Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką

Witam. Mam problem z 15 letnią córką. Codziennie w domu są awantury. Nie daję już sobie rady z tą sytuacją. Zawsze myślałam, że będę miała dobry kontakt z moim dzieckiem jednak nie wychodzi mi. Bardzo cierpię z tego powodu. Przejdę do rzeczy.... Córka na ogół na sympatyczną, grzeczną, wrażliwą dziewczynką. Z boku nikt by nie powiedział, że mamy jakieś problemy. Kłócimy się głównie o naukę i bałagan w pokoju. Zawsze była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze była też leniwa. Trzeba było "gonić" do nauki. Nigdy nie była tym zainteresowana. Problemy zaczęły się głównie w 7 klasie.... Lenistwo sięgnęło zenitu i ciągnie się to za nami do tej pory. Oceny ma fatalne... W domu nie pomaga i nigdy w niczym nie pomagała. Zawsze trzeba było zmuszać do sprzątania. Chyba nigdy sama z siebie nie posprzątała w swoim pokoju, czy w domu. Mega problemem jest nastawienie zmywarki. Stan pokoju jest krytyczny. Je w łóżku, zostają tam okruchy, pościeli nie zmienia, nie przeszkadza to jej. Na środku pokoju są porozwalane książki, podreczniki. Wyciąga je z plecaka na podłogę i tak zostawia. Kosz na śmieci pęka w szwach. Wszystkie ubrania leżą za biurkiem, na podłodze. Pełno kurzu, pajęczyn. Nie zaprasza koleżanek do siebie bo musiałaby to posprzątać. Ja od kilku lat nie dotykam się w kwestii sprzątania w jej pokoju. Uważam, że powinna robić to sama. Ma problemy z matematyką. Wożę ją co tydzień na korepetycje. W tym czasie dostaję informacje od nauczycielki matematyki ze szkoły, która rozdaje co tydzień ósmoklasistom zestawy zadań, że moja córka w ogóle ich nie opracowuje . Od lutego na 7 otrzymanych zestawów zadań oddała 0. Zastanawiamy się z mężem gdzie jest problem. Czy w nas? bo ciągle pilnujemy szkoły czy w córce.... Zapewniamy jej naprawdę dużo. Ma ubrania, gadżety, wymarzony telefon który miał być jednocześnie mega motywatorem do działania a okazał się największym złem. Przyjrzeć się temu wszystkiemu z boku to można zauważyć, że w domu moje dziecko tylko leży w łóżku, śpi , je, patrzy w telefon i czasem wynurzy się z pokoju żeby pogaadać. Przychodzi, opowiada mi co było w szkole, jakieś plotki itp. I Za chwilę przychodzi powiadomienie o nowej ocenie.... zwykle jest to 2. Czy mamy z mężem odpuścić temat szkoły?? córka jest w 8 klasie, ciężko nam przejść obojętnie w takiej sytuacji. Tym bardziej że jest zdolna i ma możliwości. Córka uważa że dla nas tylko oceny są ważne, a ona jako ona nie liczy się. Ciągle mówię jej że jest zdolna, mądra tylko musi sę przyłożyć, wygonić lenia, zaangażować w sprawy domowe. ale jakoś moje dziecko nie znajduje na to czasu. Ona sama pzyznaje, że jest leniwa, że jej się nic nie chce. Mam wrażenie że potrzebna jej jestem do zaspokajania jej potrzeb. Czyli pieniędzy. Sobotę najchętniej spędzałaby na zakupach z koleżankami. Bardzo chaotyczny jest ten wpis ale są we mnie tak straszne emocje, że nie mogę skupić się na poskładaniu tej wypowiedzi.
User Forum

Mini```

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Życie z młodzieżą w okresie adolescencji może być trudne i frustrujące, jednak nie należy porażek brać do siebie, chociaż jest to trudne. Okres buntu przechodzi większość nastolatków, są na "nie", bez względu na to co robimy lub powiemy. Ale oczywiście mogą się kryć za tym również inne przyczyny. Należy pamiętać, że krytyka nie buduje, ale rujnuje Wasze relacje. Warto skorzystać z pomocy psychologa szkolnego lub pedagoga. 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Niewęgłowska

Alicja Niewęgłowska

Dzień dobry,

przeczytałam Pani wpis i z tego co widzę jest Pani bardzo zaniepokojona zachowaniem swojej córki i jej brakiem zaangażowania w obowiązki domowe i w naukę. Jednocześnie wyobrażam sobie, że ósma klasa i zbliżające się egzaminy powodują dużo napięcia zarówno w Pani jak i w córce. 

Zastanawiam się czy córka coś mówi o tym, jak się czuje w związku z tym wydarzeniem? Czy miała Pani okazję z nią porozmawiać o tym co Pani zauważyła, tzn. te zmiany w podejściu do nauki, czy ogólne zmiany zachowania? Ciekawe czy córka też to zauważyła i co o tym myśli? Czy miała Pani okazję do tego, aby podzielić się z nią tym, o co Pani się martwi? 

Dzieci w wieku nastoletnim, przechodzą wiele zmian zarówno fizycznych, jak i psychicznych, co często bywa bardzo trudne dla nich, jak i dla ich rodziców. Do tego mogą dochodzić różne trudności w szkole, napięcie związane z egzamin, a czasem jeszcze jakieś wyzwania w relacjach rówieśniczych. 

Zapytała Pani o to, czy macie z mężem odpuścić szkołę, z pewnością nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. To do czego zachęcam, to do znalezienia czasu na rozmowę z córką, może niekoniecznie w domu. Może udałoby się z nią wyjść na "kawę" czy "bubletea" i porozmawiać o tym co o niej, jak ona się ma w związku z egzaminami i z tym, jakie ma teraz oceny. 

Może Pani również sobie może zadać pytanie, na czym Pani zależy, co dla Pani oznaczają gorsze oceny u córki. Jak Pani się ma w związku z tym, że córka za chwilę zdaje egzamin ósmoklasisty? 

Kiedy rodzic zauważa zmianę w zachowaniu dziecka, warto żeby zadał sobie pytanie, co ta zmiana oznacza dla mnie, a może to jest "zaproszenie" do świata dziecka, w którym nie dzieje się dobrze. 

Jeśli miałaby Pani ochotę, serdecznie zapraszam na konsultację rodzicielską. 

W sieci jest także wiele materiałów kierowanych do rodziców nastolatka, o tym, jak zmienia się relacja "rodzic-nastolatek", gdzie kończy się "wychowanie". Serdecznie polecam także książki dla rodziców autorstwa Jespera Juula. 

 

Trzymam kciuki i życzę wszystkie dobrego.

Alicja Niewęgłowska

 

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Dziękuję za to, że znalazła Pani odwagę by to wszystko opisać, bo widać w każdym słowie, ile bólu i bezradności kryje się za tą sytuacją.  

To, co zostało opisane, to bardzo częsty i trudny etap w relacji rodzic-nastolatek. Wiele z zachowań córki, bierność, unikanie obowiązków, skupienie na telefonie i życiu towarzyskim, mieści się w obrazie typowego okresu dorastania, choć oczywiście nie oznacza to, że należy to ignorować.  

Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.  

Po pierwsze, córka sama przyznaje, że nic jej się nie chce. To ważny sygnał, który może wskazywać nie tylko na lenistwo, ale też na obniżony nastrój, brak motywacji lub poczucie bezsensu, co w wieku 15 lat bywa początkiem trudniejszych stanów emocjonalnych.  

Po drugie, warto zastanowić się, czy rozmowy w domu nie kręcą się głównie wokół ocen i porządku, bo wtedy córka rzeczywiście może czuć, że jest widziana tylko przez pryzmat wyników, a nie jako człowiek.  

Po trzecie, zamiast odpuszczać lub eskalować konflikty, warto rozważyć konsultację z psychologiem, najlepiej wspólnie jako rodzina. Nie dlatego, że coś jest poważnie nie tak, ale dlatego, że neutralna osoba z zewnątrz potrafi pomóc znaleźć język, który w domu już przestał działać.  

Sytuacja jest trudna, ale to, że Pani jako matka szuka pomocy i tak bardzo zależy Pani na tej relacji, jest już bardzo dużo.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

 psycholog psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie ,

czytając Pani wiadomość naprawdę czuć, jak dużo jest w tym bezradności, zmęczenia i troski o córkę. I to jest bardzo ważne – bo za tym wszystkim stoi Pani zaangażowanie, a nie „zła wola”. Nawiążę do Pani córki w pierwszej kolejności , ponieważ to nie wygląda na „czyste lenistwo”. U nastolatków często pod tym, co nazywamy lenistwem, kryje się coś więcej: przeciążenie, spadek motywacji, trudności emocjonalne, czasem obniżony nastrój albo brak poczucia sensu. Telefon dodatkowo bardzo łatwo „wciąga” i daje szybkie odcięcie od napięcia. Zwróciła Pani uwagę na bardzo ważną rzecz – córka mówi, że ma poczucie, że dla Państwa liczą się głównie oceny. Nawet jeśli Pani mówi jej coś innego, ona może doświadczać tego właśnie w taki sposób. I wtedy zamiast współpracy pojawia się opór. Nie chodzi o to, żeby „odpuścić szkołę”, ale może warto na chwilę zmienić kierunek- zaprzyjaźnić się z córką, usłyszeć zamiast słuchać …

I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że Pani „już nie daje rady”, też jest bardzo istotnym sygnałem. Jeśli będzie Pani gotowa, można to spokojnie poukładać krok po kroku – tak, żeby było mniej napięcia w domu . Pozdrawiam,  Jadwiga Kolebuk 

3 miesiące temu
Agata Brzozowska

Agata Brzozowska

Rozumiem, że to dla Państwa trudna i obciążająca sytuacja. W takich momentach często pojawia się jednocześnie złość, bezradność i poczucie winy – i to wszystko potrafi się bardzo szybko nakręcać.

W tym wieku różne zmiany – wycofanie, drażliwość, zamykanie się w sobie – bardzo często są sygnałem, że dzieje się coś trudnego na poziomie emocji. To może być przeciążenie, poczucie niezrozumienia, problemy rówieśnicze, ale też obniżony nastrój czy początek depresji. Bez przyjrzenia się temu bliżej łatwo skupić się tylko na tym, co widać na zewnątrz, a to zwykle nie prowadzi do realnej zmiany.

Kluczowa w tej sytuacji jest relacja. Jeśli córka nie czuje się bezpiecznie w kontakcie – w takim sensie, że może powiedzieć, co przeżywa, bez obawy przed oceną czy natychmiastowym „naprawianiem” – to będzie się wycofywać albo reagować złością, niezależnie od tego, jakie rozwiązania Państwo wprowadzają.

Dlatego zamiast szukać kolejnych sposobów wpływu na jej zachowanie, warto na chwilę zatrzymać się i spróbować odbudować kontakt. Ciekawość tego, co się z nią dzieje, spokojna obecność, gotowość do wysłuchania – bez presji i bez szybkich wniosków – często są pierwszym krokiem do tego, żeby w ogóle zobaczyć, gdzie leży problem.

Dopiero z poziomu relacji zaczyna być możliwe zrozumienie, czy to jest „typowy” trudny okres, czy coś poważniejszego, co wymaga większej uwagi.

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję za wiadomość :) 

 

To, co Pani opisuje, może być związane z okresem dojrzewania, spadkiem motywacji, ale też możliwymi trudnościami emocjonalnymi córki, których nie pokazuje wprost.

 

Warto spróbować na chwilę odsunąć nacisk z ocen na relację i spokojnie poszukać z córką, co się z nią dzieje i czego teraz potrzebuje. Jednocześnie pomocne może być wprowadzenie kilku jasnych, małych zasad oraz granic zamiast ciągłego kontrolowania.

 

Jeśli czuje Pani, że to za dużo, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa — zarówno dla córki, jak i dla Pani, żeby nie zostawała Pani z tym sama.

 

Życzę wszystkiego dobrego

Składanowska Daria

3 miesiące temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Żona się odsunęła, poszła na psychoterapię i skryła w sobie. Przeżywamy kryzys w małżeństwie
Witam. Czy jest to możliwe by po 15 latach znajomości, a 9 małżeństwa żona mogła po prostu się odsunąć i nie potrzebować się przytulić? Dać buzi na dobranoc i na dzień dobry? Zawsze nam się układało, byliśmy wzorem dla innych. Mamy dwoje dzieci 4 i 7 lat, dwa lata temu podjęliśmy decyzję o budowie domku w górach wspólnie. Co potem przekładało się, że mnie nie było weekendami, bo pracowałem na budowie, a w tygodniu dom, praca, dzieci, obowiązki. 3 miesiące temu zauważyłem, że ciągle chodzimy, robimy to co z dziećmi trzeba, ale nie ma nas.. milion rozmów itp wyszło, że się oddaliliśmy od siebie i żona chce iść do psychoterapeuty, więc poszła. Z tego co mi powiedziała, a nie dużo, to, że jest osobą skrytą, wszystko tłumi w sobie i musi nad tym popracować oraz o znalezieniu swojej wartości .. cokolwiek to znaczy, nie wiem, ale wiem, że odsunęła się kompletnie, śpi z dziećmi, nie ze mną..co robić, jak ją zrozumieć, jak walczyć. Proponowałem terapię, ponieważ ja sądzę, że dzieci nam się usamodzielniły i mamy więcej czasu dla siebie. Chce rozmawiać, spędzać czas itp., ale żona tak zablokowana, że rozmawia ze mną tylko o sprawach domowych i dzieci.. co robić?. Ja już nie mam siły, schudłem 15 kg, nie wiem co robić, winie się o wszystko, ona mówi, że to nasza wina.. że kocha mnie, nigdy mnie nie zdradziła, ale musi sobie poukładać to w głowie.. jak żyć w takim domu.
Mąż nie szanuje mnie, nie szanował małżeństwa, zostawił mnie samą, uciekł w trakcie mojej ciąży. Co on robi?
Witam, mam ok 40 lat jestem na etapie rozwodu z mężem po 4 latach małżeństwa, z którego mam 3letnie dziecko. Trudno mi zrozumieć postępowanie męża, który nie podjął walki o te małżeństwo, choć wydawałoby się, że była to wyjątkowa miłość i coś więcej co nas połączyło. Po 10 dnia po ślubie zaszłam w ciążę i mam wrażenie, że to wszystko zmieniło pomiędzy nami, przestał mnie adorować dotykać w dodatku obowiązki spadły na nas jak grom z nieba, zero wyrozumiałości szerzące się pretensje tylko pogrążały pojawiający się konflikt w dodatku kontrola mojej osoby w każdym aspekcje życia. W dodatku wrracanie się tesciow we wszystko co robiłam szczególnie w wychowanie i pielęgnację synka. Czuję, że chyba nie darzył mnie takim samym uczucie, tylko uciekł od wszystkiego gdy zrobiło się bardzo gorąco. Nawet powiedział, że nie zrezygnuje z rodziców. Dla niego i rodziny poświęciłam wszystko i obecnie zostałam bez pracy, mieszkania i środkow do życia, w dodatku cały czas wykorzystuje dziecko do swoich celów aby mi jeszcze bardziej dołożyć, sam złożył pozew a roznosi plotki obwiniajac mnie o wszystko,manipulujac małym, przekupiujac jego uczucia. który już ma problemy z emocjami i zaczyna się gubić. Najgorsze w tym jest fakt, że mi szkoda dziecka i aby mu zaoszczędzić stresu i całej tej paranoi byłam gotowa nawet do powrotu, jednak mąż zaproponował mi przychodzenie do nich w dni jego opieki i mojej po pracy u panie go i wyjście, stwierdził także że możemy żyć bez ślubu tak żeby każde miało otwarte drzwi. Tylko ja wiem, że nie szanował mnie w małżeństwie, a co będzie bez niego. Proszę mi pomóc to wszystko zrozumieć, czemu złożył pozew i nęka mnie w smsach, bym zgodziła się tak żyć dla dobra dziecka
Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii.
Dzień dobry. Od dwóch lat jestem w terapii. Od psychoterapeutki wiem, że świetnie radzę sobie nawet z sytuacjami, których nie omawiałyśmy i przede wszystkim potrafię myśleć (co nie jest dobrze odbierane przez moją rodzinę - odkąd pamiętam, miałam postępować zgodnie z oczekiwaniami, które i tak zmieniały się każdego dnia). Trudnym momentem było też pogodzenie się z myślą, że moja rodzina to osoby niedojrzałe emocjonalnie i nigdy się nie zrozumiemy (należy dodać, że propozycje terapii rodzinnych wychodziły ode mnie już kiedy miałam 15 lat, co kończyło się przemocą psychiczną i fizyczną). Musiałam walczyć o siebie sama, nie miałam nigdy przyjaciół. Zawsze byłam odrzutkiem, w szkole obniżano mi oceny z zachowania tylko dlatego, że żadne z dzieci nie chciało się ze mną bawić (chyba że coś chciały, a często rozdawałam im wszystko, co miałam przy sobie, żeby tylko mnie lubiły). Terapia była bardzo potrzebna, ale też dużo zrozumiałam sama, przed terapią, tylko ciężko było mi uwierzyć, że mogę mieć rację. Od października 2022 czułam się gorzej, a w grudniu nie byłam w stanie podnieść się z łóżka. Styczeń, nowy rok, przyniósł diagnozę depresji w stopniu zaawansowanym. Zastanawiałam się dlaczego, przecież tak dobrze mi szło. Byłam załamana również dlatego, że rodzina niezbyt przychylnie patrzy na kwestie związane ze zdrowiem psychicznym. Obecnie jestem z siebie dumna, że się nie poddałam, że już te kilka lat temu, kiedy prawie całe dnie (w czasie pandemii) spędzałam w łóżku i nie byłam w stanie ogarnąć nawet siebie, pomimo myśli o wyrządzeniu sobie krzywdy, zupełnie sama, bez wsparcia, szukałam pomocy. Oprócz tego od dziecka miałam lęk społeczny, który w zeszłym roku znacznie się zmniejszył. Wszystko wydaje się w porządku, ale... No właśnie tu zaczynają się schody. Mam znajomych, ale... • również lęk, że zostanę sama jak dawniej • poczucie, że te relacje są przelotne, płytkie • słyszę, że potrafię pomagać, że dużo rozumiem, że nie oceniam, nie wyśmiewam, nie daję złotych rad, zamiast się obrażać, szukam przyczyn i to bardzo im pomaga, mogą poczuć się normalnymi ludźmi • 90% znajomości kończy się po tym, kiedy ludzie uzyskają ode mnie wsparcie • czy na pewno poczucie własnej wartości jest u mnie zdrowe? Może właśnie zależy od ludzi wokół mnie, tego co o mnie powiedzą • coraz trudniej jest mi słuchać o przyjaźniach i związkach innych osób (bywa, że mam ochotę wybuchnąć) - albo jestem już przemęczona mnogością i siłą emocji, jakie odbieram, albo też zazdrosna (a zazdrość nie jest zła - pokazuje, czego w życiu brakuje) • moje wspomnienia (już z czasów szkolnych) to historie opowiadane przez innych ludzi, NIE MA W TYM MNIE • poznaję nowych ludzi, naprawdę zależy mi na tym, żeby w końcu pojawiły się zdrowe relacje, ale nawet z tymi "nowymi" ludźmi wychodzi tak jak ze wszystkimi poprzednimi Jestem załamana. Nawet kiedy człowiek fizycznie jest sam, chyba czuje, że gdzieś tam na świecie jest ktoś, komu na nim zależy... Sama nie wiem. Kiedy próbuję poruszać takie tematy ze znajomymi słyszę, że za dużo myślę, a ludzie tego nienawidzą, albo że powinnam dołożyć sobie więcej obowiązków, żeby nie myśleć. Dokładam sobie zajęć, ale to nie pomaga mojej psychice, poczucie osamotnienia wychodzi nad to, czym się zajmuję. Samotność w tłumie jest okropna. Każda interakcja z ludźmi jest dla mnie na wagę złota, ale to nie jest to, czego (w sumie każdy człowiek) potrzebuje. Nie wiem już co robić. Terapię kończę, nie wiem, co omawiać na sesjach, rozmawiałam o tym naprawdę wielokrotnie. Nie dostanę złotej rady, a sama nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Wiem, skąd się to wszystko bierze, ale nie chcę czekać (nawet aktywnie) na odpowiednich ludzi, bo mnie to wykańcza. Z zewnątrz wszystko wygląda świetnie, tym bardziej w ostatnich miesiącach, ale ta samotność tworzy ogromną dziurę, pustkę wewnątrz mnie. Może rzeczywiście przesadzam?
Czy stres w ciąży może skutkować napięciem u narodzonego dziecka?
Dzień dobry, W czasie całej swojej ciąży byłam narażona na duży stres związany ze stalkingiem. Po porodzie okazało się, że mój syn musi uczestniczyć w zajęciach rehabilitacyjnych w związku z za dużym napięciem mięśniowym. Czy taki stan może żyć związany z stresem? Dodam, że syn jest urodzony w terminie, poprzez cesarskie cięcie, które było z przyczyn nagłych - zawężony zapis KTG.
6‑letnie dziecko, natrętne myśli, przymusowe zachowania i agresywne słownictwo – co robić, czy iść do psychologa?
Witam od około kilku miesięcy mam problem z 6 letnia córka która ma jakieś dziwne zachowania nie wiem czym spowodowane, zaczęło się od jakiejś głupiej myśli "mama ja ciągle myślę o tym żeby robić zeza" i myślałam że się wygłupia. Potem zaczęła mówić to częściej, robić to np w ukryciu, płakać że nie chce tak robić ale coś jej każe tak robić w głowie. Wieczor przed zaśnięciem godzina płaczu "mama pomoż chce mi się robić zeza". Próbuję odwrócić jej uwagę, tłumaczyć, że to tylko taka niedobra myśl, że musimy ja zwycięzyc, że jak przychodzi jej ta myśl to, żeby myślała o czymś innym. Do tego doszedł teraz inny problem, buty na rzepy, ściska tak paski rzepów, że je urywa. Zanim pójdzie na salę z przebieralni, albo wyjdziemy na spacer to 10 razy poprawia rzepy,żeby jak najmocniej. Stopa tak ściśnięta że aż boli i biała. Ile się nagadałam i nic. Mówie jej nie raz, że mama Ci pomoże z tym sobie poradzić,ale musisz posłuchać, np mówię "zapne Ci buty tak normalnie jak powinny być, idz tak na salę, zwalcz ten głos w głowie co każe ci ściskać i zobaczysz że dzień dwa ci przejdzie" , ale zaraz mówi że nie da rady i ściska. Psuje buty w tydzień, urywa paski, psychicznie jestem już wykończona. Do tego doszła taka złość brak szacunku nienawiść do wszystkiego. Usłyszy ze ktoś gdzieś ktoś krzyczy i jest "ktos drze ryja", albo coś się jej nie uda "walnięte głupie durne to ". Wszystko głupie, wszystko durne, wszystko posrane. Okropne słownictwo, nie wiem skąd. Jak dam kare lub na coś nie pozwolę np "wiem że chcesz iść bardzo na plac zabaw ale jest już bardzo późno i bardzo bym się martwiła" to jest odpowiedź "durna głupia gówno matka ". Czasami nawet przeklnie. Reaguje wtedy i mówię że nie pozwalam na takie słowa w tym domu, zrobiłam nawet listę na drzwiach gdzie jednym z punktów jest nie mówimy brzydkich słów. Jak reaguje to mówi to specjalnie żeby mnie denerwować. Czy mam nie reagować? Żeby nie uznała ze pozwalam na takie zachowanie. I jak rozwiązać problem butów, natręctw i złości, wyzywania wszystkich i wszystkiego wokół. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź, czy takie dziecko trzeba zabrać do psychologa czy przeczekać? Bo ja się wykończę nerwowo też.
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.