Jak pomóc narzeczonej podejrzewanej o schizofrenię i zmagającą się z bólem głowy oraz lękami?
Paweł
Bożena Nagórska
Panie Pawle,
Fakt, że badania somatyczne nic nie wykazały, a narzeczona interpretuje fizyczne dolegliwości jako celowe działanie osób trzecich, sugeruje, że jej kontakt z rzeczywistością uległ chorobowej zmianie, co przy obciążeniu genetycznym w rodzinie wymaga pilnej interwencji. Samodzielne dźwiganie tej odpowiedzialności doprowadzi Pana do skrajnego wyczerpania, dlatego włączenie jej mamy do rozmowy jest teraz absolutną koniecznością, nawet jeśli narzeczona uzna to za naruszenie lojalności.
Proszę porozmawiać z jej mamą szczerze i przedstawić konkretne fakty dotyczące lęku przed podsłuchami czy śledzeniem, ponieważ ona, znając przebieg choroby syna, może być kluczowym sojusznikiem w namówieniu córki na rzetelną diagnostykę. Narzeczona prawdopodobnie zataiła przed psychiatrą swoje objawy wytwórcze, dostając jedynie leki doraźne, dlatego niezbędna jest kolejna wizyta, podczas której lekarz pozna pełen obraz jej zachowania. Musi Pan zadbać również o własne granice i zdrowie psychiczne, ponieważ bez profesjonalnego leczenia narzeczona może zacząć wciągać również Pana w swoją wizję spisku, co uniemożliwi jakąkolwiek skuteczną pomoc.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Panie Pawle,
Dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Uważam, że jest Pan w sytuacji: między miłością i chęcią pomocy a rosnącą bezradnością. Pana słowa brzmią poważnie i zdecydowanie wymagają wsparcia specjalisty, nawet jeśli narzeczona teraz to odrzuca. W takich momentach nie chodzi o przekonywanie jej, że „to nieprawda”, tylko o bycie obok i delikatne kierowanie ku pomocy. Czasem skuteczniejsze jest mówienie: „widzę, że cierpisz i chcę, żebyś miała wsparcie”, zamiast wchodzenia w spór o to, co jest realne. Rozmowa z mamą wydaje się rozsądnym krokiem: nie przeciwko narzeczonej, tylko dla zbudowania kręgu wsparcia. Samemu naprawdę trudno to unieść.
Może warto też zatrzymać się przy kilku pytaniach:
Na ile ma Pan jeszcze siłę, by to dźwigać bez wsparcia dla siebie?
Gdzie są Pana granice w pomaganiu?
Czy jest ktoś, z kim Pan może o tym otwarcie porozmawiać (np. specjalista)?
Jeśli jej stan będzie się pogarszał (silny lęk, urojenia, rezygnacja z życia), warto rozważyć pilną konsultację psychiatryczną, nawet w trybie nagłym. Sądzę, że najważniejsze teraz to: nie zostawać z tym samemu i zadbać zarówno o jej bezpieczeństwo, jak i o Pana zasoby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, jest bardzo trudne – zarówno dla Pana, jak i dla narzeczonej. Widać, że jest Pan uważny, zaangażowany i chce pomóc, ale jednocześnie zaczyna Pan czuć, że sam tego nie uniesie.
Objawy, które Pan opisuje (poczucie bycia obserwowaną, wpływu innych ludzi, trudność w odróżnieniu tego, co realne, od tego co przeżywane), są dla osoby bardzo obciążające i jednocześnie często sprawiają, że trudno jej przyjąć pomoc lub spojrzenie z zewnątrz.
To, że reaguje złością na temat psychiatry, też może być częścią tego stanu – niekoniecznie „uporem”, tylko sposobem radzenia sobie z lękiem i poczuciem zagrożenia.
Z Pana strony widać dużą troskę, ale też moment przeciążenia. To ważne, bo w takich sytuacjach jedna osoba nie jest w stanie sama „uratować” drugiej.
Pomysł, żeby włączyć mamę narzeczonej, może być formą poszerzenia wsparcia – szczególnie jeśli ona ma z nią kontakt.
To, że Pan szuka pomocy i nie zostaje z tym sam, jest bardzo ważne.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka
Anna Czoska @adhdpsycholog
Panie Pawle,
MMPI‑2 może być w takiej sytuacji jednym z pomocnych narzędzi, bo daje szeroką, możliwie obiektywną mapę funkcjonowania psychicznego i dostarcza przesłanek do dalszej oceny klinicznej. Nie stawia diagnozy sam w sobie, ale wspiera decyzje specjalistów. Pomaga ocenić bardzo różne rodzaje objawów (m.in. depresyjnych, lękowych, psychotycznych), a także sposób radzenia sobie ze stresem i ogólne funkcjonowanie osobowości. W tym badaniu znajdują się m.in. skale wrażliwe na objawy z kręgu schizofrenii i myśli prześladowczych (np. skala schizofrenii i paranoi), co może być istotne przy Pana obawach o zdrowie narzeczonej.
To badanie nie zastępuje konsultacji psychiatrycznej, może jedynie ją uzupełniać i porządkować obraz trudności. Wykonuje się je u psychologa klinicznego/diagnosty, kiedy pacjent jest w stanie przejść dłuższe badanie (to wiele pytań, wymagających skupienia). Obecnie istnieje możliwość przeprowadzenia MMPI‑2 także w formie zdalnej, gdzie psycholog z odpowiednimi uprawnieniami zamawia licencjonowany dostęp do testu przypisany konkretnie do danego pacjenta. MMPI‑2 pozwala ocenić zarówno obecność, jak i nasilenie różnych objawów, w tym właśnie treści prześladowczych, poczucia wyobcowania, dezorganizacji myślenia. Zawiera też tzw. skale kontrolne (np. L, F, K, VRIN, TRIN), które pomagają ocenić, na ile wynik jest wiarygodny: czy osoba minimalizuje trudności, czy je wyolbrzymia, czy odpowiada w sposób chaotyczny. Dzięki temu specjalista nie opiera się wyłącznie na subiektywnym opisie, lecz ma dodatkową, wystandaryzowaną informację.
Profil kliniczny, czyli układ wielu skal jednocześnie, pozwala formułować hipotezy: czy obraz bardziej wskazuje na zaburzenia psychotyczne, afektywne (np. depresyjne), lękowe, zaburzenia osobowości, czy reakcję kryzysową. Pomaga psychiatrom i psychoterapeutom trafniej doprecyzować rozpoznanie i dobrać leczenie. W Pana sytuacji takie badanie może stanowić cenne uzupełnienie opieki psychiatrycznej, pod warunkiem że narzeczona będzie czuła się na siłach, by w nim uczestniczyć i wyrazi zgodę na współpracę z psychologiem.
Karolina Grabka
Dzień dobry,
W takich okolicznościach realna pomoc często zaczyna się od zadbania o własne wsparcie, ponieważ jedna osoba zwykle nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć takiej sytuacji.
Pomocne może być poszukanie dla siebie miejsca do rozmowy - na przykład konsultacji psychologicznej, gdzie będzie przestrzeń na omówienie obaw, napięcia i sposobów reagowania. To dobry sposób na wzmocnienie własnych zasobów, aby móc funkcjonować stabilniej w relacji.
W odniesieniu do zdrowia Pana partnerki praktycznym krokiem bywa proponowanie wspólnego działania, na przykład pójścia razem na wizytę do psychiatry lub lekarza prowadzącego, zamiast zachęcania jej do pójścia samodzielnie. Często obecność bliskiej osoby obniża lęk i zwiększa szansę na kontynuowanie leczenia lub jego weryfikację.
Rozsądne może być także stopniowe włączanie innych zaufanych osób z otoczenia, takich jak członek rodziny (np. właśnie mama partnerki), tak aby odpowiedzialność za wsparcie nie spoczywała wyłącznie na Panu. Budowanie takiej sieci pomocy zwykle zmniejsza poczucie osamotnienia i przeciążenia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Zobacz podobne
Zaczynam się naprawdę martwić o mojego brata, który od lat zmaga się ze schizofrenią, ale teraz pojawiły się nowe, bardzo niepokojące objawy. Często mówi, że jest martwy, jakby jego ciało nie działało, albo jakby stracił duszę. Dla niego to wydaje się być prawdą, ale dla nas – rodziny – to jest przerażające i trudne do zrozumienia. Boję się, że te urojenia jeszcze bardziej go odizolują od reszty i pogorszą jego stan psychiczny.
Zastanawiam się, czy zespół Cotarda rzeczywiście może być związany z jego stanem i jak możemy mu realnie pomóc.
Wiem, że nie jest to typowa depresja, tylko coś bardziej złożonego, ale co my, jako rodzina, możemy zrobić?
A może jakieś leki mogą pomóc złagodzić objawy?
Dziękuję z góry za wszelkie wskazówki!

