Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

TW: myśli samobójcze. Diagnoza zaburzeń osobowości borderline w wieku 21 lat - jak wygląda proces?

Treść wrażliwa

TW: myśli samobójcze

 

Jak wygląda diagnozowanie zaburzenia z pogranicza osobowości w wieku 21 lat? Albo w ogóle jakiekolwiek diagnozowanie w zakresie chorób czy zaburzeń psychicznych... Chodziłam na terapię od lutego tego roku do końca czerwca, a później byłam zmuszona zrezygnować z powodu braku funduszy. W miarę ok pracowało mi się z panią psychoterapeutką, chociaż w mojej głowie ciągle panuje chaos i nigdy nie potrafię nic ocenić, racjonalnie do czegoś podejść czy dać jakąkolwiek przemyślaną opinię. Psychoterapeutka powiedziała, że podejrzewa u mnie zaburzenie borderline i jestem już na tyle duża, żeby móc to stwierdzić. Nie wiedziałam jednak, jak to odebrać, więc po prostu pozostawałam zmieszana. Perspektywa na świat i zresztą na wszystko zmienia mi się jak pogoda. Miałam to od zawsze, nigdy nie potrafiłam się nigdzie odnaleźć, nigdy nie potrafiłam zrozumieć, jak funkcjonują długie, stabilne relacje. Zawsze było ze mną coś nie tak i jest tak do dziś. Czuje się wystarczająco 'dojrzała' żeby zrozumieć co ze mną nie tak i próbować jakoś to okiełznać, ponieważ nie potrafię już tak dłużej wytrzymać. Jak byłam nastolatką, to trochę interesowałam się psychologią, ale chociaż moje przyjaźnie od zawsze były typowo intensywne i nagle szybko się kończyły, to żyłam wtedy w silnym lęku społecznym i albo godzinami pisałam z konkretną osobą, zaniedbując wszystko inne, albo nie rozmawiałam z nikim. Bycie samej, egzystowanie jako osoba, która ma się zająć czymkolwiek na własną rękę, to dla mnie jakbym nie istniała i nic nie miało sensu. Gdy mam czas dla siebie i nie ma ze mną nikogo do kogo mogę się upodobnić, dostosować to nie czuję nic oprócz lęku i samotności. Nie potrafię wytrzymać sama ze sobą, a o ironio nie mam żadnych znajomych, z którymi mogłabym wyjść z domu. Czuję, że powoli dochodzę do skraju mojej własnej wytrzymałości. Szczerze, może to zabrzmieć bardzo idiotycznie, ale już tak dużo i długo porównywałam swoje zachowania, analizowałam i czytałam o tym zaburzeniu, że jestem pewna, że to mnie dotyczy i niszczy mi życie od dawna. Ciągle przez brak diagnozy czuję się jakbym była atencjuszką, wypieram się, nagle mi się wszystko zmienia i wmawiam sobie, że wszystko jest ok, tylko po to, by znowu skończyć i marnować kolejne dni w łóżku wyjąc jak bóbr. Od zawsze się wypierałam i nienawidziłam alkoholu, nigdy nie sięgnęłam po niego sama z siebie, ale pojawił się nagle w moim życiu jako coś, co koi ból i wtedy tylko to i fakt, że pijana prawie wyskoczyłam przez balkon, jako fakty dały mi znać, że SERIO jest ze mną coś nie tak i powinnam iść do psychiatry, a zwlekałam z tym przez miesiące. Ogólnie zawsze czułam, że jest ze mną coś bardzo nie tak, że nigdy nie ogarnę swojego życia, jak nie sięgnę po pomoc, ale ciągle się to zmieniało przez moje nagłe nieprzewidywalne zmiany nastroju. Nie nadążam sama nad swoimi emocjami. Dodatkowo, gdy weszłam w pierwszą relację romantyczną w życiu, to wszystko nagle eskalowało i pokazało mi, jak bardzo zaburzoną osobą jestem. Nie potrafię tak żyć. Wszystko, co robiłam i robię, czułam, czuję i to, w jaki sposób moje zachowania są wykonywane i jak się zmieniają mam wrażenie, że tylko krzyczą, że to jest właśnie to zaburzenie. Jak czytam i oglądam o objawach BPD to czuję coś, czego nigdzie indziej nigdy nie widziałam. Czuję się najbardziej zrozumiana, jaka kiedykolwiek byłam. Analizowałam też różne inne zaburzenia osobowości i ogólnie zaburzenia przez miesiące, czytałam bardzo dużo, oglądałam, porównywałam. Ciągle czuje się żałośnie i jakbym chciała tylko atencji, kiedy w rzeczywistości pragnę tylko spokoju i 'ZAPEWNIENIA' że ja sobie niczego nie wmawiam. Zawsze jestem niepewna i lękliwa, więc bardzo mi zależy na tej diagnozie. Do psychiatry pierwszy raz udałam się ok 2,5 miesiące temu i powiedziała, że widać u mnie zaburzenia lękowe, ale jestem zbyt młoda, żeby zdiagnozować u mnie to zaburzenie, ponieważ do 30 roku życia osobowość każdego się dopiero kształtuje. To znaczy, że muszę się męczyć do 30 roku życia tylko po to, żeby się w końcu zabić, bo nie wytrzymam tego wszystkiego? Aktualnie jestem na 20mg fluoksetyny dziennie i 2 miesiąc brania tego leku myślałam, że jestem innym człowiekiem i w końcu miałam siłę żyć i motywację robić cokolwiek ze sobą, ale gdy rodzina, która mi towarzyszyła w wakacje, wyjechała znów do siebie, to czuję się okropnie. Zostałam znowu sama z moimi problemami i wszystko wraca. Nie mam już motywacji do niczego, znowu ciągle tylko myślę o śmierci, chociaż teraz jest to o wiele łatwiejsze, bo mogę po prostu łyknąć pare tabletek i popić alkoholem i to koniec cierpienia i wymyślania. Mimo że nie mogę normalnie żyć, to ciągle waham się przed popełnieniem samobójstwa, chce wierzyć, że będzie lepiej, ale przez całe nastoletnie zmarnowane na cierpienie i wmawianie sobie ze bedzie lepiej lata, już czasami nie mam nadziei jak w ogóle... Jak nie mam nikogo to nie ma mnie. Przez ten nagły silny związek z tą osobą odzyskałam wtedy sens życia i miałam motywacje do wszystkiego, wręcz zmusiłam się do stosunku, żeby ode mnie nie uciekła. Potem oczywiście bardzo żałowałam, aż to straciło znaczenie. Nie wiem już co mam robić. Jest mi bardzo źle. Wiem, że potrzebuję kogoś, żeby istnieć, ale nie mam nikogo i nie będę miała, jeśli dalej tak będę się zachowywać. Utknęłam w błędnym kole i nie mogę nic zrobić. Wierzę, że tylko potwierdzona przez specjalistę diagnoza jakkolwiek ruszy moim życiem do przodu. Nie mam pojęcia, jak wygląda diagnozowanie itd. Byłam dopiero na 3 wizytach u psychiatry i nie mam pojęcia czy on po prostu ignoruje moje diagnozowanie, czy temat jest zamknięty i będą mi przepisywane tylko leki, czy co mam w ogóle ze sobą zrobić. Czuje, że tracę życie.... Może mi ktoś przedstawić, jak to wygląda i co mogłabym zrobić, żeby dostać diagnozę? Naprawdę wierzę, że jeśli ją dostanę to moje życie się jakkolwiek poprawi a aktualnie czuje się bezsensu bo i tak wszystkie moje niezdrowe zachowania nie mają żadnych podstaw dla nikogo dlatego jestem zwykłym śmieciem w życiu społecznym :((

Lucio Pileggi

Lucio Pileggi

Na podstawie opisów Pani codziennych doświadczeń jest możliwe, że ma Pani do czynienia z zaburzeniem borderline.

 

Na pewno to, czego Pani doświadcza w tym momencie, jest przytłaczające, a takie uczucie niestabilności może być przerażające.

Nawet ważniejsze niż diagnoza byłoby rozpoczęcie przez Panią psychoterapii, która nie tylko pomaga w diagnozie, ale przede wszystkim może Panią wspierać i nauczyć używać pewnych narzędzi, aby lepiej rozumieć i okiełznać emocje, nagłe zmiany, których Pani doświadcza, oraz relacje z innymi.


Mogę polecić terapię DBT (dialectical behavioural therapy - terapia dialektyczno-behawioralna), która została stworzona, aby pomagać przede wszystkim osobom z zaburzeniem borderline.

 

Życzę Pani dużo siły i wsparcia w tym trudnym czasie.

 

Lucio Pileggi, Psycholog

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Widzę, jak bardzo cierpisz i jak mocno pragniesz zrozumieć, co się z Tobą dzieje. To, że piszesz o swoich myślach i szukasz pomocy, pokazuje ogromną siłę, nawet jeśli czujesz się bezsilna.

Diagnoza zaburzeń osobowości w wieku 21 lat jest możliwa. Nie trzeba czekać do trzydziestki. Psychiatra czy psycholog kliniczny może przeprowadzić wywiad i badania, często w kilku spotkaniach. Masz prawo poprosić swojego lekarza o pogłębioną diagnozę i skierowanie do psychologa.

Najważniejsze teraz: jeśli myśli o odebraniu sobie życia nasilą się - proszę, zadzwoń od razu na 112 lub pod numer 116 123. Nie musisz z tym być sama.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Barbara Wysocka

Barbara Wysocka

Droga Maniu. Bardzo współczuję Ci tak trudnej emocjonalnie sytuacji. Intensywnie szukasz pomocy i nie możesz jej znaleźć. Masz mocno rozwiniętą samoświadomość, wiesz, czego Ci trzeba, to naprawdę bardzo ważny zasób. Myślę, że w pierwszej kolejności powinnaś zadzwonić do centrum wsparcia kryzysowego, tel 116123, tam specjalista wysłucha Cię, porozmawia z Tobą i pokieruje, co robić dalej, gdzie szukać pomocy. Na pewno potrzebujesz terapii oraz wsparcia bliskich, co sama zdecydowanie mówisz. Na początek nie oczekuj niczego od relacji z kimś. Czasem naprawdę wystarczy sama obecność kogoś przyjaznego i rozmowa o niczym - może być bardzo wspierająca. Sprawy trudne poruszaj z terapeutą, a przy innych ludziach ćwicz swoją równowagę, ale też nie lekceważ swoich emocji, nie umniejszaj im. Jesteś delikatna i wrażliwa, a Twoje emocje są szczere i prawdziwe. Zauważaj je i nazywaj, a nawet zapisuj. Terapeuta pomoże Ci to ogarnąć, podpowie, jak to robić. Życzę Ci, byś wydobyła swoją moc i znalazła radość w jej wykorzystywaniu. 

Aleksandra Głowacka-Waszkiewicz

Aleksandra Głowacka-Waszkiewicz

Bardzo zaniepokoiło mnie zadane przez Panią pytanie, szczególnie ze względu na nawracające myśli samobójcze. Podobnie jak inne osoby, które już Pani odpowiedziały, sugeruję by w chwili gdy takie myśli się pojawiają zadzwoniła Pani na 112 lub 116 123.

 

Diagnoza psychologiczna zwykle wygląda tak, że psycholog- diagnosta przeprowadza z Panią szczegółowy wywiad (zwykle jest to kilka spotkań), oraz daje do wypełnienia testy psychologiczne a następnie przedstawia i omawia z Panią uzyskany wynik.

 

Dla osób w Pani sytuacji w większości polskich miast istnieje możliwość otrzymania bezpłatnego wsparcia psychologa lub psychoterapeuty (na stronach urzędów miasta bądź gminy powinna Pani znaleźć listę placówek udzielających wsparcia tego rodzaju blisko Pani miejsca zamieszkania). 

 

Jeśli okazałoby się, że terminy oczekiwania są zbyt długie, może Pani też poszukać terapii grupowej- zwykle koszt jednego spotkania będzie niższy, ponad to jest to często pomocna forma terapii dla osób które mają trudności w relacjach i czują się samotne, choć rozumiem, że może to być- szczególnie na początku- nieco bardziej stresujące.
 

Jeśli Pani stan nie będzie się poprawiał, wzięłabym też pod uwagę hospitalizację na jakimś oddziale leczenia nerwic lub zaburzeń osobowości w pobliżu Pani miejsca zamieszkania, koniecznie takim w którym prowadzona jest psychoterapia. Tam mogłaby Pani uzyskać specjalistyczną diagnozę, dobrać leki, rozpocząć terapię. Po takiej hospitalizacji często możliwe jest kontynuowanie leczenia w ramach oddziału dziennego.          

I proszę się tym nie niepokoić, wielu pacjentów ma z tego rodzaju oddziałów naprawdę dobre wspomnienia.

Sugerowałabym rozmowę na ten temat z psychiatrą (koniecznie powinna Pani możliwie szczerze opowiedzieć o myślach samobójczych, ich nasileniu, częstotliwości itd. jeśli jeszcze tego Pani nie zrobiła).

Z pomocą dobrze dobranych leków i psychoterapii można bardzo dużo wypracować, zbudować trwałe i szczęśliwe relacje i satysfakcjonujące życie. Jest o co walczyć. Pozdrawiam i życzę powodzenia. 

 

Pamela Górska

Pamela Górska

Widzę Twoje zagubienie, brak zrozumienia i ból, który Ci towarzyszy codziennie. Doceniam ogromnie Twoją szczerość oraz to jak dokładnie potrafisz ocenić co się z Tobą dzieje. W mojej głowie zachodzi proces myślowy, czy nie zostałaś przez terapeutkę przypadkiem wdrukowana w rolę berderline. Mówiłaś, że zostałaś z tym "zostawiona". Twoje wypowiedzi, mają dla mnie charakter tożsamy z moją pracą jaką zawodowo wykonuje a dokładnie z wąskim nurtem. Pojawia się zatem u mnie myśl: Czy to, co opowiadasz, bardziej przypomina chaos funkcjonowania poznawczo-behawioralnego (ADHD), czy emocjonalno-tożsamościowego (BPD)? dla rozwinięcia mojej myśli. Nieleczone ADHD może doprowadzić do nadbudowania tożsamości borderline dlatego lekarz nie chciał postawić diagnozy. ALE To nie oznacza, że nie ma innych zaburzeń. Niestety ale wizyta 20 min, gdzie przez połowę czasu jest przepisywana recepta, często jest zbyt okrojona z wywiadu. Pierwsza ta dłuższa wizyta zapoznawcza w Twoim przypadku mogła zostać mocno nacechowana opinią psychoterapeuty a Twoje myśli wskazać lekarzowi mylną drogę. Długość tekstu jaki nam przekazałaś również świadczy o tym, że masz dużo do powiedzenia w tym zakresie. Zastanawia mnie również, czy w tym wieku w borderline jest możliwość tak dużej świadomości siebie. Twoje ostatnie nałogi (oraz chęć zauważenia Cię) sugeruje, że układ dopaminowy pragnie nagrody a dostaje ją za pomocą alkoholu. Czyli dopamina = używka. Proszę posłuchaj podcastów "Psychiatra Plus" jeżeli uznasz, że to jest możliwa droga w której się odnajdziesz i okaże się, że podejmujesz krok ku temu, to polecam terapię, diagnozę - u specjalisty.

Pozdrawiam, Pamela Górska Psycholog 

Zobacz podobne

Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją
Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
Nie potrafię płakać, pomimo dużej potrzeby - czuję blokadę, co robić?
Od jakiegoś czasu nie potrafię płakać. Całkowicie sie zablokowałam na płacz czy to z bólu, smutku, z radości... Łzy napływają mi do oczu i tyle, włącza się coś na zasadzie znieczulicy... Zauważyłam to u siebie podczas zwykłego oglądania filmów( zawsze pierwsza się wzruszałam) i nagle to ustało. Moj mąż wylądował teraz w szpitalu, było z nim bardzo źle, a ja wiecznie z kamienną twarzą. Czuję, że jest mi potrzebne wyładowanie emocji płaczem, że zeszłoby ze mnie to ciśnienie, ale nie potrafię, nawet na siłę. Świadomość tej blokady mnie przytłacza. Poza tym, obawiam się, co powiedzą inni na myśl, że nie rusza mnie choroba Męża. Co jest ze mną nie tak??
Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi.
Jestem, a raczej byłam osobą radosną, komunikatywną, zaradną. Od pewnego czasu nic z tych rzeczy mi nie wychodzi. Stałam się apatyczna, boję się kontaktu z ludźmi, brak mi pewności siebie. Czuje się nieszczęśliwa. Mąż jakiś czas temu zdradził mnie z moją siostrą. On stwierdził, że nie doszło między nimi do kontaktu fizycznego. Ale SMS-y, które do siebie pisali, świadczyły moim zdaniem inaczej. Tzw. seks online. Jak sam powiedział, chciał sprawdzić, czy moja siostra zdolna jest do zdrady - nic więcej jego zdaniem. Ja jestem zniszczona po sytuacjach, które się ostatnio mi przytrafiły. Przestał jeszcze wcześniej przed tym zdarzeniem odzywać się do mnie. Nasza komunikacja to Messenger, tak jest mu najwygodniej. Staram się wybaczyć mężowi za to, co zrobił. Na domiar złego borykał się z piciem. Ciężko pracuje. Czuję, że jestem przemęczona i fizycznie i psychicznie, ale wstyd mi jest iść i porozmawiać z kimś o moich problemach. Narobił mi problemów finansowych, o których dowiedziałam się po jakimś czasie. Staram się mu wszystko wybaczyć ze względu na dzieci. Jest mi bardzo ciężko i nie radzę sobie z tym. Obecnie on stracił prace ze względu na picie. Ja pracuje na dwa etaty. Gdzie jedna dostałam niedawno, z której bardzo się cieszyłam, ale pracuje z toksycznymi ludźmi, którzy z chęcią mi to okazują a ja jestem w takim stanie ze nie umiem się już bronić. I stawiać granic. Każdy w tej chwili mówi mi, co mam robić poniżając mnie i mówiąc mi, że się do niczego nie nadaję. Zaczynam faktycznie już tak o sobie myśleć, że jestem bezużyteczna. Firma praktycznie nie istnieje, w trakcie kiedy dowiedziałam się o sytuacji mojej siostry, nie umiem już jej prowadzić. Proszę o pomoc, jak odzyskać wiarę w siebie, co zrobić, żeby przestać myśleć o sobie w bardzo ciężki sposób?
Proszę o pomoc - uzależnienie, przemoc, kryzys suicydalny
Cześć. Mam na imię Magda. Jestem bita przez męża i syna. Jestem osobą uzależnioną od alkoholu. Nigdy nikogo nie biłam. Upijałam się w samotności. Mam wyższe wykształcenie. Byłam na odwyku. Nie radzę sobie. Wczoraj chciałam się zabić. Dziś jest lepiej. Dzięki babci.
Chorobliwa zazdrość o przyjaciółkę partnerki – skąd niepokój i czy iść na terapię?
Od pewnego czasu moja partnerka intensywnie pisze z nowo poznaną przyjaciółką. Nie wiem dlaczego ale czuję niepokój kiedy akurat z nią ma kontakt gdzie jak pisze z innymi to się tym kompletnie nie przejmuje. W niedawnym krótkim czasie była sytuacja gdzie też pisała z przyjacielem i było też uczucie niepokoju co skończyło się tragicznie w skutkach ponieważ po pewnym czasie owy przyjaciel zakochał się w mojej partnerce. Jednak tym razem uczucie niepokoju jest takie samo a momentami większe . Nie wiem co mam robić. Nie chcę jej ograniczać, moje obawy zostały jej przedstawione jednak ona tłumaczy to tym że wiąże ją tylko siostrzana więź i jej ufa jak mi na początku naszej relacji. Może i wyolbrzymiam ale ciężko mi znieść myśl czy widok jak ze sobą rozmawiają. Przeze mnie chyba objawia się chorobliwa zazdrość ale po prostu nie umiem sobie tego wytłumaczyć dlaczego jak ona pisze z innymi znajomymi mnie to totalnie nie rusza a nią tak. Proszę o pomoc . Może muszę iść na terapię by to przepracować czy jestem w stanie to u siebie wypracować we własnym zakresie?
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!