Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy powinnam wyjechać do chłopaka wbrew rodzicom? Jak radzić sobie z nadopiekuńczością rodziców

Witam, chciałabym prosić o radę. Mam 20 lat, studiuję zaocznie, mieszkam z rodzicami i obecnie szukam pracy. Mój obecny chłopak jest kilka miesięcy młodszy. Nasz związek jest na odległość (ja wielkopolska, on warmińsko-mazurskie) Chłopak był już u mnie kilka razy i zostawał na tydzień lub kilka dni. Zdążył już poznać moich rodziców, którzy go polubili. Obiecałam mu ostatnio, że przyjadę do niego, aby poznać jego rodziców, jednak gdy tylko wspominałam o tym moim rodzicom, od razu byli wściekli i mi zabraniali. Są nadopiekuńczy i mówią, że skoro mój chłopak chce się spotkać to on powinien znowu przyjechać. Ostatnio powiedziałam mamie, że tata chłopaka o mnie pytał i odparła, że jak chce mnie poznać to może przyjechać (ma 55 lat i jest chory, chciał mnie poznać, bo nie wiadomo ile pożyje). Moi rodzice też co chwilę się kłócą i nie chce tu przebywać. Co powinnam zrobić? Zbuntować się i pojechać czy odpuścić? Wyjazd na weekend, kilka dni.
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Z tego co opisujesz, wynika, że rodzice w dalszym ciągu chcą decydować za Ciebie, mimo że jesteś już pełnoletnia. 

To oznacza, że masz prawo podjąć decyzję o tym, że chcesz gdzieś pojechać - zwłaszcza, że to wyjazd do osoby, którą już znają i z tego, co piszesz, akceptują. Oczywiście, ich postawa może być podyktowana jakimiś obawami, nie powoduje to jednak, że mogą Ci tego zabronić. Co Ty na to, by jasno i spokojnie powiedzieć: chcę pojechać, poznać jego rodzinę, to dla mnie ważne ( lub cokolwiek, co czujesz / myślisz na ten temat) ? Stawianie granic bywa trudne i może powodować dyskomfort, ale pomyśl - co jest Ci bliższe : zostanie w domu wedle woli rodziców, czy jednak wyjazd do chłopaka i poznanie jego rodziny? Co mogą Ci przynieść te dwie opcje, w zależności od tego, jaką podejmiesz decyzję?  Trzymam za Ciebie mocno kciuki!

 

Wszystkiego dobrego,

Anna Kapelska

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Wchodzi Pani w dorosłe życie i to powoli czas by samodzielnie podejmować decyzje kierując się rozumem i tym co Pani czuje. Związek dwóch osób polega na wzajemności kiedy to dwie strony podejmują różne działania dla dobra związku i każda strona powinna się starać a nie tylko mężczyzna. Jeśli ustalicie z chłopakiem, że chcecie się odwiedzać na zmianę to jest to wystarczający powód by tak zrobić. Rodzice często tworzą parasol ochronny bojąc się wypuścić dziecko w świat i stosując nadmierną kontrolę, ale Pani musi też budować swoją niezależność w myśleniu i zachowaniu. Jesli Pani czuje zbyt dużą zależność od rodziców i duże wyzwanie w samodzielnym podejmowaniu decyzji może warto skorzystać z krótkoterminowej terapii.

 

Iwona Chrzanowska

Psycholog/Coach

Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

Rozumieniem, że w związku z tą sytuacją, odczuwasz Pani wiele emocji. Proszę jeszcze raz spróbować porozmawiać z rodzicami o swoich uczuciach i potrzebie poznania rodziców ukochanego. Warto zaznaczyć, że w związku z chorobą taty partnera nie jest wskazane, aby to on jechał w odwiedziny do waszego domu. Ostatecznie jako osoba dorosła to Pani podejmuje decyzje. Wspaniale, że szuka Pani pracy, niezależność  finansowa bardzo wspiera naszą pewność siebie. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Losoń

Psycholog

Izabela Koczur

Izabela Koczur

Dzień dobry,

 

Pani sytuacja jest bardzo złożona i nic dziwnego, że budzi w Pani dużo napięcia oraz wewnętrzny konflikt. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, samodzielności i rozwijania relacji partnerskiej, z drugiej  silny wpływ nadopiekuńczych rodziców oraz zależność mieszkaniowa i finansowa. To realnie trudne położenie, szczególnie w wieku 20 lat, kiedy naturalnie pojawia się potrzeba decydowania o sobie.

Warto zauważyć, że Pani prośba wyjazd na kilka dni, by poznać rodzinę partnera mieści się w granicach dorosłości i nie jest zachowaniem nieodpowiedzialnym. Sprzeciw rodziców może wynikać bardziej z ich lęku i potrzeby kontroli niż z realnego zagrożenia. Jednocześnie „zbuntowanie się” bez rozmowy często pogłębia konflikt i zwiększa napięcie w domu. Być może pomocne byłoby spokojne zakomunikowanie rodzicom, że rozumie Pani ich obawy, ale decyzja o wyjeździe jest dla Pani ważnym krokiem w dorosłość i budowanie relacji. Bez tłumaczenia się czy przekonywania  raczej informowanie niż pytanie o zgodę. Równocześnie warto rozważyć, jakie mogą być konsekwencje tej decyzji i czy jest Pani na nie gotowa. To nie jest wybór między „posłuszeństwem” a „buntem”, ale między pozostawaniem w roli dziecka a stopniowym budowaniem własnej autonomii. Jeśli napięcie w domu i trudność w stawianiu granic bardzo Panią obciążają, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc uporządkować emocje i znaleźć bezpieczny sposób na stawanie się bardziej niezależną.

 

Pozdrawiam serdecznie

Izabela Koczur

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,
 

jest Pani dorosła i ma prawo podejmować własne decyzje, także te dotyczące wyjazdów i relacji. To, co robią rodzice, wynika z nadopiekuńczości i lęku, a nie z realnego zagrożenia. Jeśli za każdym razem będzie Pani rezygnować z ważnych dla siebie kroków, żeby uniknąć ich złości, ten schemat będzie się tylko utrwalał. To nie jest bunt, tylko stawianie granicy dorosłości. Najrozsądniej jest spokojnie poinformować, a nie prosić o zgodę: że jedzie Pani na weekend, wraca konkretnego dnia i będzie w kontakcie. Odpuszczenie teraz oznacza odsunięcie własnego życia na później. Jednocześnie warto zadbać o swoje bezpieczeństwo i plan, ale nie pozwolić, by strach rodziców decydował za Panią.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Konsultacja z psycholożką zniechęciła mnie. Mam trudności z byciem szczęśliwym ze sobą.
Poszedłem ostatnio do Pani psycholog. Ostatnio miałem super relację z kobietą, która się pokrywała z moim światopoglądem , wymaganiami, co się zdarza raz na kilka lat. Przez miesiąc mieliśmy kontakt, 3 razy się spotkaliśmy, były czułości między nami. A kiedy zacząłem się chwalić, że odczuwam szczęście (tak to mój problem, sam jestem nieszczęśliwy), gdy ją to zaczęło przerażać i zaczęła mi mówić o odpowiedzialności za moje szczęście.. to szukając o co jej chodzi, trafiłem na artykuły o uzależnieniach emocjonalnych, lęku przed samotnością, przed odrzuceniem, niska samooceną itd. Wszystko mi się z tym zgadzało, co do mojej osoby. Poszedłem do Pani psycholog, a ona najpierw we wszystkim próbowała mnie usprawiedliwiać, że to normalne co ja czuje. Broniła mnie w każdej sytuacji, w której znalazłem swoją winę. A później, gdy się dobraliśmy do niskiej samooceny i problemu nieszczęśliwości samemu ze sobą, to zaczęła mnie namawiać, żebym dawał szansę każdej kobiecie, nie biorąc pod uwagę nawet tego, jeśli zdradziłaby 4 poprzednich partnerów. Czy to jest normalne ? W takiej desperacji jest metoda? To ma mnie nauczyć szczęścia samemu ze sobą? Mówiłem jej o uzależnieniu emocjonalnym, o tym, że mają mnie za toksycznego, bo czerpię szczęście z miłości, a ona odpowiedziała: "Teraz jest moda na psychologię i wszyscy wszystko nazywają toksycznym" Ta Pani na stronie znanylekarz.pl miała średnią 5.0 z 62 opinii. Zniechęciło mnie to strasznie do terapii. Ktoś by mi rozjaśnił sens takiej porady?
Powrót do mieszkania mamy po rozstaniu przez zdradę. Mama jest zaborcza względem mojego powrotu do partnera.
Mam 26 lat, miesiąc temu dowiedziałam się o zdradzie mojego partnera i wróciłam do domu. Mieszkam z mamą. Od tygodnia mam kontakt z byłym partnerem, który żałuję tego co zrobił i chce, żebym dała mu szansę. Ukrywałam przed mamą nasze spotkania. Dziś powiedziałam, że idę do niego porozmawiać, bo chciałabym dać mu ostatnią szansę, spotykać się z nim i zobaczyć co z tego wyjdzie. Rozmowa skończyła się krzykiem. Mama powiedziała, że jeśli wrócę do niego to nie chce mieć ze mną kontaktu.. słowa bardzo mnie zabolały. Czuję się rozdarta, nieszczęśliwa i czuję strach...
Czy jestem WWO? Problemy z emocjami i relacjami w związku
Sprawa wygląda tak, że od dłuższego czasu zastanawiam się czy ze mną jest wszystko w porządku . Jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem WWO i zasadniczo myślę, że nie potrafię funkcjonować w związku. Ciągle płacze, bardziej się przejmuje losem innych niż swoim własnym, brak popędu seksualnego w związku, brak koncentracji, powtarzam zadawanie pytań. Przy docinkach ówczesnego partnera niby w formie żartu od razu włącza mi się tryb alert, że mi się nie chce współżycia. Wszystko biorę do siebie i z automatu robi mi się przykro. Czuje się winna, że to wszystko moja wina że przez brak seksu on się obraża i że go irytuje swoim zachowaniem ...powtarza mi cały czas jak to źle go traktuje. Ehh
Bardzo chcę założyć rodzinę, jednak mąż nie chce dzieci. Wiedzieliśmy to o sobie już wcześniej.
Mamy z mężem po 30 lat. Jesteśmy razem niemal 12, z tego 2 po ślubie. Tworzymy udany związek, mamy do siebie wzajemnie zaufanie, planujemy budowę domu. Jednak w tym wszystkim jest jedna różnica, której nie możemy rozwiązać. Ja mam bardzo silny instynkt macierzyński, chciałabym w przyszłości mieć dziecko. Byłabym gotowa nawet w tym momencie, szczególnie, że mam problemy zdrowotne, które mogą zajęcie w ciążę utrudnić. Mąż natomiast nie chce dzieci, nie lubi podejmować interakcji z dziećmi z rodziny. Sam mówi, że nigdy go ten temat nie ruszał, że jako młody chłopak był uważany za „dzikiego” i faktycznie część jego zachowań jest raczej nietypowa. Powiedział, że nie może mi obiecać, że kiedykolwiek zechce mieć potomka, czasem mówi, że może da się przekonać, innym razem, że raczej mu się nie odmieni. Jestem w kropce, bo w każdym innym aspekcie jest to partner idealny, mamy swoje spięcia, ale dotyczące drobiazgów. Proponował mi kiedyś, żebym może poszukała kogoś, kto będzie chciał mieć ze mną dziecko, ale po pierwsze nie wyobrażam sobie życia bez niego, po drugie boję się szukać i budować nową relację, nie wiedząc tak naprawdę czy faktycznie trafię na kogoś, kto będzie podzielał moje wartości. Pochodzimy z dwóch różnych rodzin, moja jest bardzo rodzinna i dzieciata, więc też świadomie bądź nie nakłada na mnie to presję, jego rodzina jest mniej zżyta, chociaż teściowa długo walczyła o dwójkę dzieci. Jego siostra dobiega 40 i też nie ma potomstwa. Temat powraca jak bumerang, próbuję to jakoś ułożyć na terapii, ale i tak z wielką regularnością rozmawiamy o tym, ja płaczę i próbuję znaleźć jakiś punkt zaczepienia, że może się uda i że będzie dobrze, ale odczuwam wręcz fizyczny ból z powodu braku pewności i coraz większego przekonania, że nigdy nie będę mogła zostać mamą i przeżyć tej przygody razem z moim ukochanym człowiekiem…
Proste prośby czy zwrócenie uwagi jest odbierane przez męża jako atak. O co chodzi?
Dzień dobry, chciałabym, aby jakiś psycholog skomentował moją przykładową konwersację w związku. W domu segregujemy śmieci. Rzucam do męża prośbę: „czy mógłbyś nie wrzucać papieru do pojemnika na metal i plastik?” Słyszę zaprzeczanie, a kiedy otwieramy kosz i są tam paragony, kartony i rolki, słyszę, że „jestem małostkowa i nie mam już do czego się przyczepić” oraz że „wiecznie go krytykuję”, a wręcz „jestem agresywna”. Przyznam, że po otrzymaniu takiej odpowiedzi na tak błahą prośbę, czuję się zdezorientowana i chce mi się płakać. Zaczynam zastanawiać się: czy coś jest nie tak ze mną czy z mężem? Niestety ten schemat powtarza się często w różnych sferach życia, o cokolwiek poproszę lub zwrócę uwagę, jest to odbierane jako atak na jego osobę. Kiedy odpowiem, że użyłam przecież normalnych słów i formy prośby, słyszę, że „ton z jakim to zrobiłam jest nieodpowiedni” oraz że „wyszukuję sobie za co go zdyskredytować”. Tymczasem w mojej ocenie była to zwykła neutralna prośba wypowiedziana w normalny sposób, dotycząca segregacji śmieci zgodnie z ich przeznaczeniem. Dlaczego mój mąż nie odpowie po prostu „przepraszam, zagapiłem się” albo „faktycznie, będę uważał”, a doprowadza do kłótni i sytuacji, w której nic nie można mu powiedzieć?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.