Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc partnerce podejrzewanej o zespół Münchhausena i zachęcić do wizyty u specjalisty?

Dzień dobry Poznałem dziewczynę i od jakiegoś czasu dostrzegam u niej zespół münchhausena. Tak wiem nie jestem specjalistą ale moje powody są ze względu, że ma rzekomo raka i cały czas jak chcę jechać z nią na chemioterapię to ona sama pojedzie i wróci. To że co tydzień ma tą chemię przez trzy miesiące, następnym dni i tak idzie do pracy i normalnie pracuje z odrobinę symulacji. Złamała niby rękę w ten sam dzień miała operację i niby ma śruby w rękach a i tak w następnym dniu nie pracuje tylko zapierdziela. Głodówki,wymioty po zjedzenia choć bardzo żadko,okaleczanie się, już niby spokój od 6 miesięcy ale było. I brak ochoty na sex niby to nie jest ważne ale w ogóle ja do takich rzeczy nie ciągnie. I teraz moje pytanie czy jak obecnie jeździ na chemioterapię niby to przyłapać ja na gorącym uczynku ,że wcale nie pojechała i porozmawianie z nią czemu tak robi czy przekonywać ja żeby szła do specjalisty? Bo nie wiem co robić a nie wiem jak jej pomóc. Z góry dziękuję za odpowiedź na daną sytuację.
Magdalena Ratajczyk

Magdalena Ratajczyk

Przede wszystkim nie pomoże pan komuś, kto tego nie chce. Zastanowiłabym się skąd w panu potrzeba ratowania dziewczyny i jakie pana potrzeby za tym stoją - zarówno osobiste, jak i wobec relacji. Domyślam się, że sytuacja powoduje u Pana jakiegoś rodzaju cierpienie i tym zajęłabym się w pierwszej kolejności. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Dziękujemy za wiadomość. Pisze Pan o swojej sytuacji, dziękuję za zaufanie is zczerość. Z Pana słów widać duże zaniepokojenie, bezradność i chęć pomocy tej osobie. To naturalne, że w takiej sytuacji czuje się Pan rozdarty między troską, niepewnością i pragnieniem ochrony jej zdrowia, a jednocześnie nie wie, jak się zachować, żeby nie zaszkodzić ani sobie, ani jej. W takich sytuacjach najważniejsze jest pamiętanie, że nie możemy zmusić nikogo do leczenia ani „przyłapywać na gorącym uczynku”, bo to może pogłębić lęk, izolację i konflikty. Prawdziwa pomoc zaczyna się od zachowania bezpiecznych granic i wsparcia kierowanego w stronę profesjonalistów.

Kilka praktycznych kroków, ktore warto zrobić:

Rozmowa z empatią, nie konfrontacja: warto wyrazić swoje uczucia i troskę („Martwię się o Twoje zdrowie i chciałbym, żebyś miała profesjonalną pomoc”), bez oskarżeń czy sprawdzania jej zachowań.

Zachęta do kontaktu ze specjalistą : psychologiem lub psychiatrą, najlepiej z doświadczeniem w zaburzeniach somatyzacyjnych czy zespołu Münchhausena. To osoba, która może realnie pomóc jej przepracować mechanizmy, które Pan obserwuje.

Dbanie o siebie: ważne, aby Pan miał wsparcie i nie brał odpowiedzialności za decyzje i zachowania drugiej osoby. Można też samemu skorzystać z konsultacji, żeby lepiej rozumieć sytuację i swoje emocje.

Proszę pamiętać, że Pana troska jest wartościowa, ale nie jest Pana rolą leczenie jej ani kontrolowanie. Skupienie się na granicach, własnych emocjach i wspieraniu profesjonalnej pomocy to realny sposób, by być dla niej bezpiecznym wsparciem, a jednocześnie chronić siebie.

 

W razie potrzeby zapraszamy ponownie do kontaktu tu na forum. Wszytskiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Klaudia Stankiewicz

Klaudia Stankiewicz

Dzień dobry,

 

Objawy, o których Pan pisze, pasują do wielu diagnoz, niekoniecznie musi to być Zespół Munchausena. Rozumiem, że jest Pan zaniepokojony zachowaniami partnerki. Myślę, że szczera rozmowa z partnerką o Pana obawach byłaby dobrym pierwszym krokiem. Być może sugestia rozmowy ze specjalistą i wspólne poszukanie odpowiedniej osoby dla dziewczyny okaże się dla niej dużym wsparciem. 

 

Trzymam bardzo mocno kciuk za znalezienie wsparcia.

Pozdrawiam serdecznie,

Klaudia Stankiewicz 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Sytuacja, którą Pan opisuje, jest trudna i obciążająca dla obu stron, a Pana spostrzeżenia – mimo że nie jest Pan lekarzem – wskazują na bardzo niepokojące sygnały w zachowaniu partnerki.

Szanowny Panie, opisane przez Pana sytuacje, takie jak unikanie Pana obecności podczas leczenia, błyskawiczna regeneracja po rzekomych operacjach czy podejmowanie pracy zaraz po chemioterapii, rzeczywiście mogą sugerować zaburzenia o charakterze pozorowanym. Mechanizm ten często wynika z głębokich, nieuświadomionych potrzeb emocjonalnych, takich jak chęć bycia zaopiekowanym czy lęk przed odrzuceniem.

Odradzałabym jednak "przyprasowanie jej na gorącym uczynku" w sposób konfrontacyjny. Dla osoby z takim zaburzeniem gwałtowne zdemaskowanie kłamstwa wywołuje ogromny wstyd i poczucie zagrożenia, co najczęściej prowadzi do jeszcze silniejszego zaprzeczania, agresji lub całkowitego zerwania relacji, a nie do szczerej rozmowy. Zamiast udowadniania kłamstwa, lepiej skupić się na emocjach: warto powiedzieć partnerce, że widzi Pan jej cierpienie, ale też czuje ogromny niepokój i zagubienie w związku z tym, co się dzieje. Najskuteczniejszą drogą pomocy jest łagodne, ale stanowcze zachęcanie do wizyty u psychoterapeuty lub psychiatry, tłumacząc to Pana troską o jej ogólny stan psychiczny i fizyczne wycieńczenie, a nie "śledztwem" w sprawie raka. 

Proszę jednak pamiętać, że bez jej woli podjęcia leczenia, Pana możliwości pomocy są ograniczone i musi Pan w tym wszystkim zadbać także o własne zdrowie psychiczne.

 

Powodzenia

Bożena Nagórska

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z diagnozą anoreksji i towarzyszącymi myślami natrętnymi?
Dzień dobry wszystkim! Przechodzę swego rodzaju kryzys i potrzebuję, aby ktoś pomógł mi wyciszyć moje własne myśli, które były zawsze natrętne, lecz ostatnio przybierają na sile. Została mi ostatnio zdiagnozowana anoreksja i bardzo trudno jest mi tę diagnozę zaakceptować, nie do końca w nią wierzę. Nie dlatego, że nie ufam swojej psychiatrze, prowadzi mnie od trzech lat i wyciągnęła z niejednego dołu. Rzecz w tym, że za każdym razem, gdy w przestrzeni publicznej podnosi się temat zaburzeń odżywiania pokazywane są przypadki osób, które były tak bardzo zanurzone w chorobie, że były wygłodzone, potrzebowały sondy, pomocy logopedy lub fizjoterapeuty, ponieważ były tak wyniszczone chorobą, że musiały się od nowa nauczyć mówić, chodzić. Nie zrozumcie mnie źle, to jest potrzebne i dobrze, że jest to omawiane, ale ponieważ jest to główny sposób pokazywania problemu, dodatkowo wzmacniany przez kryteria DSM chociażby, ja w głowie cały czas miałam i nadal mam "Nie jesteś w tak złym stanie, więc wszystko jest dobrze, nie masz problemu". Gdy dostałam diagnozę anoreksji, byłam w szoku. Jak mogę być niedożywiona skoro moje BMI jest w normie? Po co mi dietetyk? Po co mi refeeding skoro nie jestem wychudzona? Czuję się jakbym dawała wszystkim tym prawdziwie chorym w twarz, mówiąc, że też choruję. Część mnie widzi problem (np. wtedy, gdy orientuję się jak bardzo boję się jedzenia i przybrania na wadze, jak cały czas liczę kalorie i wszystko skrupulatnie ważę, jak bardzo wycofuję się z życia, by nie zakłócać swojej rutyny, jak bardzo wpływa na moje emocje i postępowanie każda najdrobniejsza zmiana na wadze, gdy słyszę, że jestem blada, gdy jestem tak osłabiona i serce tak zwalnia, że nie mam siły chodzić, myśleć), udało mi się na tyle wygłuszyć ten głos z tyłu głowy, by powiedzieć terapeucie o tej diagnozie i o tym co się ze mną dzieje obecnie, o swoich emocjach, ale i tak czuję się jak oszust i dręczy mnie poczucie winy po każdej sesji, która tę kwestię porusza, nawet mimo tego, że terapeuta sama wprost powiedziała, że problem jest i waga nie ma tu nic do rzeczy. Rozumiem, że to głos choroby, która broni się przed leczeniem, ale ten głos jest bardzo przekonujący, zwłaszcza przy tych wszystkich wywiadach i materiałach, nie tylko na internecie, które mój mózg postrzega jako dowód tego, co słyszę w głowie. Nie pomaga też to, że chyba mam zaburzoną percepcję swojego ciała. Inni mówią mi, że jestem za chuda, że widać mi wszystkie kości, ale ja tego nie widzę. Widzę za to miejsca, w których gromadzi się tłuszcz. Kolejną sesję mam za jakiś czas, na pewno omówię te natrętne myśli z terapeutą, ale jak mogę radzić sobie z tym teraz, gdy jestem sama? Jak zwalczać tę chęć, by się wycofać z tego tematu i skupić na głównym problemie, który mnie do terapeuty zaprowadził? Jak radzić sobie z tymi wszystkimi emocjami i uczuciami tu i teraz? Z góry dziękuję za wszystkie wskazówki i życzę miłego dnia!
Jak radzić sobie z napadami objadania się? Skuteczne strategie i porady
Jak sobie poradzic z napadami objadania sie?
14-latka podejrzewa anoreksję i boi się o swoje zdrowie, ale obawia się reakcji rodziców
Mam 14 lat. Od 3 miesięcy nie mam okresu, wypadają mi włosy i podejrzewam u siebie anoreksję. Boję się powiedzieć rodzicom, bo myślę, że uznają, że przesadzam. Pomóżcie mi.
Problemy z jedzeniem i myśli o samookaleczaniu u 14-latki
Czy proszę o tak wiele? Mam 14 lat. Nie wiem co się ze mną dzieje. Przez chwilę wydawało mi się, że może choruje na depresję, może na anoreksje. Ale teraz już nic nie wiem. Nie cieszę się z życia tak jak kiedyś, nie mam motywacji. Nienawidzę jeść. Jestem teraz na wakacjach z rodzicami i jestem zmuszona do jedzenia. Bardziej chodzi mi o to, że sama się zmuszam i udaje, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, ponieważ wiem, że jeśli nie chciałabym zjeść śniadania lub obiadu to rodzice od razu by mnie okrzyczeli i kazali jeść, a tego nie chcę. Po każdym posiłku, a nawet kęsie mam wyrzuty sumienia. Że nie powinnam tego jeść, że w ogóle powinnam przestać. Więc nienawidzę jeść, nienawidzę widoku jedzenia. I mimo cieszę się kiedy udaje mi się nie jeść. Cieszę się kiedy na wadze widzę mniejszą liczbę. Prawie każdego dnia myślę, żeby się pociąć. Czasami to robię...
Zmagam się z zaburzeniami odżywiania, toksycznym związkiem, wahaniami nastroju i stresem - boję się jednak, że przed psychologiem się nie otworzę.
Cześć, chciałabym zaznaczyć na początku, że nigdy nie byłam ze swoimi problemami u specjalisty, ponieważ nie umiem rozmawiać o swoich problemach i boję się, że gdy do niego pójdę to nie powiem o tym wszystkim, co dziś tu napiszę. Posiadam ich sporo. Przede wszystkim stres i nadmierne myślenie. Nie umiem nie myśleć o stresujących mnie sytuacjach, przez co jest to dla mnie bardzo męczące i wyczerpujące. Od najmłodszych lat zmagam się również z zaburzeniami odżywiania, które bardzo utrudniają mi funkcjonowanie, a także normalne postrzeganie swojego ciała. Pomimo komplementów, w mojej głowie ciągle siedzą głupie myśli na temat mojego wyglądu oraz wracają do mnie wspomnienia z dzieciństwa, które są okropne. Posiadam również ogromne wahania nastroju, mogę być szczęśliwa, a za chwilę kompletnie stracić humor. Nie mam także ochoty na żadne czułości. Chłopak również jest dla mnie swego rodzaju przytłoczeniem, choć chciałabym, żeby tak nie było. Zabranianie wyjść, a bardziej szantażowanie „zerwaniem”, psucie każdego wyjazdu, ponieważ odbywa się bez niego, chorobliwa zazdrość czy ogromne wybuchy gniewu w trakcie kłótni to tylko pare rzeczy, które dzieją się w związku. Przez wszystkie kłótnie pojawiły się również u mnie bardzo złe myśli, mianowicie, że życie tak naprawdę jest bez sensu, czym ja sobie na nie zasłużyłam, co ja takiego zrobiłam źle, że życie mnie tak karze i że lepiej gdyby na nim mnie wcale nie było, bo po co się męczyć. Zaczęłam jeszcze bardziej izolować się również od bliskich, najchętniej po powrocie do domu siedziałabym w pokoju sama ze sobą. Czy ktoś ma jakiekolwiek rady na takie zachowania u mnie, bo nie powiem wszystko to na raz jest okropnie męczące..
Eating disorders

Zaburzenia odżywiania – przyczyny, objawy i rodzaje

Zaburzenia odżywiania to poważne zaburzenia psychiczne związane z nieprawidłowymi zachowaniami żywieniowymi, negatywnie wpływające na zdrowie. Obejmują anoreksję, bulimię i kompulsywne objadanie się, ARFID, Pica, czy ortoreksję.