Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy?

Wilk

Jak sobie poradzić, kiedy psychiatra na NFZ ma bardzo odległe terminy, a nie ma się pieniędzy na wizytę prywatną i nie ma się skąd pożyczyć? Mam wszystkie objawy depresji i nie wiem, co mam ze sobą zrobić.

Dzień dobry,

Proszę zgłosić się do lekarza rodzinnego w ramach NFZ i opisać swoje objawy i stany oraz aktualną swoją sytuację. Lekarz rodzinny przyjmie Panią od ręki.

Pozdrawiam

Marek Dudek

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Karolina Białajczuk

Karolina Białajczuk

Psycholog
94 odpowiedzi na forum

W Polsce działa wiele organizacji oferujących darmowe linie wsparcia i poradnictwa dla osób z trudnościami emocjonalnymi. Możesz znaleźć je online lub skonsultować się z miejscowym ośrodkiem zdrowia.

Pozdrawiam

Karolina Białajczuk 

Dzień dobry,

bardzo dobrze, że szukasz pomocy. Z darmowych konsultacji ze specjalistami można skorzystać na naszym portalu lub skorzystać z telefonu zaufania 116 123. Można też wejść na stronę https://forumprzeciwdepresji.pl/wazne-telefony-antydepresyjne po więcej porad i przydatnych miejsc (wszystko zależy od miejsca zamieszkania i wieku).

Życzę uzyskania szybkiej pomocy

Pozdrawiam

Dzień dobry,
tak naprawdę istnieje kilka rozwiązań, które można wykorzystać:
- pomoc od lekarza rodzinnego (taki lekarz również może przepisać leki na depresję);
- skorzystanie z bezpłatnych konsultacji psychologicznych prowadzonych przez różne fundacje (np. Twarze Depresji);
- zgłoszenie się do lokalnego Centrum Interwencji Kryzysowej;
- zadzwonić na telefon zaufania;
- sprawdzić strony internetowe, które pokazują przychodnie z najkrótszymi kolejkami (czasami pomoc psychiatry możemy otrzymać w nieoczywistym miejscu np. Centrum Onkologicznym);
- jeżeli sytuacja jest poważna zgłosić się na izbę przyjęć do lekarza.
Ciężko jest mi tutaj doradzić konkretne miejsce, ponieważ nie wiem, z jakiego miasta padło pytanie. Jeżeli będą problemy ze znalezieniem takiego miejsca to proszę zadzwonić na Telefon Zaufania - pracujący tam specjaliści doradzą najlepsze rozwiązanie.

Życzę dużo wytrwałości i zdrowia,
SM

Zobacz podobne

Witam. Mam 32 lata mój mąż 39
Witam. Mam 32 lata mój mąż 39, jesteśmy, że sobą od 10 lat, w małżeństwie od 6, ogólnie nasze życie było cudowne, pokochał moje dziecko, jak swoje, traktuje jak nie jeden prawdziwy ojciec, w małżeństwie zaczęło nam się psuć już właśnie po ślubie. Zaczęło się ze mąż zaczął wyjeżdżać w delegacje , i przyłapałam męża, że ogląda filmy porno, nasze pożycie jest naprawdę głęboko rozwijane i nie możemy sobie zarzucić rutyny czy nudy w łóżku. Nie mogę sobie poradzić, dlaczego akurat na wyjazdach, ogląda, kiedy jest w domu nawet 2 tygodnie, nie ogląda filmów, tłumaczy, że po prostu lubi, że nie podniecają go te kobiety. Moje myślenie oczywiście było, nie potrafię go zaspokoić itd., nasze pożycie jest dalej Ok, ale trochę się zamknęłam w sobie podczas ciągle myślę, czy on myśli o nich w tej chwili, jak kocha się ze mną itd.... Czy to jest coś nie tak, że mną?
1 odpowiedź
Problemy z pracą tymczasową: brak zrozumienia, stres i obowiązki edukacyjne
Witam, mam problem kiedy przyjmowałam się do pracy miałam bardzo duzo motywacji do pracy. Od kad kierownik zmiany mnie pyta czy będę przedłużać umowę w maju to mnie trochę zaskoczyło bo niestety nie wiem czy dotrwam do maja. Zapytanie było już 02.04. z racji przyjęcia mnie na stanowisko kasjera uświadomiono mnie w biurze że jestem pracownikiem tymczasowym z agencji tymczasowej pracy i jestem przyjęta głównie na weekendy. Z czego z biura agencji nie było powiedziane. Ale rozumiem że handel jest i w soboty i niedziele. Niestety przyznaje mi się jeden weekend pełny wolny w miesiącu. Czasem pracuje 6dni pod rząd bez dnia wolnego. W wtorek zaczęłam mieć jakieś jelitowe nieżyty i nie poszłam do pracy zadzwoniłam do biura i do miejsca pracy ze mnie nie będzie. Spotkałam się z takim nie mil tonem pani kierowniczki gdzie powiedziała że mam tu nie dzwonić bo tu ja nie jestem zatrudniona a jestem przez agencję zewnętrzna. Gdyż potwierdziłam że do agencji tymczasowej pracy zadzwoniłam i dałam znać. Pani kierownik pwowiedziala że mam się na już określić czy jutro będę mówię że nie wiem. Niestety ciężko pwooedziec. Z czego pwooedziala że do południa mam jej dać znać i żucila słuchawka. Ja rozumiem jej gniew ale takim tonem nie musiała do mnie mówić. Czułam się kompletnie nie zrozumiana i nie dopuszczona do słowa. L4 kończy mi się dzisiaj i w poniedziałek mam wrócić do pracy z tym że napewno wrócę z lękiem. Gdyż no ja rozumiem ale jestem osobą która nie stawia pracy powyżej swojego życia. Mam też kurs gdzie edukacja jest dlanie rozwojem i mam je w weekendy. Niestety nie wiem czy nadal kontynuować pracę czy dać sobie z spokoj. Nie ukrywam że 26 mam egzamin w Katowicach na godzinę 10.00 a o 12.00 mam być w pracy i następnego dnia też. Cała sobota i niedziela
4 odpowiedzi
Od trzech miesięcy zmagam się ze złym samopoczuciem, lękiem, bezsennością i zaburzeniami nastroju
. Trzy miesiące lzmagam się ze złym samopoczuciem, zaburzeniami nastroju, lękiem i bezsennością.
15 odpowiedzi
Jak poradzić sobie z depresją, izolacją i traumą z przeszłości?
Właściwie to nie mam pytania bo nie ma żadnej odpowiedzi na moje bezsensowne życie. Zaraz będę mieć trzydzieści lat. Jestem DDA. Rodzice alkoholicy. Jestem najstarsza z rodzeństwa. Przez ostatnie pięć lat jestem na bezrobociu, mieszkam z rodzicami. Nie utrzymuje żadnych relacji. Tylko z kuzynką sporadycznie, ale rodzina chyba się nie liczy. Byłam ostatnio w psychiatryku, ale wszyscy wiemy jak działają takie instytucje albo i nie. Kiedyś byłam jedenaście lat temu w psychiatryku jako 19latka po próbie samobójczej. Nic szczególnego. Jestem taka żałosna, że zabić się nie umiem. Z tego co pamiętam to całe życie cierpiałam. Oprócz życia, które było piekłem, libacji alkoholowych, bicia przez matkę, czy molestowania przez wujka, psychiatryk był poważną traumą. Lekarze beznadziejni, nie podobało im się, że leki nie działają, dawali mi takie dawki, że ledwo stałam na nogach. Wiedziałam, że żeby wyjść musiałam wszystko stłumić cały ból. Potworne to było mam nadzieje, że nigdy już tego nie doświadczę. Ostatnio też byłam w psychiatryku, bałam się, ale skierował mnie lekarz przez myśli samobójcze, no i cóż... Lekarze byli mili, ale dosłownie testują na Tobie leki to jest jak rulettka co Ci wpakują. Cierpiałam trzy tygodnie, obiecałam, że jak wyjdę to się zabije, pomijając to, że mam zaburzenia osobowości schizoidalne to ludzie, szpitale mnie stresują no było ciężko. To długa historia wcześniej miałam ataki paniki. No nie ja pierwsza i nie ja ostatnia ma beznadziejne życie i tylko cierpi. Nauczyłam się, że lepiej tłumić wszystko w sobie w szpitalu jak miałam 19 lat ukarali mnie za płacz. Od tamtej pory nie umiem płakać. Rodzice też tak reagowali na moje emocje czy odczucia. Nie jestem w stanie okazać łez przy kimś obcym, boje się lekarzy itd... Doświadczyłam też tam molestowania. No nie ważne nie będę wszystkiego opowiadać. Drugi raz hospitalizowana no cóż... nie pomogli mi. Znowu kłamałam bo widziałam, że nie ma wyjścia. Mówiłam im, że się źle czuje, ledwo mogłam mówić, a oni napisali, że byłam bierno-agresywna, wpierw wstępnie chcieli mi przypisać osobowość schizotypową, a faszerowali mnie takimi silnymi lekami. Źle mnie zdiagnozowali i zepsuli moje leczenie tak powiedział mój psychiatra, który mnie tam wysłał. Chodzi o to, że mam depresje, a nie nerwicowe zaburzenia depresyjne i lękowe. Zresztą za to nie ma renty, o którą muszę się starać bo nie mam żadnych pieniędzy na leki. Oczywiście mama mi pomaga, ale... Zawsze mnie nienawidziła, zwłaszcza była szczera kiedy piła. Moi bracia mieli lepiej z nią, chociaż nie powiem jesteśmy patologiczną rodziną, a jeden z moich braci obecnie siedzi w więzieniu. Mieszkam na wsi, nie mam kasy ciężko jest o leczenie czy dojazdy dokądś. W pobliżu znalazła się psycholog na nfz (tam gdzie psychiatra w poradni), wizyty są raz w tygodniu i nie zawsze. Psycholog jest starsza ode mnie o rok, ale czuje się przy niej jak dziecko. Jestem dużym dzieckiem. Jakieś relacje bliskie z ludźmi nie wchodzą w grę ostatnio nie mogłam opanować ataku paniki przy ginekologu bo musiałam iść w sprawię anemii po prostu trzęsło się całe moje ciało i nie mogłam złapać tchu. Przy leczeniu doświadczyłam stanu takich, że... Uważałam, że nie pasuje do tej rzeczywistości i powinnam się zabić. Ogólnie mój psychiatra skierował mnie na swój oddział na psychosomatykę ale wpisał mi depresja umiarkowana i musiałam na izbie skłamać, że nie chce się zabić bo by mnie skierowali na psychiatryk. No i termin mam na luty, ale pewnie zadzwonią wcześniej. Ogólnie gdyby po wyjściu z psychiatryka od razu mnie nie przejrzał bo zobaczył mnie jak ze mną jest źle to bym spróbowała w końcu się normalnie zabić. Po prostu skoczyłabym z mostu, specjalnie pojechałabym do stolicy i to zrobiła. No, ale jestem, nie chce mu problemów robić czy coś. Nie pracuje bo w jedynej pracy do której chodziłam zaczęłam mieć przez nią myśli samobójcze, czasami jak się coś dzieje w domu mam taki impuls, i myśli "zabij się". Szukałam kiedyś pomocy, miałam oszczędności ale już nie mam ani ich, ani nadziei ani niczego. Stresuje się tym szpitalem, ale będzie od doświadczeniem "przetrwania" w nowym miejscu, a kiedy wyjdę znowu będzie to samo. Lekarz myśli, że mi da tabletki i mi minie. Co minie? Traumy, lęki, chęć zabicia się, zmęczenie, bezsens mojej egzystencji. Nie mam żadnego celu tylko zostało mi przetrwać. Wszyscy i tak kiedyś umrzemy może musze poczekać, ale czy dam radę? Nie wiem. Zawsze postrzegałam świat w dziwny sposób, wszystko było zbyt intensywne, bolesne, rozrywające od środka i musiałam to tłumić. Nie chce istnieć. Doświadczać tego podłego życia, jestem zbyt wrażliwa, zbyt pokręcona, chciałabym, żeby to się skończyło, ale trwam w tym stanie zawieszenia. Nie ma tabletek na sens, cel, czy na cierpienie. Nie mogę nic z tym zrobić. Wszystko kosztuje mnie tyle energii, że wolałabym się zabić. Dlatego lepiej nic nie robić. W końcu nie można odebrać sobie życie bo wtedy uważają, że jesteś chory i wsadzą Cię do psychiatryka, gdzie będą eksperymentować na Tobie. Żeby nie było jestem pod opieką psychiatry, mam ten termin do szpitala, ale nic to nie zmieni w moim życiu. Może mam depresje lekodporną. Może potrzebuje terapii. Może potrzebuje więcej rozmów z psychologiem niż raz na tydzień. No, ale jestem biedna, nie mam jak dojeżdżać, nie mam żadnych perspektyw. Nie ja pierwsza i nie ja ostatnia, prawda? Dla systemu tacy jak ja jesteśmy zwykłymi śmieciami, tego dowiedziałam się w psychiatryku jako 19 latka, gdzie lekarze, którzy mieli leczyć znęcali się psychicznie nade mną, bo oni mieli władzę, tak jak byłam mała władzę mieli nade mną alkoholicy i nie można było się sprzeciwić bo zostanie się ukaranym. Słabo sobie radzę z życiem. Często się porównywałam do innych kiedyś. Nie będę nigdy mieć domu, męża, dzieci, prawo jazdy, nie wiem czego jeszcze pracy. Pewnie skończę jako bezdomna jak rodzice umrą, albo się zabije. Nie wiem czy chciałabym mieć męża i dzieci, ale fajnie było by umieć jeździć autem, albo mieć kogoś z kim można byłoby stworzyć dobrą relacje i mieć swój własny kąt, ale to marzenia dziecka, którym jestem. Nie mam już siły do niczego. Patrzę na zegar jak jestem coraz starsza, patrzę jak upływają minuta za minutą, czasami nie mogę tego znieść ile jeszcze? Jak długo będę tkwić w tym cierpieniu... Jestem zepsuta, niedostosowana, zapomniałam dodać, że mam nie wiem jak to się nazywa, ale jak ktoś mówi o smutnych rzeczach, albo ja opowiadam o swoim gównianym życiu to się śmieje, afekt niedostosowania chyba. I jakieś zaburzenia emocjonalno- decyzyjne. To tyle, przepraszam za chaotyczny tekst, ale nie chciało mi się go układać w jakimś porządku. Jest jak moje życie, nie chce mi się tego składać. Już dość. Nie wiem czy jest sens, żeby ktokolwiek mi na ten tekst odpowiedział. W końcu nie zadałam żadnego pytania. Tylko w skrócie opowiedziałam jak jest beznadziejnie być mną.
3 odpowiedzi
Częste wahania nastroju i brak motywacji - czy to depresja?
Zastanawiam sie czy jest to jakis rodzaj depresji czy innego rodzaju zaburzec a byc moze kwestia natury. Otoz mam bardzo czeste hustawki nastroju, czesto obnizone samopoczucie, po pracy najchetniej sie klade i nie robie wlasciwie z soba nic, czasem czegos probuje, szybko sie zniechecam trace motywacje. Mam bardzo slomiany zapal. Jedyne rzeczy w czyciu ktore mnie na prawde ciesza i mam wielka ochote na to - to podrozowanie, nawet solo oraz seks. Poza tym na prawde czasem mam ochote moze na jakis film, moze posłucham muzyki- zdarza sie ale mam wrazenie ogolnie ze nie moge odnalezc siebie…czuje ze utknalem albo sie cofam. Nie lubie wydawac pieniedzy na jakies rozrywki typu kin, lody itd. Oszczedzam mocno chyba, ze chodzi o wakacje - jedyna rzecz na ktora nie szkoda mi pieniedzy.
8 odpowiedzi
Doskwiera mi samotność
10 lat temu przeszłam pomyślnie terapię. Zaczęło się od przemocowego domu, potem jako nastolatka byłam zghostowana (prawie osiwialam), a następnie trafiłam na gaslighting. Przez ten czas wciąż się rozwijam, pracuje, dbam o siebie itd. Niestety dobilam do 40 i nie spotkałam żadnego mężczyzny. Samotność mi doskwiera, bo wszystko inne mam, a nikt mnie nie chce. W domu zostałam uderzona w głowę i mam zdeformowana część czoła. Nic się z tym nie da zrobić już i wiem, że jest to przeszkodą w atrakcyjności. Mimo super ciała, zadbania, to twarz jest lekko odrażająca. To nieprawda, że wygląd nie jest najważniejszy. Podobno jestem super osoba, fajnie się że mna przebywa itd, ale wiem, ze mężczyźni wstydziłaby się takiej partnerki. To bez s nsu gadanie wierz w siebie, nie to najważniejsze... Nie te czasy. Trzeba być idealnym albo bogatym. Próbowałam. 3 x zmieniałam nawet image, angażuje się q różne rzeczy, wychodziłam do ludzi. Wczoraj wróciłam do domu i widzę, że sama siebie oszukiwałam, że bez wyglądu można coś osiągnąć w sferze uczuć. Jest mi zle
3 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Para jedzie razem na rowerze tandemie

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!