30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak pomóc narzeczonej podejrzewanej o schizofrenię i zmagającą się z bólem głowy oraz lękami?

Cześć, bardzo proszę o pomoc i wskazówki bo już zaczynam opadać z sił i odczuwam niemoc. Podejrzewam u narzeczonej schizofrenie (chyba paranoidalną) w jej rodzinie 2 lata temu starszy brat został zdiagnozowany z tą przypadłością. Narzeczona odczuwa od pół roku w losowych momentach dnia bóle głowy i "piszczenie w uszach" którego nie potrafi opisać. Rok temu mówiła, że nie czuje się bezpiecznie w pracy, że ludzie z jej służbowego otoczenia chcą jej uprzykrzyć życie i ją obgadują (a wiem że była lubiana w pracy bo znałem część tych osób). Później zaczęły się pytanie odnośnie możliwości podsłuchiwania jej telefonu (czy tak się da i czy ktoś z pracy mógł jej tak zrobić) oraz pozycji GPS telefonu, co wzbudziło moje obawy. Później poszła do psychologa albo psychiatry żeby załatwić sobie zwolnienie z pracy bo nie chciała już tam dłużej chodzić, dostała po prostu jakieś małe żółte tabletki na uspokojenie i na lepszy sen. Pół roku temu zwolniła się z pracy. Obecnie szuka pracy i piszę pracę licencjacką, którą twierdzi że nie jest w stanie ukończyć bo "Ci ludzie z pracy" się na nią uwzięli i dalej wpływają na jej życie powodując te bóle głowy i piszczenie w uszach w momencie jak siada do pisania pracy oraz, że bywa śledzona. Była z tymi bólami głowy u neurologa (TK i rezonans magnetyczny), laryngologa, badała kręgosłup (na potencjalne uciski kręgów) i nic nie wyszło. Powoli mam wrażenie, że wchodzi też początek depresji bo twierdzi, że po co się starać i cokolwiek robić skoro i tak nic się nie zmieni. Jak tylko wspominam o psychiatrze to twierdzi, że już była i bierze te leki i nic nie pomaga i że ja jej nie wierzę i chce na siłę zrobić z niej wariatkę bo szufladkuje ją ze względu na to, że jej brat choruje. Ma również straszne wahania nastrojów, jednego dnia kocha mnie i wyznaje mi miłość i snuje ze mną dalsze plany na przyszłość, a następnego, że życie nie ma sensu bo ona nie ma na nie wpływu tylko osoby trzecie i po co się starać. Kocham ją całym sercem i chce pomóc w jakikolwiek sposób ale mam wrażenie, że sam sobie nie poradzę Zastanawiałem się, czy na spokojnie nie porozmawiać z jej Mamą i wprowadzić ją w temat (mama mieszka na drugim końcu Polski ale rozmawiają ze sobą codziennie przez telefon, ale narzeczona się kryje i nic praktycznie o tym nie mówi), żeby może jakoś razem ją wspierać. Sam już nie wiem co mam robić i wszelkie sposoby pomocy wskazówki będą dla mnie bardzo cenne. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Pozdrawiam
User Forum

Paweł

1 dzień temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Pawle, 

Fakt, że badania somatyczne nic nie wykazały, a narzeczona interpretuje fizyczne dolegliwości jako celowe działanie osób trzecich, sugeruje, że jej kontakt z rzeczywistością uległ chorobowej zmianie, co przy obciążeniu genetycznym w rodzinie wymaga pilnej interwencji. Samodzielne dźwiganie tej odpowiedzialności doprowadzi Pana do skrajnego wyczerpania, dlatego włączenie jej mamy do rozmowy jest teraz absolutną koniecznością, nawet jeśli narzeczona uzna to za naruszenie lojalności.

Proszę porozmawiać z jej mamą szczerze i przedstawić konkretne fakty dotyczące lęku przed podsłuchami czy śledzeniem, ponieważ ona, znając przebieg choroby syna, może być kluczowym sojusznikiem w namówieniu córki na rzetelną diagnostykę. Narzeczona prawdopodobnie zataiła przed psychiatrą swoje objawy wytwórcze, dostając jedynie leki doraźne, dlatego niezbędna jest kolejna wizyta, podczas której lekarz pozna pełen obraz jej zachowania. Musi Pan zadbać również o własne granice i zdrowie psychiczne, ponieważ bez profesjonalnego leczenia narzeczona może zacząć wciągać również Pana w swoją wizję spisku, co uniemożliwi jakąkolwiek skuteczną pomoc.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Pawle, 

 

Dziękujemy za podzielenie się swoją historią. Uważam, że jest Pan w sytuacji: między miłością i chęcią pomocy a rosnącą bezradnością. Pana słowa brzmią poważnie i zdecydowanie wymagają wsparcia specjalisty, nawet jeśli narzeczona teraz to odrzuca. W takich momentach nie chodzi o przekonywanie jej, że „to nieprawda”, tylko o bycie obok i delikatne kierowanie ku pomocy. Czasem skuteczniejsze jest mówienie: „widzę, że cierpisz i chcę, żebyś miała wsparcie”, zamiast wchodzenia w spór o to, co jest realne. Rozmowa z mamą wydaje się rozsądnym krokiem: nie przeciwko narzeczonej, tylko dla zbudowania kręgu wsparcia. Samemu naprawdę trudno to unieść.

Może warto też zatrzymać się przy kilku pytaniach:
Na ile ma Pan jeszcze siłę, by to dźwigać bez wsparcia dla siebie?
Gdzie są Pana granice w pomaganiu?
Czy jest ktoś, z kim Pan może o tym otwarcie porozmawiać (np. specjalista)?

Jeśli jej stan będzie się pogarszał (silny lęk, urojenia, rezygnacja z życia), warto rozważyć pilną konsultację psychiatryczną, nawet w trybie nagłym. Sądzę, że najważniejsze teraz to: nie zostawać z tym samemu i zadbać zarówno o jej bezpieczeństwo, jak i o Pana zasoby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 dzień temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, jest bardzo trudne – zarówno dla Pana, jak i dla narzeczonej. Widać, że jest Pan uważny, zaangażowany i chce pomóc, ale jednocześnie zaczyna Pan czuć, że sam tego nie uniesie.

Objawy, które Pan opisuje (poczucie bycia obserwowaną, wpływu innych ludzi, trudność w odróżnieniu tego, co realne, od tego co przeżywane), są dla osoby bardzo obciążające i jednocześnie często sprawiają, że trudno jej przyjąć pomoc lub spojrzenie z zewnątrz.

To, że reaguje złością na temat psychiatry, też może być częścią tego stanu – niekoniecznie „uporem”, tylko sposobem radzenia sobie z lękiem i poczuciem zagrożenia.

Z Pana strony widać dużą troskę, ale też moment przeciążenia. To ważne, bo w takich sytuacjach jedna osoba nie jest w stanie sama „uratować” drugiej.

Pomysł, żeby włączyć mamę narzeczonej, może być formą poszerzenia wsparcia – szczególnie jeśli ona ma z nią kontakt.

To, że Pan szuka pomocy i nie zostaje z tym sam, jest bardzo ważne.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 dzień temu
Anna Czoska @adhdpsycholog

Anna Czoska @adhdpsycholog

Panie Pawle,
MMPI‑2 może być w takiej sytuacji jednym z pomocnych narzędzi, bo daje szeroką, możliwie obiektywną mapę funkcjonowania psychicznego i dostarcza przesłanek do dalszej oceny klinicznej. Nie stawia diagnozy sam w sobie, ale wspiera decyzje specjalistów. Pomaga ocenić bardzo różne rodzaje objawów (m.in. depresyjnych, lękowych, psychotycznych), a także sposób radzenia sobie ze stresem i ogólne funkcjonowanie osobowości. W tym badaniu znajdują się m.in. skale wrażliwe na objawy z kręgu schizofrenii i myśli prześladowczych (np. skala schizofrenii i paranoi), co może być istotne przy Pana obawach o zdrowie narzeczonej.

 

To badanie nie zastępuje konsultacji psychiatrycznej, może jedynie ją uzupełniać i porządkować obraz trudności. Wykonuje się je u psychologa klinicznego/diagnosty, kiedy pacjent jest w stanie przejść dłuższe badanie (to wiele pytań, wymagających skupienia). Obecnie istnieje możliwość przeprowadzenia MMPI‑2 także w formie zdalnej, gdzie psycholog z odpowiednimi uprawnieniami zamawia licencjonowany dostęp do testu przypisany konkretnie do danego pacjenta. MMPI‑2 pozwala ocenić zarówno obecność, jak i nasilenie różnych objawów, w tym właśnie treści prześladowczych, poczucia wyobcowania, dezorganizacji myślenia. Zawiera też tzw. skale kontrolne (np. L, F, K, VRIN, TRIN), które pomagają ocenić, na ile wynik jest wiarygodny: czy osoba minimalizuje trudności, czy je wyolbrzymia, czy odpowiada w sposób chaotyczny. Dzięki temu specjalista nie opiera się wyłącznie na subiektywnym opisie, lecz ma dodatkową, wystandaryzowaną informację.

 

Profil kliniczny, czyli układ wielu skal jednocześnie, pozwala formułować hipotezy: czy obraz bardziej wskazuje na zaburzenia psychotyczne, afektywne (np. depresyjne), lękowe, zaburzenia osobowości, czy reakcję kryzysową. Pomaga psychiatrom i psychoterapeutom trafniej doprecyzować rozpoznanie i dobrać leczenie. W Pana sytuacji takie badanie może stanowić cenne uzupełnienie opieki psychiatrycznej, pod warunkiem że narzeczona będzie czuła się na siłach, by w nim uczestniczyć i wyrazi zgodę na współpracę z psychologiem.

 

18 godzin temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

W takich okolicznościach realna pomoc często zaczyna się od zadbania o własne wsparcie, ponieważ jedna osoba zwykle nie jest w stanie samodzielnie udźwignąć takiej sytuacji.

Pomocne może być poszukanie dla siebie miejsca do rozmowy - na przykład konsultacji psychologicznej, gdzie będzie przestrzeń na omówienie obaw, napięcia i sposobów reagowania. To dobry sposób na wzmocnienie własnych zasobów, aby móc funkcjonować stabilniej w relacji.

W odniesieniu do zdrowia Pana partnerki praktycznym krokiem bywa proponowanie wspólnego działania, na przykład pójścia razem na wizytę do psychiatry lub lekarza prowadzącego, zamiast zachęcania jej do pójścia samodzielnie. Często obecność bliskiej osoby obniża lęk i zwiększa szansę na kontynuowanie leczenia lub jego weryfikację.

Rozsądne może być także stopniowe włączanie innych zaufanych osób z otoczenia, takich jak członek rodziny (np. właśnie mama partnerki), tak aby odpowiedzialność za wsparcie nie spoczywała wyłącznie na Panu. Budowanie takiej sieci pomocy zwykle zmniejsza poczucie osamotnienia i przeciążenia. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

22 godziny temu

Zobacz podobne

Czy mieszkam w nawiedzonym miejscu? Szepty, strach i dziwne zdarzenia w mieszkaniu
Cześć, piszę tutaj, bo nie wiem, co mam o tym myśleć. Nie jestem osobą, która wierzy w zjawiska paranormalne, zawsze starałem się podchodzić do życia racjonalnie. Ale to, co dzieje się od kilku tygodni, sprawia, że zaczynam wątpić we wszystko, co dotychczas uważałem za oczywiste. Wynajmuję mieszkanie w starej kamienicy na obrzeżach miasta. Wprowadziłem się tu pod koniec zeszłego roku, miejsce było tanie, a właściciel zaskakująco chętny do negocjacji. Trochę mnie to zdziwiło, ale nie zadawałem pytań. Na początku wszystko było w porządku. To stare mieszkanie, więc czasem coś trzeszczy, czasem rury wydają dziwne dźwięki, nic czego bym się nie spodziewał. Ale potem zaczęło się coś dziwnego. Najpierw w nocy budziły mnie ciche szepty. Myślałem, że to sąsiedzi, ale dźwięk był bardzo dziwny. Jakby dochodził ze ściany obok mojego łóżka. To nie było normalne. Z czasem te szepty stały się coraz bardziej wyraźne. Nie mogłem ich zrozumieć, brzmiały jak coś pomiędzy jęczeniem a niezrozumiałym mamrotaniem. Za każdym razem, gdy zapalałem światło, wszystko cichło. Kilka dni temu stało się coś, co naprawdę mnie przeraziło. Była druga w nocy, leżałem w łóżku i znowu usłyszałem te szepty, ale tym razem ktoś wyraźnie powiedział moje imię. Nie "hej", nie jakieś przypadkowe słowa, tylko moje imię. Wtedy poczułem to coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem – absolutny, paraliżujący strach. Wstałem, włączyłem wszystkie światła i próbowałem racjonalnie to wytłumaczyć. Ale następnego dnia, gdy wróciłem do mieszkania, zobaczyłem, że na ścianie, przy której stoi moje łóżko, pojawiły się pionowe rysy. Jakby coś próbowało się stamtąd wydostać. I teraz nie wiem, co robić. Czy to moja psychika płata mi figle? Może to jakaś ukryta trauma? Czy można mieć halucynacje dźwiękowe i wizualne jednocześnie? A może coś naprawdę jest nie tak z tym miejscem? Co powinienem zrobić?
Mierzę się z poczuciem braku własnej tożsamości, braku realności, rutyny. Na sam głos mojej mamy odczuwam bicie serca, lęk.
Dzień dobry, mam takie pytanie a w zasadzie stwierdzenie, co zrobić, kiedy straciło się własną tożsamość? To znaczy nie wiem, kim jestem. Czasami patrzę w lustro i zastanawiam się : czy jestem moją mamą, babcią, ciotką, siostrą? Wiem, że to może brzmieć okropnie, ale widzę w sobie nawet wygląd tych osób, nie wiem natomiast jaką jestem ja i czy w ogóle jestem. To pierwsza kwestia. Natomiast druga jest o wiele bardziej intymna, mieszkam z mamą i babcią i dorastającym synem. Dlaczego ,nawet na zwykły ton głosu mojej mamy, trudno mi fizycznie utrzymać mocz i bicie serca strasznie przyspiesza. Jest jeszcze coś, boje się, że jestem chora psychicznie, w zasadzie jestem już tego pewna, tylko pytanie co mi jest. Dlaczego mam czasami uczucie, że tak naprawdę nie żyję a ,,prawdziwe życie", np. moich synów, siostry i jej rodziny, byłego męża i jego rodziny już toczy się gdzieś indziej. Mam wrażenie, że ,,utknęłam w określonym czasie", nie wiem jak to opisać, ale to tak jakby człowiek budził się codziennie i przeżywał w kółko to samo. Czy ma Pan/i jakiś obraz i co zrobić z tą sytuacją? Myślę, że kwestia jest dość bardziej złożona i występuje u mnie o wiele więcej ,,nietypowych i dziwnych" myśli, a to co opisuje tutaj to tylko w zasadzie pobieżne wyrywki. Czy na tej podstawie można stwierdzić np. dwubiegunowość lub schizofrenię? Będę wdzięczna za pomoc. Mam 40 lat
Jak pomóc bratu z zespołem Cotarda i schizofrenią?

Zaczynam się naprawdę martwić o mojego brata, który od lat zmaga się ze schizofrenią, ale teraz pojawiły się nowe, bardzo niepokojące objawy. Często mówi, że jest martwy, jakby jego ciało nie działało, albo jakby stracił duszę. Dla niego to wydaje się być prawdą, ale dla nas – rodziny – to jest przerażające i trudne do zrozumienia. Boję się, że te urojenia jeszcze bardziej go odizolują od reszty i pogorszą jego stan psychiczny.

Zastanawiam się, czy zespół Cotarda rzeczywiście może być związany z jego stanem i jak możemy mu realnie pomóc. 

Wiem, że nie jest to typowa depresja, tylko coś bardziej złożonego, ale co my, jako rodzina, możemy zrobić?  

A może jakieś leki mogą pomóc złagodzić objawy? 

Dziękuję z góry za wszelkie wskazówki!

Czuję się czasem, jakbym była w innym czasie swojego życia niż jestem aktualnie
Czuję się czasem, jakbym była w innym czasie swojego życia niż jestem aktualnie, czuje inny klimat życia, inne postrzeganie, inne odczucia z jakiegoś roku i czuję się przetransportowana. Wtedy gubię siebie. Nie wiem, jak mam coś postrzegać, jak mam znowu być sobą... i jak znowu tak samo postrzegać życie. To się pojawia w różnych momentach w ciągu dnia, nawet gdy nie myślę o jakiejś sytuacji... co robić?
Nie czuję poprawy podczas leczenia psychiatrycznego
Leczę się psychiatrycznie od 16 r życia wiem jakie mam choroby czy te leki napewno mi pomogą ja gdy nie czuję zmiany a mam myśli takie same
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.