Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z presją rodziców i lękiem przed wyjazdem do chłopaka - porady dla studentki

Witam, proszę o poradę Mam 20 lat i mieszkam w wielkopolsce a mój chłopak w warmińsko-mazurskim. Studiuję zaocznie i obecnie szukam pracy. Rodzice opłacają mi studia. Czuje sie winna że tyle wydają więc zaczęłam sprzedawać swoje rzeczy żeby chociaż trochę ich odciążyć. Więc na bilety też mam jakieś pieniądze i to nie byłby ich wydatek. Chłopak był u nas kilka razy i obiecałam mu że teraz ja przyjadę poznać jego rodziców itp. Mówiłam że przyjadę w walentynki (sobota) i zostane do środy. Chłopak pracuje, ale będzie do 14 więc mogę przyjechać. Problem stanowią moi rodzice, którzy powiedzieli mi że nie ma opcji żebym pojechała, że ich nie obchodzi że chce pojechać i że mam te pieniądze na studia przeznaczyć a nie na wyjazd. Zależy mi na tym związku i chciałabym jednak pojechać. Rozmowa nie pomaga bo od razu krzyczą i grożą że nie będą płacić za studia że sie obrażą itp. Pochodzę z nadopiekuńczego domu gdzie od zawsze byłam kontrolowana. Boje sie ich reakcji gdyż jest to od razu krzyk. Dodam że byłam u psychologa w pcpr ale powiedziała mi to samo co już słyszałam, czyli że mam prawo decydować o sobie itp. Dalej jest we mnie ten lęk pomimo to. Bardzo, ale to bardzo zależy mi na tym, żeby do niego pojechać i zostać do środy. Jednak przez to, że moi rodzice mają problemy finansowe, nie mamy na nic pieniędzy i dostaje mi się za to, przez to, że nie mam pracy, a potem moja mama mówi, że to wina mojego taty, bo to przez niego i ciągle się kłócą o to, kto ma rację, kto nie ma racji i w ogóle dlaczego nie ma pieniędzy. I po prostu nie wiem czemu, ale no boję się jechać, mam jakieś dziwne wyrzuty, chociaż to nie będzie ich wydatek, ale nadal i nie mam pojęcia, co zrobić po prostu, ale już tak się nakręciłam na ten wyjazd, że no nie chcę z niego rezygnować, ale wiem, że może być przez to też ciężko, będę miała pewnie wojnę przez to w domu.
User Forum

Anonimowo

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

To, że potrafisz tak dokładnie opisać, co się z Tobą dzieje, jest już ważnym znakiem uważności i tego, że jakaś część Ciebie szuka ulgi i zmian.  Skoro mimo stresu wciąż trwasz i próbujesz funkcjonować, to znaczy, że już coś robisz, żeby nie było gorzej — warto uchwycić, co to jest i jak Ci to pomaga. Czasem wystarczy bardzo mały, pierwszy krok, żeby poczuć, że pojawia się wpływ i że zmiana jest możliwa.

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Dobry wieczór.

Widzę, że mocno przeżywasz swój konflikt wewnętrzny. Rozterka pomiędzy powinnością a własnymi pragnieniami. Co wybrać: siebie, swoją przyjemność bycia z kimś kochanym czy spokój w rodzinie? Dylemat bez salomonowego rozwiązania. Ale spójrz na to z innej strony. Czy rodzice i tak, bez względu na tę sytuację, nie kłócą się wciąż o pieniądze? I owszem, robią to.  Czy odetną cię od finansowania studiów z powodu walentynkowego wyjazdu? Jakoś nie wydaje mi się, to zbyt błahy powód w kontekście dumy w przyszłości z dobrze wykształconej córki. Ja powiedziałabym im wprost, dlaczego chcę wyjechać, że robię to z własnych środków i tyle. Dodałabym pytanie: Czy wam nie zależy na tym, żebym ja była szczęśliwa? Odpowiedzą , że nie?  

Miłego wyjazdu. 

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta 

4 miesiące temu
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Ma pani prawo decydować o swoim życiu i zrobić co uważa. Każda pani decyzja będzie miała jakieś konsekwencje niezależnie od tego co pani wybierze - czy pani pojedzie czy nie. Może pani zastanowić  się nad zyskami i stratami każdego rozwiązania, aby podjąć decyzję w zgodzie z tym, co dla pani ważne. Warto popracować nad uniezależnieniem się od rodziców.

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisana przez Panią sytuacja jest przykładem szantażu emocjonalnego, w którym Pani naturalna potrzeba autonomii i budowania własnej relacji zostaje uderzona argumentem finansowym. Rozumiem Pani lęk – dorastanie w domu pełnym kontroli sprawia, że każda próba samodzielnego decydowania o sobie jest interpretowana przez Pani umysł jako sytuacja zagrożenia, a nie jako naturalny etap dorosłości. Ważne jest jednak, aby Pani wiedziała, że problemy finansowe Pani rodziców oraz ich wzajemne konflikty nie są Pani winą ani Pani odpowiedzialnością, a fakt, że sprzedaje Pani własne rzeczy, by ich odciążyć, świadczy o Pani ogromnej dojrzałości.

Obecnie stoi Pani przed bardzo trudnym wyborem pomiędzy ugięciem się pod groźbami, co na chwilę uspokoi atmosferę w domu, ale utwierdzi rodziców w przekonaniu, że szantaż jest skuteczną metodą kontroli, a podjęciem ryzyka i wyjazdem, co wiąże się z zapowiadaną „wojną”. Jeśli zdecyduje się Pani na wyjazd, warto mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek, gdyby rodzice faktycznie wycofali się z opłacania studiów – może to być rozeznanie w kwestii kredytu studenckiego, stypendium lub podjęcia pracy w szerszym wymiarze. Poczucie winy i lęk, które Pani towarzyszą, wynikają z lat naruszania Pani granic, dlatego ich postawienie będzie bolesne, ale jest niezbędne, by mogła Pani zacząć żyć własnym życiem. Pani prawo do decydowania o sobie jest niezbywalne, jednak w tak trudnej dynamice rodzinnej każda próba wolności ma swoją cenę, którą musi Pani samodzielnie oszacować w kontekście Pani przyszłości i relacji.

4 miesiące temu
Anna Biś

Anna Biś

Warto zauważyć, że podejmuje pani realne próby zwiększenia swojej samodzielności: szukapani pracy, sprzedaje swoje rzeczy i myślisz o tym, aby nie obciążać rodziców finansowo. To są konkretne działania, które świadczą o odpowiedzialności, 

Jednym z możliwych kroków jest spróbowanie rozmowy z rodzicami w momencie, gdy nie ma eskalacji emocji, z naciskiem na znaczenie tego wyjazdu czyli, że relacja, dotrzymanie obietnicy, krok w stronę samodzielności), a nie na sam fakt wyjazdu czy kwestie finansowe. Nie zawsze taka rozmowa przynosi efekt, ale bywa ważna jako próba postawienia granicy w spokojny sposób. 

Równolegle warto rozważyć inne źródła wsparcia i zabezpieczenia – zarówno emocjonalnego, jak i finansowego. Otwarte powiedzenie partnerowi, jak wygląda Twoja sytuacja rodzinna i z jakimi ograniczeniami się zmagasz, może zmniejszyć poczucie, że musisz radzić sobie z tym sama.

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, czas sugestywnie myśleć szerzej niż tylko o etacie: drobne, dorywcze formy zarobku (np. korepetycje z przedmiotów, w których czuje się  pani pewnie, pomoc dzieciom w nauce, konwersacje z angielskiego, opieka, prace zdalne) mogą stopniowo zwiększać  poczucie sprawczości i realnej niezależności.

W większym zrozumieniu siebie czy stawiania granic wspierająca będzie pomocna może być regularna praca z psychologiem lub psychoterapeutą, również w ramach NFZ lub innych dostępnych form wsparcia w Pani miejscu zamieszkania.

4 miesiące temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Rozumiem, że obecna sytuacja jest obciążająca i tworzy wewnętrzny konflikt między wyborem siebie a lojalnością wobec rodziców. W relacji, w której formą komunikacji jest krzyk i groźby, automatycznie uruchamia się lęk, mimo że racjonalnie możesz wiedzieć, że masz prawo decydować o sobie. Z tego, co piszesz mogę wnioskować, że rodzice wciągają Cię emocjonalnie w konflikty między sobą, co wzmacnia w Tobie poczucie odpowiedzialności za ich stan i sytuację finansową, choć obiektywnie nie jesteś za nią odpowiedzialna. Warto zauważyć, że masz 20 lat, studiujesz, sama organizujesz środki na wyjazd i nie prosisz rodziców o finansowanie tej decyzji. Dodatkowo jesteś w trakcie poszukiwania pracy. To naturalny krok w kierunku autonomii. Poczucie winy, które przeżywasz często może pojawiać się w sytuacji, kiedy próbujemy postawić granicę, a druga strona nie chce jej uznać i przyjąć. Ono nie jest sygnałem, że robisz coś złego, lecz że robisz coś nowego i trudnego. Jeśli zdecydujesz się pojechać, warto przygotować się psychicznie na napięcie po powrocie i pamiętać, że emocje rodziców nie są czymś, co musisz naprawiać swoim kosztem.
Niezależnie od decyzji jaką podejmiesz, warto zastanowić się nad poszukaniem psychologa/psychoterapeuty, który pomoże Ci zbudować poczucie niezależności od rodziców, abyś mogła zacząć żyć swoim życiem, bez czucia wyrzutów sumienia i poczucia winy.

Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
opisuje Pani konflikt między własnymi potrzebami a silnym lękiem przed reakcją rodziców. To pokazuje, że temat granic i samodzielności jest w Pani życiu bardzo obciążony emocjonalnie i nie dotyczy tylko tego jednego wyjazdu.

Warto wrócić do pracy z psychologiem i skupić się konkretnie na lęku oraz poczuciu winy, które można przepracować, żeby decyzje nie były paraliżowane strachem. Zachęcam do dalszego wsparcia specjalisty, bo to ważny etap budowania niezależności i poczucia wpływu na własne życie.

Może bezpłatnie Pani korzystać ze wsparcia psychologicznego lista placówek: https://terminyleczenia.nfz.gov.pl/?search=true&Case=1&ServiceName=&State=&Locality=&Provider=&Place=&Street=

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca zawodowy 

4 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, pokazuje duży ciężar emocjonalny i silny ból po rozstaniu. Warto porozmawiać z psychologiem, który pomoże Panu przepracować te emocje, spojrzeć na sytuację z dystansu i znaleźć sposoby, by poradzić sobie z tym trudnym okresem. Kontakt ze specjalistą może dać bezpieczną przestrzeń, w której można spokojnie przyjrzeć się własnym uczuciom i myślom.

 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jestem w związku od ponad 2 lat, jest to mój pierwszy partner życiowy i seksualny
Jestem w związku od ponad 2 lat, jest to mój pierwszy partner życiowy i seksualny. Od jakiegoś czasu nurtują mnie myśli, że będąc tylko z nim, nie mam porównania do innych, coś tracę, nie zdobyłam doświadczenia. Jak pozbyć się takich myśli?
Czy moje życie romantyczne odbiega od normy? Introwertyczność i nieśmiałość w relacjach
Dzień dobry! Jestem 25-letnią kobietą z niepełnosprawnością, prawdopodobna neuroatypowością (nie diagnozowałam się jeszcze, bo sytuacja finansowa mi nie pozwalała i jeszcze jakiś czas pozwalać nie będzie) i chorobą przewlekłą. Jestem introwertyczna, nieśmiała, spokojna, wrażliwa i empatyczna, szczególnie do ludzi z niepełnosprawnościami i chorobami, ale też trochę zakompleksiona przez swoją chorobę i niepełnosprawność. Od wieku nastoletniego w relacjach z płcią przeciwną jestem (wcześniej nie miałam żadnych problemów w relacjach z płcią przeciwną, wręcz przeciwnie - wolałam jako dziewczynka towarzystwo chłopców niż dziewczynek, bo lepiej się z nimi dogadywałam) aż za bardzo ostrożna i efekt jest taki, że w zasadzie nigdy nie miałam partnera, czy nawet chłopaka. Już jako nastolatka skupiałam się raczej na nauce i na inwestowaniu w siebie, bo to była rzecz, w której jestem dobra, efekt jest taki, że w tym roku kończę dobre i wymagające studia - lekarski. Nie wiem, czy to normalne, ale nigdy nie jarały mnie wyskoki typu palenie, picie (zdrowie - biorę na stałe leki, mój stan zdrowia stopniowo się pogarsza, do dziś dbam o zdrowie jak tylko mogę i często chodzę po lekarzach, żeby mieć w miarę dobre samopoczucie i się trzymać, więc z tym nigdy nie eksperymentowałam i nie eksperymentuję), czy imprezowanie, nigdy nie byłam stadna, raczej od końca podstawówki trzymałam się na uboczu. Kompletnie nie rozumiałam też nastoletnich „motyli w brzuchu” (a potem szybki związek, szybki seks, eksperymentowanie - jasne, miałam wtedy kilka cichych zauroczeń, ale już wtedy rozumiałam, że zauroczenie to nie jest miłość i że często ono szybko stygnie kiedy przychodzi codzienność i porządnie poznamy drugiego człowieka) i do tej pory w pewien sposób nie rozumiem szybkich związków opartych na zauroczeniu, które miały być do grobowej deski, jeszcze z ładną instagramową oprawą, a które przy pierwszej trudnej sytuacji się rozpadają - w sumie to wtedy patrzałam na to jak na trochę niedojrzałość obu stron, ale takie związki w wieku nastoletnim to może nie wiem, element czy etap rozwoju emocjonalnego, który u mnie z jakichś powodów nie wystąpił? W zasadzie już od wczesnej młodości od związku oczekiwałam nie tylko partnerstwa romantycznego (wiadomo, sprawy romantyczno-erotyczne to dla mnie też bardzo ważna część związku, bo nie jestem osobą aseksualną), ale też intelektualnego - żeby partner podzielał moje zainteresowania i żeby było zawsze o czym porozmawiać i żeby się wspierać kiedy przyjdzie trudny moment. Nie miałam od liceum też dużego prywatnego kontaktu z mężczyznami - w klasie miałam 5 chłopaków, 4 zajętych i 1 gej. Na studiach taka sama proporcja - na grupę seminaryjną dosłownie kilku chłopaków, wszyscy zajęci i także 1 gej (w 6-osobowej grupie klinicznej miałam same dziewczyny, w parze klinicznej jestem z koleżanką, z którą kumpluje się od 1 roku w sumie najbardziej, poznałyśmy się na forum dotyczącym rekrutacji na studia). Nie mam też starszego ani choć w przybliżonym wieku kuzynostwa ani rodzeństwa, bo jestem najstarsza i to dużo od nich starsza - może gdybym miała miałabym troszkę inny tryb życia, bo miałabym większy kontakt prywatnie z większą liczbą osób starszych lub w zbliżonym wieku poznanymi przez nich? Od końca liceum jednak coraz częściej odczuwam, obserwując rówieśników, którzy są już w poważnych związkach/po ślubach/ mają dzieci albo już poważne związki niedawno skończyli, że chyba coś jest ze mną nie tak i czuję się jakaś zacofana w tych kwestiach i myślę, że przetraciłam swoje najlepsze lata na takie rzeczy i że coś ważnego mnie ominęło. Dodam jeszcze tylko, że nie miałam emocjonalnie nieobecnych i niedojrzałych rodziców rodziców, którzy mieli że tak powiem większościowy tryb życia (młodo związek, młodo ślub, szybko dziecko) którzy nie są zbytnio zadowoleni z mojego trybu i mają to za lenistwo. Prosiłabym o poradę co najlepiej żebym z tym zrobiła i czy coś faktycznie jest ze mną nie tak. Dziękuję z góry za odpowiedzi!
Bardzo często zastanawiam się jaki problem we mnie tkwi, co jest ze mną nie tak. Może od was uzyskam w jakimś stopniu odpowiedź . Zacznę od związku w którym jestem czwarty rok, nie ukrywam że przed związkiem byłam ogromną ekstrawertyczka, z czasem zaczęło się to diametralnie zmieniać, zaczęłam się czuć jak w złotej klatce. Było mnóstwo nie porozumień z moim partnerem, głównie właśnie z mojej winy, dlatego że mam problemy z pamięcią, i to dość spore, jak nie przywiązuje do czegoś większego skupienia - zapominam . Zapomniałam że coś powiedziałam, zapominałam że coś zrobiłam lub odwrotnie, zapominałam czegoś zrobić, że z kimś rozmawiałam a zwlaszcza o czym ? Największy problemem z pamięcią pojawia się w sytuacjach stresowych, wtedy mam totalnie pustkę w głowie odbijająca się echem. Partner przez to sądzi że ja kłamie, że coś ukrywam, lub wdałam się w jakieś romanse. Dużym problemem jest też to, że dużo jego słów do mnie nie dociera, czasami nawet klasycznego 'czy zrobić ci herbate ' nie usłyszę mimo że stoi obok ... Chciałabym dodać, że jestem aktualnie w abstynencji alkoholowej prawie drugi miesiąc, wcześniej piłam dużo alkoholu, nie uczestniczę w żadnych spotkaniach, sama z siebie postanowiłam przestać ze względu na portfel . I dwa razy w tym czasie miałam ogromne wybuchy agresji które odbijalam na parterze, które sam sprowokował nazywając mnie w bardzo niecenzuralny sposób. Owszem, przy kłótniach kiedyś już były tego typu wyzwiska i bardziej je brałam do siebie, i dochodziło do autoagresji w pierwszym możliwym momencie. Kompletnie nie wiem co się dzieje że jest wręcz przeciwnie. Domyślam się że conieco można teraz tłumaczyć oczyszczaniem się ogranizmu z toksyn alkoholu, ale bardzo dużo dziwnych zachowań mi towarzyszy bardzo długi czas i pojawiają się nowe . Na przykładzie - spontaniczne podejmowanie decyzji Okazywanie emocji w sposób nieadekwatny do sytuacji Wahania nastrojów są OGROMNE, i to jest uciążliwe .. Kiedyś brałam mozarin przepisany przez psychiatrę, ale uważam że ten 'lekarz' chciał się tylko mnie pozbyć jak najszybciej i nie interesowało go to, jak się czuje tak naprawdę . Później z braku chęci do szukania kolejnego lekarza odpuściłam leczenie . Teraz czuję jakby było mnie trzy .. Jak sobie ze sobą poradzić ? Chciałabym czuć spokój
Gdy "zdobędę" zainteresowanie chłopaka, przestaje mi zależeć. Z czego to może wynikać?
Dzień dobry! Chciałam się skąd się mogło wziąć to, że gdy poznaje jakiegoś chłopaka, którym jestem zainteresowana, a on mną na początku niekoniecznie to bardzo mi zależy, żeby zwrócić jego uwagę, a gdy mi się to uda i on odwzajemni moje uczucia, to ja tracę zainteresowanie? Potem cały czas zastanawiam się jak to możliwe skoro przez np. 2 miesiące nie mogłam przestać o nim myśleć, a gdy już mam co teoretycznie chciałam, to przestaje mi zależeć.
Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego.
Dzień Dobry Mam 19 lat, a moja dziewczyna 18, jesteśmy razem od 1,5 roku. Bardzo kocham moją dziewczynę, ale zaczynam mieć pewne wątpliwości co do naszego życia seksualnego. Sama bardzo lubi, jak sprawiam jej przyjemność różnymi metodami, natomiast sama nie sprawia przyjemności mnie. Zapytałem o przyjemność tylko 4 razy przez ostatni rok (nie chcę przesuwać granic, które ustawia). Za każdym razem dostawałem odpowiedź, że się wstydzi (warto dodać, że ma lęk społeczny), trochę brzydzi i że może kiedyś. Sama natomiast potrafi błagać o przyjemności, a ja za każdym razem ulegam. Podczas pieszczot leży w bezruchu i nie wykazuje żadnej inicjatywy. Czuję się przez nią wykorzystywany i wyczerpany całą sytuacją. Wiem, że nie mogę ją do niczego zmusić, dodatkowo jestem jej pierwszym partnerem seksualnym. Czuję się nieatrakcyjny i po prostu wykorzystany (nie mówię jej tego z powodu jej słabej psychiki i zwyczajnie nie chcę robić jej przykrości). Wiem, że to najprawdopodobniej moja wina, ale nie wiem, co robię źle, stąd moje pytanie: Jak mogę rozwiązać ten konflikt? Przepraszam za taką ścianę tekstu i z góry dziękuję za odpowiedź. Szymon
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.