Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Fascynacja przemocą, krwią i tematami mrocznymi – czy to jest z psychologicznego punktu widzenia dziwne?

Treść wrażliwa
Fascynuje mnie zło Z natury nie jestem raczej osobą niemiłą, chamską czy złą. Nie jestem też żadnego typu metalem czy alternatywką. Mimo to zauważyłam u siebie tendencję do fascynacji rzeczami złymi: złymi moralnie, złymi z natury czy wszystkim co dziwne i niewyjaśnione. Nie jest tak że mi to przeszkadza ale często spotykam się z komentarzami że to dziwne. Stąd pomysł aby napisać i spytać czy ktoś tak ma i czy może faktycznie z punktu psychologicznego jest to dziwne. Rozwinę trochę co mam dokładnie na myśli. Uwielbiam przemoc- w kwestii oglądania czy słuchania o niej, lubię krew w sensie wizualnym i smakowym(oczywiście tylko swoją ), lubię jak leci mi krew z nosa czy z jakiejś rany tak samo wizualnie podobają mi się siniaki rany czy tego typu rzeczy. Kocham horrory i nie są one dla mnie straszne wręcz przeciwnie odprężają mnie. Wszystko co jest dziwne dla mnie jest ciekawe i uwielbiam zagłębiać się w takie tematy jak rzeczy paranormalne, tematy narkotykow, mafii ( ogólnie przestępczości) czy prostytucji. Dużo maluje i na obrazach często uwieczniam rzeczy groteskowe i straszne ale w zabawny i kolorowy sposób - trochę jakbym mieszała śmierć z życiem. Koniec tych opisów, czy jest ktoś kto też tak ma albo jakiś psycholog jest mi w stanie to wyjaśnić ?
Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że opisuje Pani swoją sytuację tak otwarcie.

Fascynacja przemocą w kontekście fikcji, horroru, czy tabu, nie jest rzadka ani automatycznie niepokojąca z psychologicznego punktu widzenia. Wiele filmów, seriali czy książek opiera się właśnie na takich motywach, a wiele osób odczuwa ciekawość wobec tego, co zakazane, nieznane lub intensywne. Dla części osób horrory czy mroczna estetyka są też formą zainteresowania artystycznego.

Większe znaczenie niż sama treść zainteresowań ma to, czy przekładają się one na realne zachowania wobec siebie lub innych osób oraz czy powodują dyskomfort albo trudności w codziennym funkcjonowaniu.

To, czemu ewentualnie warto się przyjrzeć, to momenty, w których pojawia się przyjemność związana z własnym bólem czy ranami. Może to być sposób regulowania napięcia przez organizm. Ten obszar można spokojnie zgłębiać podczas spotkania z psychologiem, jeśli poczuje Pani taką potrzebę.

To, co Pani opisuje, nie czyni Pani „dziwną” - raczej wskazuje na określony sposób przeżywania i ciekawość świata.

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Witold Bomba

Witold Bomba

To, co opisujesz, wbrew pozorom nie jest aż tak rzadkie ani automatycznie „niepokojące” psychologicznie. Fascynacja mrokiem, przemocą, grozą czy tym, co tabu, często bardziej mówi o ciekawości ludzkiej natury, emocji i granic niż o byciu „złą osobą”. Zwłaszcza jeśli ta fascynacja pozostaje w sferze wyobraźni, sztuki, estetyki czy zainteresowań, a nie realnego krzywdzenia ludzi. Psychologia od dawna się tym zajmuje. Philip Zimbardo pisał m.in. o tym, że człowieka często fascynuje „ciemna strona” natury - zło, przemoc, chaos, śmierć czy przekraczanie norm. To częściowo sposób oswajania lęku, częściowo ciekawość tego, co zakazane i intensywne emocjonalnie. Horrory np. dla wielu osób działają wręcz regulująco i odprężająco, bo pozwalają bezpiecznie doświadczać silnych emocji. Sztuka często jest miejscem „zabawy” tym, co trudne, dziwne lub mroczne. Kluczowe jest raczej to czy odróżniasz fantazję i fascynację od realnej potrzeby krzywdzenia, czy masz empatię wobec ludzi, i czy te zainteresowania nie przejmują kontroli nad Twoim życiem. Z Twojego opisu bardziej brzmi to jak fascynacja intensywnością, symboliką i tym, co nieoczywiste, niż coś patologicznego. A komentarze otoczenia często wynikają po prostu z tego, że wiele osób boi się tematów związanych ze śmiercią, krwią czy mrokiem i automatycznie uznaje je za „dziwne”

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowna Pani,
To, co Pani opisuje – owa fascynacja mrokiem, groteską czy estetyką rany – jest zjawiskiem, które w psychologii często wymyka się prostym ocenom „normalności”. Warto zauważyć, że Pani zainteresowania, choć mogą budzić niepokój otoczenia, dla Pani samej stanowią źródło odprężenia i artystycznej ekspresji, co widać w Pani twórczości malarskiej.
​Często bywa tak, że nasza ciekawość kieruje się ku temu, co ekstremalne lub zakazane, ponieważ są to sfery, w których dotykamy granic ludzkiego doświadczenia. To, co dla innych jest przerażające, dla Pani może pełnić funkcję specyficznego „wentyla” bezpieczeństwa lub sposobu na oswojenie lęku przed tym, co nieuchronne, jak cierpienie czy śmierć. Zastanawiam się jednak, jakie konkretnie myśli pojawiają się u Pani w momentach, gdy patrzy Pani na własną krew lub siniaki. Czy jest to czysto estetyczna satysfakcja, czy może towarzyszy temu jakieś specyficzne odczucie w ciele, na przykład ulga lub nagły przypływ intensywności, którego brakuje w codziennym życiu?
​Wspomniała Pani również o tym, że horrory Panią odprężają. To interesujący trop, sugerujący, że Pani system poznawczy może przetwarzać silne bodźce w sposób, który zamiast mobilizacji do ucieczki, przynosi wyciszenie. Czasami fascynacja mrokiem pozwala nam na bezpieczne przyjrzenie się „cieniowi” bez konieczności wprowadzania go w czyn w relacjach z ludźmi – co zresztą Pani potwierdza, pisząc o swojej naturze osoby miłej.
​Gdyby jednak te fascynacje zaczęły z czasem Panią przytłaczać lub gdyby zauważyła Pani, że potrzeba obcowania z krwią czy bólem staje się formą radzenia sobie z trudnymi emocjami, których inaczej nie da się ukoić, warto byłoby porozmawiać o tym głębiej z terapeutą. Specjalista mógłby pomóc Pani przyjrzeć się temu, jaką funkcję te mechanizmy pełnią w Pani życiu i czy nie kryje się pod nimi jakaś niezaspokojona potrzeba emocjonalna.

Pozdrawiam serdecznie

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Moim zdaniem to, o czym Pani pisze, nie musi oznaczać, że jest Pani „zła” albo zaburzona. Sądzę, że wiele osób ma fascynację tym, co mroczne, graniczne, tajemnicze czy tabu, po prostu nie każdy mówi o tym otwarcie. Psychologia często patrzy na to jako na zainteresowanie cieniem ludzkiej natury, próbę oswojenia lęku, ciekawość intensywnych emocji albo formę ekspresji twórczej.Ważne jest przede wszystkim to, że odróżnia Pani fascynację od realnej potrzeby krzywdzenia innych, to ogromna różnica. Horrory, groteska, motywy śmierci czy przemocy od wieków pojawiają się w sztuce, literaturze i kulturze, bo dotykają czegoś bardzo pierwotnego w człowieku: życia, strachu, kontroli, przemijania.Myślę też, że Pani obrazy mogą być sposobem wyrażania emocji i napięć w bezpiecznej formie. Dopiero gdyby pojawiało się cierpienie, utrata kontroli, potrzeba realnego zadawania bólu sobie lub innym albo silny przymus, warto byłoby głębiej to skonsultować. Sama ciekawość mroku nie czyni człowieka kimś niebezpiecznym.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

To, co Pani opisuje, samo w sobie nie musi oznaczać niczego niepokojącego ani „złego psychicznie”. Wiele osób fascynuje się tematami związanymi ze śmiercią, przemocą, horrorem czy tym, co mroczne i niewyjaśnione. Psychika często interesuje się tym, co silnie pobudza emocje, wyobraźnię i przekracza codzienność. U części osób taka estetyka staje się też formą ekspresji artystycznej albo sposobem oswajania trudnych tematów.

Kluczowe jest raczej to, co Pani sama zaznaczyła: że nie ma potrzeby krzywdzenia innych i potrafi oddzielić fascynację od działania. To duża różnica. Samo oglądanie horrorów, zainteresowanie true crime, groteską czy mroczną sztuką jest dość częste, nawet jeśli otoczenie odbiera to jako nietypowe.

Pozdrawiam,
Karolina Grabka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Zmagania z uzależnieniem od pornografii, samotnością i lękiem społecznym - Jak wybrać odpowiednią pomoc?

Dzień dobry, piszę w sprawie pewnego problemu, z którym zmagam się od pewnego czasu i chciałbym prosić o poradę. Od początku żyłem z depresją oraz fobią społeczną około 15 lat, myślałem, że to normalne. W wieku 26 lat udałem się na psychoterapię, na początku w nurcie psychodynamicznym + farmakoterapia, nastąpiła duża poprawa, ale wspólnie z psychoterapeutą zdecydowaliśmy, że lepsza na tamten okres będzie dla mnie terapia CBT. W tym czasie poczyniłem wielkie postępy, na początku samotne wyjścia do kina, następnie wolontariaty. Pod koniec terapii zdecydowałem się na wolontariat typowo społeczny – festiwal (tysiące osób, i ja, gdzie byłem wszędzie widoczny, ubrany w odblaskową koszulkę – mam 2 m, niezapomniane chwile). Po tym okresie chodziłem na inne wolontariaty, wybierałem się na wydarzenia sportowe, zmieniłem pracę, obecnie kończę studia. Ogólnie jestem zadowolony z tej sfery życia… Ale mam dwa dylematy/problemy – brak drugiej połówki, strach przed podejściem na ulicy do obcej dziewczyny, rozmowy sam na sam w sytuacjach z kontekstem (wolontariaty, kursy tańca). Odczuwam coraz większą presję na sobie. Usunąłem wszystkie aplikacje randkowe, w moim przypadku nic nie dawały. Tutaj myślę zapisać się na jakiś kurs podrywu lub przy pomocy coacha naprawić głowę, ale myślę, że problem leży gdzieś indziej. Główny problem, dla którego zwracam się o pomoc, może być w mojej opinii problemem w kwestii poznawania osób – jest uzależnienie od pornografii. Podczas terapii wspominałem o tym, ale nie skupiłem się bardzo na tym, ponieważ wtedy nie widziałem problemu. Były poruszane kwestie tego, ale wtedy były gorsze problemy. Problem zauważyłem wtedy, kiedy np. rozmawiałem z kimś lub nie miałem odwagi podejść/zagadać na żywo, lub po wydarzeniach, gdzie jest dużo dziewczyn, zaczynałem uciekać w porno i trwało to ciągiem przez kilka dni, najczęściej 2–3. Obecnie jestem coraz bardziej świadomy tego i podejmuję próby walki z tym. Miałem 41 dni abstynencji przed wakacjami, obecnie można powiedzieć, że wygląda to następująco: 10–20 dni i „padam” 2–3 dni, i znów 10–20 dni abstynencji. Chciałbym z tym skończyć, bo tracę energię na to dziadostwo. Siłownia 2x w tygodniu, kursy tańca, kąpiel w zimnej/chłodnej wodzie, ale ciężko się tego pozbyć. Nie wiem, co mogę więcej zrobić, aby przestać. Są może jakieś książki lub inne rzeczy, które mi pomogą? Chciałbym wznowić terapię ukierunkowaną na lęk społeczny, pracę z napięciem i uzależnieniem behawioralnym. Mam pytanie: czy przy moich trudnościach lepiej byłoby pracować z terapeutą mężczyzną czy kobietą (biorąc pod uwagę lęk w kontaktach z kobietami)?

Mam trudności z nazywaniem emocji. Czuję je bardziej fizycznie.

Witam, odkąd pamiętam łapie się na tym, że nie potrafię powiedzieć co czuję, nazwać emocji może poza podstawowymi. Jedynie wiem, że czuje jakieś czysto fizyczne objawy, ale ciężko mi powiedzieć co to za uczucie czy emocja. Jednocześnie jestem osobą dość empatyczną, ale bardziej dlatego, że gdy widzę cierpiące zwierzę, to czuję w środku ścisk i jak mu pomogę, to przestanie. Jednocześnie jestem osobą wrażliwą, czy jest ewentualność być jednocześnie osoba wysokowrażliwą i mieć problemy z odczuwaniem uczuć?

Czy terapia przez internet będzie wystarczająca i czy jest na takim samym poziomie co tradycyjna?
Leczyłam się kiedyś na depresję. Od kilku miesięcy przechodzę bardzo ciężki okres i czuje już, że mam poważne objawy jej nawrotu. Chcę iść do psychologa na terapię, bo wiem, że dłużej już sama z sobą nie wytrzymam. Moje pytanie jest takie czy terapia przez internet będzie wystarczająca i czy jest na takim samym poziomie co tradycyjna, czy lepiej poszukać psychologa na miejscu. Nie potrafię nawet sama wyjść z domu bez stresu, dlatego zastanawiam się nad taka terapią on-line.
Jak radzić sobie z nadmierną potrzebą sprzątania?

Ostatnio czuję, że wszystko kręci się wokół sprzątania. Dosłownie! Każdy drobiazg, bałagan, coś nie na swoim miejscu – od razu mnie spina. Muszę to ogarnąć, nie ma wyjścia, bo inaczej czuję taki dziwny niepokój, że nie mogę się skupić na niczym innym. Problem w tym, że zaczyna mi to odbierać całą energię i czas. 

Nie wiem już, czy to normalne, czy przesadzam. Jak znaleźć jakiś balans? Jak ogarnąć to, żeby porządek nie rządził całym moim dniem? Nie chce, żeby to się przerodziło w zaburzenie osobowości, a dużo czytałem ze tak jest

Niepokojące myśli po doświadczeniach z uzależnieniem - pomoc psychologiczna

Witam, ciężko jest mi to opisać, ale pojawiają mi się w głowie różne niepokojące rzeczy, jakbym miała tam swój świat i rzeczywistość. Boję się, że gdybym zaczęła opowiadać o tym rówieśnikom, wzięliby mnie za nienormalną i że co ja gadam. 

Gdy myślę sobie o relacjach romantycznych, często przemienia się to w obsesje i myślę sobie o tym, jak bym więziła tę osobę, a jak by mnie zdradziła, to bym torturowała i groziła i innych ludzi, nie wiedzą co mam w głowie i do czego byłabym zdolna. 

Mam różne wizje, tego jak kogoś zabijam, lasy, nierealne postacie np. demony jakieś istoty nawiedzone jakbym czuła ich obecność. Czuje, jakbym miała je w sobie, jakieś zło. Myślę, że też taką ważną rzeczą jest to, że około 2 lata temu zażywałam narkotyki, leki i inne substancje odurzające, jestem osobą zdrowiejącą i jestem trzeźwa, podczas okresu mojego czynnego miałam podobne myśli i psychozy. Ale martwi mi to, że znów mi to powraca te myśli i wszystko, mimo że już tak długo nie piję, ani nic po prostu nie biorę. Leczę się psychiatrycznie, biorę leki serotonine i lamotrygine, kontynuuje terapię. W swojej diagnozie jedynie mam ukazane uzależnienie i nie mam innych zaburzeń psychicznych. Ale wiem, że coś jest nie tak, że dzieje się coś złego

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.