Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc dwulatkowi zaadaptować się w przedszkolu? Wątpliwości i lęki rodzica

Mój syn ma 2 lata i 3 miesiące. Od poniedziałku chodzi do przedszkola do grupy dla dzieci poniżej 3 lat. Pierwszy dzień wszedł bez problemu, wczoraj już przy wejściu był lekki płacz, a jak go odbierałam to już bardzo się rozpłakał. W domu przy usypianiu mówił, że nie chce iść do przedszkola, od rana w domu dzisiaj mówił, że nie chce iść do przedszkola, a jak już byliśmy w przedszkolu, to od razu w szatni wpadł w taką histerię, że nie dało się go uspokoić. Przykleił się do mnie i bardzo płakał, a ja nie wiedziałam co mam robić. Serce rozrywało mi się na kawałki, ale wiedziałam, że im dłużej, tym gorzej. W końcu pani go wzięła ode mnie wręcz siłą, a ja biłam się z myślami czy nie powinnam go zabrać do domu. Mieszkamy za granicą, daleko od rodziny i od urodzenia był tylko ze mną i z tatą. Nie było tutaj nikogo z kim mógłby zostać. Nie wiem co mam robić. Nie chcę, żeby mój syn miał jakąś traumę. Bije się z myślami czy dobrze robię, że jest w przedszkolu. Jest tam tylko na 3,5 godziny do obiadu, później go odbieram. Poszedł teraz, bo za rok muszę wrócić do pracy i wtedy musiałby iść od razu na 8 godzin do przedszkola i pomyśleliśmy, że teraz będzie lepiej przejść przez tem czas, kiedy zawsze jestem pod telefonem i blisko, ale nie wiem czy dobrze robię. Mam wątpliwości, a serce rozerwane na kawałki po takim płaczu.

Pamela Górska

Pamela Górska

Dzień dobry, widzę bardzo duże emocje zarówno u Pani, jak i u dziecka. Brakuje mi informacji czy była adaptacja dziecka z rodzicem w przedszkolu. Jeżeli chodzi o samą adaptację, jest ona trudnym i bardzo ciężkim momentem w życiu zarówno rodziców jak i dziecka. Adaptacja tak naprawdę może trwać nawet do 3 miesięcy i należy brać pod uwagę w tym okresie górki i dołki. Na samym początku jest to bardzo trudne dla dziecka z uwagi, że to nowe - całkiem obce środowisko. Wybuchy płaczu przed oddaniem dziecka to naturalny proces uzewnętrzniania emocji oraz nadejścia separacji. Przedłużanie tego momentu, tak jak Pani zauważyła, byłoby krzywdzące dla obojga. Jeżeli chodzi o płacze w momencie odbierania a wręcz histeria, to pozytywna oznaka poczucia bezpieczeństwa przy Pani. Dziecko w ten sposób reguluje układ nerwowy oraz w bezpiecznych warunkach pozwala sobie na wypuszczenie emocji. W okresie adaptacji może nastąpić również trudność ze snem lub z wypróżnianiem, na co warto zwrócić uwagę. Jeżeli chciałaby Pani rozwiać wszelkie wątpliwości oraz uzyskać informację o adaptacji, proszę się skontaktować z psychologiem dzieci, najlepiej pracującym na codzień jako psycholog przedszkolny oraz żłobkowy, gdzie adaptację ma się cały rok.

Pozdrawiam, Pamela Górska Psycholog 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Szanowna Pani,

 

to, co Pani przeżywa jest jest całkowicie naturalne. Jednocześnie widzę, że jest to trudne, jednak zapewniam, że to nie jest trauma, a typowy lęk separacyjny.

Zachęcam do bycia konsekwentną i nie zabierania dziecka do domu, to tylko wydłuży proces adaptacji. Warto zaufać paniom w przedszkolu, powinny wiedzieć co robią. Dobrą strategią mogą być jak najkrótsze pożegnania z dzieckiem (uścisk, pocałunek i wyjście). Im dłużej trwa rozstanie, tym trudniej dla wam obojgu. Być może sprawdzi się też jakiś specjalny rytuał, np. machanie, przybicie "piątki" lub coś co da dziecku poczucie bezpieczeństwa. Można też wytłumaczyć dziecku, że wrócicie po niego po obiedzie, i że przedszkole to dobre miejsce.

To, że synek płacze jest naturalną reakcją, a nie oznaką, że robicie coś źle. Robicie dokładnie to co trzeba, przygotowując go do przyszłości.

 

Życzę wytrwałości

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

 Adaptacja z reguły trwa od kilku dni do nawet kilku tygodni, dzieci potrzebują czasu, by oswoić się z nowym miejscem, opiekunami i rytmem dnia. W tej sytuacji ważne jest, żeby rozstania były możliwie krótkie i spokojne (dłuższe „targowanie się” najczęściej nasila płacz),

synek wiedział, że zawsze po niego wrócisz, w domu dawać mu dużo ciepła, przytulania i poczucia bezpieczeństwa,

współpracować z wychowawcami, bo oni też mają doświadczenie w Oboje potrzebujecie czasu i zaopiekowania w tym nowym dla Was etapie.

Serdecznie pozdrawiam,

Karolina Walczyk

Psycholog, Psychoterapeuta

Aleksandra Żochowska

Aleksandra Żochowska

Dzień dobry,

 

w Pani wiadomości czytam o dylemacie odnośnie tego, czy zostawiać synka w przedszkolu czy nie. Rozumiem, jak bolesne może być patrzenie na silny płacz dziecka przy rozstaniu. Dla dwulatków rozpoczęcie przedszkola to duża zmiana - do tej pory miał mamę i tatę „na wyłączność”, a teraz musi uczyć się nowej sytuacji i budować zaufanie do pań w przedszkolu. To, że syn protestuje jest oznaką tego, że jest do Pani przywiązany i płaczem wyraża np. tęsknotę. Ważne, by po powrocie dawała mu Pani dużo poczucia bezpieczeństwa - przytulenia, zrozumienia, nazwania uczuć ("widzę, że tęskniłeś"), zapewnienia, że mama zawsze wraca. Pomocne może być przygotowanie jakiejś zabawki, którą dziecko mogłoby zabrać do przedszkola ze sobą. Dzieci uczą się stopniowo, że przedszkole to bezpieczne miejsce, a rozłąka jest tylko na chwilę. Czasem ten etap trwa kilka tygodni, czasem dłużej, i jest to normalne. Stopniowe oswajanie się z nową sytuacją - krótkie pobyty, rytuały pożegnania, Pani spokój przy pożegnaniach, a także przewidywalność dnia - pomagają dziecku poczuć się pewniej. Pani serce podpowiada, że syn cierpi, i to naturalne, że budzi się chęć zabrania go do domu. Jednocześnie pamiętajmy, że dzieci bardzo często płaczą przy rozstaniu, a po chwili w sali uspokajają się i podejmują zabawę. To również ważna informacja, którą warto weryfikować u wychowawczyń. To, że zdecydowali się Państwo na krótsze pobyty teraz, przed Pani powrotem do pracy, jest mądrą decyzją - pozwala synkowi przechodzić adaptację w łagodniejszy sposób, gdy ma pewność, że mama i tata są blisko i szybko wracają. Pani troska, refleksja i chęć zrozumienia pokazują, że syn ma bezpieczną bazę, a to jest najważniejszy fundament, by w przyszłości lepiej radził sobie z rozłąką.

 

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Żochowska

Aleksandra Bawolska

Aleksandra Bawolska

Dzień dobry :) Każdy ze specjalistów dorzuca jakąś cegiełkę mądrej myśli dla Pani. Mam nadzieję, że znajdziecie Państwo najlepsze rozwiązanie dla Was. Ja najbardziej skupiłam się na tym, w jaki sposób dziecko zostało od Pani zabrane i z jakimi emocjami została Pani po tym doświadczeniu. W moim przekonaniu każde takie doświadczenie coś w nas zostawia i warto poświęcić temu więcej uwagi. Ja ze swojej strony polecałabym rozmowę z psychologiem specjalizującym się w pracy z dziećmi, aby zaopiekować Państwa niepokoje w tym czasie, ale też aby zauważyć emocje dziecka, które było w tym momencie w dużym stresie. Trzymam kciuki za dalszą adaptację do nowej sytuacji!

 

Z pozdrowieniami,

Aleksandra Bawolska-Piszczatowska

psycholog, pedagog specjalny

w trakcie specjalizacji z psychoterapii dzieci i młodzieży

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, to co Pani opisuje jest częstym obrazem tego, jak przebiega adaptacja w pierwszych dniach pobytu dziecka w przedszkolu. Synek potrzebuje trochę czasu na to, by oswoić się z nowym miejscem, osobami, a także wizją rozstań z rodzicami. To, że synek płacze podczas rozstań nie musi oznaczać dla niego traumy, czy nieudanej adaptacji - on w ten sposób może radzić sobie z napięciem związanym z rozstaniem. To, co może pomóc to oswajanie tematu przedszkola w domu w formie zabawy, odgrywania scenek. Ważne będzie też zadbanie o rytuały podczas pożegnań, np. krótka piosenka, rymowanka, buziak, czy serduszko narysowane na ręce dziecka. Warto też nie przeciągać pożegnań. Dobrze, żeby były one krótkie, ale czułe. Warto też zadbać o swój spokój i zaopiekować się swoimi emocjami, bo Pani jako rodzic również przechodzi teraz przez trudny okres. Pomóc w tym może spotkanie z psychologiem w celu omówienia swoich wątpliwości.

 

Trzymam mocno kciuki,

Justyna Bejmert

Psycholog

Jessica Gagola

Jessica Gagola

Witaj, sytuacja która opisujesz jest bardzo przejmująca dla rodzica. Każde dziecko jest natomiast inne i inaczej akceptuje zmiany w swoim życiu. Jest w miejscu obcym, z dala od was jako rodziców. Inne dzieci oraz opiekunowie. Jest to na pewno dla niego ciężkie. Dobrze, że daliście sobie czas na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Rok czasu to zdecydowanie wystarczająco dla was obydwojga. Syn się przyzwyczai do nowej sytuacji, daj mu po prostu czas. A jeśli potrzebujesz wsparcia i technik jak pomóż synowi przejść przez ten okres to warto spróbować pracy z psychologiem dziecięcym/ pracującym z rodzicami na emigracji.

Pozdrawiam Was serdecznie.

Szymon Szymczonek

Szymon Szymczonek

Kilka rzeczy może pomóc:

Krótko i spokojnie przy rozstaniu. Długie tłumaczenia czy wahanie rodzica tylko wzmacniają lęk dziecka. Maluch „czyta” emocje mamy, jeśli widzi wahanie, jego niepokój rośnie. Najlepiej powiedzieć prosto i z ciepłem: „Kochanie, idziesz teraz do pani i dzieci, po obiedzie wrócę po ciebie” i dotrzymać słowa.

Rutyna i przewidywalność. Dzieci potrzebują poczucia bezpieczeństwa: stałe godziny, ten sam rytuał pożegnania (np. buziak, przytulenie, machnięcie ręką) dają im sygnał, że to coś, co się powtarza i kończy w przewidywalny sposób.

Kontakt z nauczycielkami. Warto zapytać, jak Pani synek zachowuje się kilka minut po rozstaniu. Często okazuje się, że po chwili płaczu dzieci zaczynają się bawić. To bywa bardzo odciążające dla rodzica, który widzi tylko moment dramatycznego pożegnania.

Krótki czas pobytu. 3,5 godziny na początek to dobre rozwiązanie, stopniowe oswajanie jest dla dziecka łatwiejsze niż nagłe 8 godzin.

Przygotowanie w domu. Rozmowy o przedszkolu w prostych słowach, zabawa w „przedszkole” z misiami, czytanie książeczek o tym temacie („Tupcio Chrupcio w przedszkolu”, „Basia i przedszkole”) pomagają dziecku oswoić nową sytuację.

 

Większość dzieci po okresie adaptacji zaczyna czuć się w przedszkolu bezpiecznie, a zyskuje wiele: kontakt z rówieśnikami, nowe doświadczenia, większą samodzielność.

Sam fakt, że zaczęliście adaptację teraz, a nie w momencie, kiedy trzeba będzie od razu zostawić go na cały dzień, jest dla dziecka ogromnym ułatwieniem. Proces może potrwać kilka tygodni, a płacz przy rozstaniu nie oznacza, że Pani synek ma traumę, tylko że potrzebuje czasu, by zaufać nowemu miejscu.

 

Wszystkiego dobrego :)

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Mama i brat męża obrazili się, kiedy mąż ze względu na zdrowie przestał im się zwierzać.
Chcę pomóc mojemu Mężowi zrozumieć zachowanie członków jego rodziny (mamy i brata).Mój mąż w zeszłym roku przeszedł załamanie nerwowe(zachorowałam na nowotwór),potem popadł w depresję,to wszystko spowodowało,że ujawniły się jego problemy z uzależnieniem alkoholowym.Moj mąż poszedł na odwyk,terapię(niestety nie kontynuje jej) i do psychiatry.Do momentu odwyku w bracie miał najlepszego kumpla,w mamie kumpelę.Niestety po odwyku Oni się od niego odcięli. Tak jakby się obrazili.Co prawda będąc na odwyku nie chciał się z nimi kontaktować i mówić, gdzie jest.Zrobił to dlatego, że obawiał się "suszenia mu głowy" o to, co tam robi i obawiał się krytyki z ich strony.Ja miałam wrażenie, że kiedy był w kryzysie oni byli jakby dumni z tego, że się im zwierza i prosi o radę, a kiedy się to skończyło jakby się obrazili, bo zaczął sobie radzić bez ich pomocy. Namawiam go na szczerą rozmowę.Ale nie wiem co o tym myśleć, bo wiem, że mąż chciałby mieć z nimi kontakt, ale uważa, że po rozmowie z nim nic się nie zmieni. Matka będzie milczeć( tak karze swoje dzieci za odmienne zdanie czy zachowanie)a brat nie potrafi rozmawiać, kiedy zwraca mu się uwagę, po prostu strzela focha lub nie dopuszcza krytyki i broni się na wszystkie możliwe sposoby, by jej nie przyjąć. Widzę, że zerwanie kontaktów z rodziną nie jest mojemu Mężowi na rękę.
Zaburzenia nastroju, wykończenie psychiczne - jak sobie pomóc?
Co powinnam zrobić w momencie, kiedy opiekuję się osobą przewlekłe chorą (zaawansowane POChP - pomoc we wszystkich czynnościach), nie mogę liczyć na rodzinę (ataki w moją stronę), a sama choruje na c-ptsd i depresję i nie daję sobie już psychicznie rady?
List do toksycznych rodziców. Rodzice, pomimo wielu szczerych rozmów, nie widzą błędów. Co mogę zrobić więcej, jako syn?
Dzień Dobry Od dłuższego czasu borykam się z z problemem możliwe, że chodzi o DDD. Czytałem o tym sporo, próbowałem już szczerych rozmów z rodzicami. W skrócie opisując problem dotyczy braku otwartości na moje decyzje, próby kierowania moimi decyzjami, brak akceptacji Partnerki. Mam 30 lat i chciałbym już całkowicie prowadzić dorosłe życie, czuje duże blokady poczucia winy oraz obwinianie, że chce żyć tak jak chce. Próbowałem wyjaśniać już to z rodzicami , niestety nie chcą przyjąć moich wyznań, do wiadomości moich traum, uważają, że kochają mnie, poświęcają wiele, dużo pieniędzy, dużo serca - nigdy w to nie wątpiłem ja po prostu chce akceptacji moich decyzji, aby nie zakazywali mi żyć po swojemu. Zawsze się kończyło "my to akceptujemy", ale jednak po miesiącu lub przy pierwszym stawieniu się z danym problemem wskazują, że my wiemy lepiej i wracamy do punktu wyjścia. Każde moje zdanie wyrażenie własnego punktu widzenia kończy się z odrzuceniem, poczuciem winy, obwinianiem mnie. Próbowałem jeszcze jednej rozmowy, przygotowałem się, niestety nie udało się dojść do porozumienia, dostałem informacje, że nie szanuje, szkaluje i że jestem manipulowany przez moją partnerkę. Dostałem wyliczenia pieniędzy ile tata musiał zainwestować za moje błędy. Chciałem napisać list dla rodziców licząc, że może uda nam się iść do specjalisty z tym, terapie rodziną, bo to co się dzieje jest toksyczne. Proszę jeśli macie możliwość o zweryfikowanie listu kosztowało mnie to powrotu do najgorszych chwil spojrzenia na to jeszcze raz: W pewnym stopniu czuje się źle, że wyraziłem swoje zdanie. Ale czuje, że musiałem się podzielić tym z rodzicami.Tak samo ja będę waszym synem do końca dni, jeśli uważasz, że mając swoje zdanie swoje, wyborem jest wyrzekaniem się, to jesteś w ogromnym błędzie, powinieneś być dumny, że chce podążać swoją drogą na swój sposób, i tak naprawdę potrzebna jest wam pomoc specjalisty, jeśli nie rozumiesz tego. Posłuszeństwo, które ty tak nagminnie starasz się wywołać, jest tym, co robicie do teraz. Własne wybory nie są nieposłuszeństwem wobec rodziców. Nie pchałem się na studia, nie chciałem nigdy ich robić, to wy żyliście w dużych ambicjach na wykształconego syna, tym bardziej wprowadzając mnie w większe poczucie winy, oraz zaprzeczenie samemu sobie, do dnia dzisiejszego nie akceptujecie tego, że nie chce studiować i mama próbuje mnie przekonywać już na siłę, bo ile razy mam powiedzieć, że nie chce i nie musze? Ile razy mówiliście, że jestem niedorajdą życiową, bo nie miałem pracy i nie byłem na studiach. Nie pomogliście nic, aby zbadać czy napewno to dobry pomysł, jeździłem do Gdańska, nie martwiąc się co się działo i nigdy nie spytaliście się czy jest mi ciężko, czy to jest to, co miało być, gdzie wtedy byłeś? czemu nie zaproponowałeś innych rozwiązań, jak odpowiedzialny, dorosły rodzic ? Allegro - mogłem przewalać pieniądze na narkotyki, używki i hazard - chwilówki. A wpadłem na prowadzenie konta na Allegro. Ja byłem wtedy jeszcze dość młodym człowiekiem uczącym się na błędach. Lepiej wpaść na coś takiego jak chęć rozwoju niż na to, aby skończyć w beznadziejny sposób. To prawda, moja wina jest w tym, ale nie wiesz, ile to mi dało świadomości i doświadczenia. Udało mi się zostać dzięki temu specjalistą od Allegro i handlu internetowego, więc te zainwestowane pieniądze nie poszły na marne. Widać, że dostrzegasz same negatywne strony, ale prawda jest taka, że gdyby nie to Allegro, to mógłbym zostać młynarzem albo pracować w sklepie Media Markt. Tak to by wyglądało. Gdzie widzisz twoje wsparcie? Widzisz tylko moje błędy, ale nie dostrzegasz dużych plusów, które mnie kształtowały. Interes z mamą. Nie ma spraw nierozwiązanych. Jeśli macie problem z rozwiązaniem PIT, to może czas iść do specjalisty albo Urzędu skarbowego, wszystko da się rozwiązać. Kilka razy opłaciliście mi leasing, to są moje błędy. Auto zostało sprzedane, a część kasy zabraliście- przecież na te długi, o których wspomniałeś. Wiesz więc, że już wypominanie tego jest nie na miejscu. Nie zamierzam kończyć roboty, jeśli widzę, że nie robicie sobie nic z tego, co mówię. Wasza nienawiść do ludzi wokół mnie prowadzi do niczego. Dalej sobie robicie podśmiechujki, dalej nie traktujecie mnie poważnie. Pamiętajcie, ja nie żyję już waszym życiem, tylko wy możecie żyć moim, jako swojego syna. To szantaż ekonomiczny, bo właśnie to robisz - wyliczasz, zapisujesz i triumfujesz, to duży problem. Jak to, że pomogłeś mi finansowo, jest dla ciebie najważniejsze, to naprawdę masz wielki problem. Sami widać macie wielki problem. Uważasz, że mnie kupiłeś w jakiś sposób, że kasa jest najważniejsza? Przecież przez całe życie mówiliście, że pieniądze nie są najważniejsze. A to, co właśnie sam udowadniasz, że wkład finansowy w dziecko to jest dźwignia wychowania dobrej rodziny, a następnie szantażu. Zobacz, jak bardzo zbłądziłeś. Współczuję ci, jeśli uważasz, że pomoc finansowa to coś, dzięki czemu można sterować i wpływać, a nie powinność rodzica wobec swoich dzieci. Przywołując mnie na świat, liczyłeś, że samo się utrzyma, samo się wychowa i nie popełni błędów? Naprawdę? Gdzie byłeś, dorosły, kiedy lałeś mnie razem z mamą? Gdzie byliście odpowiedzialni rodzice? • Gdzie byłeś, kiedy sam mówiłeś, że ja jestem nie twój, że jestem sierotą? • Gdzie byłeś, kiedy miałem problemy w szkole? • Gdzie byłeś, kiedy płakałem często, a wy udawaliście, że sobie coś wymyślam wyobrażam ? • Gdzie byłeś, kiedy mama mnie wyzywała od skurwysynów, gdy byłem dzieckiem? Gdzie wtedy byłeś? • Ile razy mówiłeś przy znajomych i rodzinie, że jestem głupi, niedorajda, sierota itd ? • Ile razy pokazałeś, że mamy nie szanujesz, krzyczałeś na mamę, zwyzywaliście się przy mnie? • Ile razy było tak, że kiedyś wypiłeś tak dużo, że mama się martwiła, gdzieś wychodziłeś- dlaczego tak się tego bałem jako dziecko? • Ile razy ze mną próbowałeś rozmawiać o problemach sercowych czy innych wstydliwych rzeczach - nigdy zawsze się od tego wzbraniałeś? • Nie miałeś pojęcia ile razy myślałem, jako nastolatek o próbie samobójczej, bo nie chciałem tak żyć w taki sposób, czułem się niekochany - ile razy musiałem sprawdzać fora internetowe, aby dowiedzieć się, czy lepiej skoczyć pod pociąg czy też lepiej zażyć tabletki dziadka, ale brakowało mi do tego odwagi? Jest tego dużo więcej. Ale jak sam wspomniałeś przy moich długach wobec was odpowiedzialnych, dojrzałych dorosłych, już nie będę mówił o reszcie... A sami z siebie nie wykazaliście pokuty wobec mnie. Ciężko było porozmawiać o moich sprawach, tych wstydliwych oraz tych głęboko skrywanych? Liczyłem, że jak dorośle to wszystko zapomnę, ale widać, jak chcecie mnie ustawiać pod siebie, że dalej to robicie i w efekcie mamy to, co mamy. Dorosłe dziecko z dysfunkcyjnej rodziny. Pamiętaj wszystkie moje błędy jako dziecko, wszystko co ja zrobiłem jako niegrzeczne, nieposłuszne dziecko - to jest wasza wina, gdyż to było pod waszą odpowiedzialnością. Wy, jako moi rodzice, mnie wychowywaliście. „Nie ma złych dzieci, są tylko niedojrzali rodzice”. Zadaj sobie pytanie: czy byłeś, takim dojrzałym rodzicem dla swojego jedynego syna? Wróć sobie do tych chwil i pomyśl, czy jesteście tak idealni, jak sami sobie myślicie. Pamiętaj, kasa to nie wszystko. Gdybym wiedział, że tak wszystko skrupulatnie notujesz, zapisujesz, a potem wykorzystasz to przeciwko mnie, to nigdy nie chciałbym od was kasy na nic, wolał bym nędze w dobrym domu niż dług u rodziców. W przyszłości będę miał swoją rodzinę, a to, jak wy będziecie się w niej zachowywać, zależy już tylko od Ciebie i Mamy. Nie będziecie iść na kompromis ze mną, nie będziecie chcieli się ze mną dogadać. Nie będziecie szanować tej drugiej rodziny. To oznacza, że jedyne co zobaczycie to wiadomości ode mnie, nie zobaczycie swojego syna ani wnuków. Jeśli jednak będziecie chcieli się zmieniać, nauczycie się szanować całkowicie moje decyzje, będziecie się udzielać w sposób zdrowy, rozmawiając ze mną, nie mówiąc mi, co mogę, a czego nie mogę robić. Poważnie traktujcie moje decyzje i ludzi, z którymi mam kontakt. Nie próbujcie manipulować mną, wprowadzając mnie w poczucie winy lub stan odrzucenia. Będziemy się starali naprawić to, co zostało zniszczone.  Będą przyjazdy, będą odwiedziny, i będzie rodzina, będą wspólne wyjścia. Będzie normalność, to co ja myślę, że jednak Tobie i Mamie zależy na tym. Tylko od Ciebie i Mamy zależy, jak to się skończy.  Nie pisz mi, że wam zależy, skoro widzę, że każdy mój krok jest przez was komentowany i widzę, że wam nie zależy na tym, abym ja był szczęśliwy, tylko musi być szczęście wasze i moje.  Nie piszcie mi, że oddaliście serce, skoro nie akceptujecie moich sercowych decyzji i przeinaczacie to jako obłudę oraz to, że inni mną manipulują - co jest potworne.  Nie mówicie mi, że coś akceptujecie, skoro po kilku miesiącach lub pierwszej awanturze oznajmiacie, że jednak jest inaczej, że nie mam poparcia w waszych akceptacjach.  Uczyliście mnie przez całe życie bycia pokornym wobec Ciebie, Mamy i innych ważnych ludzi. Że trzeba nie raz się poświęcić i dać wolną wolę drugiej osobie. Gdzie wasza pokora wobec mnie, wobec moich bliskich, znajomych, ludzi, którzy mnie otaczają? Nigdy nie zgodziliście się i nie zaakceptowaliście moich wyboru jeśli nie wpadał w wasze kredo, życia według waszego schematu Proszę was przeczytajcie to wszystko, pomyślmy razem jak rozwiązać ten problem razem z terapeutą rodzinnym, jeśli dalej nie zgadzacie się z tym, co napisałem. Niestety w odpowiedzi dostałem tylko informacje jak bardzo jestem niewdzięczny, że robie z moich rodziców zwyrodniałą rodzine-patologie- dostałem odpowiedź w kilku zdaniach na mój list, liczyłem na rozmowę szczerą - o odpowiedź na terapie nie ma możliwości, rodzice twierdzą, że niepotrzebna jest pomoc tutaj specjalistów. Czy ja jako syn mogę zrobić coś jeszcze, aby było lepiej?
Czy córka narcystycznego rodzica może przez to mieć kłopoty z radzeniem sobie, z uzależnieniem, z nieprzystosowaniem?
Czy istnieje możliwość, ze córka narcystycznej matki, która zaczęła kraść mając 3 latka i w wieku dorosłym ucieka w różne niezdrowe formy uzależnień, jak zakupoholizm, seks, praca, okradanie najbliższych, kłamstwa, jednak nie ciągłe formy ucieczki i zdaje sobie sprawę, że prowadzi ją wstyd i strach, może być wynikiem wychowania przez narcystyczną matkę? Czy terapia psychodynamiczna może rozwiązać wszystkie problemy i traumy, czy jednak powinna iść na terapię od uzależnień?
Jak radzić sobie z ADHD u matki i dziecka w samotnym wychowywaniu?

Dzień dobry. Mam pytanie, co zrób i jak żyć w sytuacji, gdy matka i dziecko mają ADHD i matka sama wychowuje dziecko.

problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.