Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czym jest savoring?

Czym jest savoring? :)
User Forum

Dawid

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Panie Dawidzie, 

 

Savoring to pojęcie zaczerpnięte z psychologii pozytywnej, które oznacza celowe i świadome zatrzymywanie się przy przyjemnych doświadczeniach i pogłębianie ich poprzez uwagę oraz refleksję. Badania (m.in. F. Bryant, J. Veroff) pokazują, że savoring wzmacnia odporność psychiczną, dobrostan oraz poczucie sensu. 

 

Mówiąc jeszcze prościej: savoring to umiejętność smakowania chwili tj. zauważania tego, co przyjemne oraz pozwalania sobie dłużej na odczuwanie tego pozytywnego stanu.

 

Przykładowo savoring może dotyczyć:

*bieżących przyjemnych momentów (tnp. spacer z psem, rozmowa z bliskim, filiżanka ciepłej ulubionej kawy itp.),

*wspomnień (przeżywanie czegoś dobrego na nowo np. wspominanie urodzin bliskiej osoby, wycieczki w góry itp.),

*oczekiwania na coś pozytywnego (wyobrażanie sobie nadchodzącego wydarzenia jako przyjemnego odczucia, który może mi otworzyć nowe możliwości np. rozmowa o pracę, szkolenie, studia, nowa praca itp.).

 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca Kariery

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry :)

 

Savoring to umiejętność zatrzymywania się i świadomego przeżywania przyjemnych chwil, zamiast pozwalać im przemknąć obok. To takie „delektowanie się” momentem (np. emocją, wrażeniem, doświadczeniem), aby je wzmocnić i zapamiętać. Savoring pomaga zwiększać poczucie szczęścia, poprawia nastrój i wzmacnia odporność psychiczną, bo uczy, jak dostrzegać pozytywne drobiazgi na co dzień. Można się tego nauczyć. To konkretna technika stosowana w psychologii pozytywnej.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

4 miesiące temu
Iwona Kalinowska

Iwona Kalinowska

Witam. Savoring to umiejętność bycia tu i teraz. To taki psychologiczny stan świadomego przeżywania i wydłużania pozytywnych emocji:  Możemy doświadczać: 

Tu i teraz np. czerpać radość ze słuchania muzyki. 

Wspominając np.  wracając do pozytywnych momentów i czerpiąc z nich radość.

Antycypując np.  ciesząc się tym, co dopiero nadejdzie.

4 miesiące temu
Karolina Rak

Karolina Rak

Savoring można przetłumaczyć jako delektowanie się, smakowanie, jest to pojęcie odnoszące się do świadomego przeżywanie przyjemności czy czerpania największej przyjemności z doświadczeń, które wywodzi się z psychologii pozytywnej. Stoi na drugim biegunie tłumienia emocji i unikania tego, co nieprzyjemne - w savoringu chodzi o to by w pełni doświadczyć, docenić i zwiększyć doświadczenie przyjemności. Dobrym przykładem może być np spędzanie czasu z bliską osobą, które jest już samo w sobie dla nas przyjemne - dodatkowo staram się by to doświadczenie było jeszcze milsze np. poprzez skupienie uwagi na rozmowie, bycie obecnym stu procentach, wyrażanie swoich emocji czy docenienie wyjątkowości chwili, a także przygotowanie przyjemnej przestrzeni, zadbanie np o przekąski, które nas ucieszą, czy ulubioną herbatę. Innym przykładem może być dzień na plaży czy w lesie gdzie poszukujemy i koncentrujemy się na otaczającej nas naturze, staramy się wyjść z naszych rozmyślań o tym co muszę zrobić w pracy po weekendzie, myślimy na co mam ochotę i realizujemy to co może nam pomóc korzystać z tego dnia jeszcze bardziej.  Savoring obejmuje zarówno przeżywanie w pełni doświadczeń pozytywnych, które napotykamy, ale również poszukiwanie ich w sposób aktywny i dostrzeganie drobnych bodźców, które możemy docenić. Przykładem może być trudny dzień kiedy, w który decydujemy się doceniać drobne miłe bodźce - promienie słońca, które akurat przebiły się przez chmury, ciepłą kawę, wolne miejsce w autobusie. Takie podejście może pomóc nam w poznaniu swoich preferencji, nauczyć nas jak możemy sobie dostarczyć pozytywnych doświadczeń, wydłużyć trwanie radości, zredukować stres czy zbliżyć nas do innych osób.

4 miesiące temu
Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Drogi Dawidzie,

 

savoring to pojęcie, które ma swoje korzenie w psychologii pozytywnej. Osoby, które wprowadziły je do psychologii, badały, dlaczego ludzie różnią się w zdolności do przeżywania emocji pozytywnych. Doszli oni do wniosku, że psychologia świetnie opisuje to, jak zmniejszać emocje negatywne, ale prawie wcale nie mówi o tym, jak wzmacniać te pozytywne.

 

Z perspektywy psychologii pozytywnej savoring to świadoma umiejętność zauważania, wzmacniania i przedłużania pozytywnych emocji oraz doświadczeń. Da się to ćwiczyć. To umiejętność, która realnie wpływa na samopoczucie i wzmacnia dobrostan.

 

Psychologia pozytywna wyróżnia trzy sposoby savoringu:

 

1. Smakowanie przyszłości – kiedy czekasz na coś przyjemnego i delektujesz się samą myślą o tym wydarzeniu, na przykład planujesz wieczorne spotkanie z przyjaciółmi i cieszy Cię oczekiwanie.

 

2. Smakowanie chwili obecnej – gdy zauważasz i zanurzasz się w doświadczeniu przyjemności tu i teraz, na przykład w smaku i aromacie kawy, którą powoli się delektujesz.

 

3. Smakowanie wspomnień – kiedy wracasz do dobrych przeżyć po ich zakończeniu, na przykład przypominając sobie wyjątkowo przyjemną sesję jogi.

 

Ludzki mózg z natury mocniej zapamiętuje emocje negatywne niż przyjemne, dlatego savoring może tę tendencję równoważyć.

 

Pozdrawiam,

 

Agnieszka Matczyńska

4 miesiące temu
Wiktoria Waszczuk

Wiktoria Waszczuk

Dzień dobry,
Myślę, że można to po prostu określić jako umiejętność świadomego delektowania się pozytywnymi chwili, zatrzymywania ich i wzmacniania.
Może to być np.:

- patrzenie chwilę dłużej na coś, co cieszy,

- świadome „zapamiętywanie” miłych momentów,

- opowiadanie komuś o czymś dobrym, co nam się przydarzyło,

Pomaga budować dobrostan i wzmacniać pozytywne doświadczenia:)
Mam nadzieję, że trochę pomogło:)

Pozdrawiam,
Psycholog Wiktoria Waszczuk

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek.
Mam 17 lat i problem z nauką i robieniem notatek. Po pierwsze czuję przymus przepisywania wszystkiego, bo myślę, że inaczej się nie nauczę (w sensie nie mogę uczyć się bezpośrednio z książki). Nawet jeśli coś już umiem, to muszę to zapisać. Kolejnym problemem jest robienie notatek lub nawet zadań z matematyki. Mam takie dziwne natręctwo, że wszystko musi być zapisane równo, na tych samych kartkach i tym samym długopisem. Potrafię przez 2 godziny siedzieć i zastanawiać się, czy lepiej pisać na kartce w kratkę, czy może na czystej białej. Tak samo nie mogę zdecydować się czy użyć zakreślacza, czy może nie, czy pisać od podpunktów, czy nie. Często zmieniam zdanie i wtedy muszę przepisać notatkę na nowo. Lub piszę coś w zeszycie i stwierdzam, że jednak lepiej mieć to na kartce wyrwanej więc muszę przepisać od nowa. Czasem gdy robiłam zadania na tablecie i po 10 stwierdziłam, że zmniejszenie grubość pisaka to przepisywałam od nowa te 10 zadań, aby było wszystko tak samo. Na tablecie też często potrafię od nowa pisać po 5 razy tę samą cyferkę, żeby w końcu mi się podobała. Gdy czasem się pomylę albo coś krzywo zapiszę, to też muszę przepisać wszystko od nowa. Bardzo mnie to męczy, bywa tak, że piszę to samo na 3 różnych kartkach, bo nie wiem, na której będzie lepiej. W trakcie nauki wręcz boję się, że coś krzywo zapiszę. Gdy uczę się np. biologi (którą rozszerzam) nie robię praktycznie żadnych rysunków, bo myślę, że i tak krzywo mi wyjdzie i pewnie robiłabym to 10 razy, zanim wyszłoby ładnie. Gdy nawet już zrobię jakąś notatkę, to od razu muszę ją włożyć do koszulki, żeby przypadkiem jej nie ubrudzić lub nie pogiąć. Ogólnie ciężko mi się uczy z tego co mam zanotowane w miarę ładnie, bo jakoś czuję niepokój, że to się zniszczy. Mam też trochę obsesję na punkcie porządku, muszę mieć wszystko poukładane, codziennie zamiatam i ścieram kurze. Jeszcze jedną dziwną rzeczą jest to, że gdy biorę cokolwiek w sklepie, to nie może być to pierwsza z brzegu rzecz. W sensie jak biorę, np. czekoladę z półki, to muszę wziąć tę dalej położoną. Albo w sklepie jak mój rozmiar jest na 1 wieszaku to i tak szukam swojego rozmiaru, który będzie dalej, najlepiej w środku nie z brzegu. Nawet do końca nie rozumiem przyczyny, może jakoś wydaje mi się, że ta rzecz w środku będzie taka nieskazitelna. Jest to irracjonalne, ale nie umiem sobie z tym poradzić Zaczęłam niedawno uczęszczać na terapię, ale nie umiem się przełamać, żeby o tym powiedzieć, bo nie znalazłam za wiele na ten temat w internecie i wstydzę się tego. Czy może być to nerwica natręctw, czy może coś innego?
Okazało się, że w mojej pracy otrzymałam najwyższą podwyżkę z całego zespołu
Dzień dobry, Mam problem, ponieważ okazało się, że w mojej pracy otrzymałam najwyższą podwyżkę z całego zespołu. Pracuję najkrócej i jestem najmłodsza z całego działu. Jesteśmy po pierwszej wypłacie po zmianach, staram się zachować te zmiany w tajemnicy, jednak bardzo boję się, co się wydarzy, gdy kiedykolwiek wyda się, że mam inne wynagrodzenie niż reszta zespołu... Mam straszny dylemat, czy powinnam mówić prawdę, czy zachować te informacje nadal dla siebie... Boję się utraty dobrych stosunków w pracy.
Brak poczucia dojrzałości i sensu życia w obliczu zbliżających się 24 urodzin

Mam takie różne egzystencjalne rozkminy. Martwi mnie to, że za niedługo skończę 24 lata, a nie jestem jeszcze dojrzała, nie czuję się tak. Oczywiście żyję sobie jak zwykły człowiek, studiuję i dorywczo pracuję, nie mam też ambicji, żeby coś wielkiego osiągnąć w życiu, więc akurat fakt braku większych osiągnięć mi nie przeszkadza. Niby wiem, że moja osobowość się kształtuje, ale jak sobie przypominam 18letnią siebie, to ja mam wrażenie, że niewiele się zmieniłam osobowościowo. W tym pędzie życia czas trochę przecieka mi przez palce, ale nie jestem w stanie go zatrzymać, no i żyć wolniej też ciężko z racji obowiązków. Czasami się zastanawiam, czy życie ma sens, skoro się umiera, a wszystko tak szybko leci. Nie wiem dokładnie, jakie chcę zadać pytanie, ale chciałam się tym podzielić.

Czuję beznadzieję po stracie, utracie pracy i porównywaniu się z innymi – ciągły smutek i brak sił do życia
Dzień dobry. Z góry przepraszam, jeśli mój wpis jest chaotyczny, ale jestem słaba w pisaniu i chcę to po prostu z siebie „wypluć”. Moje życie to pasmo nieszczęść, smutku, uczucia beznadziejności i stresu. W ciągu ostatniego pół roku straciłam bardzo bliską mi osobę, mojego dziadka, co do dziś bardzo przeżywam. Niedawno straciłam też pracę… i nawet mój szef nie miał odwagi powiedzieć mi tego wprost. Dowiedziałam się od dziewczyn z którymi pracowałam, że nie przedłuży mi umowy. Od kilku miesięcy szukam czegoś nowego, ale bez skutku, przed chwilą dostałam kolejną odmowę. Nie mam za co opłacić nawet rachunku za telefon. Do tego dochodzi wysoki rachunek za auto, który niedługo muszę zapłacić. Wszystko wali mi się na głowę. Czuję się bezwartościowa i „leniwa”, mimo że naprawdę się staram. Mam wrażenie, że wszystko, co robię, kończy się źle. Jestem ciągle zestresowana, rozdrażniona, kłócę się z chłopakiem i rodzicami i ogólnie czuję w sobie tyle złości na świat i na siebie. Czuję się l brzydka i totalnie zaniedbana. Nie mam siły ani chęci na najprostsze rzeczy np. ugotowanie obiadu, posprzątanie pokoju czy nawet wstanie i pójście umyć zęby potrafi być dla mnie problemem. Coraz częściej myślę o tym, jak bardzo nienawidzę swojego życia i samej siebie. Mam poczucie, że wszystko jest beznadziejne i po prostu odechciewa mi się żyć. Dodatkowo dobija mnie porównywanie się do znajomych którzy mają stałe prace, dzieci w drodze, własne mieszkania, planują śluby… a ja czuję, że stoję w miejscu albo wręcz się cofam. I jedyne, co teraz czuję, to po prostu „mam dość”. Utrudnia mi to spotykanie się z nimi bo nie chce mi się słuchać o ich kolejnych sukcesach, nie z zawiści ale przez to że wracam z tych spotkam załamana i zapłakana z pytaniem „dlaczego nie ja?” Nienawidzę życia, które mam. Każdego dnia czuję ucisk w klatce piersiowej i jakby coś ciągle mnie przygniatało. Nic mnie już nie cieszy, wszystko wydaje się bez sensu. Chciałabym po prostu stąd uciec. Czasem myślę o sobie sprzed lat. Moja 15-letnia ja byłaby totalnie zawiedziona tym, kim jestem i jak żyję teraz. Czuję się sama sobie winna, a do tego wszystko wokół wydaje się takie przytłaczające…
Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.