
- Strona główna
- Forum
- inne
- Fascynacja...
Fascynacja przemocą, krwią i tematami mrocznymi – czy to jest z psychologicznego punktu widzenia dziwne?
Treść wrażliwaKatarzyna Michalska
Dziękuję, że opisuje Pani swoją sytuację tak otwarcie.
Fascynacja przemocą w kontekście fikcji, horroru, czy tabu, nie jest rzadka ani automatycznie niepokojąca z psychologicznego punktu widzenia. Wiele filmów, seriali czy książek opiera się właśnie na takich motywach, a wiele osób odczuwa ciekawość wobec tego, co zakazane, nieznane lub intensywne. Dla części osób horrory czy mroczna estetyka są też formą zainteresowania artystycznego.
Większe znaczenie niż sama treść zainteresowań ma to, czy przekładają się one na realne zachowania wobec siebie lub innych osób oraz czy powodują dyskomfort albo trudności w codziennym funkcjonowaniu.
To, czemu ewentualnie warto się przyjrzeć, to momenty, w których pojawia się przyjemność związana z własnym bólem czy ranami. Może to być sposób regulowania napięcia przez organizm. Ten obszar można spokojnie zgłębiać podczas spotkania z psychologiem, jeśli poczuje Pani taką potrzebę.
To, co Pani opisuje, nie czyni Pani „dziwną” - raczej wskazuje na określony sposób przeżywania i ciekawość świata.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Witold Bomba
To, co opisujesz, wbrew pozorom nie jest aż tak rzadkie ani automatycznie „niepokojące” psychologicznie. Fascynacja mrokiem, przemocą, grozą czy tym, co tabu, często bardziej mówi o ciekawości ludzkiej natury, emocji i granic niż o byciu „złą osobą”. Zwłaszcza jeśli ta fascynacja pozostaje w sferze wyobraźni, sztuki, estetyki czy zainteresowań, a nie realnego krzywdzenia ludzi. Psychologia od dawna się tym zajmuje. Philip Zimbardo pisał m.in. o tym, że człowieka często fascynuje „ciemna strona” natury - zło, przemoc, chaos, śmierć czy przekraczanie norm. To częściowo sposób oswajania lęku, częściowo ciekawość tego, co zakazane i intensywne emocjonalnie. Horrory np. dla wielu osób działają wręcz regulująco i odprężająco, bo pozwalają bezpiecznie doświadczać silnych emocji. Sztuka często jest miejscem „zabawy” tym, co trudne, dziwne lub mroczne. Kluczowe jest raczej to czy odróżniasz fantazję i fascynację od realnej potrzeby krzywdzenia, czy masz empatię wobec ludzi, i czy te zainteresowania nie przejmują kontroli nad Twoim życiem. Z Twojego opisu bardziej brzmi to jak fascynacja intensywnością, symboliką i tym, co nieoczywiste, niż coś patologicznego. A komentarze otoczenia często wynikają po prostu z tego, że wiele osób boi się tematów związanych ze śmiercią, krwią czy mrokiem i automatycznie uznaje je za „dziwne”
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
To, co Pani opisuje – owa fascynacja mrokiem, groteską czy estetyką rany – jest zjawiskiem, które w psychologii często wymyka się prostym ocenom „normalności”. Warto zauważyć, że Pani zainteresowania, choć mogą budzić niepokój otoczenia, dla Pani samej stanowią źródło odprężenia i artystycznej ekspresji, co widać w Pani twórczości malarskiej.
Często bywa tak, że nasza ciekawość kieruje się ku temu, co ekstremalne lub zakazane, ponieważ są to sfery, w których dotykamy granic ludzkiego doświadczenia. To, co dla innych jest przerażające, dla Pani może pełnić funkcję specyficznego „wentyla” bezpieczeństwa lub sposobu na oswojenie lęku przed tym, co nieuchronne, jak cierpienie czy śmierć. Zastanawiam się jednak, jakie konkretnie myśli pojawiają się u Pani w momentach, gdy patrzy Pani na własną krew lub siniaki. Czy jest to czysto estetyczna satysfakcja, czy może towarzyszy temu jakieś specyficzne odczucie w ciele, na przykład ulga lub nagły przypływ intensywności, którego brakuje w codziennym życiu?
Wspomniała Pani również o tym, że horrory Panią odprężają. To interesujący trop, sugerujący, że Pani system poznawczy może przetwarzać silne bodźce w sposób, który zamiast mobilizacji do ucieczki, przynosi wyciszenie. Czasami fascynacja mrokiem pozwala nam na bezpieczne przyjrzenie się „cieniowi” bez konieczności wprowadzania go w czyn w relacjach z ludźmi – co zresztą Pani potwierdza, pisząc o swojej naturze osoby miłej.
Gdyby jednak te fascynacje zaczęły z czasem Panią przytłaczać lub gdyby zauważyła Pani, że potrzeba obcowania z krwią czy bólem staje się formą radzenia sobie z trudnymi emocjami, których inaczej nie da się ukoić, warto byłoby porozmawiać o tym głębiej z terapeutą. Specjalista mógłby pomóc Pani przyjrzeć się temu, jaką funkcję te mechanizmy pełnią w Pani życiu i czy nie kryje się pod nimi jakaś niezaspokojona potrzeba emocjonalna.
Pozdrawiam serdecznie
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Moim zdaniem to, o czym Pani pisze, nie musi oznaczać, że jest Pani „zła” albo zaburzona. Sądzę, że wiele osób ma fascynację tym, co mroczne, graniczne, tajemnicze czy tabu, po prostu nie każdy mówi o tym otwarcie. Psychologia często patrzy na to jako na zainteresowanie cieniem ludzkiej natury, próbę oswojenia lęku, ciekawość intensywnych emocji albo formę ekspresji twórczej.Ważne jest przede wszystkim to, że odróżnia Pani fascynację od realnej potrzeby krzywdzenia innych, to ogromna różnica. Horrory, groteska, motywy śmierci czy przemocy od wieków pojawiają się w sztuce, literaturze i kulturze, bo dotykają czegoś bardzo pierwotnego w człowieku: życia, strachu, kontroli, przemijania.Myślę też, że Pani obrazy mogą być sposobem wyrażania emocji i napięć w bezpiecznej formie. Dopiero gdyby pojawiało się cierpienie, utrata kontroli, potrzeba realnego zadawania bólu sobie lub innym albo silny przymus, warto byłoby głębiej to skonsultować. Sama ciekawość mroku nie czyni człowieka kimś niebezpiecznym.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
To, co Pani opisuje, samo w sobie nie musi oznaczać niczego niepokojącego ani „złego psychicznie”. Wiele osób fascynuje się tematami związanymi ze śmiercią, przemocą, horrorem czy tym, co mroczne i niewyjaśnione. Psychika często interesuje się tym, co silnie pobudza emocje, wyobraźnię i przekracza codzienność. U części osób taka estetyka staje się też formą ekspresji artystycznej albo sposobem oswajania trudnych tematów.
Kluczowe jest raczej to, co Pani sama zaznaczyła: że nie ma potrzeby krzywdzenia innych i potrafi oddzielić fascynację od działania. To duża różnica. Samo oglądanie horrorów, zainteresowanie true crime, groteską czy mroczną sztuką jest dość częste, nawet jeśli otoczenie odbiera to jako nietypowe.
Pozdrawiam,
Karolina Grabka

Zobacz podobne
Dzień dobry, piszę w sprawie pewnego problemu, z którym zmagam się od pewnego czasu i chciałbym prosić o poradę. Od początku żyłem z depresją oraz fobią społeczną około 15 lat, myślałem, że to normalne. W wieku 26 lat udałem się na psychoterapię, na początku w nurcie psychodynamicznym + farmakoterapia, nastąpiła duża poprawa, ale wspólnie z psychoterapeutą zdecydowaliśmy, że lepsza na tamten okres będzie dla mnie terapia CBT. W tym czasie poczyniłem wielkie postępy, na początku samotne wyjścia do kina, następnie wolontariaty. Pod koniec terapii zdecydowałem się na wolontariat typowo społeczny – festiwal (tysiące osób, i ja, gdzie byłem wszędzie widoczny, ubrany w odblaskową koszulkę – mam 2 m, niezapomniane chwile). Po tym okresie chodziłem na inne wolontariaty, wybierałem się na wydarzenia sportowe, zmieniłem pracę, obecnie kończę studia. Ogólnie jestem zadowolony z tej sfery życia… Ale mam dwa dylematy/problemy – brak drugiej połówki, strach przed podejściem na ulicy do obcej dziewczyny, rozmowy sam na sam w sytuacjach z kontekstem (wolontariaty, kursy tańca). Odczuwam coraz większą presję na sobie. Usunąłem wszystkie aplikacje randkowe, w moim przypadku nic nie dawały. Tutaj myślę zapisać się na jakiś kurs podrywu lub przy pomocy coacha naprawić głowę, ale myślę, że problem leży gdzieś indziej. Główny problem, dla którego zwracam się o pomoc, może być w mojej opinii problemem w kwestii poznawania osób – jest uzależnienie od pornografii. Podczas terapii wspominałem o tym, ale nie skupiłem się bardzo na tym, ponieważ wtedy nie widziałem problemu. Były poruszane kwestie tego, ale wtedy były gorsze problemy. Problem zauważyłem wtedy, kiedy np. rozmawiałem z kimś lub nie miałem odwagi podejść/zagadać na żywo, lub po wydarzeniach, gdzie jest dużo dziewczyn, zaczynałem uciekać w porno i trwało to ciągiem przez kilka dni, najczęściej 2–3. Obecnie jestem coraz bardziej świadomy tego i podejmuję próby walki z tym. Miałem 41 dni abstynencji przed wakacjami, obecnie można powiedzieć, że wygląda to następująco: 10–20 dni i „padam” 2–3 dni, i znów 10–20 dni abstynencji. Chciałbym z tym skończyć, bo tracę energię na to dziadostwo. Siłownia 2x w tygodniu, kursy tańca, kąpiel w zimnej/chłodnej wodzie, ale ciężko się tego pozbyć. Nie wiem, co mogę więcej zrobić, aby przestać. Są może jakieś książki lub inne rzeczy, które mi pomogą? Chciałbym wznowić terapię ukierunkowaną na lęk społeczny, pracę z napięciem i uzależnieniem behawioralnym. Mam pytanie: czy przy moich trudnościach lepiej byłoby pracować z terapeutą mężczyzną czy kobietą (biorąc pod uwagę lęk w kontaktach z kobietami)?
Witam, odkąd pamiętam łapie się na tym, że nie potrafię powiedzieć co czuję, nazwać emocji może poza podstawowymi. Jedynie wiem, że czuje jakieś czysto fizyczne objawy, ale ciężko mi powiedzieć co to za uczucie czy emocja. Jednocześnie jestem osobą dość empatyczną, ale bardziej dlatego, że gdy widzę cierpiące zwierzę, to czuję w środku ścisk i jak mu pomogę, to przestanie. Jednocześnie jestem osobą wrażliwą, czy jest ewentualność być jednocześnie osoba wysokowrażliwą i mieć problemy z odczuwaniem uczuć?
Ostatnio czuję, że wszystko kręci się wokół sprzątania. Dosłownie! Każdy drobiazg, bałagan, coś nie na swoim miejscu – od razu mnie spina. Muszę to ogarnąć, nie ma wyjścia, bo inaczej czuję taki dziwny niepokój, że nie mogę się skupić na niczym innym. Problem w tym, że zaczyna mi to odbierać całą energię i czas.
Nie wiem już, czy to normalne, czy przesadzam. Jak znaleźć jakiś balans? Jak ogarnąć to, żeby porządek nie rządził całym moim dniem? Nie chce, żeby to się przerodziło w zaburzenie osobowości, a dużo czytałem ze tak jest
Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam.
Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna.
Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

