Dzień dobry IM,
Twoje dostrzeganie trudności i chęć wyjścia z nich, świadczy o dużej samoświadomości, co jest już wielkim krokiem ku polepszeniu swojego zdrowia. Zacznę od polecenia Ci spotkań z psychologiem_żką lub psychoterapeutą_tką (szczególnie specjalizującym się w zaburzeniach odżywiania, ale również w intuicyjnym jedzeniu). Specjalista_tka będzie Ci pomagał tworzyć narzędzia do radzenia sobie, będzie towarzyszył w drodze ku zdrowiu i jest bardzo wskazany w Twoim problemie.
Fajnie, że jedziesz na wyjazd w góry, mimo że, jak czytam, towarzyszy temu ogromny lęk związany z brakiem kontroli, planu, ale też lęk przed przytyciem po 'napadzie'. Myślę, że taki wyjazd jest bardzo dobry, by wejść w inną rzeczywistość. By mieć warunki do tego, by pozwolić sobie odpuścić. By ta inna rzeczywistość była miejscem, w którym doświadczasz "tu i teraz"; nie myślisz na okrągło o tym, co będzie za chwilę; nie masz planu i pozwalasz sobie go nie mieć. Myślę też, że pozwolenie sobie oznacza troskę o siebie. Dlaczego miałabyś nie być wobec siebie życzliwa i współczująca? Uważam, że zasługujesz na to w pełni i troska o siebie jest tego manifestem :)
Wracając do tego, co buduje Twój lęk, czyli brak poczucia kontroli czy próba przewidzenia tego, co się złego wydarzy. Chociażbyśmy nie wiem jak mocno chcieli, natrętnymi myślami nie będziemy kontrolować przyszłości. Bo zwyczajnie nie da się jej w ogóle kontrolować (ani na nią przygotować) :) Potrzeba kontroli, która pokazuje się u Ciebie w kontroli jedzenia i ciała, to sprawa, nad którą dobrze jest się pochylić. Skąd ona przyszła? Co Ci - tak naprawdę - daje? Jakie są jej skutki? Możesz spokojnie spróbować się zastanowić nad tymi pytaniami, rozpisać sobie. To pozwoli Ci spojrzeć na mechanizm z odległości.
Poza tym, lęk zawsze buduje jeszcze większy lęk. A to emocja, która sprawia, że chce się sobie pomóc za wszelką cenę. Mózg jest na tyle mądry, że wie, że jedzenie zwiększy wyrzut pozytywnych neuroprzekaźników i hormonów. W ten sposób próbuje sobie pomóc. Jednocześnie, lęk nie jest czymś zewnątrz nas. Jest jedynie w naszych głowach. Wydaje się, że może nas przygotować na przyszłość. Jednak przygotowanie oznacza, że coś w niej czycha złego. A tego ani nie wiemy, ani nie przewidzimy, ani nie warto się bać. Mnóstwo energii i myśli przeznaczasz na zmniejszanie lęku, gdzie w rzeczywistości on się jedynie zwiększa i nakręca. Warto zatrzymać się, odetchnąć, poczuć to, co jest tu i teraz (zmysły, odczucia z ciała). Całe życie to jedna wielka niepewność, a naszym zadaniem jest akceptacja tej niepewności, ponieważ to pozwala żyć pełnią możliwości.
To, co odczuwasz przed snem może wskazywać na napad lęku, potocznie atak paniki. Tutaj też częściowo receptą może okazać się skupienie na zmysłach - jaki zapach czuję, co widzę, jakie kolory i powierzchnie, co słyszę itd. w tym, obecnym momencie? Jeśli w sypialni masz okno, możesz spróbować skupić się, na np. drzewie i zauważyć, że ono sobie wciąż stoi, wciąż kołysze, jest niezmienne. To pozwala na zatrzymanie się i zmniejszenie paniki.
Metodą na zaburzenie odżywiania jest też tzw. "opposite actions", czyli przeciwne zachowania. Przykładowo głowa podpowiada Ci, że musisz dziś poćwiczyć, a Ty decydujesz się NIE ćwiczyć. To pokazuje, że właśnie w takim zachowaniu to Ty masz kontrolę i decyzyjność (i też odwagę!).
Bardzo polecam Ci zapoznanie się z ciało-neutralnością/ body-neutrality oraz żywieniem Non-Diet Approach i jedzeniem intuicyjnym.
Jedzenie intuicyjne jest niezwykle pomocne w kompulsywnym “objadaniu się”. Skupia się na akceptacji, wrażliwości na sygnały z ciała i brak restrykcji. Często rozpoczynając intuicyjne jedzenie (czyli po prostu - jedzenie - gdyby nie istniały inne nazwy diet ;). ), możesz doświadczyć “nieskończonej” ochoty na jakiś dany produkt/y. Ważne, żebyś pozwoliła sobie na tyle, na ile masz ochotę. Później to przejdzie. Dlaczego? Mózg przyzwyczai się, że nie musi łapać okazji, tylko dajesz mu zawsze to, o co poprosi, więc jest spokojny.
Rozumiem, że możesz bać się przytycia. Pamiętaj, że ciało Ciebie nie definiuje. Ciało też jest warte współczucia. No i również to tylko ciało. Ono sobie tak wspaniale radzi, by przeprowadzać nas przez życie. Dajmy mu to, czego potrzebuje w danym momencie :)











