
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, traumy
- Jak uwierzyć, że to...
Jak uwierzyć, że to co się wydarzyło w maju 2019 nie jest moją winą, pomimo terapii?
Treść wrażliwaAnonimowo
Justyna Czerniawska (Karkus)
Dzień dobry,
myślę, że najbardziej kompetentną osobą do udzielenia odpowiedzi na zadane pytanie jest psychoterapeuta, który prowadzi terapię. Zachęcam do poruszenia tej kwestii na sesji terapeutycznej.
To co może w jakiś sposób tłumaczyć doświadczane objawy to to, że po doświadczeniu traumy nasz mózg próbuje w jakiś sposób odzyskać poczucie kontroli. Wzięcie na siebie odpowiedzialności za dane sytuacje powoduje, że (paradoksalnie) świat wydaje się osobie pokrzywdzonej bardziej przewidywalny. Proszę pamiętać, że jest to jednak jakaś hipoteza w odpowiedzi na zadane pytanie. Nie uczestniczę w procesie terapeutycznym i nie znam szczegółowo doświadczeń dlatego zachęcam do poruszenia wątpliwości z terapeutą prowadzącym proces.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Czerniawska - psycholog, psychoterapeuta CBT
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
To, że rozumie Pani, że to nie była Pani wina, ale emocjonalnie nadal trudno w to uwierzyć, jest bardzo częste po traumie, szczególnie po przemocy seksualnej. Czym innym jest wiedzieć coś „głową”, a czym innym poczuć to naprawdę w sobie.
Poczucie winy po traumie często nie wynika z realnej odpowiedzialności, tylko z próby odzyskania kontroli nad czymś, co było doświadczeniem bezradności. Mogą pojawiać się myśli: „mogłam zareagować inaczej”, „mogłam uciec”, „mogłam przewidzieć”. To są bolesne, ale dość typowe mechanizmy po traumie. Nie są dowodem Pani winy.
Warto powiedzieć terapeutce dokładnie to, co Pani napisała: „Ja wiem, że to nie moja wina, ale nie umiem w to uwierzyć”. To bardzo ważny temat do pracy. Terapia traumy często wymaga czasu, bo przekonania zapisane w emocjach i ciele zmieniają się wolniej niż logiczne rozumienie sytuacji.
Odpowiedzialność za przemoc zawsze leży po stronie osoby, która ją zastosowała. Nie po stronie osoby skrzywdzonej.
Jeśli w trakcie pracy pojawią się myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo poczucie, że emocje są nie do zniesienia, proszę od razu powiedzieć o tym terapeutce i skorzystać z pilnej pomocy, np. 112 lub najbliższy SOR.
Łukasz Dyłka
Katarzyna Michalska
Dziękuję, że dzieli się Pani swoją historią.
To zupełnie zrozumiałe, że pomimo terapii nadal trudno Pani uwierzyć, że to nie była Pani wina. Wiele osób po przeżyciu traumy tak się czuje. Często bywa tak, że na poziomie rozumu „wiemy”, że to nie była nasza wina, natomiast emocje i głębokie przekonania potrzebują więcej czasu oraz poczucia bezpieczeństwa, aby mogły się zmienić.
Poczucie winy może być też sposobem, w jaki psychika próbuje odzyskać poczucie kontroli nad czymś, co było bardzo trudne i poza naszym wpływem. Nie oznacza to jednak, że to przekonanie jest prawdziwe. Raczej, że pełniło (lub nadal pełni) określoną funkcję ochronną.
To, że Pani to zauważa i potrafi o tym mówić, jest ważnym elementem procesu zdrowienia. Warto wracać do tego tematu w swojej terapii i w swoim tempie dalej się temu przyglądać.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, jest jednym z najtrudniejszych i najczęstszych etapów w pracy nad traumą, zwłaszcza w nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT).
Proszę wziąć pod uwagę, że pracuje Pan nad tym intensywnie dopiero od lutego, a wydarzenia z maja 2019 roku to głęboka rana, która potrzebuje czasu, by "wiedza logiczna" mogła zintegrować się z "wiedzą emocjonalną".
Jest Pan wystarczający i to, co się wydarzyło, nigdy nie było, nie jest i nie będzie Pana winą. Proszę być dla siebie łagodnym, to normalne, że powrót do tych wspomnień na terapii chwilowo nasila ból, ale to właśnie przez ten ból prowadzi droga do odzyskania wolności.
Jest Pan na właściwej ścieżce, nawet jeśli teraz wydaje się ona wyjątkowo stroma.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, jest bardzo częste u osób po traumie i nie znaczy, że terapia nie działa; to znaczy, że proces przewartościowywania winy i wstydu zwykle trwa dłużej niż rozumowe zrozumienie, które już masz.
Trauma zmienia sposób działania mózgu kiedy układ alarmowy (ciało migdałowate) pozostaje w nadmiernej gotowości, a to utrudnia racjonalne uspokojenie i przyjęcie nowych przekonań o sobie. Wstyd i poczucie winy są częstymi objawami po gwałcie/oczyszczaniu seksualnym a wstyd może blokować opowiadanie i internalizację, że ofiara nie ponosi odpowiedzialności za przemoc. Przekonania o własnej winie często są głęboko zakorzenione (schematy myślowe) i wymagają czasu oraz powtarzalnej korekty emocjonalnej, nie tylko poznawczego widzenia
Praca z emocjami i ciałem: techniki regulacji nerwowego pobudzenia (oddychanie, EMDR, terapia somatyczna) pomagają, gdy wiedza „to nie moja wina” nie wystarcza. Przetwarzanie w bezpiecznym kontakcie to powtarzane, bezpieczne opowiadanie historii (w terapii) i weryfikacja faktów przeciwko wewnętrznym oskarżeniom (kto miał władzę, jakie były realne możliwości obrony) może zmniejszać poczucie odpowiedzialności. Praca nad wstydem to rozpoznawanie, że wstyd jest reakcją na doświadczenie sprawcy/systemu, a nie na Twoją „moralną” winę; techniki self-compassion i psychoedukacja bywają tu skuteczne. Jeśli od lutego czujesz utknięcie mimo regularnej terapii, zgłoś terapeucie konkretne objawy, powtarzające się samobiczujące myśli, silny wstyd, somatyczne reakcje przy wspomnieniach gdyż to może wskazywać na potrzebę innego podejścia (np. EMDR, terapia somatyczna, praca nad regulacją układu nerwowego).Możesz zaproponować w terapii praktyczne eksperymenty: zapisanie dowodów przeciwko przekonaniu „to moja wina”, odgrywanie sceny z terapeutą w bezpiecznych warunkach, lub praca nad odczuciem wstydu poprzez ćwiczenia współczucia dla siebie. Terapeutyczne podejście: rozbicie myśli na fakty (co było możliwe wtedy) i praca z ciałem, by gdy ta myśl się pojawiła, układ nerwowy nie „przełączał” od razu w samooskarżenie.
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
W przypadku traumy, szczególnie związanej z przemocą seksualną, samo „wiedzenie” że to nie była Pani wina może nie wystarczać, ponieważ trauma zapisuje się nie tylko na poziomie logicznym, ale również emocjonalnym i cielesnym. Dlatego można jednocześnie rozumieć pewne rzeczy i nadal czuć winę, wstyd czy odpowiedzialność. To, że po kilku miesiącach terapii nadal pojawiają się takie emocje, nie oznacza, że terapia „nie działa”. Praca z traumą bywa procesem stopniowym i nierównym. Bardzo ważne jest, że Pani o tym mówi i warto ten temat poruszyć również ze swoim terapeutą. Nie wiem, w jakim nurcie Pani pracuje, ale w przypadku traumy dobrze sprawdza się terapia EMDR, w której główny obszar pracy koncentruje się właśnie na "czuciu".
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Monumental
Dzień dobry,
dziękuję za Twoją wiadomość.
Czytam, że jest Ci trudno, i wierzę, że doświadczasz cierpienia. Dobrze słyszeć, że jesteś w terapii i że zdecydowałaś/-eś się sięgnąć po wsparcie.
Proces terapeutyczny zazwyczaj wymaga czasu, a praca z traumą szczególnie potrzebuje delikatności oraz tempa, które pozwala bezpiecznie przyglądać się ranom i stopniowo je opatrywać. Czytam, że pracujecie w terapii od lutego - to wciąż można uznać za początek procesu. Domyślam się, że może towarzyszyć Ci zniecierpliwienie i silne pragnienie, żeby poczuć się lepiej jak najszybciej.
Choć wiem, że to niełatwe, zachęcam Cię do tego, aby dać sobie czas i nie próbować przyspieszać tej pracy. Bardzo często zmiana, zanim stanie się wyraźnie odczuwalna, zachodzi małymi, czasem trudno zauważalnymi krokami. Być może więc dzieje się już więcej, niż teraz jesteś w stanie uchwycić.
Zachęcam Cię również do tego, aby wnieść te odczucia na spotkanie z psychoterapeutą, tak żebyście mogli wspólnie się im przyjrzeć.
Wierzę, że jesteś na dobrej drodze i że z czasem pojawi się upragniony moment ulgi.
Przesyłam dużo ciepła.
Adela Szemczak
Certyfikowana Psychoterapeutka
Monumental - miejsce psychoterapii i rozwoju psychofizycznego
Magdalena Mazur-Laskowska
To bardzo częste przy traumie związanej z gwałtem. Umysł po takim doświadczeniu często próbuje odzyskać poczucie kontroli i dlatego kieruje winę na siebie. Bo łatwiej jest uwierzyć "to moja wina", niż przyjąć, że spotkała Cię ogromna krzywda, na którą nie miałaś wpływu.
Ty już rozumiesz to logicznie. Ale trauma nie zapisuje się tylko w myślach. Ona zapisuje się w ciele, emocjach, odruchach, lęku, wstydzie i poczuciu zagrożenia. Dlatego można wiedzieć, a jednocześnie nadal tego głęboko nie czuć.
To, że wracasz do tego pytania, nie świadczy o słabości. Świadczy o tym, jak głęboko zostałaś zraniona. I o tym, że Twój system nerwowy nadal próbuje poukładać coś, co było zbyt trudne i zbyt bolesne.
To, co wydarzyło się w maju 2019 roku, nie było Twoją winą. Odpowiedzialność zawsze leży po stronie sprawcy. Zawsze.
A proces dochodzenia do momentu, w którym serce zaczyna wierzyć w to tak samo jak rozum - czasem trwa długo. Ale to nie znaczy, że jesteś w miejscu. To znaczy, że przechodzisz przez bardzo głębokie leczenie.
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani,
To, co Pani opisuje - to pęknięcie między logicznym zrozumieniem faktów a głębokim, wewnętrznym przekonaniem jest bardzo częstym, choć bolesnym etapem zdrowienia po traumie.
Czasami poczucie winy pojawia się tam, gdzie umysł nie może znieść poczucia całkowitej bezradności. Przyjęcie winy na siebie, choć niszczące, daje paradoksalne i złudne poczucie kontroli. Łatwiej jest wierzyć, że „mogłam coś zrobić inaczej”, niż pogodzić się z przerażającą prawdą, że na tamto zdarzenie nie miała Pani żadnego wpływu.
Bardzo ważne jest, by w procesie terapeutycznym, który kontynuuje Pani od lutego, dawać sobie prawo do tej powolności. Zmiana przekonań, które dotykają fundamentów Pani bezpieczeństwa, nie dzieje się tylko poprzez racjonalne argumenty.
Pozdrawiam serdecznie,

Zobacz podobne
Witam, mam 22 lata. W wieku 11 lat byłam wykorzystywana seksualnie przez kuzyna. Działo się to kilkakrotnie na jednym wyjeździe. W tamtym czasie nie wiedziałam dokładnie, co się wydarzyło, jak to się nazywa. Miałam tylko poczucie, że stało, działo się coś złego. Pamiętam, że cały wyjazd zasadniczo źle znosiłam, miałam bóle brzucha, płakałam, ale nie potrafiłam powiedzieć z jakiego powodu. Wyjazd się skończył, ja wróciłam do domu. Wróciłam do codzienności. Zapomniałam o wydarzeniach z tamtego czasu. W wieku 16 lat zaczęłam mieć przebłyski wspomnień, zaczęły przypominać się tamte wydarzenia, wtedy też zaczęłam mieć większą świadomość tego wszystkiego... tego co, tak naprawdę się stało. Nie umiałam sobie z tym poradzić, zaczęłam doświadczać przebłysków wspomnień, w nocy nie mogłam spać, miałam problemy z koncentracją w szkole, nie mogłam jeść... Czułam się coraz gorzej..
Któregoś dnia nie wytrzymałam i poszłam do pedagoga w szkole i wszystko powiedziałam... . Oczywiście zaczęła się cała związana z tym procedura, sprawa trafiła na policje, a ja do terapeutki.
Moja terapeutka, określiła, że cierpię na PTSD. Moja terapia trwała ponad rok. Była to terapia przedłużonej ekspozycji.
Terapia ta dała mi pomoc i ukojenie. Teraz mimo skończonej terapii, obecnie nie czuje się dobrze, mimo tego, że w tamtym czasie i okresie było dobrze....
Zastanawiam się, czy są to w dalszym ciągu skutki przeżytej traumy? Mimo tego, że kuzyn w żadnym stopniu mi nie zagraża ? Ogólnie na co dzień odczuwam ciągle napięcie?
Jestem tak jakby w ciągłym czuwaniu, ostrożności.
W każdym mężczyźnie, który przechodzi np. koło mnie, czuje zagrożenie albo myśl, że muszę uważać, muszę być ostrożna, bo może coś mi zrobić i mam scenariusze co może mi się stać.
Jak idę gdzieś sama, mój odruch to ciągłe odwracanie się i upewnianie czy nikt za mną nie idzie. Gdy zdarzy się tak, że jakiś mężczyzna idzie za mną dłuższy czas, od razu mam strach w głowie... Przyśpieszam kroku, chowam się gdzieś mimo tego, że nie ma złych zamiarów i po prostu przypadkowo przechodzi akurat tą samą drogą co ja. Mam też w sobie dużo poczucia winny za tamte wydarzenia, czuje się brudna, mam gorsze spojrzenie na siebie? Złość na to, że moje zachowania są za bardzo impulsywne. Mam też problem zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie, chłopakowi. Nie lubię, unikam bliskości... Boję się, że moje problemy wpłyną na to, że nie będę umiała nigdy wejść w żaden związek .

