Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak wytłumaczyć przyjaciółce tkwienie w destrukcyjnych mechanizmach mimo samoświadomości?

Treść wrażliwa
jak wytłumaczyć mojej najlepszej przyjaciółce tkwienie w mechanizmach przy jednoczesnej samoświadomości? (i czy mogę to nazwać tkwieniem w mechanizmach?) zacznę od dodania od razu, że zostałam niedawno zdiagnozowana z audhd, od wczesnego dzieciństwa mierzę się z traumami (przemoc fizyczna i psychiczna w rodzinie, prześladowanie w szkole od podstawówki do początku liceum). ostatnimi czasy czułam się beznadziejnie, ucięłam kilka rzeczy które nieszczególnie dobrze się przyczyniały do mojego stanu (roleplay typu pisanego w dużej grupie). spytała sie co mi się dzieję, próbowałam na swój sposób wytłumaczyć, że w gronie na bieżąco się porównywałam, czułam że odstaję, że nie ma tam dla mnie miejsca (tylko ja to odczuwałam) i powiedziałam, że umiem rozpoznać, że mój sposób postrzegania rzeczy nie ma sensu, umiem postawić się obok i spojrzeć na sytuację z drugiej strony, umiem rozpoznać że to szkodliwe, ale nie potrafię naprawić swojego sposobu myślenia. jestem w terapii od kilku lat, choć ostatnio mniej aktywnie przez sytuację finansową, wiem też że jestem z tych mechanizmów sie wyzbyć przy ciężkiej pracy. jak mogę to wytłumaczyć, by była w stanie zrozumieć moją perspektywę i zrozumieć, że nie jest to tak łatwe jak się wydaje?
User Forum

dmeows

1 miesiąc temu
Adriana Kanoś

Adriana Kanoś

Tak, jak najbardziej możesz to tak nazwać. Samoświadomość jest ważna, ale wiedza o tym, że coś szkodzi, nie sprawia automatycznie, że przestaje działać. Te wzorce latami budowały się jako odpowiedź na trudne doświadczenia i kiedyś miały sens. Teraz już nie służą, ale sama świadomość tego nie wystarczy, żeby je zmienić.

Przyjaciółce możesz powiedzieć po prostu: wiem, że ta droga jest zła, ale nogi same skręcają w starą stronę, bo tyle razy tamtędy szły. Przy traumie z dzieciństwa i AuDHD to jeszcze trudniejsze, bo regulacja emocji jest neurologicznie bardziej wymagająca. To naprawdę nie jest kwestia chcenia.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Samo rozpoznanie schematu nie sprawia jeszcze, że układ nerwowy przestaje w niego wchodzić zwłaszcza po latach trudnych doświadczeń, odrzucenia i ciągłego poczucia bycia „niepasującą”. Możesz jej to wytłumaczyć np tak:
„Problem polega na tym, że ja widzę, że moje myślenie jest zniekształcone. Potrafię logicznie zrozumieć, że ludzie mnie nie odrzucają albo że nie muszę się ciągle porównywać. Ale emocjonalnie i automatycznie mój mózg dalej reaguje tak, jakby był w zagrożeniu. To trochę tak, jakby jedna część mnie wiedziała, że wszystko jest okej, a druga nadal jechała na autopilocie starych mechanizmów wyuczonych przez lata stresu, przemocy i odrzucenia. Samoświadomość pomaga to zauważać, ale nie wyłącza tego od razu.” Więc nie, nie jest to takie łatwe i nie jest prostą kwestią "woli".
Powodzenia,
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

 

Tak, można to nazwać „tkwieniem w mechanizmach”, choć łagodniej brzmi: „uruchamiają mi się stare schematy”.

Samoświadomość nie oznacza jeszcze, że potrafimy coś zatrzymać. Można wiedzieć, że dana myśl jest przesadzona albo nie do końca logiczna, a jednocześnie nadal bardzo mocno ją czuć. Rozum mówi jedno, a emocje i ciało reagują po staremu.

 

Przy doświadczeniach przemocy, odrzucenia, prześladowania i przy AuDHD takie reakcje mogą być silniejsze. Mózg uczy się chronić przez analizowanie, porównywanie się, wycofanie albo szukanie zagrożenia. To kiedyś mogło pomagać przetrwać, ale dziś może przeszkadzać.

 

Przyjaciółce można powiedzieć prosto: „Ja widzę, że to jest mechanizm, ale nie umiem go jeszcze wyłączyć. To, że rozumiem problem, nie znaczy, że przestałam go czuć”.

 

To, że Pani widzi te schematy, jest już ważnym krokiem. Zmiana zwykle przychodzi później, przez powtarzanie nowych reakcji i pracę w terapii.

 

Pozdrawiam
Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

mam poczucie, że bardzo trafnie to Pani nazywa – jako pewne „tkwienie w mechanizmach”, mimo świadomości. I to wcale nie jest rzadkie. Człowiek może bardzo dobrze rozumieć swoje reakcje, widzieć je „z boku”, a jednocześnie emocjonalnie nadal być w nich bardzo mocno. Szczególnie kiedy te mechanizmy powstawały przez lata jako sposób radzenia sobie z odrzuceniem, przemocą czy ciągłym poczuciem bycia „nie dość”. 

 

Myślę też, że bardzo ważne jest to, że potrafiła Pani postawić granicę i wyjść z czegoś, co zaczęło Pani szkodzić. To nie wygląda jak „brak pracy nad sobą”, tylko raczej jak zauważenie momentu przeciążenia i zadbanie o siebie – nawet jeśli było to trudne.

Może warto powiedzieć przyjaciółce coś prostego, bardziej o swoim doświadczeniu niż tłumaczeniu mechanizmów. Np.: „Ja naprawdę widzę, że te myśli nie zawsze są logiczne. Problem nie jest w tym, że ja tego nie rozumiem, tylko że moje emocje i ciało nadal reagują tak, jakby to było prawdziwe zagrożenie. I to jest coś, nad czym próbuję pracować.”

Albo bardziej w duchu NVC:

„Kiedy słyszę, że powinnam po prostu przestać tak myśleć, czuję się niezrozumiana i jeszcze bardziej samotna. Bardziej potrzebuję wysłuchania, wsparcia i zaufania, że naprawdę próbuję sobie z tym poradzić.”

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Człowiek może jednocześnie rozumieć swoje mechanizmy i nadal im ulegać, bo świadomość nie wyłącza automatycznie emocjonalnych reakcji zapisanych latami w układzie nerwowym. Szczególnie po traumach organizm często działa szybciej niż logiczna część głowy.Możesz jej powiedzieć coś prostego: „To trochę tak, jakbym wiedziała, że alarm jest fałszywy, ale moje ciało i emocje i tak reagują, jakby groziło mi niebezpieczeństwo”.

Myślę sobie, że ważne jest też to, że Ty nie uciekasz od odpowiedzialności, tylko próbujesz zrozumieć siebie zamiast dalej siebie karać.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Jak najbardziej może Pani nazwać ten stan tkwieniem w mechanizmach, a w psychologii określa się go jako dysonans między wglądem a zmianą. Najłatwiej wytłumaczyć to przyjaciółce za pomocą metafory komputera - Pani samoświadomość to nowoczesny monitor, który bezbłędnie wyświetla komunikat o błędzie systemu, jednak samo patrzenie na ekran nie naprawia starego, uszkodzonego kodu, który działa głęboko w procesorze w wyniku traum z dzieciństwa. Przez lata przemocy i rówieśniczego odrzucenia Pani mózg wydeptał głębokie neurobiologiczne autostrady lęku i mechanizmów obronnych, więc samoświadomość pozwala Pani jedynie stanąć z boku i zauważyć: „znowu wpadłam w tę samą koleinę”, ale nie sprawia automatycznie, że ta droga znika. Dodatkowo przy ADHD dochodzi intensywność przetwarzania bodźców i wrażliwość na odrzucenie. Warto uświadomić przyjaciółce, że wiedza o problemie to zupełnie inny proces w mózgu niż zdolność do natychmiastowej zmiany automatycznej reakcji, dlatego odcięcie się od niszczących bodźców nie było pójściem na łatwiznę, lecz dojrzałym krokiem chroniącym Pani przeciążony układ nerwowy.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 Dzień dobry

 

  Możesz to nazwać „tkwieniem w mechanizmach”, ale dla wielu osób to będzie brzmiało trochę ogólnie albo technicznie. Częściej i jaśniej zabrzmi: „tkwię w starych mechanizmach obronnych”, „mam automatyczne, wyuczone sposoby reagowania”, albo „wiem, że to mi szkodzi, ale mój układ nerwowy nadal reaguje tak, jakby to było konieczne”. Mechanizmy obronne to zwykle nieświadome sposoby radzenia sobie z zagrożeniem, a samoświadomość nie oznacza automatycznie, że da się je od razu wyłączyć. Możesz powiedzieć coś w tym stylu: Ja to rozumiem intelektualnie. Widzę, że ten sposób myślenia jest krzywdzący i nielogiczny. Ale rozumienie czegoś nie jest tym samym co umiejętność zmiany tego odruchu. To jest bardziej jak stary alarm w głowie i wiem, że fałszywy, ale i tak się włącza.” To dobrze oddaje różnicę między wiedzą a regulacją. U osób z ADHD i historią traumy częściej pojawiają się trudności z regulacją emocji, funkcjami wykonawczymi i elastycznym reagowaniem, więc „po prostu przestań” naprawdę nie działa. Twoja przyjaciółka może myśleć: „skoro widzisz problem, to czemu go nie zmienisz?”. Możesz jej odpowiedzieć, że samo zauważenie schematu to dopiero pierwszy krok, a nie koniec drogi. To trochę jak zobaczyć dziurę w podłodze i to nie znaczy, że od razu umiesz przebudować cały dom. W przypadku długotrwałej traumy i wieloletniego odrzucenia mózg często uczy się stałych strategii przetrwania, które kiedyś chroniły, a dziś już przeszkadzają.

Możesz wysłać jej taki tekst: „To nie jest tak, że ja nie rozumiem, co się ze mną dzieje. Ja to widzę bardzo wyraźnie, a nawet za bardzo. Problem w tym, że rozumienie nie daje jeszcze kontroli nad automatyczną reakcją. Mam w sobie stare, wyuczone mechanizmy obronne i nawet jeśli wiem, że są szkodliwe, to nie umiem ich po prostu wyłączyć. To 

Jeśli chcesz brzmieć bardziej precyzyjnie, zamiast „tkwienie w mechanizmach” możesz użyć: „utknięcie w starych schematach”. „automatyczne mechanizmy obronne”. „reakcje z poziomu traumy”. „wiem, co jest nie tak, ale nie umiem jeszcze tego zmienić”. „mam samoświadomość, ale nie mam jeszcze pełnej sprawczości”.

Najbliżej Twojego doświadczenia brzmi chyba: „utknięcie w starych schematach przy wysokiej samoświadomości”. 

Jeśli chcesz bardzo krótkiej formuły, użyj: „Ja nie jestem nieświadoma problemu, ja jestem świadoma i bezsilna wobec automatyzmu, który powstał przez lata.”

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Chcę wierzyć, że narzeczona do mnie wróci. Mamy 3-letnie dziecko, przeraża mnie sytuacja rozstania ze względu również na nie.
Narzeczona po ponad 8 latach związku mówi, że to koniec. Nie czuje do mnie już tego, co kiedyś. Ja odwrotnie, dla mnie jest całym światem. Mamy 3-letnie dziecko, więc musimy utrzymywać jakiś kontakt. Bardzo ciężko mi to zrozumieć i boli mnie również fakt, że dziecko też to będzie przeżywać. Jest strasznie oschła dla mnie, praktycznie nie rozmawiamy, jedynie na temat dziecka. Dałem jej do zrozumienia, że bardzo ją kocham, zależy mi, chcę to naprawić, ale ściana.. Nie chce być i mam sobie dać spokój, nie dawać nadziei. Ja nie potrafię się z tym pogodzić. Daję jej czas, ale robię sobie chyba złudne nadzieje. Wyprowadza się na dniach, a ja ciągle sobie wmawiam, że wróci. Że to chwilowe.. jak sobie z tym poradzić? Może jeśli faktycznie się wyprowadzi, a nie będziemy utrzymywać kontaktu, to jest szansa, że faktycznie do mnie wróci? Ale jeśli podjęła się na taki krok, jak rozstanie, to pewnie są nikłe szanse na powrót.
Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim.
Witam, Mam 33 lata. Od 7 lat jestem w związku małżeńskim. Z moją Żoną jesteśmy parą od 12 lat. Miała teraz wyjazd integracyjny z pracy (drugi, pierwszy w zeszłym roku). Ja przez całe Jej pobyt nie mogłem wyzbyć się poczucia zazdrości, że będzie rozmawiać tam z jednym facetów, który ewidentnie na Nią leci i nawet się z tym nie ukrywa. Żona zapewnia mnie o swojej wierności i nawet Jej ufam, ale na myśl, że będzie rozmawiać z tym gnojkiem, trafia mnie szlag. I tak przez cały Jej wyjazd trułem Jej głowę, żeby z nim nie rozmawiała. Czy to normalne ? Dodam, że w minionym roku widziałem na własne oczy, jak gość się do Niej kleił i Ona owszem - nie poszła z nim w tango, ale nie była też nadzbyt zdecydowana w swojej niechęci do niego. W przeszłości, gdy byliśmy już parą, zdradziła mnie, choć szczerze i uczciwie muszę przyznać, że po części to była moja wina, bo bardzo Ją wtedy skrzywdziłem. O sobie mogę powiedzieć, że mam potworne kompleksy i niskie poczucie własnej wartości. Nienawidzę siebie za to, jak wyglądam, jaki mam charakter. Uważam, że jestem beznadziejny mężczyzna i nic niewartym człowiekiem. Miewam myśli samobójcze, ale nigdy nie starczyło mi odwagi, aby targnąć się na swoje życie.
Problemy w małżeństwie: brak intymności, agresja i wątpliwości co do uczuć męża
Moje małżeńskie życie trwa juz 15 lat razem 19. Były wzloty upadki oraz rozstania, odchodziłam od męża 6 razy lecz wracałam ponieważ zrozumiałam jak bardzo go kocham. Dawałam za każdym razem szanse wybaczałam jego krytykowanie mojej osoby, lekceważenie obojętność krzyki a nawet bicie. Tak bił mnie ponad 18 lat. Żadne rozmowy nie dochodziły do skutku, za każdym razem uważał, że z nim jest wszystko w porządku jedynie ja jestem jak stwierdził toksyczna i źle funkcjonuje jego zdaniem. Ja zaczęłam odbierać iż nie ma do mnie uczyć mimo iż wyznaje je za każdym razem min że kocha że tęskni jak jest w pracy, że moje ciało go jara ma chęć na mnie itp. Sex nie mówię jest udany, choć od dwóch nocy co zawsze przebudził się czy ja na sex teraz nagle nie, nawet nie przytuli się podczas snu jak tulił zawsze. Jego wymówki są takie min: że boli go ręką, że niby mu się śniłam jak brał ze mną ślub, lub kiedy ja podchodzę by zacząć grę wstępna zawsze odmawia że chce spać nud teraz. Ja za każdym razem kiedy on ma ochotę nie odmawiam wręcz przeciwnie. Kiedy mnie przestał zaczepiać czy nawet nie klepnie w tylek co lubialam jego zaczepki nagle tego nie ma. Jak wspomnę odrazu się unosi agresja słowna sądząc że ja jego atakuje, potrafi nawet powiedzieć cyt,,czy to coś złego, ze cie nie klepnęłem, czy to coś złego że w nocy cie nie przytuliłem i nie było sexu??,,...potrafi popełniać spore błędy których nie chce widzieć nawet do nich się przyznać. Co nie powiem wszystko odbiera źle...zapewnia że kocha że tylko ja żadna inna. Jeżdżę po niego do pracy codziennie, wracamy razem nie chodzi nigdzie z nikim nie ma kontaktu, bynajmniej mi się tak wydaje. Telefonu nie ukrywa choć nie mam pewności czy w coś nie gra??? Wszystko co było magiaaa tulenie pieszczoty nocny dzienny poranny sex nagle coś się skraca. On uważa że wszystko jest jak było, choć ja odczuwam inaczej. Samo brak sexu nagle w nocy oraz zaczepek czułości on uważa że wszystko ok...co mam myśleć??? Czy on mną manipuluje?? Oszukuje zamydlanie oczu??? Jadąc do pracy słodzi bardzo pisze jak kocha tęskni i ma ochotę bardzo na mnie, wysyła nawet swe nagie zdjęcia. Bedac przy mnie jest jakoś inaczej. Stał sie strasznie nerwowy. Zadko panuje nad emocjami ja nie wiem jak się odzywać, zawsze uwaza że atakuje go. Co mam robić myśleć??? Odpuścić nie zbliżać Się poprostu zapomnieć temat sexu??? Odejść?? Stwierdziłam że jestem w jego sidłach, że to on jest toksyczny i ma zaburzenia osobowości choć on temu zaprzecza. Nie ruszają go moje łzy, czasem co do niego mówię że jestem wsparciem dla niego i chce się o niego troszczyć potrafi dziwnie się podśmiechiwać. Razem poszliśmy 3 razy na terapię małżeńskie stwierdził że nie musimy juz chodzić, że sami powinniśmy ze wszystkimi sprawami sobie wspólnie radzić i o wszystkim rozmawiać. Tylko jak z nim się nie da???? Czy on jeszcze naprawde mnie kocha czy poptostu boi się że odejdę i zostanie sam?,? Do psychiatry czy psychologa twierdzi że nie pojdzie bo z nim wszystko ok, sam nawet nie wie że nie jest z nim dobrze. Szybko potrafi zmienić tematy rozmów które są dla niego nie smaczne. Uważam też że on mnie kocha bardziej na odległość. Zapewnia o uczuciach lecz ja a to wątpię. Co robić i co myśleć??? Jak pomóc mężowi nam naszej relacji??? Tłumaczę że za nim tęsknie kiedy jest w pracy i chce potem uczyć intymności z nim itp. On twierdzi że też chcę a co do czego jest inaczej. Nie umie zrozumieć mojej samotności tęsknoty jak go nie ma i pojąć moich potrzeb. Czy on jest chory??? Czy kocha uczciwie ??? Czy to jeszcze jest miłość. Mi mówi że ma dosyć bo ciągle mu przypominam przytul sex igraszki ciepło itp. Że non stop ja o tym gadam i już ma dość. Rozumiem nie powinnam lecz skoro widzę iż jest tego coraz mniej mam mu nie mówić bo źle odbierze??? Błagam co robić???
Kocham ją, ale mnie okłamywała, spotykała się z innym, jego też manipulowała.

Nigdy nie myślałem, że będę musiał zadawać takie pytania na forum, ale czuję się rozbity psychicznie i nie wiem, co dalej. 

Poznałem kobietę w lutym 2021, w grudniu 2021 zamieszkaliśmy razem. Niestety okazało się, że flirtowała z byłym facetem i innym określanym jako przyjaciel. Po szczerej rozmowie zerwała z nimi kontakt – przynajmniej tak twierdziła. 

W sierpniu 2024 wróciliśmy z wakacji i wszystko wydawało się w porządku, ale tydzień po powrocie zaczęła mnie obwiniać, że jestem dla niej zły i najgorszy, mimo że jeszcze chwilę wcześniej planowaliśmy wspólne wakacje kolejne itd. Po mojej wyprowadzce w ciągu 48 godzin odnowiła kontakt z jednym z mężczyzną, którego poznała 3 lata temu określając go mianem przyjaciela, pisząc i dzwoniąc do niego. Kiedy się dowiedziałem o tej sytuacji, skontaktowałem się z tym mężczyzną, pytając, czy wie, że ona ma partnera i 8-miesięczne dziecko. To ją bardzo zdenerwowało i zaczęła kontaktować się z nim z nowego numeru kupionego prepaid. 

Spotkałem się z tym mężczyzną osobiście i dowiedziałem się, że on nie jest jej przyjacielem, tylko poznali się na portalu randkowym, kiedy miała zerwać z nim kontakt 3 lata temu, powiedziała mu, że wyjeżdża do USA do pracy. Od grudnia 2021 do 2022 roku pisała do niego e-maile, udając, że jest w USA, od marca 2022 do czerwca 2023 regularnie się spotykali na spacerach, kawa itd. sexu podobno nigdy nie było. Dodam tylko, że w kwietniu 2023 zaszła w ciążę, a on przekazał mi, że w tym czasie również się spotykali on nie mając pojęcia, że jest w związku ani że spodziewa się dziecka. Dostałem od niego zrzuty ekranu wiadomości, wszystkie smsy z 3 lat, w których namawiała go na spotkania, będąc już w ciąży. Facet był zdezorientowany, nie wiedział, że ma partnera, ani że spodziewa się dziecka. Gdy dowiedział się o tym ode mnie w sierpniu 2024, zakończył z nią kontakt. 

Otrzymane zrzuty ekranu przekazałem jej, żeby zobaczyła, jak bardzo jest zakłamana, bo twierdziła, że nigdy nie miała z nim kontaktu od kiedy byliśmy razem. Ona jednak idzie w zaparte, twierdząc, że nigdy się z nim nie spotykała i że te SMS-y to nieprawda. Mówi, że jestem psychopatą, który wszystko wymyśla, mimo że wie, iż spotkałem się z nim, a zrzuty są z jego telefonu. W dodatku na tych zrzutach widnieje jej numer telefonu, o którym nawet nie wiedziałem, że go miała. 

Pytanie brzmi: co mam dalej robić? Czy taki związek ma jeszcze sens? Z jednej strony ją kochałem - kocham, ale z drugiej wiem, że jest zakłamaną manipulantką i oszustką.

Jaki skutek dla psychiki może wywołać życie w partnerstwie z narkomanem
Jaki skutek dla psychiki może wywołać życie w partnerstwie z narkomanem, długotrwałe i regularne zostawanie samej po nocy, opuszczanie przez partnera? Nie mieszkam z partnerem już, czuję nocne lęki, tęsknotę i potrzebę, żeby przy mnie ciągle był. Czy to minie?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.