Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Granice komunikacji wobec dziecka: Wulgaryzmy i nieodpowiednie zachowania w rodzinie

Witam, chciałbym zapytać o kwestie granicy zwrotów matki do dziecka. Wlasciwie zwroty, które wymienie nie sa normalne dla mnie osobiście nawet w strone dorosłych (nie wiem dlaczego, bo widze, że w niektórych środowiskach jest to “normalny język”.) Moja partnerka zwraca sie zbyt bezpośrednio do swojego syna - kiedyś sie gdzieś schował, a ona do niego “gdzie ty jesteś, co tam konia walisz?”. Bylo to mega niesmaczne dla mnie natomiast cieżko jest z nia o tym rozmawiać, bo slysze ciagle durny argument “no i co z tego jak przeciez wszyscy to robia”. Nastolatek ma 13 lat. Innym razem pomagala mu golić miejsca intymne (czego tez nie rozumiem) i wychodząc krzyknela z entuzjazmem “aaahhh, wooow, ale bydlak” - chodzilo o jego penisa. Kiedy wyobrażam sobie że mowie do 13 letniej córki “wow, ale cyce” naprawde zbiera mnie na torsje… inna kwestia sa wulgaryzmy… ja ich nie lubie u kobiet, a na pewno nie u dzieci. Kiedyś kiedy jeszcze mlodszy brat zapytal “co to jest dildo” starszy brat odpowiedzial “sztuczny ch*”. Mega mnie to zniesmaczylo - kiedy poźniej o tym chcialem porozmawiać… usłyszałem “dostosuj sie wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”. Myślę, że to ostatnie bylo pod wplywem emocji, ale i tak uważam, ze nie powinno nigdy pasc.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Reakcje są w tej sytuacji zupełnie zrozumiałe a język, który jest opisywany rzeczywiście przekracza zdrowe granice codziennego, szanującego dziecko obrotu między opiekunem a nastolatkiem. To nie „po prostu taką ich kulturę myślicie”, ale dużo z tych zwrotów jest socjalnie, emocjonalnie i seksualnie granicząco. Jest to demoralizacja a seksualizacja dziecka w jakikolwiek sposób jest nie tylko przekroczeniem granic, ale także podchodzi to pod prawo karne. Myślę, że tutaj by wskazane było, aby sprawą zainteresował się MOPS i został przeprowadzony wywiad środowiskowy, gdyż to co jest opisane jest niepokojące oraz gorszące dla młodocianych. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, dotyczy nie tylko „stylu języka”, ale też granic intymności i sposobu seksualizowania dziecka w komentarzach dorosłego. Jeśli Panu jest „niesmacznie”, ma Pan prawo traktować to jako ważny sygnał. 

Ponieważ rozmowy z partnerką kończą się argumentem „wszyscy tak robią”, pomocne bywa odejście od sporu o to, kto ma rację, i przejście na rozmowę o tym, jak Pan oczekuje, żeby wyglądał dom i komunikacja z dziećmi. Proszę spróbować nazwać to w formie nadziei i konkretu.  

Warto też oddzielić dwie sprawy: kulturę języka w rodzinie oraz granice w relacji. Nawet jeśli „w tej rodzinie tak się mówi”, Pan nie musi tego akceptować u siebie w domu i w swoim najbliższym otoczeniu. Jeżeli partnerka mówi „dostosuj się”, to jest to już komunikat o granicach w związku —  wtedy sensowne będzie ustalenie wspólnych zasad rodzicielskich i partnerskich.

Jeśli rozmowa w dwójkę nadal utrzymuje się w kontekście „wszyscy tak robią”, warto rozważyć konsultacje u psychologa rodzinnego/terapeuty par. Takie spotkanie pomoże w uzgodnieniu zasad komunikacji i granic oraz wypracowanie jasnych reguł i sprawdzeniu, czy oboje potraficie je utrzymać w praktyce, bo właśnie to (a nie deklaracje) pokaże, czy da się zbudować bezpieczny dom dla dzieci i dla Pana.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Granica nie musi być atakiem. Może brzmieć spokojnie, lecz stanowczo. Warto jasno oddzielić dwie kwestie. To, że masturbacja jest powszechnym i rozwojowo typowym zachowaniem, nie oznacza, że można w dowolny sposób komentować ją wobec dziecka ani żartować z niej publicznie. Powszechność jakiegoś zjawiska nie jest równoznaczna z przyzwoleniem na zawstydzanie, seksualizujące uwagi czy naruszanie czyjejś intymności. 

Sposób mówienia do dziecka ma znaczenie dla jego poczucia bezpieczeństwa, obrazu własnego ciała i rozumienia granic. Komentarze dotyczące narządów płciowych, żarty o charakterze seksualnym czy publiczne odnoszenie się do intymnych spraw mogą zawstydzać, naruszać prywatność i rozmywać granicę między tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Nastolatek ma prawo do intymności, do szacunku wobec swojego ciała oraz do tego, by tematy związane z seksualnością były omawiane w sposób spokojny, rzeczowy i adekwatny do wieku, bez ośmieszania.


Podobnie w kwestii fizycznej pomocy przy czynnościach intymnych u 13 latka warto zachować szczególną ostrożność i respektować jego autonomię. Standardem rozwojowym w tym wieku jest już samodzielność w takich obszarach. Komentowanie wielkości narządów płciowych dziecka w sposób oceniający, żartobliwy czy entuzjastyczny jest przekroczeniem granic. To wprowadza element seksualizacji i może naruszać poczucie bezpieczeństwa.

W razie trudności z porozumieniem można rozważyć konsultację u psychologa rodzinnego, aby ustalić wspólne standardy dotyczące języka, granic i ochrony intymności dziecka.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Czytam Pana wiadomość i wyraźnie czuć w niej niesmak, złość, może też bezradność. Mam poczucie, że to brzmi tak, jakby przekraczane były Pana osobiste granice i to w obszarze bardzo wrażliwym: seksualności dziecka i języka, jakim dorośli się do niego zwracają. Ma Pan prawo czuć dyskomfort np.to, że „gdzieś indziej tak się mówi”, nie oznacza, że dla Pana to jest w porządku. Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: co dokładnie jest dla mnie tu nie do przyjęcia? Sam język? Seksualizowanie 13-latka? Brak wstydu/intymności? Nazwanie tego pomoże Panu mówić o tym spokojniej i konkretniej.W wieku 13 lat chłopiec jest w intensywnym okresie dojrzewania. Potrzebuje edukacji ale też granic i poszanowania intymności. Komentarze oceniające ciało czy żarty o charakterze seksualnym mogą budzić zawstydzenie, nawet jeśli są wypowiadane „na luzie”. To nie musi oznaczać złych intencji matki, czasem to kwestia stylu, braku refleksji lub wyniesionych wzorców ale wpływ na dziecko warto brać pod uwagę.

Zamiast oceny („to jest chore”), pomocne bywa mówienie z poziomu siebie:

„Czuję duży dyskomfort, kiedy słyszę takie komentarze. Dla mnie to przekracza granice intymności dziecka.”

Jeśli usłyszał Pan: „dostosuj się”, to mogło Pana dodatkowo zaboleć, jakby Pana wartości nie miały znaczenia. W relacji partnerskiej obie strony mają prawo do swoich granic.

Warto zadać sobie trzy pytania:

Czy to jest różnica stylu, czy różnica wartości?Czy jestem w stanie to zaakceptować, jeśli się nie zmieni?

Co byłoby dla mnie minimalną zmianą, żebym czuł się spokojniej?

 

Według mnie: to nie jest kwestia „czy przesadzam”, tylko czy to środowisko jest zgodne z Pana poczuciem szacunku i granic, to są bardzo ważne sprawy.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry, opisane przez Pana sytuacje wywołują niepokój o istnienie granic między rodzicem a dzieckiem w kwestii seksualności. W rozwoju seksualnym dzieci i młodzieży ważna jest kwestia adekwatności do wieku oraz zachowania granic. U trzynastolatka wchodzącego w okres dojrzewania, naturalne jest pojawienie się zainteresowania swoim ciałem i seksualnością. Rolą dorosłego jest stworzyć bezpieczną przestrzeń do rozmowy, bez zawstydzania, seksualizowania i komentowania ciała dziecka w sposób oceniający czy żartobliwie uprzedmiotawiający. Nawet jeśli dziecko pozytywnie reaguje na zachowania rodzica, nie świadczy to o braku przekraczania granic. Argument „wszyscy tak robią” jest mechanizmem normalizacji. To, że coś funkcjonuje w danym środowisku, nie oznacza, że jest rozwojowo zdrowe. Często pojawia się przekonanie, że bezpośredniość równa się bliskości. Tymczasem zdrowa bliskość opiera się na szacunku dla prywatności. Sytuacje, które Pan opisał, mogą wpłynąć negatywnie na rozwój seksualny dziecka oraz na jego wcześniejszą seksualizację. Rozmawiając na ten temat z partnerką, warto odejść od tonu oceniającego, skupiając się na własnych odczuciach. Na przykład mówiąc, że martwi się Pan o granice i rozwój chłopca oraz że takie komentarze są dla Pana trudne, bo kojarzą się z przekroczeniem intymności.

Pozdrawiam serdecznie
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pan opisuje, dotyczy granic. I to są realne granice, nie „przewrażliwienie”.

 

W każdej rodzinie jest inny styl komunikacji. W niektórych domach żarty seksualne czy wulgaryzmy są normą i nikogo to nie dziwi. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna osoba czuje, że coś przekracza jej poczucie przyzwoitości albo bezpieczeństwa.

 

Komentarze o genitaliach 13-latka, nawet w żartobliwym tonie, to bardzo delikatny obszar. Nastolatek jest w wieku intensywnego wstydu, budowania tożsamości, poczucia własnego ciała. Dla części dzieci takie teksty są „luźne”, dla innych zostają jako coś zawstydzającego. Nie chodzi o pruderię, tylko o szacunek do intymności.

Podobnie z pomocą przy goleniu miejsc intymnych. Sam fakt pomocy nie musi być nieprawidłowy, jeśli to była realna potrzeba i zgoda dziecka. Ale sposób komentowania już ma znaczenie.

 

To, co Pana tak mocno porusza, wynika z Pana systemu wartości. Dla Pana to jest przekroczenie. I to jest ważne. W relacji partnerskiej nie chodzi o to, kto ma rację, tylko czy potraficie uznać swoje granice.

Zdanie „dostosuj się, wiedziałeś do jakiej rodziny wchodzisz” zamyka rozmowę. A zdrowa relacja opiera się na możliwości rozmowy o różnicach.

 

Tu są trzy poziomy do rozróżnienia:

 

Czy dziecku dzieje się krzywda?
Z tego, co Pan opisuje, to raczej kwestia stylu niż przemocy. Ale warto obserwować, czy chłopak nie reaguje skrępowaniem, wycofaniem, nadmiernym zawstydzeniem.

 

Czy Pana wartości są respektowane w tej relacji?
Jeśli coś Pana regularnie odrzuca i nie ma przestrzeni na rozmowę, to problemem staje się nie język, tylko brak wzajemnego szacunku.

 

Najważniejsze pytanie brzmi: czy Pana partnerka jest w stanie w ogóle wysłuchać Pana perspektywy bez wyśmiewania jej?

Dużo dobrego!

Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Z tego co Pan opisuje jest przesunięta zdrowa granica, którą Pan czuje w sobie dzięki swojemu wychowaniu.
Jedno jak dzieci są małe i trzeba np. umyć je, bo same nie są w stanie. Jednak nastolatek w wieku 13 lat powinien być uczony, kiedy są granice przekraczane by w dorosłym życiu umiał poczuć jak ktoś inny przekracza jego granicę.

Wydaje mi się, że Pańska partnerka rozładowuje też swoje napięcie sytuacją po przez wulgaryzmy, czy umniejszanie sytuacji. Zarówno Pana partnerka odpycha od siebie swoją część odpowiedzialności przez słowa “dostosuj się wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”.
 

Rozumiem, że stresuję Pana mówienie tego co Pan na prawdę czuje, bo brakuje Panu przyjęcia z strony partnerki, a otrzymuje Pan informację, że to Pan ma się dostosować (takie odepchnięcie).

Zachęcam do prób rozmawiania z partnerką, że Pana potrzeby, czy zdanie - by syn samodzielnie się golił w miejscach intymnych lub słownictwie w domu - jest tak samo ważne jak zdanie Pana partnerki. Tak by państwo byli na równi, jako dorośli i mogli się Państwo nawzajem słyszeć w wychowaniu dzieci.

Trzymam kciuki,
Emil Borkowski

Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

To, co Pan opisuje, nie jest wyłącznie kwestią „gustu” czy różnic środowiskowych, tylko dotyczy granic intymności i seksualizacji dziecka. Komentowanie genitaliów 13 latka w sposób entuzjastyczny czy żartobliwie seksualny przekracza dla wielu specjalistów granice adekwatnej relacji rodzic dziecko. W tym wieku normą rozwojową jest już wzmacnianie autonomii i prywatności, a nie wchodzenie w intymne obszary z komentarzem oceniającym czy seksualizującym. Podobnie teksty typu „co tam konia walisz” mogą być traktowane jako żart, ale w praktyce często budują zawstydzenie i rozmywają zdrowe granice. Wulgaryzmy same w sobie nie są automatycznie przemocą, jednak to dorośli ustalają standard komunikacji w domu. Argument „wszyscy tak robią” nie jest argumentem rozwojowym, kluczowe jest to, czy dziecko ma zapewnione poczucie szacunku do własnego ciała i prywatności. Jeśli chłopiec jest zawstydzany, ośmieszany albo jego intymność jest naruszana bez realnej potrzeby, to przestaje być kwestia stylu wychowania, a zaczyna być problem granic. Rozmawiając z partnerką, warto odejść od kategorii „to jest niesmaczne”, a mówić wprost: dla mnie to przekracza granice prywatności dziecka i może wpływać na jego poczucie wstydu oraz obraz własnego ciała. Ma Pan prawo czuć dyskomfort to sygnał, że Pana system wartości reaguje na możliwe przekroczenie granic. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, rozsądnym krokiem może być konsultacja rodzinna, gdzie temat granic i norm komunikacji zostanie omówiony profesjonalnie.

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Problemy z komunikacją, lęk społeczny i myśli samobójcze u 14-latki
Co mi jest ? Co mam w takiej sytuacji zrobić? Ciężko mi to ubrać w słowa, dlatego mam nadzieję, że uda mi się dobrze przedstawić problem. Zacznijmy od tego, że mam 14 lat. Od ok. 4 lat mam coraz większe problemy z komunikowaniem się z innymi, często nie rozumiem intencji ludzi, nie rozumiem innych i zauważyłam, że często inni nie rozumieją mnie, nie odnajduję się w społeczeństwie, jak jestem w większej niż 3 osobowej grupie czuję się przytłoczona, boję się ludzi. Nie lubię wychodzić z domu, staram się za wszelką cenę tego unikać. Z jednej strony czuję się samotna, a z drugiej nie zależy mi na utrzymaniu jakiej kolwiek relacji, to mnie męczy. Ostatnio w ogóle mi nie zależy, najchętniej to bym tylko spała, albo się zabiła. Z wielkim wysiłkiem wstaje i robię co każą, nie czuję się odpowiedzialna za cokolwiek czy kogokolwiek. Mam problemy z pamięcią i koncentracją, to jeszcze bardziej wszystko utrudnia, mam problemy ze skupieniem się na jednym i często nie kończę zadań czy jakiś czynności (to utrudnia uczenie się czy nawet nie jestem w stanie przesłuchać do końca utworu), albo robię je nie dokładnie. Nie mam hobby, ani zainteresowań. Zero motywacji, czy jakichkolwiek chęci do życia. Często mam wrażenie że udaję kogoś. Nie wiem kim jestem, a wszyscy każą mi decydować kim będę (muszę wybrać liceum). Aktualnie jestem na ed, nie chodzę do szkoły i niech tak zostanie (bardzo źle się czuję wśród innych, już nie miałam siły chodzić do szkoły stacjonarnej, wzrok moich rówieśników wystarczył, żebym poczuła się zagrożona). Cały czas odczuwam stres i niepokój, co prowadzi do ciągłego bólu głowy, mięśni, złego samopoczucia. Jestem ciągle przygnieciona poczuciem winy i pustki, to mnie wykańcza. Czuję się obrzydliwa i odpychająca, nienawidzę siebie, nic mi nie wychodzi, wszystko robię źle. Strasznie się męczę, już nie wiem co zrobić. Moja mama zwłaszcza w tym roku szkolnym przyczepia się do mnie cały czas. Tak jak już pisałam mam giga problemy z pamięcią i koncentracją, cały czas chcę mi się spać, często mnie boli głowa, nic mi się nie chcę, itd. nie jestem w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania typu - co wczoraj robiłaś? Co wolisz? Cały czas odpowiadam nie wiem, albo na poczekaniu wymyślam coś, żeby inni zostawili mnie w spokoju i nie kontynuowali rozmowy. Nie lubię wchodzić w dyskusje, nie zależnie od tego czy mam czy nie mam racji to zawsze przytakuje, nie mam zdania, jestem jakby typem uległym? No mam problemy z byciem asertywnym. Mówią, że się w sobie zamknęłam, mają rację, ale to dlatego że nie czuję się zrozumiana i bezpieczna, kiedy się przed kimś otworzę, później tego żałuję. Mam wrażenie jak z kimś rozmawiam o takich prywatniejszych sprawach/o tym co czuję to każdy patrzy się na mnie jak na atencjuszke, mam wrażenie że inni myślą, że ja symuluje, źle się z tym czuję. Byłam już u psychologa, ale było to samo, żałowałam każdego słowa, może przez sposób w jaki się na mnie patrzyła Pani psycholog, albo no nie wiem. Moja mama powiedziała, że mam zacząć z nią rozmawiać, że do psychologa zapiszę mnie kiedy indziej, a teraz mam pogadać z nią, tyle że ja nie potrafię. Nie umiem rozmawiać o swoich uczuciach, o tym co myślę, zwłaszcza z moją mamą. Zawsze (nawet jeśli to zwykła rozmowa) się denerwuje, czy nawet zaczynam płakać kiedy z nią gadam, nie wiem co zrobić, do kogo się zgłosić. Nigdy nie używała wobec mnie przemocy ani fizycznej jak i psychicznej (chyba), to dlaczego się jej boję? Mówi, że nie posiadanie własnego zdania jest złe i powinnam popracować nad asertywnością, a nawet powinnam być bardziej egoistyczna - skupić się na sobie i dążyć do celu. Spoko tyle, że jedynym moim celem jest zniknąć z tego świata, więc jak będę miała tylko odwagę to to zrobię. Stąd moje pytanie, bo jednak ciężko jest powiedzieć kobiecie która dała mi życie, że już go nie chcę.
Zamiana klas w szkole: Jak pomóc dziecku, które straciło przyjaciół?
Mój syn idzie teraz do klasy 4 i dyrekcja szkoły postanowiła że wszystkie dzieci z klas 3 zostaną wymieszane. Były rozmowy z rodzicami a nawet ankieta dla dzieci gdzie mogły wskazać z kim mają dobre relacje a z kim złe. Każde dziecko miało pójść do nowej klasy z przyjaciółmi a tak się nie stało. Ogłaszając listę klas 4 mój syn nie ma ani jednego kolegi. Wymieniał ich 5-6 i wszyscy znaleźli się w innej klasie. Dziecko płacze, jest przygnębione, czuje się oszukane i nie chce we wrześniu iść do szkoły. Dyrekcja się na to wszystko wypina i twierdzi, że robi wszystko dla dobra uczniów, że syn dostanie opiekę psychologa we wrześniu ale czy nie lepiej zaradzac czemuś niż doprowadzać dzieci do złego stanu psychicznego a potem leczyć? Nie jesteśmy jedynymi rodzicami którzy tak mają i tak się czują. Proszę Państwa o opinię w tej sprawie. Czy taki model szkoły jest słuszny i działa dla dobra dziecka? Czy według Państwa dzieci nie powinny iść dalej w takim samym składzie jak w klasie 3? Jesteśmy załamani całą sprawą a dziecko ma zepsute wakacje od kilku dni. Proszę o pomoc i wyrażenie opinii. Mój syn wskazywał jednego chłopca z którym nie chce chodzić do klasy bo ciągle mu dokucza i się nie dogadują a został ten chłopiec wybrany razem z nim do jednej. Dyrekcja rozmawia z rodzicami w sposób agresywny i nie ma w ogóle dialogu, jak ja mam się czuć? Chciałbym by ktoś potwierdził że mam rację a Dyrekcja niesłusznie postępuje. Czy ja się mylę?
Wyznałam uczucia chłopakowi, jednak zostałam odrzucona. Nie wiem jak sobie z tym poradzić?
Podoba mi się pewien chłopak już dość długo... Wyznałam mu to, ale niestety zostałam odrzucona. W odpowiedzi usłyszałam, że jemu ciężko jest w ogóle czuć coś do kogoś bardziej niż przyjaźń. Nie do końca rozumiem jego odpowiedź. Od tamtej pory czuje się źle, że mu powiedziałam cokolwiek, chciałabym cofnąć czas... Nie wiem jak sobie z tym poradzić/odkochać się, ponieważ nie pozwala mi to normalnie funkcjonować. Jest dla mnie bardzo ważny, ale jednocześnie czuję, że tutaj już nawet przyjaźń nie wyjdzie i że to nie ma sensu...co robić?
Mam problem z samookaleczaniem - uzależniłam się
Witam. Mam problem z samookaleczaniem, uzależniłam się i w trudnych chwilach zawsze sięgam po nóż, nie umiem sobie radzić z emocjami. Nie mogę jednak powiedzieć o tym rodzicom, ponieważ już kiedyś (w 1 klasie liceum) zauważyli rany na rękach i się zdenerwowali. Zapisali mnie do psychologa, ale psychoterapia nie była pomocna, a wiem, że koszta były dość duże i nie chciałabym, aby kolejny raz musieli je ponosić... Tnę się teraz w innych miejscach, dlatego tego nie widzą. Wiem, że potrzebuję pomocy, ale nie mogę o nią poprosić. Mam teraz ponad 17 lat, za ok. pół roku będę pełnoletnia. Nie wiem czy spróbować przeczekać ten okres i liczyć jeszcze na jakąkolwiek pomoc, na własną rękę, (jeśli dożyję oczywiście) czy jest inne wyjście...
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych. Mam dwóch synów 14 i 9 lat. Mam ochotę wyjechać na chwile dorobić do budżetu naszego. Mąż nie bardzo jest zadowolony. Pytanie moje jak może się to odbić na dzieciach?
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.