
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca, zaburzenia lękowe
- Czy farmakologia...
Czy farmakologia może pomóc przy stresie i objawach somatycznych?
Zdenerwowana
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
jak najbardziej leczenie farmakologiczne może być pomocne w radzeniu sobie ze stresem i jego konsekwencjami. Natomiast farmakologia będzie pomocna do czasu jej stosowania. Być może, zamiast farmakologii, warto rozważyć konsultacje z psychologiem/psychoterapeutą, który dojdzie do przyczyny silnie odczuwanego stresu i nauczy różnych strategii radzenia sobie z nim.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Paulina Zielińska-Świątek
Droga Zdenerwowana,
Leczenie farmakologiczne i odpowiednio dobrane leki przez lekarza psychiatrę powinny polepszyć funkcjonowanie, bez otępienia, jednakże temat ten powinien zostać dokładnie zbadany już przez lekarza psychiatrę.
Niemniej jednak, jeśli Pan_ funkcjonowanie na co dzień na to pozwali, farmakoterapię zalecam zastąpić spotkaniami z psychologiem/psychoterapeutą, z którym można wypracować sposoby na wspomniane radzenie sobie ze złością, napięciem, nakręcaniem siebie. A jeśli to nie przyniesie pożądanych skutków wówczas można włączyć farmakoterapię i wspomagać się nadal spotkaniami z w/w specjalistami.
Życzę wszystkiego dobrego, Paulina Zielińska-Świątek
Anna Martyniuk-Białecka
Farmakologia może Pana wspomóc, aby trochę poluźnić te niekończące się kółko nakręcającego się napięcia. Jednak w dłuższej perspektywie warto pomyśleć o czymś, co będzie miało nie tylko zaleczyć objawy, ale i dokopie się do źródła tych problemów. Jednocześnie czasem pacjenci relacjonują, że takie farmakologiczne poluźnienie mięśni jest przez nich również odbierane jako zagrażające, ale to już zależy od Pana preferencji osobistych. Z pewnością na więcej pytań może odpowiedzieć lekarz psychiatra w trakcie wizyty.
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Zobacz podobne
Zawsze myślałem, że jestem po prostu leniwy.
Odkładanie wszystkiego na później towarzyszy mi, odkąd pamiętam – w szkole, na studiach, teraz w pracy. Zamiast zabrać się za raport, nagle czuję, że muszę posprzątać kuchnię, a potem jeszcze „szybko” sprawdzam coś w internecie.
Ale ostatnio zacząłem się zastanawiać – dlaczego odkładam nawet rzeczy, które są dla mnie ważne? Gdy deadline jest daleko, czuję ulgę: "Mam jeszcze czas, nie muszę się stresować."
Kiedy zbliża się termin, pojawia się lęk, że nie dam rady, że wyniknie coś trudnego. I wtedy prokrastynuję jeszcze bardziej. To nie wygląda jak zwykłe lenistwo. Bardziej jak unikanie stresu, strachu przed porażką. Tylko że to błędne koło – im dłużej odkładam, tym większy stres, a im większy stres, tym bardziej unikam. Czy prokrastynacja może być objawem lęku, niskiej samooceny? Jak to rozpoznać i przerwać?
Mąż uważa, że tylko ja – żadna inna. Były plotki, że miał romans w pracy. Życie małżeńskie – OK, czasem sprzeczki o byle co.
Teraz pytanie – jak podejść do sprawy? Mąż pracuje z kobietami, z jedną z nich poszła fama, że miał romans. Zaprzecza. OK, próbowałam zaufać, lecz jest ciężko – potrafi momentami być wobec mnie chamski, agresywny, nie chce zbliżeń. Kiedy frustracja i agresja mijają – nagle jest czuły, jakby nigdy nic, jakby nic sobie z tego nie robił.
Kierowniczka, z którą zna się dosyć dobrze, potrafiła mówić mojemu mężowi, że ją irytuję. Podobno go zje***ała „za mnie” – przepraszam za słowo, ale już mam dosyć. Ta kobieta potrafiła mnie zaatakować słownie, że niby nie powinno mnie interesować, co łączyło mojego męża z inną kobietą. Mąż uważa, że to tylko plotki.
Mam zaufanie do mojej koleżanki, z którą rozmawiałam. Powiedziała, że mąż mną manipuluje, kłamie, że coś tu nie gra. Kierowniczka za każdym razem wyręcza się tylko moim mężem – żeby poszedł do apteki po leki, żeby wlał płyny do auta... i tak w kółko. Nikogo innego nie prosi, tylko jego. A on twierdzi, że inni są nieudolni, a on nic złego nie robi. Yhy...
I teraz sytuacja: dzwoni do mnie na wideo rozmowę – zawsze widzę jego twarz. Nagle, kiedy rozmawiamy przed pracą, mówi do mnie: „poczekaj” i ustawia kamerę na czarne tło – raczej celowo, żebym nic nie widziała. W tym momencie słyszę głos kobiety, chyba tej „tempej” kierowniczki. Po chwili, kiedy odeszła, mąż nagle odwraca kamerkę, jakby nigdy nic, mówiąc, że „niechcący” ją przestawił. Yhym, jasne… Powiedział, że ona tylko podjechała autem i mówiła coś, że jakiegoś pracownika zamknęła policja.
Pytam męża: czy naprawdę był problem, żeby trzymać normalnie telefon? Czy trzeba było tak szybko zmieniać obraz? Buziaczki czy co? Różnie można to odebrać, prawda? Twierdzi, że „niechcący”… A potem nagle mówi do mnie: „Nie przyjeżdżaj po mnie do pracy”. Jak mam to odbierać? Kłamie mnie z tą babą, czy serio może „niechcący”?
Jeszcze tekst: „Masz tak robić – nie przyjeżdżaj”. No to co – pojechać i mieć podejrzenia, czy nie? Dodam tylko, że ta kobieta bardzo mnie nie lubi – i ja jej też. Kiedy jeżdżę po męża, widzi mnie, robi miny – ja to widzę. Mówiłam mężowi. On twierdzi, że ma ją „w dupie”, a ja widzę, że ona robi niestosowne gesty, kładzie mu rękę na klatkę piersiową, uśmiecha się jak kokietka, klepie go i łazi za nim krok w krok.
Mąż uważa, że „za dużo biorę do siebie”. Ale moim okiem – to nie wygląda normalnie. Czy mam powody do podejrzeń?

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?
Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.

