Left ArrowWstecz

Czy powinnam wyjechać do chłopaka wbrew rodzicom? Jak radzić sobie z nadopiekuńczością rodziców

Witam, chciałabym prosić o radę. Mam 20 lat, studiuję zaocznie, mieszkam z rodzicami i obecnie szukam pracy. Mój obecny chłopak jest kilka miesięcy młodszy. Nasz związek jest na odległość (ja wielkopolska, on warmińsko-mazurskie) Chłopak był już u mnie kilka razy i zostawał na tydzień lub kilka dni. Zdążył już poznać moich rodziców, którzy go polubili. Obiecałam mu ostatnio, że przyjadę do niego, aby poznać jego rodziców, jednak gdy tylko wspominałam o tym moim rodzicom, od razu byli wściekli i mi zabraniali. Są nadopiekuńczy i mówią, że skoro mój chłopak chce się spotkać to on powinien znowu przyjechać. Ostatnio powiedziałam mamie, że tata chłopaka o mnie pytał i odparła, że jak chce mnie poznać to może przyjechać (ma 55 lat i jest chory, chciał mnie poznać, bo nie wiadomo ile pożyje). Moi rodzice też co chwilę się kłócą i nie chce tu przebywać. Co powinnam zrobić? Zbuntować się i pojechać czy odpuścić? Wyjazd na weekend, kilka dni.
User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Z tego co opisujesz, wynika, że rodzice w dalszym ciągu chcą decydować za Ciebie, mimo że jesteś już pełnoletnia. 

To oznacza, że masz prawo podjąć decyzję o tym, że chcesz gdzieś pojechać - zwłaszcza, że to wyjazd do osoby, którą już znają i z tego, co piszesz, akceptują. Oczywiście, ich postawa może być podyktowana jakimiś obawami, nie powoduje to jednak, że mogą Ci tego zabronić. Co Ty na to, by jasno i spokojnie powiedzieć: chcę pojechać, poznać jego rodzinę, to dla mnie ważne ( lub cokolwiek, co czujesz / myślisz na ten temat) ? Stawianie granic bywa trudne i może powodować dyskomfort, ale pomyśl - co jest Ci bliższe : zostanie w domu wedle woli rodziców, czy jednak wyjazd do chłopaka i poznanie jego rodziny? Co mogą Ci przynieść te dwie opcje, w zależności od tego, jaką podejmiesz decyzję?  Trzymam za Ciebie mocno kciuki!

 

Wszystkiego dobrego,

Anna Kapelska

Psycholog

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Wchodzi Pani w dorosłe życie i to powoli czas by samodzielnie podejmować decyzje kierując się rozumem i tym co Pani czuje. Związek dwóch osób polega na wzajemności kiedy to dwie strony podejmują różne działania dla dobra związku i każda strona powinna się starać a nie tylko mężczyzna. Jeśli ustalicie z chłopakiem, że chcecie się odwiedzać na zmianę to jest to wystarczający powód by tak zrobić. Rodzice często tworzą parasol ochronny bojąc się wypuścić dziecko w świat i stosując nadmierną kontrolę, ale Pani musi też budować swoją niezależność w myśleniu i zachowaniu. Jesli Pani czuje zbyt dużą zależność od rodziców i duże wyzwanie w samodzielnym podejmowaniu decyzji może warto skorzystać z krótkoterminowej terapii.

 

Iwona Chrzanowska

Psycholog/Coach

4 miesiące temu
Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

Rozumieniem, że w związku z tą sytuacją, odczuwasz Pani wiele emocji. Proszę jeszcze raz spróbować porozmawiać z rodzicami o swoich uczuciach i potrzebie poznania rodziców ukochanego. Warto zaznaczyć, że w związku z chorobą taty partnera nie jest wskazane, aby to on jechał w odwiedziny do waszego domu. Ostatecznie jako osoba dorosła to Pani podejmuje decyzje. Wspaniale, że szuka Pani pracy, niezależność  finansowa bardzo wspiera naszą pewność siebie. 

 

Pozdrawiam serdecznie,

Katarzyna Losoń

Psycholog

4 miesiące temu
Izabela Koczur

Izabela Koczur

Dzień dobry,

 

Pani sytuacja jest bardzo złożona i nic dziwnego, że budzi w Pani dużo napięcia oraz wewnętrzny konflikt. Z jednej strony jest potrzeba bliskości, samodzielności i rozwijania relacji partnerskiej, z drugiej  silny wpływ nadopiekuńczych rodziców oraz zależność mieszkaniowa i finansowa. To realnie trudne położenie, szczególnie w wieku 20 lat, kiedy naturalnie pojawia się potrzeba decydowania o sobie.

Warto zauważyć, że Pani prośba wyjazd na kilka dni, by poznać rodzinę partnera mieści się w granicach dorosłości i nie jest zachowaniem nieodpowiedzialnym. Sprzeciw rodziców może wynikać bardziej z ich lęku i potrzeby kontroli niż z realnego zagrożenia. Jednocześnie „zbuntowanie się” bez rozmowy często pogłębia konflikt i zwiększa napięcie w domu. Być może pomocne byłoby spokojne zakomunikowanie rodzicom, że rozumie Pani ich obawy, ale decyzja o wyjeździe jest dla Pani ważnym krokiem w dorosłość i budowanie relacji. Bez tłumaczenia się czy przekonywania  raczej informowanie niż pytanie o zgodę. Równocześnie warto rozważyć, jakie mogą być konsekwencje tej decyzji i czy jest Pani na nie gotowa. To nie jest wybór między „posłuszeństwem” a „buntem”, ale między pozostawaniem w roli dziecka a stopniowym budowaniem własnej autonomii. Jeśli napięcie w domu i trudność w stawianiu granic bardzo Panią obciążają, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc uporządkować emocje i znaleźć bezpieczny sposób na stawanie się bardziej niezależną.

 

Pozdrawiam serdecznie

Izabela Koczur

4 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,
 

jest Pani dorosła i ma prawo podejmować własne decyzje, także te dotyczące wyjazdów i relacji. To, co robią rodzice, wynika z nadopiekuńczości i lęku, a nie z realnego zagrożenia. Jeśli za każdym razem będzie Pani rezygnować z ważnych dla siebie kroków, żeby uniknąć ich złości, ten schemat będzie się tylko utrwalał. To nie jest bunt, tylko stawianie granicy dorosłości. Najrozsądniej jest spokojnie poinformować, a nie prosić o zgodę: że jedzie Pani na weekend, wraca konkretnego dnia i będzie w kontakcie. Odpuszczenie teraz oznacza odsunięcie własnego życia na później. Jednocześnie warto zadbać o swoje bezpieczeństwo i plan, ale nie pozwolić, by strach rodziców decydował za Panią.


Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Nie jestem pewna czy chcę kontynuować małżeństwo. Zakochałam się w innym, który daje mi to, czego mąż nie dawał.
Z mężem jesteśmy małżeństwem 8 lat, razem już 14. Mamy dwójkę dzieci. Wydawało się, że jesteśmy dobrani idealnie. Ceniliśmy sobie te same wartości. Nigdy nie obrażaliśmy się słowami. Ale zawsze w naszym małżeństwie zdarzały się okresy "milczenia", kilkudniowe, kilkutygodniowe, a nasz rekord to dwa miesiące. Wcześniej zwykle to ja próbowałam przerwać ten "gniew" między nami. Kończyło się po 10 min rozmowy, gdzie mąż przyznawał, że faktycznie popełnił błąd, ale potrzebuje po prostu więcej czasu na przemyślenia. Od jakiegoś czasu zrezygnowałam. Nie próbowałam zaczynać rozmowy. A jak dochodziliśmy do jakiegoś porozumienia, podkreślałam mu, że to milczenie nas zabije. Niedawno kolega wyznał mi miłość. Mimo że odpierałam tę znajomość, jak tylko mogłam, zaangażowałam się, zakochałam. On dał mi to, czego od męża nie miałam: uwagę, czułość, zainteresowanie. Myślę bardzo poważnie o rozstaniu. Ale mąż nie chcę przyjąć tego do wiadomości. Twierdzi, że mnie kocha, że się zmieni, że już nie będzie milczał. A ja powinnam myśleć o rodzinie, o dzieciach, o domu, do którego za chwilę mamy się przeprowadzić, a który kosztował nas ogromnie dużo wysiłku. Jak ja mam czelność rozbijać rodzinę, bo przecież on poświęcił dla mnie wszystko. Podkreślam mu, że go nie kocham, ale on uparcie twierdzi, że zostałam tylko "omamiona" przez kolegę, że moje uczucie wróci, tylko musimy się oboje o to postarać, pójść na terapię itp. Boję się wyznać mu prawdę, bo jak sam twierdzi, jest załamany, nie widzi sensu życia. Po prostu boję się, że może targnąć się na swoje życie. Dodam, że byliśmy już u psychologa. Terapia par na razie nie ma sensu, bo ja nie jestem pewna, czy chcę związek kontynuować.
Flirt w sanatorium: Czy słusznie zakończyłam znajomość z flirtującym mężczyzną?
Taka sytuacja..w sanatorium w kawiarni poznałam uroczego- inteligentnego pana...zaprosił mnie na kilka wieczorków,chyba udawał oczarowanego ..tańczył ze mną-komplementował...mowil miłe słowa jaka jestem wyjątkowa.zauroczył mnie ale nie podobało mi się jak wchodził w tańcach do tzw kółeczka i tańczył z innymi paniami..po czym wracał do mnie ..koleżanka powiedziałami,że gdyby jej tak zrobił oczywiście zapraszając ja na tańce to wyszłaby z kawiarni...no ale to tylko spotkanie krótkie w sanatorium - oboje jesteśmy w związkach małżeńskich..więc tolerowałam jego chamskie zachowanie do czasu jak na kolejnym wieczorku..tańcząc ze mną ruszył do kółka i tańczyl po kolej z paniami lekko ich czarując a do pewnej blondynki chyba poczuł miętę bo tańczył z nią dosyć długo i przyciskał..po skończonym tańcu wrócił do stolika i poprosił mnie do tańca.. W tańcu zachwalał tę blondynke jak świetnie tańczy a on lubi bawić towarzystwo..i nawet zapytał czy jestem zazdrosna bo byłoby to dla niego miłe..Szlag mnie trafil ..przytaknęłam,że jestem zazdrosna ale już ten taniec z nim nie dawał mi takiej satysfakcji .Powiedziałam,że jak chce to niech tą blondynkę poprosi do tańca a ja w tym czasie wyjdę do toalety..On od razu pędem do niej poszedł i zaprosił do tańca..Wszyscy patrzyli na mnie jak na śmiecia..Pośpiesznie opuściłam kawiarnię i udałam się do swojego sanatorium. Koniec flirtu...Mysle,że ten pan szukal łatwej kobiety.( zapraszał na niby przytulanie się do pokoju swojego ale nie skorzystałam Na drugi dzień poszłam do innego lokalu i tam z kulturalnym panem potańczyłam.....Czy dobrze postąpiłam? prosze o opinię.. Donata..ProszĘ o odpowiedż....
Jak sobie poradzić i opanować rozdarcie wewnętrzne
Jak sobie poradzić i opanować rozdarcie wewnętrzne po usłyszeniu od żony "żądam rozwodu" z dnia na dzień?
Czy jakikolwiek powód może usprawiedliwić zabieranie innym domownikom pensji?
Dzień dobry. Moja matka zabiera całą pensję swojemu mężowi. Podobna sytuacja miała miejsce, gdy była związana z moim ojcem, może z tą różnicą, że ojciec oddawał jej pensję z własnej woli, a jej obecny mąż ma co do tego zastrzeżenia. Moja matka usprawiedliwia to skłonnością swojego obecnego męża do trunków. Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, ale wydaje mi się, że jej mąż nie jest uzależniony od alkoholu — pochodzi z rodziny, w której kolokwialnie mówiąc lubią wypić. Gdy kiedyś matka zmusiła obecnego męża do tzw. zaszycia się, on bez problemu przestał pić, nie szukał sposobów ani okazji do picia i nie był ani trochę nerwowy z tego powodu. Po czasie, gdy wszyty preparat przestał działać, oczywiście mąż wrócił do dawnych nawyków. Generalnie pije dość często, ale gdy chce może nie pić. Czy nawet, gdyby był alkoholikiem, to usprawiedliwia zabieranie mu całej pensji? Jeżeli okaże się, że ukrył przed nią gdzieś pieniądze i na przykład matka znajdzie je w kieszeni spodni robiąc pranie, jest okropna awantura. Dodam, że brat, który mieszka z matką również oddaje jej swoją pensję. Podobno robi to dobrowolnie. Gdy chce coś sobie kupić musi prosić ją o swoje pieniądze. Gdy drugi brat mieszkał jeszcze z nimi, matka również wymagała, by się "dokładał do wydatków", ale brat żalił się wielokrotnie, że jej tak naprawdę chodzi o to, by oddawał jej wszystkie pieniądze, a nie ich część. Mam wrażenie, że moja matka jest terrorystką finansową. Czy jakikolwiek powód może usprawiedliwić zabieranie innym domownikom pensji? Albo manipulowanie tak, aby "dobrowolnie" ją oddawali?
Dzień dobry, mam pytanie o relacje, jesteśmy z żoną od 6lat razem, mamy dwójkę dzieci, wydawało mi się że wszystko jest w porządku, ale okazało się że prawie od 10lat romansuje i uprawia sex przez internet z obcymi facetami, nigdy to nie był kontakt fizyczny tylko relacje przez internet, dowiedziałem się o tym niedawno, przez ostatni rok miała ponad 130 takich "partnerów" i nie wiem za bardzo co robić dalej.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.