Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z problemami wychowawczymi nastolatka? Wyzwania z 15-letnią córką

Witam. Mam problem z 15 letnią córką. Codziennie w domu są awantury. Nie daję już sobie rady z tą sytuacją. Zawsze myślałam, że będę miała dobry kontakt z moim dzieckiem jednak nie wychodzi mi. Bardzo cierpię z tego powodu. Przejdę do rzeczy.... Córka na ogół na sympatyczną, grzeczną, wrażliwą dziewczynką. Z boku nikt by nie powiedział, że mamy jakieś problemy. Kłócimy się głównie o naukę i bałagan w pokoju. Zawsze była bardzo dobrą uczennicą. Zawsze była też leniwa. Trzeba było "gonić" do nauki. Nigdy nie była tym zainteresowana. Problemy zaczęły się głównie w 7 klasie.... Lenistwo sięgnęło zenitu i ciągnie się to za nami do tej pory. Oceny ma fatalne... W domu nie pomaga i nigdy w niczym nie pomagała. Zawsze trzeba było zmuszać do sprzątania. Chyba nigdy sama z siebie nie posprzątała w swoim pokoju, czy w domu. Mega problemem jest nastawienie zmywarki. Stan pokoju jest krytyczny. Je w łóżku, zostają tam okruchy, pościeli nie zmienia, nie przeszkadza to jej. Na środku pokoju są porozwalane książki, podreczniki. Wyciąga je z plecaka na podłogę i tak zostawia. Kosz na śmieci pęka w szwach. Wszystkie ubrania leżą za biurkiem, na podłodze. Pełno kurzu, pajęczyn. Nie zaprasza koleżanek do siebie bo musiałaby to posprzątać. Ja od kilku lat nie dotykam się w kwestii sprzątania w jej pokoju. Uważam, że powinna robić to sama. Ma problemy z matematyką. Wożę ją co tydzień na korepetycje. W tym czasie dostaję informacje od nauczycielki matematyki ze szkoły, która rozdaje co tydzień ósmoklasistom zestawy zadań, że moja córka w ogóle ich nie opracowuje . Od lutego na 7 otrzymanych zestawów zadań oddała 0. Zastanawiamy się z mężem gdzie jest problem. Czy w nas? bo ciągle pilnujemy szkoły czy w córce.... Zapewniamy jej naprawdę dużo. Ma ubrania, gadżety, wymarzony telefon który miał być jednocześnie mega motywatorem do działania a okazał się największym złem. Przyjrzeć się temu wszystkiemu z boku to można zauważyć, że w domu moje dziecko tylko leży w łóżku, śpi , je, patrzy w telefon i czasem wynurzy się z pokoju żeby pogaadać. Przychodzi, opowiada mi co było w szkole, jakieś plotki itp. I Za chwilę przychodzi powiadomienie o nowej ocenie.... zwykle jest to 2. Czy mamy z mężem odpuścić temat szkoły?? córka jest w 8 klasie, ciężko nam przejść obojętnie w takiej sytuacji. Tym bardziej że jest zdolna i ma możliwości. Córka uważa że dla nas tylko oceny są ważne, a ona jako ona nie liczy się. Ciągle mówię jej że jest zdolna, mądra tylko musi sę przyłożyć, wygonić lenia, zaangażować w sprawy domowe. ale jakoś moje dziecko nie znajduje na to czasu. Ona sama pzyznaje, że jest leniwa, że jej się nic nie chce. Mam wrażenie że potrzebna jej jestem do zaspokajania jej potrzeb. Czyli pieniędzy. Sobotę najchętniej spędzałaby na zakupach z koleżankami. Bardzo chaotyczny jest ten wpis ale są we mnie tak straszne emocje, że nie mogę skupić się na poskładaniu tej wypowiedzi.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Życie z młodzieżą w okresie adolescencji może być trudne i frustrujące, jednak nie należy porażek brać do siebie, chociaż jest to trudne. Okres buntu przechodzi większość nastolatków, są na "nie", bez względu na to co robimy lub powiemy. Ale oczywiście mogą się kryć za tym również inne przyczyny. Należy pamiętać, że krytyka nie buduje, ale rujnuje Wasze relacje. Warto skorzystać z pomocy psychologa szkolnego lub pedagoga. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Niewęgłowska

Alicja Niewęgłowska

Dzień dobry,

przeczytałam Pani wpis i z tego co widzę jest Pani bardzo zaniepokojona zachowaniem swojej córki i jej brakiem zaangażowania w obowiązki domowe i w naukę. Jednocześnie wyobrażam sobie, że ósma klasa i zbliżające się egzaminy powodują dużo napięcia zarówno w Pani jak i w córce. 

Zastanawiam się czy córka coś mówi o tym, jak się czuje w związku z tym wydarzeniem? Czy miała Pani okazję z nią porozmawiać o tym co Pani zauważyła, tzn. te zmiany w podejściu do nauki, czy ogólne zmiany zachowania? Ciekawe czy córka też to zauważyła i co o tym myśli? Czy miała Pani okazję do tego, aby podzielić się z nią tym, o co Pani się martwi? 

Dzieci w wieku nastoletnim, przechodzą wiele zmian zarówno fizycznych, jak i psychicznych, co często bywa bardzo trudne dla nich, jak i dla ich rodziców. Do tego mogą dochodzić różne trudności w szkole, napięcie związane z egzamin, a czasem jeszcze jakieś wyzwania w relacjach rówieśniczych. 

Zapytała Pani o to, czy macie z mężem odpuścić szkołę, z pewnością nie ma na to jednej prostej odpowiedzi. To do czego zachęcam, to do znalezienia czasu na rozmowę z córką, może niekoniecznie w domu. Może udałoby się z nią wyjść na "kawę" czy "bubletea" i porozmawiać o tym co o niej, jak ona się ma w związku z egzaminami i z tym, jakie ma teraz oceny. 

Może Pani również sobie może zadać pytanie, na czym Pani zależy, co dla Pani oznaczają gorsze oceny u córki. Jak Pani się ma w związku z tym, że córka za chwilę zdaje egzamin ósmoklasisty? 

Kiedy rodzic zauważa zmianę w zachowaniu dziecka, warto żeby zadał sobie pytanie, co ta zmiana oznacza dla mnie, a może to jest "zaproszenie" do świata dziecka, w którym nie dzieje się dobrze. 

Jeśli miałaby Pani ochotę, serdecznie zapraszam na konsultację rodzicielską. 

W sieci jest także wiele materiałów kierowanych do rodziców nastolatka, o tym, jak zmienia się relacja "rodzic-nastolatek", gdzie kończy się "wychowanie". Serdecznie polecam także książki dla rodziców autorstwa Jespera Juula. 

 

Trzymam kciuki i życzę wszystkie dobrego.

Alicja Niewęgłowska

 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Dziękuję za to, że znalazła Pani odwagę by to wszystko opisać, bo widać w każdym słowie, ile bólu i bezradności kryje się za tą sytuacją.  

To, co zostało opisane, to bardzo częsty i trudny etap w relacji rodzic-nastolatek. Wiele z zachowań córki, bierność, unikanie obowiązków, skupienie na telefonie i życiu towarzyskim, mieści się w obrazie typowego okresu dorastania, choć oczywiście nie oznacza to, że należy to ignorować.  

Warto zwrócić uwagę na kilka rzeczy.  

Po pierwsze, córka sama przyznaje, że nic jej się nie chce. To ważny sygnał, który może wskazywać nie tylko na lenistwo, ale też na obniżony nastrój, brak motywacji lub poczucie bezsensu, co w wieku 15 lat bywa początkiem trudniejszych stanów emocjonalnych.  

Po drugie, warto zastanowić się, czy rozmowy w domu nie kręcą się głównie wokół ocen i porządku, bo wtedy córka rzeczywiście może czuć, że jest widziana tylko przez pryzmat wyników, a nie jako człowiek.  

Po trzecie, zamiast odpuszczać lub eskalować konflikty, warto rozważyć konsultację z psychologiem, najlepiej wspólnie jako rodzina. Nie dlatego, że coś jest poważnie nie tak, ale dlatego, że neutralna osoba z zewnątrz potrafi pomóc znaleźć język, który w domu już przestał działać.  

Sytuacja jest trudna, ale to, że Pani jako matka szuka pomocy i tak bardzo zależy Pani na tej relacji, jest już bardzo dużo.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

 psycholog psychotraumatolog 

Jadwiga Kolebuk

Jadwiga Kolebuk

Witam serdecznie ,

czytając Pani wiadomość naprawdę czuć, jak dużo jest w tym bezradności, zmęczenia i troski o córkę. I to jest bardzo ważne – bo za tym wszystkim stoi Pani zaangażowanie, a nie „zła wola”. Nawiążę do Pani córki w pierwszej kolejności , ponieważ to nie wygląda na „czyste lenistwo”. U nastolatków często pod tym, co nazywamy lenistwem, kryje się coś więcej: przeciążenie, spadek motywacji, trudności emocjonalne, czasem obniżony nastrój albo brak poczucia sensu. Telefon dodatkowo bardzo łatwo „wciąga” i daje szybkie odcięcie od napięcia. Zwróciła Pani uwagę na bardzo ważną rzecz – córka mówi, że ma poczucie, że dla Państwa liczą się głównie oceny. Nawet jeśli Pani mówi jej coś innego, ona może doświadczać tego właśnie w taki sposób. I wtedy zamiast współpracy pojawia się opór. Nie chodzi o to, żeby „odpuścić szkołę”, ale może warto na chwilę zmienić kierunek- zaprzyjaźnić się z córką, usłyszeć zamiast słuchać …

I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że Pani „już nie daje rady”, też jest bardzo istotnym sygnałem. Jeśli będzie Pani gotowa, można to spokojnie poukładać krok po kroku – tak, żeby było mniej napięcia w domu . Pozdrawiam,  Jadwiga Kolebuk 

Agata Brzozowska

Agata Brzozowska

Rozumiem, że to dla Państwa trudna i obciążająca sytuacja. W takich momentach często pojawia się jednocześnie złość, bezradność i poczucie winy – i to wszystko potrafi się bardzo szybko nakręcać.

W tym wieku różne zmiany – wycofanie, drażliwość, zamykanie się w sobie – bardzo często są sygnałem, że dzieje się coś trudnego na poziomie emocji. To może być przeciążenie, poczucie niezrozumienia, problemy rówieśnicze, ale też obniżony nastrój czy początek depresji. Bez przyjrzenia się temu bliżej łatwo skupić się tylko na tym, co widać na zewnątrz, a to zwykle nie prowadzi do realnej zmiany.

Kluczowa w tej sytuacji jest relacja. Jeśli córka nie czuje się bezpiecznie w kontakcie – w takim sensie, że może powiedzieć, co przeżywa, bez obawy przed oceną czy natychmiastowym „naprawianiem” – to będzie się wycofywać albo reagować złością, niezależnie od tego, jakie rozwiązania Państwo wprowadzają.

Dlatego zamiast szukać kolejnych sposobów wpływu na jej zachowanie, warto na chwilę zatrzymać się i spróbować odbudować kontakt. Ciekawość tego, co się z nią dzieje, spokojna obecność, gotowość do wysłuchania – bez presji i bez szybkich wniosków – często są pierwszym krokiem do tego, żeby w ogóle zobaczyć, gdzie leży problem.

Dopiero z poziomu relacji zaczyna być możliwe zrozumienie, czy to jest „typowy” trudny okres, czy coś poważniejszego, co wymaga większej uwagi.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

dziękuję za wiadomość :) 

 

To, co Pani opisuje, może być związane z okresem dojrzewania, spadkiem motywacji, ale też możliwymi trudnościami emocjonalnymi córki, których nie pokazuje wprost.

 

Warto spróbować na chwilę odsunąć nacisk z ocen na relację i spokojnie poszukać z córką, co się z nią dzieje i czego teraz potrzebuje. Jednocześnie pomocne może być wprowadzenie kilku jasnych, małych zasad oraz granic zamiast ciągłego kontrolowania.

 

Jeśli czuje Pani, że to za dużo, zachęcam do skorzystania ze wsparcia psychologa — zarówno dla córki, jak i dla Pani, żeby nie zostawała Pani z tym sama.

 

Życzę wszystkiego dobrego

Składanowska Daria

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego
Zmagam się ze stanami lękowymi, depresyjnymi, zespołem stresu pourazowego. Czasami nie potrafię zrozumieć sama siebie, ale też mam wrażenie, że inni mnie nie rozumieją. Jednego dnia się śmieje, drugiego płacze lub to i to tego samego dnia, mam straszne koszmary w nocy. Boję się o swoje bezpieczeństwo. Jestem matką dwójki dzieci, mąż się znęcał nade mną psychicznie, jestem w trakcie rozwodu. Toczą się sprawy sądowe przeciwko niemu. Jest to wszystko dla mnie bardzo trudne. Czuję przed nim ogromny lęk. Nie mogę podjąć pracy odradził mi psycholog, skierowanie mam do psychiatry po leki. Chciałabym wrócić do dawnego swojego zajęcia, ale nie potrafię, boję się, że mi nie wyjdzie, że nikt tego nie kupi itd. Nie wiem, co mam zrobić ze sobą. W ostatnim czasie lekarz wykrył u mnie cukrzycę typu 1. Jak żyć, gdy wokoło tak dużo negatywnych rzeczy? Jak się zmienić dla dzieci, aby miały szczęśliwą matkę? Mam nowego partnera i bardzo mnie wspiera, ale mimo wszystko nie potrafię się cieszyć życiem. Jest dla mnie zupełnie inny niż mąż i czasami uważam, że za dobry. Bo nigdy tego nie doświadczyłam tego, co mi on daje. Raz już byłam na lekach przeciwdepresyjnych. Ale się boję, czy one nie obniża mi libido, bo te wcześniejsze takie były. Wiem, że potrzebuje pomocy psychiatry i leków, bo jak psycholog powiedziała, za kilka miesięcy będzie ze mną gorzej. A dla swoich dzieci chcę żyć, chcę być silna, ale czasami jest naprawdę ciężko. Jak to wszystko ogarnąć, jak wziąć się za siebie? Tak bardzo chcę zmiany, a nie mam pojęcia od czego zacząć? Oprócz tego, że chodzę do psychologa...
Myślę, że ze względu na trudniejsze dzieciństwo, inaczej zachowuję się w związku - czy to możliwe?
Cześć, mam dla mnie dość znaczący problem, który jest bardzo zły dla mojego związku. Na początku pragnę wyjaśnić, o co chodzi. Jestem z swoją partnerką ponad rok i od kilku miesięcy miewam się z tym, że bardzo boli mnie, kiedy robi rzeczy uważane za choć trochę "złe", mam na myśli palenie wyrobów nikotynowych, picie alkoholu, (ogółem używek) kupowanie bardziej seksownej bielizny, nawet boli mnie fakt, kiedy nakłada makijaż. Jakikolwiek brak naturalności (typu kolczyk, przedłużanie rzęs, tatuaże zwykle i z henny, makijaż permanentny) wywołuje u mnie duży ból, bardzo duży ból. Naprawdę przytłacza mnie ilość posiadanych przez nią kosmetyków. Mam wrażenie, że chciałbym, aby była taką małą, grzeczną dziewczynką (nie uległą, tutaj naprawdę nie ma żadnego podtekstu seksualnego. Przez tę sytuację moje libido jest na bardzo niskim poziomie) nie wymuszam od mojej partnerki zmiany tych rzecz,y bo wiem, że we mnie jest problem, we dwójkę nie potrafimy dojść do tego, co może mi być, a jej powoli kończy się cierpliwość do moich problemów, bo po prostu ją ranią. Dodam że nie jesteśmy dorośli, ja mam 17 lat, ona 16. Tutaj pojawia się moja hipoteza, o co może się rozchodzić. W wieku 3 lat moi rodzice wzięli rozwód, 3 lata spędziłem bez ojca, po czym nagle pojawił się ojczym. Mamy dobry kontakt ze sobą. Przez ten brak ojca w tak ważnym momencie rozwoju dla dziecka i ciężkie przyzwyczajenie się do obecności ojczyma, może chcę podświadomie postawić się w roli jej ojca i traktuję ją, jak małą córeczkę. Ten efekt mógłby potęgować fakt, że partnerka też została zostawiona przez ojca w wieku 2 lat i od tamtego czasu żyje z ojczymem.
Chyba uczestniczę w tworzeniu dysfunkcyjnej rodziny - chcę przestać. Co zrobić?
Dobry wieczór Hmm, nie wiem od czego zacząć. Chyba muszę stwierdzić, że uczestnicze w tworzeniu dysfunkcyjnej rodziny. Mąż jest alkoholikiem, przemocowcem psychicznym (chyba w fazie wyciszonej, z powodu groźby rozwodu). Ja też coraz częściej sięgam po alkohol. Mimowolnie obwiniam o to męża, ale przecież jestem dorosła, więc odpowiadam sama za siebie. I jest jeszcze corka, która wiele lat obserwowała jak mąż mnie poniża, depta każdego dnia. Jej też się obrywało. W momencie gdy powiedziałam "stop", mąż stara się nad sobą panować, ale alkohol wciąż jest. I mi też wciąż go proponuję. Nie umiem odmówić. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale pije dopiero gdy corka spi, nie upijam się, rano nie czuć ode mnie alko. Mimo to, wiem, że mam problem. Z którym chce walczyć. Ale mąż u siebie tego nie widzi. Tzn, mówi, że widzi, i na tym się kończy. Nie wierzę, że jego słowa są prawdziwe. Mówi, to co ja chce usłyszeć. Nie wiem od czego zacząć. Czy od leczenia, czy najpierw zadbać o córkę, która nie panuje nad emocjami, czy może.od rozwodu. Chętnie wysłucham każdej rady, nie radzę sobie sama. Pozdrawiam
4-letnia córka doświadcza stresu w przedszkolu i objawów somatycznych - czy zrobić przerwę?
Dzień dobry. Córka ma 4 lata i 2 miesiące. Jest bardzo pogodna, wesoła, samodzielna i bardzo lubi zabawy z dziećmi na placu zabaw czy z kuzynostwem. Zabiega wręcz o nie - sama podchodzi, wita się i proponuje zabawę. Generalnie rozwój przebiega w naszej i nie tylko ocenie prawidłowo. Dziecko zżyte z rodzicami, jeszcze z nami śpi, ale nie ma też problemów jak ma na 2h zostać z babcią czy iść gdzieś bez jednego z rodziców. Postanowiliśmy od września posłać ją do przedszkola. Mieliśmy przygodę z jedną placówką, gdzie po 3 dniach zrezygnowaliśmy (z uwagi na nieodpowiednią grupę oraz same informacje od córki, że chce gdzieś indziej). Przepisaliśmy do innego przedszkola gdzie pierwsza reakcja córki była pozytywna. Sumarycznie przechodziła już tam 21 dni bo w międzyczasie miała tydzień choroby. Pierwsze 2 tygodnie nie było raczej problemów, rano raz chętniej raz mniej chętnie ale szła do przedszkola z pozytywnym nastawieniem. Wszystko zmieniło się w zeszły piątek, kiedy została nieco dłużej już na leżakowanie. Mocno wtedy się zestresowała, zwymiotowała, płacz itd. Od tego momentu wróciliśmy do odbierania ją zaraz po obiedzie (jak wcześniej - łącznie ok 4, 4,5h) do dziś włącznie córka już mniej chętnie chciała iść do przedszkola, ale co najtrudniejsze jej reakcją zawsze był silny stres - wymioty, a raczej takie jakby zbieranie się na wymioty i bule brzucha. No i daje znać, że nie za bardzo chce chodzić chociaż nie ma histerii, jest raczej płacz delikatny i duży smutek i ten wyczuwalny stres i napięcie. Córka również kategorycznie nie chce rozmawiać o tym stresie, smutku. Zatyka nam buzie rękami albo sama mówi, że kiedyś porozmawiamy. Po przedszkolu przez jakiś czas było dobrze - bawiła się w przedszkole, wspominała i była podekscytowana tym co było i co będzie następnego dnia. Niestety ostatnie 2, 3 dni zmiana i już nawet tego nie było. Panie wychowawczynie dawały feedback że było coraz lepiej, że się uspokajała, nieco się jeszcze w grupie wstydziła no i na śniadaniu ciężko z jedzeniem. Najgorsze, że pojawiały się też te objawy somatyczne chociaż no bez płaczu i wymiotowania pokarmem ale jednak. W moim odczuciu to jednak nie było tam dobrze skoro te objawy w przedszkolu były. Zrobiliśmy w piątek córce jeden dzień przerwy, aby mogła się zregenerować psychicznie, zmniejszyć napięcie. Weekend był świetny, wesoły i daliśmy jej dużo poczucia bezpieczeństwa. Wczoraj w niedzielę po obiedzie poruszyliśmy temat przedszkola, że będzie chodzić teraz na krótko, obierzemy ją przed obiadkiem nawet, że tam na nią czekają i tęsknią. Leżakowania nie będzie itd... Córka od razu zareagowała emocjonalnie stresem i płaczem. Udało się od niej uzyskać informację że nie lubi przedszkola, nie lubi pań i dzieci. Generalnie bardzo na nie i to w dzień przed jakimkolwiek pójściem tam... Zdajemy sobie sprawę, że może to taki drugi etap adaptacji, ale to jednak już trochę trwa, a nie ma nic lepiej, a jest gorzej... Po wczorajszej sytuacji podjęliśmy decyzję, że robimy kilkumiesięczną przerwę i spróbujemy na wiosnę - być może w innej placówce. Córka będzie miała wtedy ok 4 lat i 10 m-cy. Przez ten czas postaramy się wprowadzić kilka zmian przygotowujących do tego, m.in. uczęszczanie na jakieś zajęcia grupowe, częstsze zostawianie z babcią bez rodziców, więcej zasad samodzielności w domu itd itd. Nie ukrywam, że bijemy się z myślami czy podjęliśmy słuszną decyzję - czy córka za te pół roku będzie bardziej gotowa na przedszkole? Czy nie będzie gorzej... Dużo czytaliśmy i uwierzyliśmy, że to, że tak się zachowuje to nie jest wymuszanie niepójścia do przedszkola bo nie lubi tylko faktycznie jakiś lęk, reakcja obronna organizmu z którą ona nie do końca jeszcze potrafi sobie poradzić... Prosimy zatem o poradę. Dziękuję.
Jak sobie radzić z trudnymi relacjami z matką i myślami samobójczymi?
Dzień dobry, jestem osobą samotną, mieszkam w dużym mieście. Jestem bardzo wrażliwa, wystarczy, że zobaczę jakiś samochód na sygnale, bym zaczęła płakać. Od dziecka mam ciągle powtarzający się problem z matką. Mieszkam sama, ale choć wiem, że dla mnie byłoby to dobre, nie potrafię całkowicie przerwać kontaktu z matką. Niestety nasze kontakty są bardzo sztywne (ja oglądam telewizję, a ona robi coś przy komputerze). Nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Najczęściej słyszę od niej tylko polecenia. Czasem mam wrażenie, że oczekuje ode mnie, że będę czytać w jej myślach, a mną się nie interesuje. Jeśli się pokłócimy, to tracę całą chęć do życia i myślę lub chcę popełnić samobójstwo. Swoją matkę odbieram jako zimną bez uczuć osobę, choć wiem, że jest inaczej. Próby rozmowy z mojej strony, zawsze pogarszają sytuację. Co powinnam zrobić?
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.