
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina
- Jak pogodzić własną...
Jak pogodzić własną autonomię a zależność finansową od rodziców? Relacja z nimi nie jest dla mnie zdrowa.
Zofia Kardasz-Parker
Dzień dobry,
opisana sytuacja najprawdopodobniej nie dotyczy wyłącznie kwestii “wyrwania się spod kontroli rodziców”, ale odnosi się do procesu separacji, który często bywa bardzo trudny dla obu stron. Jest to nowa sytuacja: budowanie relacji z dorosłym dzieckiem / budowanie relacji z rodzicami jako dorosły. Niejednokrotnie przydaje się w niej wsparcie kogoś z zewnątrz.
Myślę, że warto skorzystać w takiej sytuacji z pomocy psychoterapeuty, który pomoże przejść ten proces i zadbać o siebie.
Pozdrawiam serdecznie
Zofia Kardasz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
Dzień dobry,
Również uważam, że to bardziej złożony problem - wymagający czasu i doprecyzowania. Z pewnością można wprowadzić małe zmiany, wypracowując stopniowo nowe zasady waszej relacji. Może warto zacząć od rozmowy z rodzicami, a jeśli to nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, zastanowić się nad profesjonalnym wsparciem?
Pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Zacznę od tego, że bycie na utrzymaniu rodziców, nie upoważnia ich do podejmowania pana życiowych decyzji. Zdarza się, że rodzice czasem widzą w nas dziecko, którym powinni kierować i doradzać jak postępować i żyć. Tak jednak być nie powinno. Kiedy jesteśmy dorośli, decyzje mogą być komunikowane z rodzicami, ale podejmowane przez nas samych. Nawet jeśli te decyzje nie będą trafne, to jest to część bycia dorosłym i jest to bardzo ważna i pożyteczna dla każdego lekcja.
Tutaj potrzebna jest komunikacja. Proszę porozmawiać z rodzicami na spokojnie i wytłumaczyć jak się pan czuje będąc traktowany jak dziecko. Nie chodzi tutaj o atak na rodziców a raczej o szczerą rozmowę, po której rodzice powinni zrozumieć, że nie mają już do czynienia z dzieckiem ale dorosłym i odpowiedzialnym za swoje życie mężczyzna.
K Rosenbajger
Psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry, chciałabym poprosić o pomoc, bo przestaję sobie radzić sama ze sobą i swoimi emocjami. WYDAJE MI SIĘ, ŻE PRZESTAŁAM KOCHAĆ SWOJEGO MĘŻA W 2011r. poznałam teraźniejszego męża Grzegorza. Niestety od początku okazało się, że nadużywa on alkoholu i jest po nim agresywny. Ale zakochałam się. Po 3 miesiącach pierwszy raz mnie uderzył, w zasadzie poszarpał tylko. Po ok. dwóch latach będąc pod wpływem alkoholu, uderzył mnie w nos. Nie pamiętam jak, ale zamknęłam mu drzwi przez nosem i przez pół nocy wyzywał mnie pod balkonem. Wybaczyłam, bo kochałam. Na skutek problemów w pracy przenieśliśmy się wszyscy do innej miejscowości, wtedy to kolejny raz jego pięść znalazła się na mojej twarzy. Był pijany. Wtedy to gdybym nie uciekła z własnego domu, to pewnie skończyłoby się tragicznie. Z zakrwawioną twarzą wybiegłam z domu i wezwałam policję. I znów wybaczyłam. W 2020r. wzięliśmy ślub. Wiem, pytają Państwo, po co skoro pił i bił, ale obiecywał, że już nie będzie. Miał przerwę od picia aż do 2023, kiedy to w złości, że chcę go wyrzucić z domu, bo jest pod wpływem, zaczął rzucać walizką. W obronie stanął mój syn i tym razem to on był silniejszy (ma 16 lat) i uderzył męża. Poczułam wtedy, że wystarczy już, że mam dość. Jednak znowu wybaczyłam. Obiecałam sobie, że może ja gdzieś źle coś robię i postanowiłam się zmienić, być cierpliwą, dobrą żoną, ale przy każdej kłótni, a jest ich wiele, mąż prawie zawsze stara się stawiać na swoim, udowadniać swoje racje. Pewnie, gdybyśmy byli normalnym małżeństwem, to takie kłótnie można byłoby zażegnać, ale najgorsze jest to, że po tylu latach wzajemnych relacji zaczynam odczuwać niechęć do tego związku. Tyle razy mówiłam mu, że mam dość i chce się rozejść, potem po jego błaganiach, on wraca, bo wydaje mi się, że sama nie dam sobie rady z codziennością życia. Staram się ratować ten związek, ale nie potrafię wykrzesać z siebie żadnych uczuć, jakbym była głazem. Co jest nie tak ze mną? Nie wiem już sama, gubię się…. przerasta mnie to…
Witam mam pytanie mianowicie zmagam się z problemami:
Niska samoocena,
Kompleksy
Wycofanie i izolacja
Robienie tylko tego, co się musi
Samotność
Do tego fantazje na temat samobójstwa, nasilające się od 1,5 miesiąca. Gdzie szukać pomocy psychiatra, psycholog, co zrobić?
Czy zadawanie sobie pytań typu "co by było gdybym zniknęła (na jakiś czas)" lub samo rozmyślanie jaki rodzaj samobójstwa jest "najpewniejszy" i jaki bym wybrała... Powinno wzbudzać niepokój, pomimo że wiem, że są to tylko myśli, których nie zrealizuję, bo nie potrafię tego zrobić moim bliskim - wierzę, że ktoś (chociażby 1os.) by za mną tęsknił.

