
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką
Mini```
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Życie z młodzieżą w okresie adolescencji może być trudne i frustrujące, jednak nie należy porażek brać do siebie, chociaż jest to trudne. Okres buntu przechodzi większość nastolatków, są na "nie", bez względu na to co robimy lub powiemy. Ale oczywiście mogą się kryć za tym również inne przyczyny. Należy pamiętać, że krytyka nie buduje, ale rujnuje Wasze relacje. Warto skorzystać z pomocy psychologa szkolnego lub pedagoga.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Alicja Niewęgłowska
Dzień dobry,
przeczytałam Pani wpis i z tego co widzę jest Pani bardzo zaniepokojona zachowaniem swojej córki i jej brakiem zaangażowania w obowiązki domowe i w naukę. Jednocześnie wyobrażam sobie, że ósma klasa i zbliżające się egzaminy powodują dużo napięcia zarówno w Pani jak i w córce.
Zastanawiam się czy córka coś mówi o tym, jak się czuje w związku z tym wydarzeniem? Czy miała Pani okazję z nią porozmawiać o tym co Pani zauważyła, tzn. te zmiany w podejściu do nauki, czy ogólne zmiany zachowania? Ciekawe czy córka też to zauważyła i co o tym myśli? Czy miała Pani okazję do tego, aby podzielić się z nią tym, o co Pani się martwi?
Dzieci w wieku nastoletnim, przechodzą wiele zmian zarówno fizycznych, jak i psychicznych, co często bywa bardzo trudne dla nich, jak i dla ich rodziców. Do tego mogą dochodzić różne trudności w szkole, napięcie związane z egzamin, a czasem jeszcze jakieś wyzwania w relacjach rówieśniczych.
Zapytała Pani o to, czy macie z mężem odpuścić szkołę, z pewnością nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. To do czego zachęcam, to do znalezienia czasu na rozmowę z córką, może niekoniecznie w domu. Może udałoby się z nią wyjść na "kawę" czy "bubletea" i porozmawiać o tym co o niej, jak ona się ma w związku z egzaminami i z tym, jakie ma teraz oceny.
Może Pani również sobie może zadać pytanie, na czym Pani zależy, co dla Pani oznaczają gorsze oceny u córki. Jak Pani się ma w związku z tym, że córka za chwilę zdaje egzamin ósmoklasisty?
Kiedy rodzic zauważa zmianę w zachowaniu dziecka, warto żeby zadał sobie pytanie, co ta zmiana oznacza dla mnie, a może to jest "zaproszenie" do świata dziecka, w którym nie dzieje się dobrze.
Jeśli miałaby Pani ochotę, serdecznie zapraszam na konsultację rodzicielską.
W sieci jest także wiele materiałów kierowanych do rodziców nastolatka, o tym, jak zmienia się relacja "rodzic-nastolatek", gdzie kończy się "wychowanie". Serdecznie polecam także książki dla rodziców autorstwa Jespera Juula.
Trzymam kciuki i życzę wszystkie dobrego.
Alicja Niewęgłowska
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
Dziękuję za to, że znalazła Pani odwagę by to wszystko opisać, bo widać w każdym słowie, ile bólu i bezradności kryje się za tą sytuacją.
To, co zostało opisane, to bardzo częsty i trudny etap w relacji rodzic-nastolatek. Wiele z zachowań córki, bierność, unikanie obowiązków, skupienie na telefonie i życiu towarzyskim, mieści się w obrazie typowego okresu dorastania, choć oczywiście nie oznacza to, że należy to ignorować.
Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.
Po pierwsze, córka sama przyznaje, że nic jej się nie chce. To ważny sygnał, który może wskazywać nie tylko na lenistwo, ale też na obniżony nastrój, brak motywacji lub poczucie bezsensu, co w wieku 15 lat bywa początkiem trudniejszych stanów emocjonalnych.
Po drugie, warto zastanowić się, czy rozmowy w domu nie kręcą się głównie wokół ocen i porządku, bo wtedy córka rzeczywiście może czuć, że jest widziana tylko przez pryzmat wyników, a nie jako człowiek.
Po trzecie, zamiast odpuszczać lub eskalować konflikty, warto rozważyć konsultację z psychologiem, najlepiej wspólnie jako rodzina. Nie dlatego, że coś jest poważnie nie tak, ale dlatego, że neutralna osoba z zewnątrz potrafi pomóc znaleźć język, który w domu już przestał działać.
Sytuacja jest trudna, ale to, że Pani jako matka szuka pomocy i tak bardzo zależy Pani na tej relacji, jest już bardzo dużo.
Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog psychotraumatolog
Jadwiga Kolebuk
Witam serdecznie ,
czytając Pani wiadomość naprawdę czuć, jak dużo jest w tym bezradności, zmęczenia i troski o córkę. I to jest bardzo ważne – bo za tym wszystkim stoi Pani zaangażowanie, a nie „zła wola”. Nawiążę do Pani córki w pierwszej kolejności , ponieważ to nie wygląda na „czyste lenistwo”. U nastolatków często pod tym, co nazywamy lenistwem, kryje się coś więcej: przeciążenie, spadek motywacji, trudności emocjonalne, czasem obniżony nastrój albo brak poczucia sensu. Telefon dodatkowo bardzo łatwo „wciąga” i daje szybkie odcięcie od napięcia. Zwróciła Pani uwagę na bardzo ważną rzecz – córka mówi, że ma poczucie, że dla Państwa liczą się głównie oceny. Nawet jeśli Pani mówi jej coś innego, ona może doświadczać tego właśnie w taki sposób. I wtedy zamiast współpracy pojawia się opór. Nie chodzi o to, żeby „odpuścić szkołę”, ale może warto na chwilę zmienić kierunek- zaprzyjaźnić się z córką, usłyszeć zamiast słuchać …
I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że Pani „już nie daje rady”, też jest bardzo istotnym sygnałem. Jeśli będzie Pani gotowa, można to spokojnie poukładać krok po kroku – tak, żeby było mniej napięcia w domu . Pozdrawiam, Jadwiga Kolebuk
Agata Brzozowska
Rozumiem, że to dla Państwa trudna i obciążająca sytuacja. W takich momentach często pojawia się jednocześnie złość, bezradność i poczucie winy – i to wszystko potrafi się bardzo szybko nakręcać.
W tym wieku różne zmiany – wycofanie, drażliwość, zamykanie się w sobie – bardzo często są sygnałem, że dzieje się coś trudnego na poziomie emocji. To może być przeciążenie, poczucie niezrozumienia, problemy rówieśnicze, ale też obniżony nastrój czy początek depresji. Bez przyjrzenia się temu bliżej łatwo skupić się tylko na tym, co widać na zewnątrz, a to zwykle nie prowadzi do realnej zmiany.
Kluczowa w tej sytuacji jest relacja. Jeśli córka nie czuje się bezpiecznie w kontakcie – w takim sensie, że może powiedzieć, co przeżywa, bez obawy przed oceną czy natychmiastowym „naprawianiem” – to będzie się wycofywać albo reagować złością, niezależnie od tego, jakie rozwiązania Państwo wprowadzają.
Dlatego zamiast szukać kolejnych sposobów wpływu na jej zachowanie, warto na chwilę zatrzymać się i spróbować odbudować kontakt. Ciekawość tego, co się z nią dzieje, spokojna obecność, gotowość do wysłuchania – bez presji i bez szybkich wniosków – często są pierwszym krokiem do tego, żeby w ogóle zobaczyć, gdzie leży problem.
Dopiero z poziomu relacji zaczyna być możliwe zrozumienie, czy to jest „typowy” trudny okres, czy coś poważniejszego, co wymaga większej uwagi.
Daria Składanowska
Dzień dobry,
dziękuję za wiadomość :)
To, co Pani opisuje, może być związane z okresem dojrzewania, spadkiem motywacji, ale też możliwymi trudnościami emocjonalnymi córki, których nie pokazuje wprost.
Warto spróbować na chwilę odsunąć nacisk z ocen na relację i spokojnie poszukać z córką, co się z nią dzieje i czego teraz potrzebuje. Jednocześnie pomocne może być wprowadzenie kilku jasnych, małych zasad oraz granic zamiast ciągłego kontrolowania.
Jeśli czuje Pani, że to za dużo, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa — zarówno dla córki, jak i dla Pani, żeby nie zostawała Pani z tym sama.
Życzę wszystkiego dobrego
Składanowska Daria

Zobacz podobne
Jestem po 3 nieudanych związkach. Moja mama twierdzi, że powinnam być sama, ja jednak chcę ułożyć sobie życie — próbować i wierzyć w to, że w końcu mi się uda.
Jak mam z nią rozmawiać? Dla niej to wstyd, bo co ludzie powiedzą.
Co zrobić w takiej sytuacji, gdy tak naprawdę dziś po kilku latach dotarło do mnie, że matka zniszczyła mojemu ojcu życie. Ojciec kilka lat temu popadł w alkoholizm. Nie chcę tak naprawdę nikogo obwiniać, ale moim zdaniem wszystkiemu winna jest matka. Ona zawsze widziała w nim tylko pieniądze, był dla niej bankomatem. Okradała ojca nawet z reszty pieniędzy, które miał w portfelu jak tylko wszedł do domu i poszedł wziąć prysznic. I tak ciągle jej brakowało. Nie potrafiła okazać mu miłości, traktowała go jak przedmiot. Pracował na etacie, dorabiał w budowlance. Jednak matka wszystkie pieniądze, które dostała, potrafiła stracić w tydzień, nie opłacając rachunków, nic kompletnie. Ciągle robiła mu awantury, że ona nie ma na dzieci, że mąż powinien dawać ciągle i to nie mało- rozmowy nie pomagały. Ojciec załamał się tym, zaczął popijać i tak został alkoholikiem. Minęło 9 lat, jak nie mieszka z nami. Wyrzuciła go z domu. Tak naprawdę nie wiem, gdzie jest, co się z nim dzieje. Wiem, że raz był na leczeniu, ale nie pomogło. Najgorsze jest to, ze brakuje mi go bardzo, mam dużo wspomnień z nim z dzieciństwa. Ma wiele umiejętności, jest pracowity. Szkoda mi go, że matka zniszczyła mu życie do tego stopnia, odcinając mu kontakt z 4-ką dzieci.
Mam wrażenie, że stara trauma wciąż kładzie się cieniem na moim życiu. Jak miałem 6 lat (teraz mam 30) byłem świadkiem śmierci mojego taty - zmarł przy mnie na zawał. Wtedy niezbyt to rozumiałem, ale z biegiem lat było to dla mnie coraz cięższe. Parę lat byłem na terapii, ale myślę, że sobie z tym nie poradziłem. Często muszę zmagać się z powracającymi wspomnieniami i emocjami, które potrafią mnie zaskoczyć. Najtrudniejsze są momenty, kiedy coś nagle przypomina mi tacie, a ja kompletnie tracę grunt pod nogami. Ostatnio byłem u babci i oglądałem jego zdjęcia z dzieciństwa - popłakałem się jak dziecko, a w zasadzie nie wiem czemu, przecież słabo go pamiętam. Babcia zresztą też już mało o nim mówi, myślę, że wiek robi swoje, bo ma już 90 lat, ale mimo wszystko płakała ze mną. Nie wiem już co robić, byłem w terapii psychodynamicznej i poznawczej. Nie pomogło, a ja już mam dość. Przez jakiś czas żyję normalnie, a potem nagle mnie to dopada i męczy przez jakiś czas i tak w kółko.
Proszę o pomoc

