Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie ze stratą matki i samotnością?

Treść wrażliwa
Jak sobie poradzić po śmierci matki.Mieszkam sama i ciągle mnie nachodzą myśli nostalgiczne, smutek i płaczę.Chciałabym choć raz zadać jej pytanie dlaczego mnie odtrącała nie chciała mnie odwiedzać a jednak mi brakuje jej czuję się samotna bo nie mam rodziny bo jej nie załozyłam.Co począć,jak żyć?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Pani Diano

 

Żałoba to proces, który ma kilka faz i trzeba przejść przez wszystkie, aby domknąć wszystko co było i zaakceptować. Pani objawy wyglądają na depresyjne, dlatego sugeruję kontakt z psychologiem celem wykonania badań oraz rozmowy lub z interwentem kryzysowym. W Pani przypadku długotrwała żałoba jak i wspomnienia mogą doprowadzić nawet do PTSD. Stawia Pani pytania, ale my nie znamy na nie odpowiedzi. Musi Pani znaleźć w swoim sercu miejsce na zaakceptowanie przeszłości. Proszę pomyśleć o rozpoczęciu terapii, aby poukładać swój świat na nowo. 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Diano,

Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest emocjonalnie trudna, ponieważ mierzy się Pani nie tylko ze stratą bliskiej osoby, ale także z bolesną historią trudnej relacji. To naturalne, że mimo doznanego odrzucenia, czuje Pani pustkę i smutek – tęsknimy bowiem nie tylko za konkretną osobą, ale często za matką, której nam brakowało, za tą idealną więzią, której nigdy nie udało się zbudować. Poczucie samotności po jej śmierci jest potęgowane przez brak własnej rodziny, co sprawia, że domowa cisza staje się miejscem, gdzie trudne myśli uderzają ze zdwojoną siłą.

W procesie zdrowienia po takiej stracie kluczowe jest pozwolenie sobie na przeżycie wszystkich emocji, również tych trudnych, jak żal czy złość o to, że mama Panią odtrącała. Brak odpowiedzi na pytanie „dlaczego" jest formą emocjonalnego długu, który teraz musi Pani spłacić sama przed sobą, ucząc się akceptacji faktu, że zachowanie mamy prawdopodobnie wynikało z jej własnych ograniczeń, lęków lub historii, a nie z Pani winy. Warto spróbować przelać te niewypowiedziane pytania na papier w formie listu do mamy, którego nie trzeba wysyłać, ale który pozwoli Pani wyrzucić z siebie to palące pytanie o powód jej dystansu.

Aby poradzić sobie z codzienną pustką, dobrze jest zacząć od małych kroków i szukania wsparcia na zewnątrz, ponieważ izolacja w czerech ścianach tylko karmi nostalgię. Jeśli smutek staje się paraliżujący, ogromną ulgę może przynieść grupa wsparcia dla osób w żałobie lub indywidualna rozmowa z psychoterapeutą, który pomoże Pani domknąć tę relację i zaopiekować się tą częścią Pani, która czuje się niechciana. Proszę pamiętać, że brak założonej rodziny nie definiuje Pani wartości i nie oznacza, że musi Pani być samotna – otwarcie się na nowe relacje przyjacielskie czy wolontariat może z czasem stać się nowym sensem i sposobem na wypełnienie ciszy w domu.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


bardzo mi przykro z powodu straty mamy. 

 

To, co Pani czuje — smutek, tęsknota, ale też trudne pytania i żal --- jest naturalne.

 

Można jednocześnie tęsknić i nosić w sobie ból odrzucenia.

 

W takich chwilach ważne jest, by nie zostawać z tym same.  Warto poszukać choć jednej osoby do rozmowy lub wsparcia specjalisty. Pomocne bywa też „domknięcie” relacji symbolicznie, np. poprzez napisanie listu do mamy i wyrażenie wszystkiego, co zostało niewypowiedziane.

 

Proszę dać sobie czas i łagodność -- żałoba nie ma jednego scenariusza. 

Ma Pani prawo czuć to wszystko i krok po kroku szukać dla siebie oparcia :) :) :) 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria 

Anna Gałbas

Anna Gałbas

Dzień dobry Pani Diano. 
To, co Pani czuje, jest bardzo ludzkie i zrozumiałe…
Strata mamy to ogromny ból – nawet wtedy, kiedy ta relacja była trudna, niepełna, kiedy zostało w niej wiele pytań bez odpowiedzi. Czasem jest tak, że najbardziej tęsknimy nie tylko za osobą… ale za tym, czego od niej nie dostaliśmy. Za bliskością, za zauważeniem, za odpowiedzią na „dlaczego”. To, że pojawia się smutek, nostalgia i łzy – to nie jest oznaka słabości. To jest proces żałoby i próba poukładania w sobie tej relacji. Jednocześnie to, co Pani pisze o samotności… bardzo porusza. Bo strata mamy spotyka się tu z poczuciem, że jest się z tym wszystkim samemu.

Nie musi Pani przez to przechodzić sama. Naprawdę warto w tym czasie mieć obok kogoś – psychologa, terapeutę, albo  jedną życzliwą osobę, z którą można być w tym bez udawania.

A jeśli chodzi o to pytanie „dlaczego”… czasem nie dostaniemy już odpowiedzi od drugiej osoby. Ale możemy próbować ją odnaleźć w sobie – w swoim doświadczeniu, w terapii, w rozmowie.

I najważniejsze na teraz: nie trzeba od razu wiedzieć „jak żyć”.
Na początku wystarczy… przeżyć kolejny dzień. Dać sobie prawo do smutku i jednocześnie małymi krokami szukać czegoś, co będzie choć trochę wspierające.

Pani historia się nie kończy. I nawet jeśli dziś jest w niej dużo bólu – może się w niej jeszcze pojawić relacja, bliskość i poczucie, że nie jest się samą.
A czasem jest tak, że serce jest jak ogród, który długo był pozostawiony bez opieki… pełen pytań, pustych miejsc i ciszy. Ale nawet taki ogród – jeśli tylko zaczniemy się nim zajmować z czułością – potrafi z czasem znów wydać nowe życie.
Powoli. Po swojemu. W swoim czasie.
Trzymam za Panią kciuki. Nie jest Pani z tym sama.

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

to, co Pani przeżywa, jest bardzo złożone i głęboko ludzkie. Żałoba po mamie bywa szczególnie trudna wtedy, gdy relacja nie była bliska albo była ambiwalentna. W takich sytuacjach opłakuje się nie tylko realną stratę, ale też coś, czego zabrakło – bliskość, zainteresowanie, bycie ważną dla tej osoby. Dlatego obok smutku może pojawiać się tęsknota, żal, pytania „dlaczego”, a czasem także złość czy poczucie niesprawiedliwości. To wszystko może współistnieć i nie wyklucza się nawzajem.

To, że mimo doświadczenia odrzucenia czuje Pani brak i samotność, nie jest sprzecznością. To raczej wyraz bardzo podstawowej potrzeby – bycia w relacji z mamą, nawet jeśli ta relacja była trudna. Często w takich momentach wraca też pragnienie rozmowy, wyjaśnienia, domknięcia czegoś, co nigdy nie zostało wypowiedziane. Niestety tej rozmowy nie da się już przeprowadzić w rzeczywistości, ale można spróbować przepracować ją w inny sposób. Pomocne bywa na przykład zapisanie listu do mamy – takiego, w którym może Pani powiedzieć wszystko: zadać pytania, wyrazić żal, nazwać ból, ale też to, co mimo wszystko było ważne. To nie zastąpi odpowiedzi, ale często pozwala uporządkować emocje i nadać im formę.

Nawracające fale smutku, nostalgii i płaczu są naturalną częścią procesu żałoby, szczególnie gdy zostaje się samej. W takich momentach kluczowe jest, by nie zostawać wyłącznie z myślami. Nawet jeśli nie ma Pani rodziny, warto stopniowo szukać jakiejkolwiek formy kontaktu – znajomi, grupy wsparcia, terapia. Samotność bardzo wzmacnia ciężar przeżywania, natomiast obecność drugiego człowieka, nawet w ograniczonym zakresie, może go realnie zmniejszać.

Pytanie „jak żyć” w żałobie pojawia się często i zwykle nie ma na nie jednej odpowiedzi. Na początku chodzi raczej o przetrwanie dnia w możliwie łagodny sposób, niż o znalezienie sensu całego życia. Warto wracać do bardzo podstawowych rzeczy: rytmu dnia, jedzenia, snu, drobnych aktywności. To może wydawać się małe, ale w rzeczywistości stabilizuje funkcjonowanie i daje minimalne poczucie oparcia.

Z czasem – i to jest proces – żałoba nie znika, ale zmienia swoją formę. Ból przestaje być tak intensywny i zaczyna współistnieć z innymi doświadczeniami. To nie oznacza zapomnienia ani „pogodzenia się” w prostym sensie, ale raczej znalezienie dla tej relacji miejsca w swoim życiu, takim, jakie było naprawdę – ze wszystkim, co trudne i niespełnione.

To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje przeżycia, jest ważnym krokiem. W tym doświadczeniu nie jest Pani „zbyt wrażliwa” ani „słaba”. Przeżywa Pani stratę i jednocześnie mierzy się z historią relacji, która nie dała tego, czego Pani potrzebowała. To jedno z trudniejszych doświadczeń psychicznych – i wymaga czasu, ale też łagodności wobec siebie.

 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk

Weronika Trojan

Weronika Trojan

Pani Diano,  

Żałoba jest przeżyciem trudnym i złożonym, należy również pamiętać że nie ma jednego sposobu aby ją przeżyć. To, że czuję Pani smutek i pustkę po stracie matki jest zrozumiałe, często tęsknimy nie za konkretną osobą, a za wyobrażeniem jaka ta osoba powinna być. Ważne jest aby pozwoliła sobie Pani na odczuwanie tych wszystkich emocji. Być może pomocne będzie szukania wsparcia w bliskich osobach. Jeśli jednak smutek jest paraliżujący zachęcam do rozmowy z psychologiem aby mogła Pani przeżyć żałobę i domknąć sprawy związane z relacja z matką. 
Wszystkiego dobrego 

Weronika Trojan 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Związek - uzależnienie swojego dobrostanu od partnerki. Jak sobie pomóc?
Rok temu poznałam dziewczynę, z którą aktualnie jestem od dwóch miesięcy w związku. Choruje ona na ADHD i nigdy nie była w poważnej relacji. Ja jestem osobą, która potrzebuje dość sporo uwagi i często za dużo myślę. Rzadko mi odpisuje, nie wyjdzie z integracją pierwsza. Bardzo ją kocham i wiem, że się stara. Odkąd się poznaliśmy już poczyniła spore postępy, każdą kłótnię omawiany. Dzisiaj jest nasza dwumiesięcznica, napisałam jej wiadomość rano i jest 17, a nie dostałam żadnej odpowiedzi. Mimo że wszystko wyświetliła. Normalnie myśląc wiem, że pewnie się rozkojarzyła czy nie miała czasu (wraca dziś z wakacji), ale jednak ciągle o tym myślę. Problem jest taki, że za bardzo uzależniłam swój humor od niej i nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Jest na to jakiś sposób? Czasem nie potrafię normalnie funkcjonować, jeśli jest pomiędzy nami źle. Wiele rzeczy odbieram też często błędnie i sama się nakręcam. Moje myśli ciągle krążą wokół niej, nie dbam w ogóle o siebie. Nie potrafię wyłączyć swoich myśli.
Jak radzić sobie z poczuciem niskiej wartości i wyśmiewaniem za pracę?
Ze względu na problemy zdrowotne musiałam rzucić etat. Łapie zlecenia, jestem pracowita i mam stałą współpracę z pewną firma. Również sprzątam. Niestety poznając kogoś nie chce już mówić co robię, bo jestem wyśmiewana. Ostatnio spotykałam się z mężczyzną, który zarabia kilkadziesiąt tys zł i wiem, że gdybym była kimś, to chciałby ze mną być. Jestem po prostu za biedna. Proszę nie mówić, że pieniądze nie mają znaczenia, bo to nieprawda. Chociażby nie mogę pozwolić sobie na styl życia i wyjazdy jak bogaci partnerzy albo wstyd zaprosić kogoś do mojego domu, gdzie wynajmuje po prostu stary pokoj. To nie jest tak, że byłam leniwa w życiu i totalnym nieukiem... Po prostu leczyłam się neurologicznie przez połowę życia... czuje się dzisiaj jak dni i zero. Ten mężczyzna nawet nie chce już patrzeć w moją stronę. Uważa mnie jak większość ludzi w otoczeniu za nic...
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz.
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz. Dużo sytuacji się nie pokrywało, więc sama odkryłam prawdę. Oszukuje nas obie. Żyje na dwa lub więcej domów. Tabletki uspokające już nie pomagają. Jak poradzić sobie emocjonalnie i stanąć znowu na nogi????
Partnerka unika, boi się, nie pozwala się sobą zaopiekować przez traumę, którą przeżyła. Jak jej pomóc?
Witam, Moja dziewczyna Wiktoria ma dość głęboki problem. Ona nie chce iść do psychologa a chcę jej jakoś pomóc. W skrócie obwinia się za śmierć matki .Obie w tym samym czasie miały nowotwór uwarunkowany genetycznie. Wiktoria była zdiagnozowana a jej mama nie była. Mama Wiktorii ciągle się nią zajmowała w szpitalu i zaniedbała swoje zdrowie na rzecz córki Dziś Wika uważa, że to przez nią jej mama nie żyje. Przez tą traumę nie umie wejść w związek, bo po czasie, gdy zauważa, że komuś na niej zależy i że o nią dba, odsuwa się i dystansuje. Ponieważ podświadomie myśli, że to samo, co spotkało jej mamę spotka też jej partnera W tym przypadku mnie. Podświadomie myśli, że przez nią będę cierpiał .Bo jej mama zmarła, bo się nią opiekowała i mnie też czeka coś złego, bo o nią dbam. Ten mechanizm obronny w jej mózgu powoduje negatywne myśli, które ją odpychają ode mnie Druga sprawa, o której się dowiedziałem to, że nie szanuje siebie samej i nie zależy jej na jej zdrowiu . Mówiła też, że jedyne co trzyma ją przy życiu to jej dwa pieski .I że czasem myśli o skończeniu życia, ale nie chce się zabijać, bo było by przykro jej rodzinie. Nie wiem, jak mam jej pomóc, ale jakoś muszę Chcę być przy niej, bo ona też chce tylko myśli jej przeszkadzają. Udało mi się jej tylko wytłumaczyć, dlaczego tak ma, że gdy ktoś zaczyna się o nią starać to ona ucieka i miała tak już kilka razy w życiu. Dopiero mi udało się odkryć, czemu tak ma, więc chcę jej pomóc, bo ona nie chce iść do psychologa Przekonałem ją, że jej pomogę i że będę przy niej i że ma dla kogo żyć i tak dalej. Ale nie wiem, co mam robić dalej Przekonałem ją, żeby nie uciekała, bo zawsze będą ją męczyć te myśli i że musimy to we dwoje jakoś naprawić - to jej myślenie. Na dodatek ma małą pewność i wartość siebie Ciągle za wszystko przeprasza, bo się boi, że ktoś poczuje się przez nią źle Ma również dziwne odruchy, nie wiem jak to nazwać. Jest jakby strachliwa, gdy ktoś zrobi nawet mały ruch albo spadnie jej trochę włosów na brwi to tak jakby ją to przeraża, że aż odskakuje. Czasem, sporadycznie, ale nasila się z ilością stresu . Rok temu, gdy była w Niemczech miała załamanie, zamknęła się w sobie i się cięła Tak dała upust swoim emocjom.
Nasilone objawy, które utrudniają życie i szkołę. Rodzice i znajomi kochają tylko tę zdrową i idealną wersję mnie.

Dzień dobry, może to być dość długie ale postaram się szybko opisać problem. 

Od roku mierzę się z nasilonymi objawami zaburzeń lękowych i OCD, od około 6 miesięcy skutecznie to leczę. Mimo że teraz praktycznie w ogóle nie widać u mnie tych chorobowych zachowań, to jak się pojawią wszyscy mnie obwiniają i czuję się nonstop winna. 

Moim głównym problemem wcześniej były ogromne trudności z wyjściem z domu gdziekolwiek, teraz wychodzę praktycznie codziennie. Problem jest, gdy źle się czuję albo zachoruje, przez to, że chodzę jeszcze do szkoły to w takim wypadku wiadomo, że pójście do niej mi nie pomoże. Zawsze gdy próbuje wtedy zostać w domu by lepiej się poczuć, wszyscy, rodzice i znajomi zarzucają mi tylko, że mnie nie ma, że ich zawiodłam i wszystko wygląda jak rok temu, gdy nie było mnie w szkole tygodniami bez przerwy, teraz zdarza się to naprawdę raz na więcej niż dwa tygodnie. 

Czuję się winna, że w takiej sytuacji nie wychodzę, wszyscy chcą by mnie chyba nie było, dla nich przestałam się liczyć z dniem rozpoczęcia moich problemów. Wcześniej idealna przyjaciółka i córka, która zawsze chodzi szczęśliwa i ma dobre oceny, z problemami już jest inną osobą, która tylko robi na złość innym. Nikt nie wierzy w postęp mojej terapii, gdy się na chwilę pogorszy.

 Od roku nie czuję, że gdziekolwiek mam swoje miejsce, zawsze dla kogoś nie jestem wystarczająca. Jestem lubiana i kochana tylko, jak jestem zdrowa. Czuje się z tym źle, czasami mam ochotę nawet nie wiem czy umrzeć czy się od wszystkich odciąć. Nonstop jestem w poczuciu winy, wszyscy wiedzą, że jestem osobą bardzo empatyczną, a i tak mówią mi tylko, że robię same problemy i to im się wszystkiego odechciewa. Za każdym razem, gdy mi się pogarsza, nie mogę pójść do terapeuty, bo niby to nie pomaga ,mam tam nie chodzić i marnować czasu na naukę itp. 

Mam wrażenie, że nie znam nikogo ani nawet siebie- wszyscy mają w głowie idealną wersję mnie, której nie umiem spełnić. Ja swojej własnej też nie umiem odzyskać. Nie mam siły chodzić do szkoły, męczy mnie ilość bodźców tam, staram się a jak raz się nie uda to jestem najgorsza. Bardzo mi z tym źle, a nie mam jak zwrócić się do terapeuty, więc piszę tutaj licząc na wsparcie.

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.