Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak balansować rolę córki i swoją kobiecość? Problemy z tożsamością i kontaktami z rodzicami

Nie chcę już występować w roli córki, nie umiem się w tym odnaleźć i mam tego dosyć. Jestem młodą kobietą, Większość życia mieszkałam z rodzicami jak wszyscy, wyprowadziłam sie po ukończeniu 19 lat, ale jednak rodzice chcą mieć ze mną kontakt a ja z nimi nie chcę. Nie rozumiem, jak można jako dorosły chcieć mieć kontakt z rodzicami ? O czym ja mam z nimi rozmawiać? Przez tyle lat z nimi mieszkałam że już wystarczy, przecież to upośledza udział w społeczeństwie. Jak można stać się dorosłą kobietą czy mężczyzną mając kontakt ze swoimi rodzicami? Mi to koliduje strasznie. Rzeczy które robię albo chcę robić to nie są rzeczy o których mogę czy chcę rodzicom powiedzieć bo jest to strasznie dziwne, krępujące. I to wcale nie chodzi o jakieś niepokojące aktywności, wręcz przeciwnie. Ja po prostu nie umiem pogodzić tych wszystkich ról. Jak spodoba mi się mężćzyzna i o nim myślę, mam się z nim spotkać albo gdybyśmy mieli spędzić noc a tu nagle dzwoni mama to przecież popsuje cały nastrój i moją kobiecą stronę. Nie rozumiem jak miałabym nagle funkcjonować. Nie umiem się tak przełączać córka-partnerka-wnuczka-koleżanka-pracownica itp. Tych ról w życiu jest bardzo wiele i ja już mam dosyć bo czuję, że muszę się uciskać, a chciałabym być sobą! Nie chcę ciągle się gdzieś wpasowywać, bardzo rzadko kiedy czuję że mogę być sobą. Naprawdę nie wiem, jak inni to łączą. Ale mi to skrajnie przeszkadza, chciałabym jak najczęściej móc być tą kobiecą sobą i tą stronę pokazywać. A krępuje mnie to przy rodzicach, innych członkach rodziny. I przez to moja kobiecosć się chowa. Gdybym miała być wsytuacji, gdzie jestem jednocześnie z rodzicami i partnerem to kompletnie nie wiedziałabym, kim być, jak się zachowywać. Może innym to przychodzi naturalniej, ja natomiast jestem bardzo emocjonalna i wiele rozpoznaję u siebie wzorców. Na pewno wiem, że nie lubię tej strony swojej, którą jestem przy rodzicach. Nawet chodzić nie mogę swobodnie, mój naturalny chód jest kobiecy a przy rodzicach czuję że to niewłaściwe i chodzę sztywno, nawet się garbię, unikam naturalnej ekspresji twarzy, czuję że muszę być sztywniejsza i znacznie bardziej neutralna, wręcz mało kobieca. Dużo wstydu tutaj występuje. Nawet zmieniam swój głos jak z nimi rozmawiam na mniej kobiecy. Czy to normalne? Nie wiem skąd się to wzięło. Ale bardzo mi to przeszkadza już od kilku lat.
Joanna Łucka

Joanna Łucka

Dzień dobry, 

świadomość trudności, jakie Pani przeżywa oraz powodów ich występowania jest bardzo istotna w procesie rozpoczynania radzenia sobie z nimi. Funkcjonowanie jako młody dorosły po latach spędzonych w domu rodzinnym jest nie lada wyzwaniem. Łączenie przeróżnych ról, o których Pani pisze, niewątpliwie nie należy do łatwych zadań dorosłości i tak jak Pani wspomina - niektórym przychodzi to bezrefleksyjnie i naturalnie, innym z emocjonalnymi rozterkami czy poczuciem niezgody.  

 

Czytając Pani wpis mam poczucie, że ma Pani określone przekonania na temat ról społecznych oraz sposobów na jakie warto je pełnić. Być może są to przekonania, która w drodze wychowania i dorastania zostały Pani wpojone, a ich kwestionowanie z różnych powodów nie mogło być możliwe. Na obecnym etapie życia pojawia się jednak moment na kwestionowanie i przyjrzenie się zarówno tym rolom, jak i przekonaniom na ich temat. Ponadto wspomina Pani o tym, że zauważa u siebie diametralne zmiany w zachowaniu w obecności rodziców. To aspekt, któremu warto przyjrzeć się wnikliwiej, co takiego zadziewa się w dynamice domu rodzinnego, że wdraża się Pani (lub jest Pani wdrażana) w rolę, która na dzisiejszym etapie życia jest Pani obca oraz niewygodna. 

 

Na podstawie obecnej wiedzy wynikającej z badań psychologicznych wiemy, że elastyczność psychiczna (także w zakresie posiadanych przez osobę przekonań na temat siebie, świata, relacji) jest jedną z istotniejszych wyznaczników dobrostanu. Myślę o niej szczególnie wtedy, gdy pisze Pani o "przełączaniu się" pomiędzy różnymi rolami. Elastyczne, płynne łączenie zróżnicowanych ról społecznych, tolerowanie ambiwalencji, to coś, co mogłoby stanowić początek pracy związanej z dyskomfortem, który Pani obecnie przeżywa. 

 

Zachęcam Panią do skorzystania z konsultacji psychologicznej lub psychoterapeutycznej - na podstawie trudności opisanych we wpisie, polecam nurt psychodynamiczny lub terapię schematów. Pogłębienie w wywiadzie opisywanych doświadczeń i rozterek może pozwolić zarówno Pani, jak i specjaliście dobrać adekwatne działania i narzędzia do zintegrowania ról, jakie Pani pełni oraz odnalezienia się w relacjach (niezależnie od decyzji o kontynuacji relacji z rodzicami lub jej zakończeniu). 

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego!

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka 
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Jedlińska

Barbara Jedlińska

Bardzo mocno wybrzmiewa z Twojego wpisu, jak bardzo męczy Cię ta rola córki i jak bardzo pragniesz być po prostu sobą, bez ciągłego dopasowywania się do oczekiwań innych. To naprawdę trudne, kiedy relacja z rodzicami nie daje poczucia akceptacji, a wręcz odbiera swobodę, autentyczność i radość z bycia sobą.

To, że nie chcesz utrzymywać kontaktu, jest Twoim prawem . Każdy dorosły ma prawo sam decydować, z kim chce mieć relację i na jakich zasadach. Wiele osób doświadcza poczucia tzw. zamrożenia czy sztywności w domu rodzinnym, nawet jeśli już dawno się wyprowadzili. Często wynika to z dawnych wzorców, które trudno samemu przełamać.

Jeśli czujesz, że strategia, która obrałaś, nie przynosi ulgi, a wręcz powoduje jeszcze większy dyskomfort, warto się temu przyjrzeć z innej strony. Czasem sposób, który wybieramy, by poradzić sobie z trudnymi emocjami, zamiast pomagać, jeszcze bardziej nas uwiera. Bywa, że próbując odciąć się od jakiejś roli, wpadamy w pułapkę ciągłego myślenia o niej i napięcia z nią związanego. To może sprawiać, że zamiast poczuć się swobodniej, czujemy się jeszcze bardziej zagubieni i sfrustrowani.

W takiej sytuacji wsparcie terapeutyczne może być bardzo pomocne. Pozwala spojrzeć na swoje schematy myślenia i zachowania z innej perspektywy, zrozumieć, co naprawdę stoi za tymi trudnościami i znaleźć nowe sposoby radzenia sobie, które będą dla Ciebie łagodniejsze i bardziej wspierające.

 

Nie jesteś w tym wszystkim sama. Wiele osób przechodzi podobny proces i to żaden wstyd szukać pomocy. Trzymam za Ciebie kciuki, żebyś mogła coraz częściej być sobą, tak jak tego potrzebujesz.

 

Barbara Jedlińska 

Psycholog -terapeuta

Zobacz podobne

Mój partner chce podróżować z byłą - czy zgodzić się, gdy nie mogę zaakceptować ich przyjaźni?

Witam. Od 5 lat mam partnera , jestem po wcześniejszym rozwodzie. Mój obecny partner przyjaźni się ze swoją ex ( byli razem 8 lat od 8 lat nie są razem) wiedziałam o tym mniej więcej od samego początku naszej relacji i jakoś nigdy do końca tego nie potrafiłam zaakceptować. Nie chodzi o to, że mu nie ufam, tylko jakoś jej nie ufam , nie przepadam za nią. Uważam, że bardzo się narzuca swoją obecnością i kontaktem. Ciągle jest singielką, a mój partner był jej jedynym chłopakiem. Wchodzi w jakieś luźne przelotne związki przeważnie z zajętymi mężczyznami, co mnie bardzo niepokoi. Mój partner twierdzi, że nie ma między nimi żadnego uczucia poza przyjacielskim. Ostatnio wymyślili, że pojadą na 2 msc wakacje pozwiedzać świat (mój partner bardzo lubi podróżować) z uwagi na to, że ja mam dziecko w wieku szkolnym , bark finansów oraz ciężko zachorowałam co doprowadziło mnie do tego, że jestem osobą niepełnosprawną i nie mogę z nim jechać na taki długi okres czasu, więc postanowił, że pojadą we dwoje ze swoją ex partnerką. Bardzo jest mi ciężko w tej sytuacji, nie potrafię tego zaakceptować, ale z drugiej strony nie chcę kończyć tego związku, bo poza przyjaźnią z ex partner jest idealny, troskliwy, wspierający, kochający, wyrozumiały - nie mogę powiedzieć na niego złego słowa. Czuję lęk i niepokój z powodu tej sytuacji. Nie wiem co mam zrobić.. czy się zgodzić i dać mu spełnić marzenia czy zakończyć związek. Czuję się między młotem a kowadłem. Nie mogę po nocy spać, bardzo się stresuje. Zapewnia mnie, że między nimi nic nie ma i nigdy przez te lata nie dał mi powodu, żebym myślała, że coś jest.

Czy to normalne i zdrowe, że partner sam z kolegami wybiera się na wyjazd się zabawić? Kiedyś tego nie lubił.
Dzień dobry. Jestem z partnerem już prawie 3 lata. Do tej pory mieliśmy różne wzloty i upadki, jednakże mieliśmy spokojny związek. To znaczy partner nie był chętny do imprez, wychodzenia beze mnie itp. Od jakiś 3 miesięcy się to zmieniło. Mój partner ma 24 lata. Wychodził z kolegami na noc na piwo, ale dzisiaj oznajmił mi, że lecą na weekend do Polski z 5 kolegami do energylandii, napić się, wyjść do klubów i się pobawić. Na codzień mieszkamy na Islandii, więc kultura tu trochę inna. Czy to jest normalne? Gdy powiedziałam, że się nie zgadzam, powiedział, że próbuję go ograniczyć, że on tylko mnie kocha i nic nie zrobi. Ale mi się to i tak nie podoba. On twierdzi, że nigdy nie był tak o z samymi kolegami i że chce, ze jeden też jest w związku, więc będzie okej, że o to nie muszę się martwić, żebym mu zaufała. Ja nie jestem za tym. Chce wiedzieć czy to normalne w związkach, że partner leci sam z kolegami spędzić gdzieś weekend? Czy to normalna rzecz?
Syn nie akceptuje mojego nowego związku, po śmierci mojego męża.
Mam problem z synem. Mój mąż nie żyje, poznałam 6 miesięcy temu innego faceta, jesteśmy razem, ale nie mieszkamy ze sobą. Ale kiedy idę się z nim spotkać, mój syn wydzwania do mnie co pół godziny i tak cały czas, dopóki nie wsiądę do auta i przyjadę do domu. Jestem już tym taka zmęczona. Co ja mam robić dalej? Czy przestać spotykać się z facetem, nie wiem gdzie leży wina?
Od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.
Dzień dobry, od 2 lat uczęszczam do psychologa. Od długiego czasu zaczęłam odczuwać bardzo silne emocje do swojej Pani. Czuje się z tym źle. Mam wrażenie, że to uczucie miłości.Czuje z tego powodu poczucie winy i wstydu. Pojawia się ta osoba również w moich snach. Potem wybudzam się z płaczem,ponieważ nie chcę tego doświadczać. Jest to dla mnie trudne i niekomfortowe . Wiem,że terapeuta nie jest przyjacielem ani rodzicem. Ja nawet nigdy nie miałam zamiarów przenosić tej relacji poza gabinet. Po prostu czuje do niej miłość jako do człowieka. Jest bardzo piękną,atrakcyjną i mądrą kobietą. Największy przypływ pozytywnych emocji odczuwam gdy darzy mnie komplementami. Często podkreśla moją urodę i charakter. Niestety ja wiele razy przekroczyłam granice tej Pani. Potrafiłam pisać codziennie po kilka wiadomości. Teraz już ona wycofała się z tego,mamy większy dystans. Doskwierają mi natrętne myśli na temat jej osoby. Nie chcę czuć tego co czuje. Przynajmniej nie wobec człowieka,który ma mi pomóc i jest tylko specjalistą. Nie umiem sobie z tym poradzić i nie wiem jak rozwiązać tą sytuacje. Próbowałam terapii u innego terapeuty,ale nie chcieli mnie przyjąć mówiąc,że uczucia przeniesienia, utarte schematy które ciagle powtarzam mogłyby powielać się w następnej relacji. Czy powinnam powiedzieć tej Pani o tym co tak naprawdę do niej czuje? Czy nie spotkam się z odrzuceniem ? Jest mi wstyd za to co czuje i nieraz płacze z tego powodu.
Córka po rozwodzie, mam wrażenie, nie daje ojcu wolności w ułożeniu sobie życia i organizacji.
Partner po rozwodzie nigdy nie jest w stanie podać terminu naszych spotkań, gdyż dostosowuje się do dorosłej (18l) córki, która zawsze go szachuje, nie umie się określić, kiedy przyjedzie lub mówi 'może jutro się zobaczymy' lub w tym tygodniu, któregoś dnia zostanę u Ciebie....dotyczy to również Świąt.. nawet, gdy mówi, że go nie będzie w domu, córka zjawia się pod drzwiami i dzwoni informując go, nigdy nie daje możliwości zorganizowania ojcu życia. Córka jest dla niego najważniejsza i zależy mu, żeby się z nią widywać, przystaję na to, ciagle zabiera ją do restauracji, kupuje drogie prezenty..czasami mam wrażenie, że jest to adorowanie.... czy córka jest rozdarta między Matką a Ojcem, czy próbuje ich pogodzić i nie chce, żeby on ułożył sobie życie? Czy czas pomoże, żeby pogodziła się z rozwodem i dala Ojcu wolność? Czy on chce takiej wolności? Czy jest to próba wywierania wpływu? Czy takie relacje ojciec- córka są poprawne? Czy to jest zrowa miłość? Czy córkę należy traktować trochę jak narzeczoną? Czy są to wyrzuty sumienia za rozwód? A ojca tak przedmiotowo?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.