Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pokonać poczucie winy związane z decyzją o braku dzieci w związku?

Dzień dobry, mam problem z tym, że zadręczam się jakimiś wyrzutami sumienia. Mianowicie od początku jak zaczęłam się spotykać z moim aktualnym chłopakiem mówiłam, że nie chcę mieć dzieci. On akceptował tą decyzję. Nie był kompletnie na nie, natomiast miał i ma do tego stosunek neutralny. Jesteśmy już rok razem , odbyliśmy w tym temacie kilka rozmów . On uspakaja mnie , że wybrał mnie , że to nie było jakieś jego wielkie marzenie tylko to traktował neutralnie jako kolej rzeczy, że tak może się zadziać, ale nie na zasadzie , że mu coś odebrałam. Że chce być ze mną, bo to ja jestem najważniejsza. Proszę powiedzieć mi jak mam się wyzbyć takiego poczucia winy, że komuś coś zabrałam. Tłumaczę sobie to jakoś sama, że przecież nie zmusiłam go do życia ze mną z takim wyborem. On twierdzi, że przecież jeśli tak bardzo ta chęć posiadania dzieci byłaby dla niego kluczowa, to by ze mną nie był, a że przecież ze mną chce być i wiązać dalszą przyszłość. Jak w końcu nie zadręczać się myślami, że przeze mnie nie traci czegoś? Pozdrawiam i dziękuję

User Forum

Mi Mi

3 miesiące temu
Julia Otremba

Julia Otremba

Dziękuję, że tak otwarcie dzielisz się swoimi myślami. To, co opisujesz, jest bardzo częste u osób, które mają wysoką empatię i silne poczucie odpowiedzialności za innych – czasem nawet za decyzje, które w rzeczywistości nie zależą od nich.

W Twojej sytuacji widać wyraźnie, że Twój partner spokojnie i wielokrotnie wyraził, że wybiera Cię i że jego decyzja o pozostaniu z Tobą nie jest związana z tym, że chciałby mieć dzieci, a Ty mu je „odebrałaś”. To nie jest kwestia manipulacji ani poświęcenia – to naturalny wybór, który oboje podejmujecie, zgodnie z Waszymi wartościami i potrzebami.

Poczucie winy pojawia się, bo Twój umysł próbuje przewidzieć skutki swoich decyzji dla innych i czasem interpretuje je jako szkodliwe, nawet jeśli w rzeczywistości nie są. Najskuteczniejszym sposobem radzenia sobie z tym jest świadome przypominanie sobie faktów i perspektywy partnera: on wybrał Ciebie, jest szczęśliwy w związku i wielokrotnie Ci to powiedział. Możesz też spróbować nazwać w myślach swoje wyrzuty sumienia – np. „Czuję, że odebrałam mu możliwość posiadania dzieci, ale wiem, że on jest ze mną, bo mnie wybrał, a nie mimo tego wyboru”. Takie ćwiczenie pomaga stopniowo odciążyć emocje.

Jeśli wyrzuty sumienia są bardzo silne i powracają, warto porozmawiać z psychologiem, który pomoże w pracy nad poczuciem odpowiedzialności i nauczy technik, które ograniczą nadmierne obwinianie się. W Twojej sytuacji kilka sesji może wystarczyć, żeby utrwalić zdrowszy sposób myślenia i poczuć się spokojniej.

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękuję za Pani szczerość. Już samo to pokazuje dużą wrażliwość i troskę o drugą osobę.Ważne jest, że od początku była Pani szczera wobec partnera: on podejmował swoje decyzje mając pełną informację od Pani. Z tego co Pani czuje/opisuje, to naturalne poczucie odpowiedzialności ale nie dowód, że kogokolwiek Pani skrzywdziła. Partner jasno mówi, że wybrał Panią i że relacja z Panią jest dla niego ważniejsza niż kwestia dzieci.Często poczucie winy bierze się z wyobrażeń, a nie faktów. Pomocne jest pytanie:

„Na czym dziś opieram to poczucie winy: na faktach czy na wyobrażeniach?”

 

To, że czasem pojawia się myśl „zabrałam mu coś”, nie oznacza, że jest prawdziwa. Można ją zauważyć i wrócić do tego, co realne: on jest, zostaje i potwierdza swój wybór.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

 

Pani chłopak jasno komunikuje, że wybiera Panią, a nie abstrakcyjną wizję przyszłości. A mimo to Pani umysł podsuwa myśl: „zabrałam mu coś”.

To nie jest fakt. To jest raczej lękowa interpretacja.

 

Pani chłopak jasno Pani mówi, ze chce być z Panią. Pytanie z jakiego powodu odczuwa Pani, że coś mu zabrała. To jego decyzja i nie jest Pani za nią odpowiedzialna.

On wybrał Panią i to Panią kocha. Zaakceptował to, że będziecie we dwoje i mu to pasuje. Dobrowolnie i bez przymusu zdecydował się być z Panią. To była jego decyzja podjęta w pełni świadomie. Skoro nie miał w planach dzieci to Pani niczego mu nie zabiera.

 

Warto byłoby się zastanowić dlaczego mimo tych wszystkich zapewnień Pani nadal ma wyrzuty sumienia.

 

Być może obawia się Pani nie teraźniejszości a przyszłości i tego, że za rok lub dwa zmieni zdanie.

Tylko, że nie ma dowodów, że tak się stanie. To tylko Pani interpretacja.

 

Jeśli mimo dalszych prób przepracowania tego nadal będą się pojawiały wyrzuty sumienia to warto skonsultować to z psychologiem, żeby sobie pewne rzeczy poukładać.

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

warto zatrzymać się przy tym, skąd w ogóle bierze się u Pani to poczucie winy. Często nie wynika ono z realnych faktów, tylko z głębokiego przekonania, że żeby być „w porządku”, trzeba spełniać cudze potencjalne oczekiwania albo brać odpowiedzialność za czyjeś hipotetyczne niespełnione życie. Tymczasem Pani partner jest dorosłym człowiekiem, zna Pani stanowisko od początku, wielokrotnie je potwierdził i jasno mówi, że wybiera Panią świadomie. To nie jest strata narzucona mu przez Panią, tylko jego własna decyzja o tym, jak chce żyć.

Fakt, że ta myśl powraca do Pani może mówić o potrzebie bycia w pełni zaakceptowaną, bez poczucia, że w czymś się zawodzi albo ogranicza drugą osobę. A w relacji nie da się żyć za kogoś i brać na siebie odpowiedzialności za wszystkie możliwe wersje jego przyszłości. W zdrowym związku każdy odpowiada za swoje wybory, a Pani już zrobiła dokładnie to, co było fair, czyli powiedziała prawdę, dała przestrzeń do decyzji i nadal rozmawia.

Być może pomocne okaże się przesunięcie pytania z „czy ja komuś czegoś nie odebrałam?” na „czy ja mam prawo żyć w zgodzie ze sobą i pozwolić drugiej osobie decydować za siebie?”.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


W moim rozumieniu Pani poczucie winy może wynikać z nadmiarowej odpowiedzialności za wybory dorosłej osoby, jaką jest Pani partner. Choć wielokrotnie zapewniał Panią, że to Pani jest dla niego priorytetem, a brak dzieci akceptuje jako świadomy element wspólnego życia, Pani umysł nadal podpowiada Pani scenariusz, w którym on „coś traci”. To właśnie może być wyraz lęku przed byciem dla kogoś ciężarem lub przyczyną przyszłego żalu. Warto zauważyć, że Pani chłopak jasno określa swoje wartości i decyduje się na relację z Panią każdego dnia, więc podważając jego słowa, nieświadomie odbiera mu Pani zdolność do decydowania o własnym szczęściu. Proszę spróbować skupić się na tym, co realnie dajecie sobie Państwo w związku tu i teraz, zamiast brać na siebie ciężar hipotetycznych strat partnera, których on sam nie deklaruje i nie odczuwa.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

W tej sytuacji kluczowe są fakty i odpowiedzialność: Pani konsekwentnie komunikuje decyzję o nieposiadaniu dzieci, a partner – znając ją – autonomicznie wybiera relację, więc nie jest to „odebranie” mu możliwości, lecz świadoma zgoda na określony kształt związku. Poczucie winy można rozumieć jako tendencję do przejmowania odpowiedzialności za potencjalne przyszłe emocje i decyzje partnera, które pozostają po jego stronie; po Pani stronie pozostaje uczciwość, spójność i dbanie o granice. Ważne jest by opierać się na tym, co weryfikowalne „tu i teraz” oraz na wprowadzaniu małych, realnych i obserwowalnych oznak większego spokoju i zaufania w codziennym funkcjonowaniu, zamiast wielokrotnego rozstrzygania hipotetycznych scenariuszy. Pomaga także wzmacnianie momentów, w których poczucie winy jest mniejsze, oraz świadome podtrzymywanie tego, co już działa: otwartej rozmowy, powracania do ustaleń i utrzymywania bliskości mimo napięcia.

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

To, co opisujesz, pokazuje Twoją wrażliwość i empatię – zależy Ci na tym, by druga osoba czuła się szczęśliwa i spełniona. Twoje wyrzuty sumienia są zrozumiałe, bo starasz się nie krzywdzić innych, ale w tym przypadku Twój chłopak jasno komunikuje, że jego decyzja o byciu z Tobą jest świadoma i zgodna z jego potrzebami.

Takie poczucie winy często można łagodzić, rozmawiając o swoich obawach i wątpliwościach z kimś zaufanym – psychologiem lub doradcą – kto pomoże Ci ugruntować poczucie, że nie jesteś odpowiedzialna za wybory i szczęście drugiej osoby. Wsparcie specjalisty pozwala spojrzeć na sytuację obiektywnie i wypracować strategie, żeby przestać obarczać siebie odpowiedzialnością, której nie powinnaś mieć.

Składanowska Daria

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Mam pasje, marzenia, ale nie radzę sobie z konkretną nauką z powodu niepełnosprawności intelektualnej. Mam również duży problem z nawiązywaniem znajomości
Dzień dobry Mam 24 lata, obecnie nie pracuje, ani nie studiuje ukończyłam szkołę policealną na kierunku technik administracji oraz szkołę średnią na kierunku technik ochrony środowiska, od dzieciństwa mam problem z nawiązaniem relacji z rówieśnikami, obecnie nie mam znajomych, ostatnio zerwałam kontakt z toksycznymi znajomymi.Jeśli chodzi o naukę to w klasach 1-3 szkoły podstawowej dobrze się uczyłam z roku na rok było coraz gorzej, nie tylko z matematyką, ale również z innymi przedmiotami. Maturę zdawałam rok po skończeniu szkoły średniej, pierwsze zdałam polski, później za rok angielski, później za rok pisałam matematykę nie zdałam, poprawki również nie zdałam.Mimo iż w gimnazjum byłam w poradni psychologiczno- pedagogicznej, mam opinię o lekkim stopniu niepełnosprawności intelektualnej oraz orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności, egzamin gimnazjalny i egzamin zawodowy pisałam w normalnych warunkach i zdałam je dobrze. Mam problem z podstawową matematyką, Z językiem angielskim,mam ubogie słownictwo,jestem nieśmiała i brakuje mi pewności siebie.Mam nerwicę natręctw,często myje ręce,jestem leniwa i jestem egoistką w stosunku do najbliższych. Brak mi zaradności oraz jestem bardzo mało ogarnięta.Co w tej sytuacji zrobić, proszę o poradę? Dziękuję i pozdrawiam. Mam dużo pasji i zainteresowań: Muzyka Fotografia Moda Ochrona środowiska Hotelarstwo Turystyka Administracja- w tym kierunku chciałabym kiedyś pracować(administracja w hotelu) lub jako asystentka stomatologiczna.
Poczucie, że wszyscy się odsuwają, próbują ośmieszyć, doświadczam gaslightingu.

Witam, piszę te pytanie, iż borykam się z wewnętrznym problemem. 

Moje wewnętrzne dziecko cierpi, a z nim ja, odnoszę wrażenie, że wszyscy sie ode mnie odsuwają, unikają mnie, ignorują, a jak już sie odzywają, to próbują mi dogadywać, ośmieszyć albo stosować gaslighting, czuję jakby byli dla mnie niemili, odnoszę wrażenie, jakby mnie obgadywali. Czuje się z tym źle, mam wahania nastroju, chce mi się płakać, jest mi smutno, mam złe myśli, a w umyśle piszę negatywne scenariusze. 

W pracy doszło między mną a znajomym do konfliktu, w sumie z mojej winy, bo wykonywałem czynność zbyt długo, do czego się przyznaję i od tamtego momentu, wszystko zaczęło się psuć. 

Czy coś ze mną jest nie tak? co mogę poradzić z tym? czy samodzielne mogę sobie poradzić z tym problemem, jeśli tak, to jak? jak radzić sobie z gaslighting?

Problemy w związku: ograniczony czas i unikanie spotkań przez partnerkę

Jestem od blisko 3 lat w związku, oboje jesteśmy świeżo po 40. Od przynajmniej pół roku moja partnerka ogranicza nasz wspólny czas. Nie mieszkamy razem. Ja dopiero niedawno dorosłem do poważnej relacji i zaangażowania się na 100%, założenia rodziny itp. Ale ona nie chce się spotykać na weekendzie, a jeżeli już do takiego spotkania dochodzi to rzadko i raczej krótko. Odpowiedzią na pytanie, dlaczego nie ma czasu, jest wymówka, że nie ma sił/źle się czuje, albo ma gości. Oczywiście w to nie wierzę. Gdyby taka sytuacja miała miejsce raz czy dwa jak najbardziej, jest to prawdopodobne, ale nie da się w to wierzyć, gdy słyszysz to regularnie od dłuższego czasu. Z jej strony jednak wychodzą inicjatywy wspólnych spotkań, wyjść, ale gdy dochodzi do terminu wyjścia, oznajmia, że nie może. Najczęściej nie czuje się dobrze, albo dopiero co wróciła do domu. Jak wyżej nie wierzę jej. Próbowałem, jak na razie łagodnie, z nią o tym rozmawiać. Powiedziałem, że czuję się odtrącony faktem, że planujemy wspólnie spędzać czas, ale jak co do czego to jej nie ma. Nie pamiętam czy użyłem słowa "ucieka", możliwe, ze się powstrzymałem. Zapytałem wprost, czy boi się czegoś, czy ma dosyć mojego towarzystwa lub, czy są inne powody (nie powiedziałem ktoś inny, bałem się przegiąć.). Zaprzeczyła i włożyła w to sporo uczucia. Obiecała, że postara się mnie mocniej zaangażować w swoje życie. Na razie czekam na egzekucję tych słów. Za mało czasu upłynęło, aby dało się to zweryfikować. Ale mieliśmy już zaplanowane kolejne wspólne wyjście. Znowu się w ostatniej chwili z niego wywinęła. Widujemy się regularnie na tygodniu wieczorami, gdy odbieram ją z pracy. Nie mieszkamy razem, mieszkamy niemal obok siebie. Mamy wtedy max. półgodzinny spacer. Raczej jest żywiołowa i chętna do rozmowy, ale w ostatnich dniach jest jakby bardziej przygaszona. Raczej tylko w takich okolicznościach jest mi dane z nią się widzieć. Jeszcze udaje się ją wyciągnąć na tygodniu ją na spacer, jeżeli powiem, że chcę pogadać. Ale nie robię tego zbyt często. Chodzimy za rękę, całujemy się, ale czuję w tym jakaś nieobecność. A może strach? Jestem gotów odejść, głównie dlatego, że zdrowie mi mówi, że nie warto cierpieć. Na razie jeszcze nie jestem na etapie pełnego pogodzenia się z tą decyzją. Pewnie potrzebuję jeszcze kilku dni, aby przetrawić sprawę, pogodzić się z własnym wyborem i rozstać w najmniej bolesny dla obojga, ale też stanowczy sposób, jaki jest możliwy. Nie dlatego, że wierzę, że będzie lepiej, bo nie wierzę, ale dlatego, że chcę załatwić sprawę z szacunkiem do niej, nawet jeżeli ona traktuje mnie jak śmiecia. Zadać sobie ten trud, a nie iść po najmniejszej linii oporu i napisać jej sms-a "Zrywam z Tobą". Ale zanim odejdę przedewszystkim chcę porozmawiać, co doprowadziło do takiego stanu. Kiedy i w jakich okolicznościach zaczęło się psuć? Jak pogodzić oba problemy? Czy odpuścić i odejść z podkulonym ogonem, jeżeli nie będzie chciała poważnie porozmawiać?

Czy warto ponownie nawiązać kontakt po trudnym rozstaniu?
Jakiś czas temu zaczęłam na nowo spotykać się z mężczyzną. Na ostatnim spotkaniu pokazałam mu zdj. z Baby Shower na którym byłam ze znajomymi z pracy. Zwrócił uwagę na jedną ładną dziewczynę. Spytał o Nią (ile lat, czy wolna). Stwierdziałm, że wiem, że nie jestem tak ładna jak ona, na co usłyszałam w odpowiedzi: może Ty taka jesteś, tylko nie wierzysz w siebie (tak - mam niskie poczucie wł. wart). Potem zaczął, niby żartem, prosić żebym dała mu jej numer. Powtórzył to kilkakrotnie, zapewniając zarazem, że nie mam być o co zazdrosna, bo gdyby chciał to już by sobie znalazł kogoś innego: "mało tu jest takich?". Rozstaliśmy się jak zawsze. Po powrocie do domu otrzymałam sms: dziękuję za miło spędzony wieczór. Pamiętaj załatwić mi nr do tej Pani". Zdenerwowałam się, jednak zaczęłam żartować pisząc: "jak ci będzie lepiej to idź; może pokażę jej twoje zdj jak będę pytać o ten nr", itp. Na końcu spytałam, czy na prawdę uważa, że jest ładniejsza ode mnie. W odpowiedzi (odczytanej następnego ranka) otrzymałam: "Co do Was to musiałbym ją zobaczyć na żywo". Wściekłam się - poczułam się brzydsza, gorsza i że na prawdę wolałby kogoś innego. W odpowiedzi napisałam, że ja nigdy nie będę jak ta laska, więc albo bierze co jest, albo niech spada na drzewo. Jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie wprost. Wieczorem zadzwoniłam i przeprosiłam, bo poczułam, że moja reakcja była jednak przesadzona. Najpierw usłyszałam w słuchawce” kazałaś mi spadać na drzewo, więc spadam”. „Obrażony” – pomyślałam. Zadzwoniłam znowu – rozpoczynając od słów: dobra ale nie obrażaj się, zapomnijmy o tym. Przeprosiłam, wytłumaczyłam, że nie zrozumiałam żartu; Z drugiej strony usłyszałam że: sama Go kusiłam, po co mu to zdjęcie pokazywałam; że nie szanuję Go, bo użyłam „spadaj na drzewo”, co to w ogóle jest; że myślał nad tym cały dzień i stwierdził, że to nie ma sensu, rozstańmy się w zgodzie; że nie pasujemy do siebie, że nie będzie się z dzieckiem bawił (bo jestem nerwowa, znowu przyjdę obrażona, a potem go zostawię bo posłucham innych), po co mu to itp. Tłumaczyłam, że ja mogę jedynie przeprosić i jeśli tak uważa jak uważa to zostańmy przyjaciółmi; że ja TYM razem zadzwoniłam i przepraszam, nie uciekam, nie słucham się nikogo; że z każdej trudności która jest między nami wynoszę jakąś lekcję dla siebie. Jeszcze raz przeprosiłam ze łzami w oczach i powiedziałam, że możemy być przyjaciółmi. 8 marca dostałam życzenia na Dzień Kobiet. Nie powiem, że się nie ucieszyłam. Podziękowałam. Za jakiś czas wysłałam mu sms że polecam wyjść z psem bo piękna pogoda. Pod wieczór napisał, że był i spytał jak mi minął dzień. Odpisałam za 3 godz. Za chwilę przesłał do mnie sms, który nie miał trafić do mnie, a zapewne do jego siostry. Stoczyliśmy krótką rozmowę, w której wyjaśnił, że to nie była wiadomość do mnie, spytał ponownie jak mi minął dzień i spytał, czy wpadnę. Odparłam: ooo, no teraz i tak nie przyjadę (było dość późno). Odpowiedział, że wie i że no on chciał tylko życzenia złożyć bo się znamy. Twierdził, że nie jest obrażony, no ale… Życzył mi dobrego wieczoru. Odpisałam, że ja zawsze na kawę wpaść mogę, ale już raczej nie jako jego dziewczyna, ale koleżanka. W odpowiedzi dostałam kilka smsów w stylu: czy chciałabym się przytulać do kolegi, że ma na mnie ochotę etc. jednocześnie deklarował, że wiem, że czuje cos więcej do mnie, zawsze myśli o mnie i jest ze mną. Zaproponowałam szczerą rozmowę, a On się przeraził? i odpisał: „ nie dziękuję nie spotykamy się”. W następnym sms dałam mu do zrozumienia ze z mojej strony nic się nie zmieniło, że chciałabym żeby było jak 2 tyg temu, ale jeśli mamy być znajomymi to proszę aby nie pisał mi o tuleniu. Dwa dni później złożyłam mu życzenia na dzień mężczyzny oraz raz spytałam, czy to nie go mijałam w przejeżdżającym samochodzie. Odpisał: „dziękuję” , „tak, tobie również miłego dnia” (normalnie). Z mojego punktu widzenia przyczyna rozstania ze mną jest głupia ( z 2 strony rozumiem, że może się bać, że znowu odejdę - bo faktycznie obraziłam się i pierwszy raz odeszłam mimo, że nie chciałam, bo posłuchałam innych - natomiast podczas mojej 3 dniowego pobytu w domu rodzinnym nawet się do mnie nie odezwał). Nie wiem, czy mówił poważnie o zerwaniu, czy pod wpływem emocji. Może to głupie, ale brakuje mi Go, był mi bardzo bliski, być może zbyt wiele sobie wyobraziłam, ale dawał mi do zrozumienia, że chce próbować. Popadam w paranoję, za dużo analizuję.. Chciałabym z Nim jeszcze raz porozmawiać, ale nie wiem, czy ma to sens. Czy może czekać na jego ruch, bo właściwie jeśli żywi prawdziwe uczucie to się odezwie… Bardzo proszę o poradę w tej kwestii – odezwać się, spytać o pewność jego decyzji i ewentualnie się pożegnać, czy zostawić sprawę samej sobie?
Mój były zdradził mnie po 15 latach układał sobie życie z inną.
Mój były zdradził mnie po 15 latach układał sobie życie z inną. Dopiero ona do mnie napisała i tak dowiedziałam się o wszystkim. Byłam totalnie załamana, nie radziłam sobie z niczym. Zapominałam nawet czy brałam leki, bo choruje na nadciśnienie i inne choroby. W międzyczasie spotykałam się z innymi chłopakami. Za każdym razem on psuł mi związki, dając nadzieję, że wróci, lecz nie miał widocznie najmniejszego zamiaru tego zrobić, a ja czekałam jak głupia i do dnia dzisiejszego nie radzę sobie. Byłam z chłopakiem 5 miesięcy, po czym zostawiłam go przez niego właśnie, bo znowu pojawił się, a ja nie potrafię o nim zapomnieć. Dlatego mu na to wszystko pozwalam. Bardzo go kocham, nie potrafię pokochać nikogo innego. Ten chłopak, co go zostawiłam, bardzo teraz cierpi z mojego powodu, dzwoni i płacze, lecz ja już postanowiłam, że albo będę sama, albo mój były do mnie wróci. Spotykamy się, wciąż teraz przyjeżdża codziennie na spacer z psem. Z tamtą mu się nie układa. Chce od niej odejść. Do końca roku wiąże ich wspólnie wynajem mieszkania. Twierdzi, że zależy mu na kaucji i że do końca roku to wszystko skończone na pewno i że chce być ze mną. Nie wiem, ja potrzebuje chyba jakiejś terapii. Nie potrafię przestać kochać tego toksycznego człowieka, a jest manipulantem i kłamcą. Nie mam pojęcia co dalej mam robić ze swoim życiem, a świata poza nim nie widzę i chyba potrafiłabym mu wszystko wybaczyć. Dać nawet jakby nie mieli co jeść to i tak bym mu pomogła. Strasznie jestem głupia i naiwna proszę o pomoc.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!