
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia neurologiczne, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Intymność i seks u...
Intymność i seks u osób w spektrum autyzmu – spontaniczność i "ostry seks"
BEATA
Tomasz Pisula
Dzień dobry Pani Beato,
Nie ma badań odpowiadających bezpośrednio na te pytanie. Myślę, że potrzeby seksualne, libido oraz temperament u osób w spektrum autyzmu jest zbliżony do populacji ogólnej, jest mocno zróżnicowany i indywidualny. Dlatego, to czy ktoś lubi "ostry seks" będzie zależał od danej osoby i jej preferencji:)
Pozdrawiam,
Tomasz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
Temat ten dotyka styku biologii, sensoryki i bardzo indywidualnych potrzeb emocjonalnych. W przypadku osób w spektrum autyzmu (ASD) sfera intymna jest tak samo zróżnicowana jak u osób neurotypowych, jednak często opiera się na nieco innej dynamice komunikacji i odczuwania bodźców.
Dla osób w spektrum świat doznań fizycznych jest często bardzo intensywny. Może to oznaczać zarówno nadwrażliwość(gdzie delikatny dotyk sprawia ból lub dyskomfort), jak i podwrażliwość (gdzie potrzebne są bardzo silne bodźce, by poczuć przyjemność).
To, co nazywane jest „ostrym seksem”, dla osoby w spektrum może być formą dostarczania sobie niezbędnej stymulacji proprioceptywnej (głębokiego nacisku), która pomaga jej poczuć własne ciało i paradoksalnie – zrelaksować się.
Z drugiej strony, pewne zapachy, dźwięki czy rodzaje oświetlenia mogą być dystraktorami, które natychmiast wyłączają podniecenie.
Pytanie o spontaniczność dotyka jednej z kluczowych cech spektrum: potrzeby struktury i bezpieczeństwa.
Dla wielu osób neurotypowych spontaniczność jest synonimem namiętności. Dla osoby w spektrum niespodziewany dotyk lub nagła zmiana planów może wywołać reakcję stresową zamiast podniecenia.
Czy można liczyć na spontaniczność? Tak, ale często jest ona „wypracowana” na fundamencie zaufania. Gdy osoba w spektrum czuje się w relacji bezpiecznie i zna zasady panujące między partnerami, może pozwolić sobie na więcej swobody. Często jednak „planowana spontaniczność” (np. ustalenie, że wieczór należy do nas) tworzy ramy, w których taka osoba czuje się wystarczająco komfortowo, by być kreatywną i responsywną.
W sferze BDSM lub mocniejszych doznań osoby w spektrum często odnajdują się bardzo dobrze. Dlaczego? Ponieważ te formy aktywności opierają się na bardzo jasnych zasadach, kontraktowaniu potrzeb i wyraźnych komunikatach (np. słowa bezpieczeństwa).
Jasność tego, co się wydarzy, paradoksalnie pozwala osobie w spektrum „puścić kontrolę”.
Brak konieczności domyślania się subtelnych sygnałów (które w spektrum bywają trudne do odczytania) sprawia, że taka osoba może w pełni skupić się na doznaniach fizycznych.
W zbliżeniach intymnych u osób z ASD wyzwaniem bywa czasem tzw. aleksytymia (trudność w rozpoznawaniu i nazywaniu własnych emocji) oraz trudność w odczytywaniu mowy ciała partnera. Może to sprawiać wrażenie braku empatii lub mechaniczności, podczas gdy w rzeczywistości osoba ta po prostu potrzebuje jasnego komunikatu: „to mi się podoba” lub „zrób to mocniej”.
Ważne jest zrozumienie, że bliskość z osobą w spektrum często wymaga przedłożenia autentyczności nad społeczne konwenanse dotyczące tego, jak seks „powinien” wyglądać.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Sądzę, że w spektrum autyzmu nie ma jednej „normy” w seksie. Według mojej opini spontaniczność może być mniejsza u części osób, ale u innych jest normalna. „Ostry seks” też jest możliwy zależy od osoby, nie od diagnozy.Kluczowe są rozmowa, granice i poczucie bezpieczeństwa.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
intymność u osób w spektrum autyzmu może wyglądać bardzo różnie – tak samo jak u osób neurotypowych. Nie ma jednego „wzoru”, ale są pewne tendencje, które czasem się pojawiają.
U części osób w spektrum:
- spontaniczność bywa mniejsza, a większe znaczenie ma przewidywalność i poczucie bezpieczeństwa,
- ważna jest jasna komunikacja - co jest ok, a co nie,
- mogą występować różnice w odczuwaniu bodźców (np. dotyku), co wpływa na preferencje w bliskości,
- emocjonalne „wejście” w sytuację może potrzebować więcej czasu.
To nie oznacza braku potrzeby bliskości czy namiętności. Raczej to, że sposób jej wyrażania może być inny - czasem bardziej świadomy, mniej impulsywny, bardziej oparty na zaufaniu niż na spontanicznym działaniu.
Jeśli chodzi o intensywność czy tzw. „ostrość”, to nie jest kwestia samego spektrum, tylko indywidualnych preferencji danej osoby i dynamiki relacji.
Kluczowe jest dopasowanie między partnerami i poczucie komfortu po obu stronach.
Pozdrawiam
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Zobacz podobne
Znam mojego męża od 8 lat, mieszkamy razem od 7. Od zawsze był bardzo powściągliwy w relacji erotycznej. Nie ma między nami chemii ani przyciągania. Obecnie do współżycia dochodzi raz na 3 miesiące i to nie zawsze skutecznie, ma problemy z erekcją. Gdy już dochodzi do seksu, czuję, że walczymy tylko o to, żeby jemu udało się dobrnąć do końca. Wszystko uzależnione jest od tego czy on czuje, że to ten dzień, że da radę.
Na codzień nie ma między nami żadnego kontaktu fizycznego, czy to czułego przytulenia czy pocałunku, żadnego spojrzenia. Jeżeli ja próbuję zainicjować zbliżenie, pokażę na co mam ochotę zazwyczaj zaczniemy, ale kończy się to klapą, przez co później czuję się poniżona i upokorzona.
Przestałam cokolwiek inicjować, bo nie chce się już tak czuć. Chyba już się z tym pogodziłam i po prostu żyjemy sobie wspólnie, co całkiem nieźle nam wychodzi. Jednak jeśli chodzi o sferę intymną to totalna porażka. Czuję się, jakbym była płomieniem, a on wodą. Nie raz komunikowałam mu, że mamy problem. Jego postawa jest bierna. Wysłuchuje spokojnie co mam do powiedzenia, nie wdaje się w emocjonalne dyskusje, a w rezultacie nic z tym nie robi.
Moje potrzeby są większe, pamiętam jak może być między kobietą a mężczyzną, miałam wcześniej partnerów. I tęsknię za tym. Uchodzę za atrakcyjną kobietę, wiem jak reagują na mnie mężczyźni. Widzę spojrzenia w pracy, nieraz zażartujemy z podtekstem. Chciałabym doświadczyć tego ze strony męża jednak czuję, że utknęłam w związku, jak brat z siostrą. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że związałam się z nim dlatego, że nie zaczął starań o mnie od rozmów o intymności i seksie. To co mnie do niego przyciągnęło teraz jest moim największym problemem. Mam 31 lat a czuję, że ta sfera nie jest już dla mnie, że najlepiej byłoby o tym zapomnieć. Ale nadal żyje i czuję. Czasami zabawiam się sama, ale po poczuciu ulgi czuję smutek. Nie wiem jakiej rady oczekuję. Po prostu nie mogę o tym nikomu powiedzieć.

