
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Znalazłam osobę,...
Znalazłam osobę, która w końcu potrafi odpowiadać na moje potrzeby - czy matczyna rola w życiu człowieka jest obligatoryjna?
Usunięty Specjalista_tka
Nie ma jednego "właściwego" modelu rodziny ani jedynego rodzaju relacji, który jest akceptowalny. To, że szukasz wsparcia i bliskości u innej kobiety, która może pełnić rolę matczyną lub mentorującą, jest całkowicie zrozumiałe i może być korzystne dla Twojego rozwoju emocjonalnego. Wiele osób ma różne rodzaje relacji i wsparcia od różnych osób w swoim życiu. Dobrze jest znaleźć osoby i relacje, które dają Ci poczucie bezpieczeństwa, akceptacji i wsparcia, niezależnie od tego, czy są to osoby biologiczne czy osoby spoza rodziny. Jeśli znalazłaś kobietę, która spełnia te potrzeby i z którą masz pozytywną relację, to świetnie. Każda rodzina i relacja jest unikalna i to co odpowiada Tobie, może zupełnie być niewłaściwe dla kogoś innego. Dobrze jest słuchać swoich uczuć i potrzeb, i dążyć do zdrowych i satysfakcjonujących relacji w swoim życiu. Jeśli masz wątpliwości lub potrzebujesz wsparcia w tym zakresie, rozważ konsultację z psychoterapeutą lub psychologiem, który może pomóc Ci zrozumieć i zarządzać swoimi relacjami i emocjami.
Pozdrawiam serdecznie
Usunięty Specjalista_tka

Zobacz podobne
Hej, mój ojciec bił mamę cały życie, rozwiodła się z nim.
Ojciec ma nową rodzinę i staram się go odwiedzać, lecz za każdym razem jak go widzę, czuje wstręt i nienawiść.
Ojciec chciał się pozbyć młodszej siostry z domu w wieku 12 lat, a teraz jak jest dorosła i wyszła za bogatego chłopaka, to odwiedza ją i udaje super dziadka.
Mam ochotę go zabić za ból, jaki sprawił mojej mamie, pomóżcie mi, bo stanie coś złego.
Siedzi to we mnie i nie umiem z tym dalej żyć.
Daro z Wałbrzycha
Cześć, piszę tutaj, bo nie potrafię sobie poradzić z tym, co czuję. Mój dziadek niedawno zmarł. Odszedł w cierpieniu i mam wrażenie, że wszystko stało się zbyt szybko. Był dla mnie kimś bardzo bliskim - domem. Od jego śmierci czuję ogromny smutek i pustkę. Myśl o tym, że już go nie zobaczę, strasznie boli. Nie mogę się pogodzić z tym, że tak cierpiał przed odejściem — to mnie prześladuje. Staram się normalnie funkcjonować, ale wciąż wracam myślami do ostatnich chwil i łzy same napływają do oczu. Nie potrafię patrzeć na jego zdjęcia. Każde jedno przypomina mi, jak bardzo go brakuje - kiedy widzę jego uśmiech. To strasznie boli. Chciałabym cofnąć czas i zrobić wszystko aby był szybciej zdiagnozowany. Może to by go uratowało. Od tego czasu w ogóle nie potrafię się skupić. W pracy wszystko mi się sypie, trudno mi zebrać myśli i wykonywać nawet proste rzeczy. Mam wrażenie, że funkcjonuję jakby obok – niby jestem, ale nic do mnie nie dociera... :( Nie wiem, jak pogodzić życie w pracy z żałobą. Dochodzi do tego wiecznie niezadowolony szef, który był nawet zdziwiony i niezadowolony, że biorę cały dzień wolnego w dzień pogrzebu! Życie mi się sypie i to właśnie czuję!

