Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
70 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,6
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Granice komunikacji wobec dziecka: Wulgaryzmy i nieodpowiednie zachowania w rodzinie

Witam, chciałbym zapytać o kwestie granicy zwrotów matki do dziecka. Wlasciwie zwroty, które wymienie nie sa normalne dla mnie osobiście nawet w strone dorosłych (nie wiem dlaczego, bo widze, że w niektórych środowiskach jest to “normalny język”.) Moja partnerka zwraca sie zbyt bezpośrednio do swojego syna - kiedyś sie gdzieś schował, a ona do niego “gdzie ty jesteś, co tam konia walisz?”. Bylo to mega niesmaczne dla mnie natomiast cieżko jest z nia o tym rozmawiać, bo slysze ciagle durny argument “no i co z tego jak przeciez wszyscy to robia”. Nastolatek ma 13 lat. Innym razem pomagala mu golić miejsca intymne (czego tez nie rozumiem) i wychodząc krzyknela z entuzjazmem “aaahhh, wooow, ale bydlak” - chodzilo o jego penisa. Kiedy wyobrażam sobie że mowie do 13 letniej córki “wow, ale cyce” naprawde zbiera mnie na torsje… inna kwestia sa wulgaryzmy… ja ich nie lubie u kobiet, a na pewno nie u dzieci. Kiedyś kiedy jeszcze mlodszy brat zapytal “co to jest dildo” starszy brat odpowiedzial “sztuczny ch*”. Mega mnie to zniesmaczylo - kiedy poźniej o tym chcialem porozmawiać… usłyszałem “dostosuj sie wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”. Myślę, że to ostatnie bylo pod wplywem emocji, ale i tak uważam, ze nie powinno nigdy pasc.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Reakcje są w tej sytuacji zupełnie zrozumiałe a język, który jest opisywany rzeczywiście przekracza zdrowe granice codziennego, szanującego dziecko obrotu między opiekunem a nastolatkiem. To nie „po prostu taką ich kulturę myślicie”, ale dużo z tych zwrotów jest socjalnie, emocjonalnie i seksualnie granicząco. Jest to demoralizacja a seksualizacja dziecka w jakikolwiek sposób jest nie tylko przekroczeniem granic, ale także podchodzi to pod prawo karne. Myślę, że tutaj by wskazane było, aby sprawą zainteresował się MOPS i został przeprowadzony wywiad środowiskowy, gdyż to co jest opisane jest niepokojące oraz gorszące dla młodocianych. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry. 

To, co Pan opisuje, dotyczy nie tylko „stylu języka”, ale też granic intymności i sposobu seksualizowania dziecka w komentarzach dorosłego. Jeśli Panu jest „niesmacznie”, ma Pan prawo traktować to jako ważny sygnał. 

Ponieważ rozmowy z partnerką kończą się argumentem „wszyscy tak robią”, pomocne bywa odejście od sporu o to, kto ma rację, i przejście na rozmowę o tym, jak Pan oczekuje, żeby wyglądał dom i komunikacja z dziećmi. Proszę spróbować nazwać to w formie nadziei i konkretu.  

Warto też oddzielić dwie sprawy: kulturę języka w rodzinie oraz granice w relacji. Nawet jeśli „w tej rodzinie tak się mówi”, Pan nie musi tego akceptować u siebie w domu i w swoim najbliższym otoczeniu. Jeżeli partnerka mówi „dostosuj się”, to jest to już komunikat o granicach w związku —  wtedy sensowne będzie ustalenie wspólnych zasad rodzicielskich i partnerskich.

Jeśli rozmowa w dwójkę nadal utrzymuje się w kontekście „wszyscy tak robią”, warto rozważyć konsultacje u psychologa rodzinnego/terapeuty par. Takie spotkanie pomoże w uzgodnieniu zasad komunikacji i granic oraz wypracowanie jasnych reguł i sprawdzeniu, czy oboje potraficie je utrzymać w praktyce, bo właśnie to (a nie deklaracje) pokaże, czy da się zbudować bezpieczny dom dla dzieci i dla Pana.

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Granica nie musi być atakiem. Może brzmieć spokojnie, lecz stanowczo. Warto jasno oddzielić dwie kwestie. To, że masturbacja jest powszechnym i rozwojowo typowym zachowaniem, nie oznacza, że można w dowolny sposób komentować ją wobec dziecka ani żartować z niej publicznie. Powszechność jakiegoś zjawiska nie jest równoznaczna z przyzwoleniem na zawstydzanie, seksualizujące uwagi czy naruszanie czyjejś intymności. 

Sposób mówienia do dziecka ma znaczenie dla jego poczucia bezpieczeństwa, obrazu własnego ciała i rozumienia granic. Komentarze dotyczące narządów płciowych, żarty o charakterze seksualnym czy publiczne odnoszenie się do intymnych spraw mogą zawstydzać, naruszać prywatność i rozmywać granicę między tym, co prywatne, a tym, co publiczne. Nastolatek ma prawo do intymności, do szacunku wobec swojego ciała oraz do tego, by tematy związane z seksualnością były omawiane w sposób spokojny, rzeczowy i adekwatny do wieku, bez ośmieszania.


Podobnie w kwestii fizycznej pomocy przy czynnościach intymnych u 13 latka warto zachować szczególną ostrożność i respektować jego autonomię. Standardem rozwojowym w tym wieku jest już samodzielność w takich obszarach. Komentowanie wielkości narządów płciowych dziecka w sposób oceniający, żartobliwy czy entuzjastyczny jest przekroczeniem granic. To wprowadza element seksualizacji i może naruszać poczucie bezpieczeństwa.

W razie trudności z porozumieniem można rozważyć konsultację u psychologa rodzinnego, aby ustalić wspólne standardy dotyczące języka, granic i ochrony intymności dziecka.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Czytam Pana wiadomość i wyraźnie czuć w niej niesmak, złość, może też bezradność. Mam poczucie, że to brzmi tak, jakby przekraczane były Pana osobiste granice i to w obszarze bardzo wrażliwym: seksualności dziecka i języka, jakim dorośli się do niego zwracają. Ma Pan prawo czuć dyskomfort np.to, że „gdzieś indziej tak się mówi”, nie oznacza, że dla Pana to jest w porządku. Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi: co dokładnie jest dla mnie tu nie do przyjęcia? Sam język? Seksualizowanie 13-latka? Brak wstydu/intymności? Nazwanie tego pomoże Panu mówić o tym spokojniej i konkretniej.W wieku 13 lat chłopiec jest w intensywnym okresie dojrzewania. Potrzebuje edukacji ale też granic i poszanowania intymności. Komentarze oceniające ciało czy żarty o charakterze seksualnym mogą budzić zawstydzenie, nawet jeśli są wypowiadane „na luzie”. To nie musi oznaczać złych intencji matki, czasem to kwestia stylu, braku refleksji lub wyniesionych wzorców ale wpływ na dziecko warto brać pod uwagę.

Zamiast oceny („to jest chore”), pomocne bywa mówienie z poziomu siebie:

„Czuję duży dyskomfort, kiedy słyszę takie komentarze. Dla mnie to przekracza granice intymności dziecka.”

Jeśli usłyszał Pan: „dostosuj się”, to mogło Pana dodatkowo zaboleć, jakby Pana wartości nie miały znaczenia. W relacji partnerskiej obie strony mają prawo do swoich granic.

Warto zadać sobie trzy pytania:

Czy to jest różnica stylu, czy różnica wartości?Czy jestem w stanie to zaakceptować, jeśli się nie zmieni?

Co byłoby dla mnie minimalną zmianą, żebym czuł się spokojniej?

 

Według mnie: to nie jest kwestia „czy przesadzam”, tylko czy to środowisko jest zgodne z Pana poczuciem szacunku i granic, to są bardzo ważne sprawy.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry, opisane przez Pana sytuacje wywołują niepokój o istnienie granic między rodzicem a dzieckiem w kwestii seksualności. W rozwoju seksualnym dzieci i młodzieży ważna jest kwestia adekwatności do wieku oraz zachowania granic. U trzynastolatka wchodzącego w okres dojrzewania, naturalne jest pojawienie się zainteresowania swoim ciałem i seksualnością. Rolą dorosłego jest stworzyć bezpieczną przestrzeń do rozmowy, bez zawstydzania, seksualizowania i komentowania ciała dziecka w sposób oceniający czy żartobliwie uprzedmiotawiający. Nawet jeśli dziecko pozytywnie reaguje na zachowania rodzica, nie świadczy to o braku przekraczania granic. Argument „wszyscy tak robią” jest mechanizmem normalizacji. To, że coś funkcjonuje w danym środowisku, nie oznacza, że jest rozwojowo zdrowe. Często pojawia się przekonanie, że bezpośredniość równa się bliskości. Tymczasem zdrowa bliskość opiera się na szacunku dla prywatności. Sytuacje, które Pan opisał, mogą wpłynąć negatywnie na rozwój seksualny dziecka oraz na jego wcześniejszą seksualizację. Rozmawiając na ten temat z partnerką, warto odejść od tonu oceniającego, skupiając się na własnych odczuciach. Na przykład mówiąc, że martwi się Pan o granice i rozwój chłopca oraz że takie komentarze są dla Pana trudne, bo kojarzą się z przekroczeniem intymności.

Pozdrawiam serdecznie
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pan opisuje, dotyczy granic. I to są realne granice, nie „przewrażliwienie”.

 

W każdej rodzinie jest inny styl komunikacji. W niektórych domach żarty seksualne czy wulgaryzmy są normą i nikogo to nie dziwi. Problem pojawia się wtedy, gdy jedna osoba czuje, że coś przekracza jej poczucie przyzwoitości albo bezpieczeństwa.

 

Komentarze o genitaliach 13-latka, nawet w żartobliwym tonie, to bardzo delikatny obszar. Nastolatek jest w wieku intensywnego wstydu, budowania tożsamości, poczucia własnego ciała. Dla części dzieci takie teksty są „luźne”, dla innych zostają jako coś zawstydzającego. Nie chodzi o pruderię, tylko o szacunek do intymności.

Podobnie z pomocą przy goleniu miejsc intymnych. Sam fakt pomocy nie musi być nieprawidłowy, jeśli to była realna potrzeba i zgoda dziecka. Ale sposób komentowania już ma znaczenie.

 

To, co Pana tak mocno porusza, wynika z Pana systemu wartości. Dla Pana to jest przekroczenie. I to jest ważne. W relacji partnerskiej nie chodzi o to, kto ma rację, tylko czy potraficie uznać swoje granice.

Zdanie „dostosuj się, wiedziałeś do jakiej rodziny wchodzisz” zamyka rozmowę. A zdrowa relacja opiera się na możliwości rozmowy o różnicach.

 

Tu są trzy poziomy do rozróżnienia:

 

Czy dziecku dzieje się krzywda?
Z tego, co Pan opisuje, to raczej kwestia stylu niż przemocy. Ale warto obserwować, czy chłopak nie reaguje skrępowaniem, wycofaniem, nadmiernym zawstydzeniem.

 

Czy Pana wartości są respektowane w tej relacji?
Jeśli coś Pana regularnie odrzuca i nie ma przestrzeni na rozmowę, to problemem staje się nie język, tylko brak wzajemnego szacunku.

 

Najważniejsze pytanie brzmi: czy Pana partnerka jest w stanie w ogóle wysłuchać Pana perspektywy bez wyśmiewania jej?

Dużo dobrego!

Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Z tego co Pan opisuje jest przesunięta zdrowa granica, którą Pan czuje w sobie dzięki swojemu wychowaniu.
Jedno jak dzieci są małe i trzeba np. umyć je, bo same nie są w stanie. Jednak nastolatek w wieku 13 lat powinien być uczony, kiedy są granice przekraczane by w dorosłym życiu umiał poczuć jak ktoś inny przekracza jego granicę.

Wydaje mi się, że Pańska partnerka rozładowuje też swoje napięcie sytuacją po przez wulgaryzmy, czy umniejszanie sytuacji. Zarówno Pana partnerka odpycha od siebie swoją część odpowiedzialności przez słowa “dostosuj się wiedziałeś, do jakiej rodziny wchodzisz”.
 

Rozumiem, że stresuję Pana mówienie tego co Pan na prawdę czuje, bo brakuje Panu przyjęcia z strony partnerki, a otrzymuje Pan informację, że to Pan ma się dostosować (takie odepchnięcie).

Zachęcam do prób rozmawiania z partnerką, że Pana potrzeby, czy zdanie - by syn samodzielnie się golił w miejscach intymnych lub słownictwie w domu - jest tak samo ważne jak zdanie Pana partnerki. Tak by państwo byli na równi, jako dorośli i mogli się Państwo nawzajem słyszeć w wychowaniu dzieci.

Trzymam kciuki,
Emil Borkowski

Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

To, co Pan opisuje, nie jest wyłącznie kwestią „gustu” czy różnic środowiskowych, tylko dotyczy granic intymności i seksualizacji dziecka. Komentowanie genitaliów 13 latka w sposób entuzjastyczny czy żartobliwie seksualny przekracza dla wielu specjalistów granice adekwatnej relacji rodzic dziecko. W tym wieku normą rozwojową jest już wzmacnianie autonomii i prywatności, a nie wchodzenie w intymne obszary z komentarzem oceniającym czy seksualizującym. Podobnie teksty typu „co tam konia walisz” mogą być traktowane jako żart, ale w praktyce często budują zawstydzenie i rozmywają zdrowe granice. Wulgaryzmy same w sobie nie są automatycznie przemocą, jednak to dorośli ustalają standard komunikacji w domu. Argument „wszyscy tak robią” nie jest argumentem rozwojowym, kluczowe jest to, czy dziecko ma zapewnione poczucie szacunku do własnego ciała i prywatności. Jeśli chłopiec jest zawstydzany, ośmieszany albo jego intymność jest naruszana bez realnej potrzeby, to przestaje być kwestia stylu wychowania, a zaczyna być problem granic. Rozmawiając z partnerką, warto odejść od kategorii „to jest niesmaczne”, a mówić wprost: dla mnie to przekracza granice prywatności dziecka i może wpływać na jego poczucie wstydu oraz obraz własnego ciała. Ma Pan prawo czuć dyskomfort to sygnał, że Pana system wartości reaguje na możliwe przekroczenie granic. Jeśli rozmowy nie przynoszą efektu, rozsądnym krokiem może być konsultacja rodzinna, gdzie temat granic i norm komunikacji zostanie omówiony profesjonalnie.

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie ze śmiercią mamy i żałobą mając 14 lat?
Dzień dobry, mam 14 lat. Mówię to z ogromnym smutkiem. Ale moja mama zmarła kilka godzin temu, gdy jechała do pracy. Nie potrafię sobię z tym poradzić. Co robić ? Chodzę na psychoterapię CBT ale wizyte mam dopiero we wtorek.
Jak rozpoznać, że chłopak podrywa z uczucia, a nie dla zabawienia się mną?

Zwracam się o pomoc w sytuacji z pewnym chłopakiem. 

Mieszkam z nim w jednym internacie, mówią, że jest babiarzem, podrywa każdą dziewczynę jaką się da. Dlatego ja nie byłam nim zainteresowana, ale pewnego dnia, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce szkolnej, a on nagle zagadał do mnie "Czy znam jakiegoś chłopaka i że z nim chodzę" ja odpowiedziałam, że nie i tak trochę to trwało, dopóki jego kolega nie podszedł do niego i powiedział "stary, ale to nie ona". Oddalił się i po chwili wrócił, siadając obok mnie, chciał "posłuchać" o czym gadam z moimi koleżankami, jednak te kazały mu spadać i jak koledzy go zbuczeli odszedł. 

Wydawało mi się, że to na tyle, ale nagle zaczęłam to wszędzie zauważać; na kolacji, śniadaniu, w szkole. Było też wiele innych sytuacji, ale ostatnia jest jak narazie bardzo interesującą jak dla mnie; nie poszłam na kolacje z moimi koleżankami z internatu, gdy wróciły do pokoju jedna bardzo nalegała, żebym jednak tam poszła, ponieważ ten chłopak tam jest. Ja zapytałam ją, co to ma do rzeczy, że tam jest na co ona, że czeka już tak od godziny. Na kolacji był już od około 19.20, w tym czasie przyszły też tam moje koleżanki. Ten chłopak jadł tak z około 30 minut, po czym wyszedł i gdy Pani pilnująca stołówkę wyszła wszedł znowu. Podobno też w trakcie gdy na początku tam był, gdy moja koleżanka głośniej powiedziała "że idę na kolację" zaczął się poprawiać i wyprostował. Potem już do 20.30 (bo wtedy poszłam na kolację) siedział na kanapie obok pomieszczenia i patrzył się na mnie. Co jest bardzo częste u niego. Była też sytuacja, gdzie byłam na meczu i siedziałam najpierw na górze, gdzie był on a potem zeszłam na dół i on poszedł za mną ze swoimi kolegami i cały czas powoli zbliżał się do mnie, a gdy przechodził obok mnie popatrzył się w moje oczy tak dziwnie (trudno mi to opisać). 

Nie wiem jak mam odbierać jego zachowania, boje się, że jest to zakład (w trakcie tego meczu jego kolega wskazał na grupę moich przyjaciółek, gdzie byłam i oboje zbili sobie piątkę - co mogło sugerować zakład) i chce mnie tylko wykorzystać, ale może też coś czuję? Jak to rozpoznać, że chce się mną zabawiać a jak, że zaczyna coś czuć? I czy powinnam reagować czy zostawić to?

Ojciec odsuwa rodzinę od mojej mamy po rozwodzie. Pomocy!
Witam. Rodzice są już parę tygodni po rozwodzie, mama przeprowadziła się z domu mojego ojca i ja również wyprowadziłem się z mamą oraz bratem. Rodzice rozwiedli się dlatego, że nie dogadywali się nawzajem, ojciec głównie ograniczał mame z pieniędzy, wyliczał ją co do grosza przez 18 lat, rodzice nie palili i nie pili, ojciec nie miał problemów alkoholowych. Problem jest tego typu, że ojciec ciągle dokucza mojej mamie po rozwodzie, rodzina mojej matki jest obrażona na moją matkę i uznają ją za winną rozwodu, a tak naprawdę to mój ojciec jest temu winny. Mój ojciec zdążył już w pewnym sensie odsunąć większość całej rodziny od mojej mamy. Siostra i brat mojej mamy nie kontaktują sie z nią praktycznie w ogóle, tak jakby ojciec przejął kontrole nad rodziną mojej mamy tuż po rozwodzie. Co zrobić w takiej sytuacji, gdy mój ojciec za plecami mojej mamy odsuwa rodzinę, która jest spokrewniona od momentu narodzin mojej mamy z rodziną mojej mamy, opowiada głupoty będąc trzeźwym na temat mojej mamy, nazywając ja wredną s**ą,od najgorszej, przy tym również niszczyć zdrowie 75-letniej babci od strony mamy. Co zrobić najlepiej w takiej sytuacji?
Świat córki (z pierwszej relacji) obraca się wokół jej kuzyna - jest zauroczona, planuje z nim przyszłość - co mam robić?
13letnia dziewczynka nie widzi świata poza swoim dorosłym kuzynem, czy to normalne? Od pięciu lat wychowujemy z partnerem jego córkę z pierwszego małżeństwa. Jej matka odeszła, gdy dziecko było małe, podczas rozwodu została pozbawiona praw rodzicielskich, urwała wszelki kontakt, nie płaciła też alimentów i zostawiła mojego partnera z 60 tysiącami długu. Córka partnera to wrażliwa, zamknięta w sobie trzynastolatka, zainteresowana głównie graniem na komputerze. Nie ma bliskich przyjaciół, nie wychodzi z domu poza szkołą i zbiórkami harcerskimi. Z nami kontakt ma dobry i przyjazny, choć odkąd zaczęła dorastać, odsunęła się i stała się krytyczna - jak to nastolatka. W zeszłym roku założyła sobie Facebooka i nawiązała na nim znajomość z kuzynem od strony matki, swoim ciotecznym bratem. Kuzyn ma 19 lat. Dosłownie od razu się z nim zaprzyjaźniła i zaczęli rozmawiać ze sobą całymi dniami. W trakcie wakacji bardzo naciskała, więc pojechaliśmy odwiedzić tych ludzi (kuzyn mieszka z rodzicami i dziadkami na wsi 200 km od nas). Widać było, że córka jest bardzo zaangażowana emocjonalnie w tę znajomość. Po powrocie dalej rozmawia z kuzynem codziennie przez cały dzień, od przyjścia ze szkoły do pójścia spać. Z pokoju słychać jej śmiech, rozanielony głos. Ewidentnie jest nim zauroczona, jeśli już coś do nas mówi to zawsze o nim, planuje przyszłość, w której on występuje. Trwa to już z pół roku. Z jednej strony cieszę się że ma przyjaciela, z drugiej niepokoi mnie, że ten przyjaciel ma 19 lat. Nie rozumiem, dlaczego chłopak u progu dorosłości całe dnie spędza rozmawiając z 13letnią dziewczynką. Nie jestem też przekonana, że to wzór od którego chciałabym by dziecko czerpało wartości (nie ma matury, nie kształci się, jego rodzina bardzo lekko podchodzi do faktu porzucenia córki przez matkę, po rozwodzie unikali kontaktu), choć staram się go nie oceniać, bo go nie znam. Tłumaczę sobie, że daje jej to wsparcie emocjonalne i zastępuje w jakiś sposób kontakt z matką. A jednak powraca do mnie myśl, że to dziwne. Zadaję sobie pytania czy on nie widzi, że dziewczynka zakochała się w nim po uszy? Podoba mu się to? Jakie są jego intencje? Ostrzeganie córki nic nie daje: jest nastawiona obronnie i powtarza, że kuzyn jest dla niej jak brat, a swoje intensywne uczucia tłumaczy sobie tym, że jest to jej rodzina. Jestem przekonana, że jest z nami szczera. Wolę, żeby mówiła do nas o kuzynie, niż żeby nie mówiła wcale. Z nim nie rozmawialiśmy. Średnio budzi moje zaufanie: np. latem namawiał ją, żeby u niego na parę dni zamieszkała (z nim w jednym pokoju, bo mają mały dom). Myślę, jak do tego podejść, bo zależy mi, żeby nie utracić zaufania córki. Biorę pod uwagę, że może to tylko platoniczna znajomość, która skończy się sama z czasem, tym bardziej, że nie mają możliwości się spotykać. Jednak na razie nic się nie kończy, wręcz przeciwnie. Czy jest się czym niepokoić? Zostawić to tak, jak jest? Czy trzeba działać? A jeśli tak, to jak? Zależy mi na niej i nie chcę, żeby wpadła w jakieś kłopoty.
Jak pomóc 13-letniemu synowi z bólem brzucha, dietą bezglutenową i stresem szkolnym?

Syn 13 lat. Od 8 lat na diecie bezglutenowej. Teraz dodatkowo zostało zdiagnozowane Sibo z uwagi na ciągle bóle brzucha które nasilały się podczas stresu. O szkole nie wypowiada się dobrze, ma kilku kolegów którzy mu dokuczają, że jest mały, słaby itp. Był pod opieką psychologa w wieku 9 lat przez rok ( stres zw z nauką zdalna). Szybko z tego wyszedł W wieku 11 lat chodzi do fundacji oferującej opiekę psychologiczna, gdzie stwierdzili że Syn nie ma problemów z nawiązywaniem kontaktów, jedyne co stwierdzili to to, że jest w nim dużo złości i po roku czasu uznali temat za skończony, nic nie pomogli. Teraz Od września jest pod opieką pedagoga, który rozmawia z nim o stresie szkolnym. A wrażenie że spotkania pomagaja, ale teraz dodatkowa dieta nie pomogą synowi, wręcz przeciwnie- jest załamany. Słyszałam kilka razy na przestrzeni kilku lat, że jego życie jest bez sensu, nie potrafi dogadać się z młodszym bratem- też zgłaszane psychologom. Mam wrażenie ze psycholodzy nie chcą mu pomoc.

problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.