
- Strona główna
- Forum
- inne, kryzysy, zaburzenia lękowe
- Dzień dobry, Jestem...
Dzień dobry, Jestem po kolejnym niezdanym egzaminie na prawo jazdy
Tomasz Lajfert
Bart,
Porażki czy niedoskonałość są elementami życia.
Z tego co piszesz, doświadczasz stresu w sytuacji, w której jesteś poddany ocenie. Sam jednocześnie oczekujesz od siebie bycia idealnym, a jak Ci nie wyjdzie, to masz chęć siebie ukarać za błędy.
Z mojego obszaru psychoterapeutycznego polecam Tobie rozważenie konsultacji z psychologiem bądź nawet psychoterapeutą, abyś mógł przyjrzeć się Twoim reakcjom stresowym w sytuacjach, kiedy podlegasz ocenie. I o ile możliwym jest, że stres będziesz odczuwał, o tyle możesz przepracować i zmienić jego intensywność, tak aby nie skutkował popełnianiem błędów przez Ciebie. Odnoszę też wrażenie, że Twoja potrzeba bycia idealnym jest z tym powiązana.
Tomasz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dorota Kuffel
Witam,
perfekcjonizm, lęk przed porażką, wewnętrzna presja wywołują tak duży lęk, że mimo iż jest Pan świetnie przygotowany, wylew hormonów stresu powoduje, że Pana mózg zachowuje się, jak w momencie zagrożenia. To znamienne, że wtedy pewne obszary stają się bardziej aktywne, a inne wyłączają się. Radzę skorzystać z terapii, zwłaszcza, że niezdany egzamin to jedno, ale mnie bardziej smucą te wysokie oczekiwania wobec siebie, brak samoakceptacji. Warto przyjrzeć się temu, co kryje się pod spodem.
Pozdrawiam
Dorota

Zobacz podobne
Moja mama bije mnie i mówi mi bardzo przykre rzeczy. Kiedy miałam 19 lat, tuż po zakończeniu liceum rozpoczęłam związek, który trwa do tej pory. Moi rodzice bardzo go polubili, jednak przeszkadzało im to, ile czasu z nim spędzam. Mimo tego, że lubię spędzać czas z nim i jego rodziną (brak awantur, wytykiwania palcami, poniżania) w odpowiedzi na niezadowolenia rodziców przestałam spędzać z nimi tyle czasu. W tym momencie (mam 21 lat) studiuję dziennie, więc w tygodniu śpię w domu rodzinnym, w soboty pracuję cały dzień i wieczorem o 21 jadę do domu chłopaka, aby spędzić z nim całą niedzielę. W niedzielę wracam na noc do domu rodzinnego. Dzisiaj wracając z pracy (niedziela handlowa), zadzwoniłam do mamy z pytaniem, to czy mamy w domu jedzenie abun w razie potrzeby zdążyła kupić sobie coś. Mama twierdząco odpowiedziała, że jedzenie jest w domu. Po powrocie jednak okazało się, że jedzenia nie ma. Powiedziałam jej, że mogła chociaż sprawdzić, po czym dostałam klapsa (mam 21 lat) po licznych prośbach a zaprzestanie uderzania mnie zostałam popchnięta kolejne parę razy i zwyzywana. Stresują mnie bardzo takie sytuacje, bo gdy byłam mała, tata mnie bardzo bił, więc teraz nawet mały klaps przenosi mnie wspomnieniami do tego czasu. Zawsze staram się zapytać mamy, czemu tak reaguje. Główne argumenty mamy to, że wiecznie nie ma mnie w domu, mam wyjebane w rodzinę i jestem nienormalna. Zaczynam jej czasami wierzyć. Czy ze mną jest coś nie tak? Czy to moja mam jest w błędzie? Co mam robić w takiej sytuacji?
Mam problem z pewną Osobą, a właściwie Jej zachowaniem w stosunku do mnie.

