Dzień dobry,
każdy człowiek rozwija się w swoim tempie i w swoich warunkach, nie zawsze mamy wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam dokonywać ważnych życiowych wyborów.
Z psychodynamicznej perspektywy, to, co się teraz dzieje, może być wyrazem głębszych napięć w relacji, zarówno tych bieżących, jak i takich, które budowały się latami i nie miały szansy zostać wypowiedziane czy wspólnie przepracowane. Partner może projektować na Panią swoje własne niepokoje, oczekiwania i rozczarowania, które niekoniecznie są w pełni uświadomione. To nie musi oznaczać, że relacji nie da się uratować, ale wymagałoby to gotowości z obu stron do szczerego przyjrzenia się temu, co faktycznie się między Wami dzieje.
Jeśli partner zarzuca Pani, że się „nie starała”, warto zadać pytanie: czy faktycznie miała Pani równe szanse, by iść tą samą drogą co on? Czy wziął pod uwagę wszystkie okoliczności, które mogły wpływać na Pani wybory i sytuację życiową? Czasami osoby, które same miały stabilne warunki do rozwoju, mają trudność w zrozumieniu, że nie każdy miał taką samą drogę.
Czy da się to naprawić? Wiele zależy od tego, czy on naprawdę jest gotów rozmawiać, słuchać i dostrzec w Pani nie tylko swoje rozczarowanie, ale też realnego człowieka z emocjami, historią, wartościami. Gdyby był skłonny, wspólna psychoterapia par mogłaby być bardzo pomocna, tworzyłaby przestrzeń do wypowiedzenia tego, co trudne, bez wzajemnych oskarżeń.
Jeśli jednak on definitywnie odrzuca taką możliwość i nie widzi już przestrzeni do budowania związku, bardzo ważne będzie, by Pani nie została z tym wszystkim sama - a ze wsparciem terapeutycznym.
Z wyrazami szacunku,
Weronika Berdel (Pracownia Psychoterapii Wolne Myśli)