dzień dobry, Jestem mężatką z 20 letnim stażem. Dwoje dzieci, syn 12 lat, córka 19 lat. Mąż przeszedł na emeryturę policyjną dwa miesiące temu. Aktualnie jest w domu. Od zawsze nerwowy, porywczy, a przy alkoholu agresywny (nie zawsze). Ostatnie tygodnie są coraz gorsze. Siedzi w domu i podpija codziennie wieczorem. Zawsze coś zrobi z prac domowy, obiad, zajęcia z synem pozalekcyjne. Uważa, że tylko on zajmuje się domem a ja (pracuję zawodowo) mam luz. Nie do końca tak jest, bo wiadomo, jak to kobieta, musi zajrzeć w każdy zakamarek. Uważa, że jak tak pracuje w domu ciężko, i koło domu to należy mu się to piwko lub dwa (i może coś więcej). Dzieci to widzą, przynajmniej córka. Jest uciążliwy, męczący dla nas. Oczywiście za każde niepowodzenie obwinia mnie. Mojej mamy nienawidzi. Rodziców mam kochanych. Od zawsze nam pomagali i troszczyli się o wnuki. Mieszkaliśmy z nimi 10 lat, ale się nie dało (my na jednym pietrze oni na dole). Mama niestety bardzo się wtrącała i musieliśmy się wyprowadzić (od 7 lat osobno). Teściowa nie żyje, a teściu wcale się nie interesuje. Ogólnie moja rodzina jest tylko na co dzień. Jego rodzina jakby nie istniała. Jest tyle różnych wątków, ale ciężko jest o wszystkim napisać i odpowiednio przedstawić. Rozmawiałam ostatnio z dziećmi o tej sytuacji, bo widzą zachowanie ojca. Syn - młodszy bardzo wrażliwy, od razu łzy w oczach. Kocha ojca i jest mu przykro, i tylko żeby się tata nie zdenerwował. Bo wtedy zaczyna się drzeć. Córka oczywiście też wszystko widzi. I ostatnie jej słowa. Że chciałby, żeby było tak normalnie, że cała rodzina. Ale jak ma się tak dalej zachowywać, to chyba będziemy szczęśliwsi bez niego. Ciężki czas maturalny mojej córki. Potrzeba spokoju, a nie stresy przez ojca. Tak chce naświetlić pewne sytuacje. Czy jest możliwość innej formy pomocy. Jakiś czat może rozmowa telefoniczna. Będę wdzięczna.
Jak często odwiedzać 4-latka jako ciocia? Zasady zdrowego kontaktu i równowaga w relacjach rodzinnych

Dzień dobry, Jestem Ciocią cudownego 4 latka. 

Mam z Nim ogromną więź. Gdy się urodził, aż do ukończenia 2 latek, widywałam się z nim prawie codziennie od rana do wieczora. Jak miał roczek, leżałam z Nim kilka dni w szpitalu /jego Rodzice byli wtedy chorzy i nie mogli być na Oddziale/. Teraz widujemy się rzadziej, mimo że mieszkamy blisko. 

Od 2 lat jestem Mężatką i nie mogę już codziennie być u Chrześniaka. Staram się być u Niego często i poświęcam Mu wtedy całą swoją uwagę, bawimy się razem. Czasami z powodu mojego gorszego samopoczucia fizycznego /np. przeziębienie/ lub psychicznego/przemęczenie, złe samopoczucie/ nie widzimy się tydzień lub max. do dwóch tygodni. Mam wtedy bardzo wyrzuty sumienia. Czuję, że Maluszek bardzo mnie kocha i lubi moją obecność. Mąż nie bardzo lubi jak często bywam u Siostrzeńca /czasami jestem tam kilka razy w tygodniu/. 

Jak to pogodzić? Maluszek zawsze jest smutny, jak odchodzę. Bardzo Go kocham. Jak częsty kontakt jest "zdrowy" dla dziecka? Czy powinno to być systematyczne np. 2 lub 3 razy w tygodniu? Ile godzin powinna trwać taką wizyta? 

Nie mam własnych dzieci, nie chciałabym zaszkodzić Małemu. Może takie nieregularne odwiedziny szkodzą dziecku? [że czasami codziennie /jak Mąż pracuje do późna/, czasami w ogóle /jak chora/, czasami dwa razy w tyg, a czasami przez dużo czasu /np. Do późna w weekend]. 

Będę wdzięczna za odpowiedź.

Brak zdecydowania męża na trzecie dziecko, a ja czuję się oszukana przez jego chwiejną decyzję.
Witam. Nie wam sama co mam myśleć. Mam dwójkę dzieci, już nastolatków, bardzo bym chciała trzecie. Od 2 lat już poruszam ten temat. Mąż najpierw mówi, że chce a później, że musi się zastanowić. Tak się zastanawia już dłuższy czas. Ostatnio stwierdził, że jednak chce, ale jak dochodzi do zbliżenia to jest stosunek przerywany. Nie wiem czy odpuścić temat 3 dziecka ? Sytuacja materialna jest ok, stać by było nas. Już nawet zbliżyć mi się do męża nie chce, bo czuję się oszukana. Rozmowy nic nie dają... a mi się później płakać chce, bo lata mi uciekają.
7-letnie dziecko nagle zmieniło zachowanie. Buntuje się.
Mój partner ma dziecko w wieku 7 lat. Dziewczynka ułożona, ma świadomość rozpadu związku rodziców. Wszystko było dobrze, oboje zmieniliśmy pracę, aby móc pełnić opiekę nad dzieckiem (opieka naprzemienną tydzień na tydzień). Od dwóch miesięcy jest problem z komunikacją, spełnianiem jej obowiązków (nauka literek i czytania), sprzątania po sobie i w swoim pokoju. Zaczęła robić olbrzymie histerie i używać sformułowania "chce do mamy". Nigdy takiego zachowania nie przejawiała, wręcz nie chciała wracać od nas. Co robimy źle, jak możemy temu zaradzić?
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.