
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia nastroju
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie ze stratą matki i samotnością?
Treść wrażliwaDiana
Piotr Ziomber
Dzień dobry Pani Diano
Żałoba to proces, który ma kilka faz i trzeba przejść przez wszystkie, aby domknąć wszystko co było i zaakceptować. Pani objawy wyglądają na depresyjne, dlatego sugeruję kontakt z psychologiem celem wykonania badań oraz rozmowy lub z interwentem kryzysowym. W Pani przypadku długotrwała żałoba jak i wspomnienia mogą doprowadzić nawet do PTSD. Stawia Pani pytania, ale my nie znamy na nie odpowiedzi. Musi Pani znaleźć w swoim sercu miejsce na zaakceptowanie przeszłości. Proszę pomyśleć o rozpoczęciu terapii, aby poukładać swój świat na nowo.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Bożena Nagórska
Pani Diano,
Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest emocjonalnie trudna, ponieważ mierzy się Pani nie tylko ze stratą bliskiej osoby, ale także z bolesną historią trudnej relacji. To naturalne, że mimo doznanego odrzucenia, czuje Pani pustkę i smutek – tęsknimy bowiem nie tylko za konkretną osobą, ale często za matką, której nam brakowało, za tą idealną więzią, której nigdy nie udało się zbudować. Poczucie samotności po jej śmierci jest potęgowane przez brak własnej rodziny, co sprawia, że domowa cisza staje się miejscem, gdzie trudne myśli uderzają ze zdwojoną siłą.
W procesie zdrowienia po takiej stracie kluczowe jest pozwolenie sobie na przeżycie wszystkich emocji, również tych trudnych, jak żal czy złość o to, że mama Panią odtrącała. Brak odpowiedzi na pytanie „dlaczego" jest formą emocjonalnego długu, który teraz musi Pani spłacić sama przed sobą, ucząc się akceptacji faktu, że zachowanie mamy prawdopodobnie wynikało z jej własnych ograniczeń, lęków lub historii, a nie z Pani winy. Warto spróbować przelać te niewypowiedziane pytania na papier w formie listu do mamy, którego nie trzeba wysyłać, ale który pozwoli Pani wyrzucić z siebie to palące pytanie o powód jej dystansu.
Aby poradzić sobie z codzienną pustką, dobrze jest zacząć od małych kroków i szukania wsparcia na zewnątrz, ponieważ izolacja w czerech ścianach tylko karmi nostalgię. Jeśli smutek staje się paraliżujący, ogromną ulgę może przynieść grupa wsparcia dla osób w żałobie lub indywidualna rozmowa z psychoterapeutą, który pomoże Pani domknąć tę relację i zaopiekować się tą częścią Pani, która czuje się niechciana. Proszę pamiętać, że brak założonej rodziny nie definiuje Pani wartości i nie oznacza, że musi Pani być samotna – otwarcie się na nowe relacje przyjacielskie czy wolontariat może z czasem stać się nowym sensem i sposobem na wypełnienie ciszy w domu.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Daria Składanowska
Dzień dobry,
bardzo mi przykro z powodu straty mamy.
To, co Pani czuje — smutek, tęsknota, ale też trudne pytania i żal --- jest naturalne.
Można jednocześnie tęsknić i nosić w sobie ból odrzucenia.
W takich chwilach ważne jest, by nie zostawać z tym same. Warto poszukać choć jednej osoby do rozmowy lub wsparcia specjalisty. Pomocne bywa też „domknięcie” relacji symbolicznie, np. poprzez napisanie listu do mamy i wyrażenie wszystkiego, co zostało niewypowiedziane.
Proszę dać sobie czas i łagodność -- żałoba nie ma jednego scenariusza.
Ma Pani prawo czuć to wszystko i krok po kroku szukać dla siebie oparcia :) :) :)
Życzę wszystkiego dobrego.
Składanowska Daria
Anna Gałbas
Dzień dobry Pani Diano.
To, co Pani czuje, jest bardzo ludzkie i zrozumiałe…
Strata mamy to ogromny ból – nawet wtedy, kiedy ta relacja była trudna, niepełna, kiedy zostało w niej wiele pytań bez odpowiedzi. Czasem jest tak, że najbardziej tęsknimy nie tylko za osobą… ale za tym, czego od niej nie dostaliśmy. Za bliskością, za zauważeniem, za odpowiedzią na „dlaczego”. To, że pojawia się smutek, nostalgia i łzy – to nie jest oznaka słabości. To jest proces żałoby i próba poukładania w sobie tej relacji. Jednocześnie to, co Pani pisze o samotności… bardzo porusza. Bo strata mamy spotyka się tu z poczuciem, że jest się z tym wszystkim samemu.
Nie musi Pani przez to przechodzić sama. Naprawdę warto w tym czasie mieć obok kogoś – psychologa, terapeutę, albo jedną życzliwą osobę, z którą można być w tym bez udawania.
A jeśli chodzi o to pytanie „dlaczego”… czasem nie dostaniemy już odpowiedzi od drugiej osoby. Ale możemy próbować ją odnaleźć w sobie – w swoim doświadczeniu, w terapii, w rozmowie.
I najważniejsze na teraz: nie trzeba od razu wiedzieć „jak żyć”.
Na początku wystarczy… przeżyć kolejny dzień. Dać sobie prawo do smutku i jednocześnie małymi krokami szukać czegoś, co będzie choć trochę wspierające.
Pani historia się nie kończy. I nawet jeśli dziś jest w niej dużo bólu – może się w niej jeszcze pojawić relacja, bliskość i poczucie, że nie jest się samą.
A czasem jest tak, że serce jest jak ogród, który długo był pozostawiony bez opieki… pełen pytań, pustych miejsc i ciszy. Ale nawet taki ogród – jeśli tylko zaczniemy się nim zajmować z czułością – potrafi z czasem znów wydać nowe życie.
Powoli. Po swojemu. W swoim czasie.
Trzymam za Panią kciuki. Nie jest Pani z tym sama.
Dawid Staszczyk
Szanowna Pani,
to, co Pani przeżywa, jest bardzo złożone i głęboko ludzkie. Żałoba po mamie bywa szczególnie trudna wtedy, gdy relacja nie była bliska albo była ambiwalentna. W takich sytuacjach opłakuje się nie tylko realną stratę, ale też coś, czego zabrakło – bliskość, zainteresowanie, bycie ważną dla tej osoby. Dlatego obok smutku może pojawiać się tęsknota, żal, pytania „dlaczego”, a czasem także złość czy poczucie niesprawiedliwości. To wszystko może współistnieć i nie wyklucza się nawzajem.
To, że mimo doświadczenia odrzucenia czuje Pani brak i samotność, nie jest sprzecznością. To raczej wyraz bardzo podstawowej potrzeby – bycia w relacji z mamą, nawet jeśli ta relacja była trudna. Często w takich momentach wraca też pragnienie rozmowy, wyjaśnienia, domknięcia czegoś, co nigdy nie zostało wypowiedziane. Niestety tej rozmowy nie da się już przeprowadzić w rzeczywistości, ale można spróbować przepracować ją w inny sposób. Pomocne bywa na przykład zapisanie listu do mamy – takiego, w którym może Pani powiedzieć wszystko: zadać pytania, wyrazić żal, nazwać ból, ale też to, co mimo wszystko było ważne. To nie zastąpi odpowiedzi, ale często pozwala uporządkować emocje i nadać im formę.
Nawracające fale smutku, nostalgii i płaczu są naturalną częścią procesu żałoby, szczególnie gdy zostaje się samej. W takich momentach kluczowe jest, by nie zostawać wyłącznie z myślami. Nawet jeśli nie ma Pani rodziny, warto stopniowo szukać jakiejkolwiek formy kontaktu – znajomi, grupy wsparcia, terapia. Samotność bardzo wzmacnia ciężar przeżywania, natomiast obecność drugiego człowieka, nawet w ograniczonym zakresie, może go realnie zmniejszać.
Pytanie „jak żyć” w żałobie pojawia się często i zwykle nie ma na nie jednej odpowiedzi. Na początku chodzi raczej o przetrwanie dnia w możliwie łagodny sposób, niż o znalezienie sensu całego życia. Warto wracać do bardzo podstawowych rzeczy: rytmu dnia, jedzenia, snu, drobnych aktywności. To może wydawać się małe, ale w rzeczywistości stabilizuje funkcjonowanie i daje minimalne poczucie oparcia.
Z czasem – i to jest proces – żałoba nie znika, ale zmienia swoją formę. Ból przestaje być tak intensywny i zaczyna współistnieć z innymi doświadczeniami. To nie oznacza zapomnienia ani „pogodzenia się” w prostym sensie, ale raczej znalezienie dla tej relacji miejsca w swoim życiu, takim, jakie było naprawdę – ze wszystkim, co trudne i niespełnione.
To, że Pani o tym mówi i nazywa swoje przeżycia, jest ważnym krokiem. W tym doświadczeniu nie jest Pani „zbyt wrażliwa” ani „słaba”. Przeżywa Pani stratę i jednocześnie mierzy się z historią relacji, która nie dała tego, czego Pani potrzebowała. To jedno z trudniejszych doświadczeń psychicznych – i wymaga czasu, ale też łagodności wobec siebie.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk
Weronika Trojan
Pani Diano,
Żałoba jest przeżyciem trudnym i złożonym, należy również pamiętać że nie ma jednego sposobu aby ją przeżyć. To, że czuję Pani smutek i pustkę po stracie matki jest zrozumiałe, często tęsknimy nie za konkretną osobą, a za wyobrażeniem jaka ta osoba powinna być. Ważne jest aby pozwoliła sobie Pani na odczuwanie tych wszystkich emocji. Być może pomocne będzie szukania wsparcia w bliskich osobach. Jeśli jednak smutek jest paraliżujący zachęcam do rozmowy z psychologiem aby mogła Pani przeżyć żałobę i domknąć sprawy związane z relacja z matką.
Wszystkiego dobrego
Weronika Trojan

Zobacz podobne
Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.

