Usunięty Specjalista_tka
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak dotrzeć lub...
Jak dotrzeć lub rozmawiać z osobą, która przy każdej kłótni odwraca kota ogonem?
Zasmucona
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zadaj to samo pytanie
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działaZobacz podobne
Witam, mam 27 lat, moja narzeczona 26 i jesteśmy rok po zaręczynach i ogólnie 7 lat razem. Pewnego dnia moja wtedy jeszcze dziewczyna, bo to było przed zaręczynami (dokładnie nie pamiętam ile przed) oznajmiła mi, że chciałaby z innym spróbować - ja się zgodziłem, ale dalej nic z tym nie zrobiliśmy. Gryzie mnie ta myśl o tym i zaczynam o tym fantazjować no po prostu podniecałby mnie ten fakt (ludzie mają różne fantazje) a mi to pasuje. Teraz ona twierdzi, że jednak by nie chciała. Nie wiem co o tym myśleć, bardzo mnie to męczy, nie próbowałem z nią rozmawiać o tym, bo się boję jej reakcji bardziej tego, że pomyśli, że jej nie kocham (ale tak nie jest, bo bardzo ją kocham). Myślę, że nasza ogólna relacja jest w porządku, potrafimy się dogadać, wiadomo, że nieraz się pokłócimy, ale to jak w każdym związku są kłótnie. Co o tym myślicie i co byście zrobili w mojej sytuacji? Naprawdę jest mi ciężko przestać myśleć.
Witam,
Jestem w relacji, co do której mam wątpliwości i ogarnia mnie duży lęk, iż jeśli zdecyduję się zakończyć ten związek, to partner sobie coś zrobi. Wydaje mi się on być osobą dość słabą psychicznie, która buduje poczucie swojej wartości na tym związku. To nie jest tak, iż on mnie tym straszy/szantażuje itp., po prostu w ciągu życia słyszałam o kilku takich przypadkach, że mężczyzna po rozstaniu odebrał sobie życie i siedzi mi to z tyłu głowy. Ten lęk przejał trochę kontrolę nad moim obecnym życiem, nie chce być z kimś z powodu strachu i wyrzutów sumienia, ale też nie wiem jak nabrać do tego dystansu.
Czy jeśli w teorii on rzeczywiście tragnąłby się na swoje życie to czy ponosiłabym za to odpowiedzialność jako, iż to ja zakończyłam relację? Mam trochę skrzywione przekonania w tym temacie i ciężko by do tego podejść rozsądnie. Z góry dziękuję za odpowiedź.














