Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
Oceny na podstawie kilkuset opinii w sklepach
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Jak poradzić sobie z emocjami w związku na odległość i konfliktem z partnerką?

A13

Witam, jak poradzic sobie z wewnetrznym zawodem, zloscia… Otoz zyje w zwiazku na odleglosc i po ponad miesiacu czasu kiedy sie nie widzielismy przylecialem tylko na tydzien - juz doskonale wiemy, ze taki tydzien to bardzo malo i czuje totalny niedosyt… ale jest jeszcze gorzej. Niedziela minela super poniedzialek spytalem czy przeszlibysmy sie razem do mojej mamy sie przywitac bo nie wypada przyleciec i nawet na chwile sie nie zobaczyc. Ona nie chciala wiec stwierdzilismy, ze ona w tym czasie pojdzie do swojej mamy ja do swojej… wyszlismy, pod klatka jej mamy zamowilem Ubera bo ja jeszcze kawalek drogi mialem a szkoda czasu. Po jakiejs godzinie zadalem jej pytanie “i jak?” szykujac sie powoli do wyjscia z checia ustalenia co dalej - jakby dla mnie oczywiste jest ze sie spotkamy i wrocimy razem lub gdzies pojdziemy. Ona odpisala, ze powoli sie szykuja do wyjscia. Wiec zeby tez nie siedziec z mama i jednoczesnie stukac w telefon napisalem “ooo sek.” - mialem na mysli, ze odezwe sie zaraz. Powiedzialem mamie, ze juz powoli sie zbieram, wyszedlem i zadzwonilem do partnerki… pytam “i jak tam?” - uslyszalem “no my juz idziemy do domu (z jej synem)”. Wkurzylem sie troche bo jakby… dla mnie to wazne byc razem szczegolnie w zwiazku na odleglosc w kazdej chwili. Przyszedlem do domu… atmosfera nie byla najlepsza… ale mowie zostawie to wezme prysznic zszedlem do sklepu po wino na wieczor… zjedlismy obiad… partnerka nie wykazywala wiekszego zainteresowania, siedziala w telefonie, zaproponowalem wspolne kino dla dziecka bo to jego ferie. Dzieciak nie chcial, wiec sciagnalem buty i sie polozylem… w ktoryms momencie ona zaproponowala kino dla nas dwoje - ale repertuar byl po prostu slaby i stwierdzilem, ze nie chce za bardzo… w ktoryms momencie wzialem jej telefon i przytulilem ja do siebie… powiedzialem jak wlasciwie codziennie “potrzebuje wiecej takich przytulen”. Pocalowalismy sie atmosfera sie rozluznila postanowilem wiec zapytac o ta sytuacje… dlaczego sama wracala… i tutaj sie zaczelo. Ona stwierdzila, ze czekala na dole myslala ze jak napisalem “ooo sek.” To ze przyjade uberem po nia… a ja mowie spokojnie ze nie mialem tego na mysli chcialem sie dogadac przez telefon dlatego zadzwonilem… aha podczas rozmowy tel. Jak jej powiedzialem, ze oczywiste jest dla mnie wspolne wracanie… powiedziala cos o tym ze mam 40 lat i cos powinienem wiedziec - nie pamietam bo za bardzo jej nie rozumialem. Mowie, ze chcialem sie na spokojnie umowic i przykro mi sie zrobilo jak powiedziala, ze sami wracaja… mowie, ze nawet jak z kolega ide i sie rozdzielamy to wiemy ze wracamy razem, zaczela podnosic ton ze nie obchodza jej moi koledzy… i ze ja sie nie staram, nic nie robie chciala isc do kina, a jak wracalismy a ja nie podjechalem po nia to cytyje “TY DALES DUPY!” Poniosly mnie emocje i powtorzylem glosniej to samo co ona “ty sie nie starasz i ty dalas!”. Wiem doskonale ze w zwiaku powinno sie mowic zaczynajac od “Ja…chcialbym, poczulem sie itd” ale ona tego nie chce stosowac… poszla do gory zostawila mnie na dole… bardzo mnie to zabolalo bo ja chcialem milo spedzic czas ktorego malo mamy. Poszedlem do gory - cos sprzatala - spytalem czy pojdziemy ochlonac na dol razem “Nie!”. Zszedlem… wrocilem do gory i spytalem “ty na prawde kochasz sie klocic?”. Wtedy z mina na ktorej byla tylko nienawisc powoedziala o tym, ze dre sie przy dziecku - choc u mnie to byly 3 slowa wiekszym tonie i jestem pewny ze dziecko tego nie slyszalo”. Zaczela wyolbrzymiac cala sytuacje mowila z wielkim gniewem, nienawiscia, krytyka itd. Zszedlem wyciagnalem wino z lodowki nalalem do kieliszka usiadlem sam ze soba w sypialni, pilem i plakalem. Wyszedlem… i mialem ochote wyjsc z domu i nie wrocic… ona zawolala syna zaczeli ogladac film - smiac sie ciesszyc jakby ostentacyjnie to robila. Ja wzialem kolejny kieliszek i z wielkim bolem w srodku - nie chcialem wychodzic przy dziecku. Film sie skonczyl dziecko poszlo do gory. Jej mina zamienila sie w doslownie “nie nawidze cie” z zimnym tonem powiedziala cos zaczynajac “a Ty…myslisz, ze bedziesz pic przy dziecku” itd. Nie bylem pijany siedzialem cicho i pilem… wiem, ze bie jest to prawidlowe ale chcialem zagluszyc bol… ktory jej nie interesowal. Dopytalem “czyli mam wyjsc?” Bez wahania odpowiedziala “Tak”. Wyszedlem… boli strasznie… i nawet jezeli jakims cudem bysmy sie pogodzili to znowu mnie boli, ze nie dosc ze nie mamy tego czasu dla siebie prawie w ogole to znowu kolejne dni wlasnie ida do smietnika… jestem totalnie zalamany i widze ze to nie ma sensu - bo nie umiemy ze soba rozmawiac a ona nie lagodzi nigdy konfliktow… ale BOLI cholernie.. leze u mamy i czekam na niedziele - samolot. Boli, mecze sie nie mam na nic ochoty nic mi nie jest w stanie pomoc oprocz placzu.

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Widzę w Pana wiadomości bardzo dużo bólu, rozczarowania i poczucia odrzucenia. Przyleciał Pan na krótko z dużą potrzebą bliskości i wspólnego czasu a zamiast tego pojawiło się niedopasowanie oczekiwań, złość i poczucie, że nie jest Pan ważny. W relacji na odległość każdy moment razem ma większą wartość, dlatego ta sytuacja mogła Pana tak silnie poruszyć.Z opisu wynika, że doszło do eskalacji opartej na niedomówieniu i interpretacjach, każde z Państwa miało inne wyobrażenie „co jest oczywiste” a potem pojawiły się raniące komunikaty i podniesiony ton. To zwykle nie wynika ze złej woli, tylko z niepowiedzianych wprost potrzeb – u Pana to potrzeba bliskości i bycia razem, u partnerki być może potrzeba autonomii lub innego sposobu spędzania czasu.

Pana emocje są zrozumiałe i ważne, natomiast sięganie po alkohol, żeby je zagłuszyć, chwilowo znieczula ale długofalowo pogłębia samotność i ból. Na teraz najważniejsze jest zadbanie o siebie – odpoczynek, jedzenie, kontakt z kimś życzliwym, żeby układ nerwowy mógł się wyciszyć.Na przyszłość ważne będzie sprawdzenie, czy oboje chcecie uczyć się spokojnej komunikacji i łagodzenia konfliktów, bo bez tego w związku na odległość każde nieporozumienie będzie przeżywane znacznie mocniej.

Pana cierpienie jest realne i zrozumiałe. Proszę najpierw zadbać o siebie i dopiero z większego spokoju podejmować decyzje dotyczące tej relacji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dobry wieczór, wyobrażam sobie jak wielu trudnych emocji może Pan teraz doświadczać. Z jednej strony załamanie, zawód i smutek, o którym Pan pisze, złość na partnerkę i rozczarowanie z powodu straconej okazji do bycia blisko, frustrację wynikającą z nieporozumienia podczas Waszego powrotu do domu i niemożności dogadania się w ogóle, poczucie odrzucenia i niezrozumienia. A do tego poczucie straconego czasu i zawieszenie w oczekiwaniu na samolot powrotny do domu. To naprawdę bardzo dużo i ból oraz płacz, które się pojawiają są naturalną reakcją na to nagromadzenie. Być może napięcie, które doprowadziło w ostateczności do rozstania, narastało w Panu i Pana partnerce od dawna (spowodowane życiem na odległość, ale może też innymi kwestiami). Może jest też tak, że dodatkowo wzrosło ono przez oczekiwania, które mieliście wobec tego upragnionego tygodnia. Z tego, co Pan opisuje, podejmuje Pan wiele prób łagodzenia konfliktów, stara się mówić spokojnie, używając komunikatu "ja", dąży Pan do wyjaśniania nieporozumień na bieżąco, gdy gorące emocje opadną. Okazuje Pan też czułość i zainteresowanie partnerką i jej dzieckiem. 

Zadał Pan pytanie o to jak poradzić sobie z wewnętrznym zawodem i złością. Przede wszystkim warto sobie na te uczucia pozwolić. Ma Pan prawo czuć się zraniony i rozzłoszczony. Warto też przyjrzeć się złości, o której Pan pisze. To bardzo ważna emocja, która mówi nam o tym, że nasze granice zostały przekroczone. Co mógłby Pan zrobić, żeby teraz zadbać o swoje potrzeby tak, aby nie mieć poczucia, że te dni tak całkiem "idą do śmietnika"? 

Wspomina Pan, że jest mało prawdopodobne, że się pogodzicie, ale jednocześnie mam wrażenie, że ma Pan na to nadzieję. Gdyby tak się stało, czego by Pan oczekiwał od tego pogodzenia? Czego by Pan potrzebował od partnerki, żeby poczuć się w tej relacji bezpiecznie? 

Dzień dobry. 

czytając Twój wpis czuć, jak dużo bólu, tęsknoty i bezradności w nim jest.  Warto dać sobie szansę na rozmowę z psychologiem — to bezpieczna przestrzeń, w której możesz zostać wysłuchany, zrozumiany i dostać wsparcie w poradzeniu sobie z tym, co teraz przeżywasz.

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Zdjęcie Usunięty Ośrodek

Usunięty Ośrodek

Szanowny Panie, 
widzę, z jak potężnym bólem Pan się teraz mierzy i chcę, żeby Pan wiedział jedno: ma Pan pełne prawo do tych wszystkich trudnych emocji.

To, co Pana spotkało - chłód i odrzucenie - to ogromny cios, a Pana łzy i poczucie rozbicia są całkowicie adekwatną reakcją na tę sytuację. To musi potwornie boleć, zwłaszcza gdy stawka, jaką jest wasz wspólny, ograniczony czas, jest tak wysoka.

Proszę teraz nie wymagać od siebie "brania się w garść" ani szukania rozwiązań. Pana ciało i umysł przeżywają rodzaj emocjonalnego szoku. Przebywanie u mamy to teraz najbezpieczniejsze miejsce, w którym może Pan po prostu pozwolić sobie na ten ból bez bycia ocenianym. Proszę pamiętać, że ta kłótnia i reakcja partnerki nie definiują Pana wartości ani jako mężczyzny, ani jako partnera. Jeśli chodzi o sam związek, proszę na razie zdjąć z siebie ciężar podejmowania jakichkolwiek ostatecznych decyzji. Kiedy emocje po powrocie nieco opadną, warto z bezpiecznego dystansu po prostu obserwować, jak ta relacja i zachowanie partnerki potoczą się dalej. Ten czas i obserwacja z boku dadzą Panu odpowiedzi, których teraz, w tak ogromnym stresie i żalu, nie jest Pan w stanie dostrzec.
Wszystkiego dobrego
Tomasz Pastok

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.