
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z faktem, że moja bliska znajoma nie chce utrzymywać już ze mną kontaktu?
Nik (ono/on)
TwójPsycholog
Dzień dobry,
rozumiemy, że to trudna sytuacja, na którą nie ma jednoznacznej recepty. Być może za jakiś czas, kiedy emocje nie będą tak silne, uda się wrócić do rozmowy o sytuacji, do której doszło między Państwem, wyjaśnić ją i naprawić relację. Warto również przyglądać się temu, co dzieje się w tej relacji, czemu dochodzi w niej do konfliktów i jakie uczucia się z tym łączą. Na to jednak, czy ktoś chce rozmawiać/utrzymywać kontakt/ wybaczyć/ budować relację nie mamy wpływu. Pozdrawiamy

Zobacz podobne
Witam, mam problem z moim mężem. Od zawsze był bardzo nerwowy, nawet był zły, że urodzona córka zbyt dużo płacze , wybuchał krzycząc jak coś mu nie wychodziło, krzyczy na telefon rzuca nim, pięścią w komputer wali, to kilka razy się zdażyło, krzyczy na ulicy, bo nie może parkometru zapłacić, wybucha znienacka, jest zły i krzyczy, bo korek na autostradzie jest . Zauważyłam, że jak się nakręci to musi wybuchnąć i wtedy każdy pretekst dobry, żeby się pokłócić. Na początku dyskutowałam i nie przynosiło efektów, bo się pokłóciliśmy. Teraz jak jest wściekły to ja idę do pokoju, nie rozmawiam. A jeśli jedziemy to się nie odzywam, bo jeśli mówię nie denerwuj się to jego jeszcze bardziej rozpiera. Prosiłam, żeby udał się do specjalisty to powiedział, że do psychiatry nie pójdzie. Nie wiem jak mam sobie już radzić, bo wstyd mi jest kiedy w miejscu publicznym się wkurza, jeszcze do mnie takie teksty „a ty się dziwisz, że tak reaguje „ I już nie wiem czy faktycznie coś jest ze mną nie tak? Proszę mi pomóc czy to normalne, że tak się mój mąż zachowuje? Pozdrawiam Ania.
Mamy dom 2-lokalowy, ja mieszkam na piętrze, mój brat na dole. Oboje jesteśmy po rozwodzie, bezdzietni, nasi rodzice nie żyją. W naszych małżeństwach mieszkaliśmy gdzie indziej. Od pewnego czasu mój brat ma partnerkę, która z nim mieszka, problem polega na tym, że ona nie chce uczestniczyć w dbaniu o części wspólne nieruchomości, a jej wymówką jest, że ona chodziła do psychologa i nauczyła się asertywnie bronić, nie pozwolić się wykorzystywać i nie pozwoli sobie wpłynąć na poczucie winy. Gdy pytam ją, czy nie twierdzi, że sprzątanie klatki schodowej tylko przeze mnie, a ona też z niej korzysta lub zbieranie liści na podwórzu jest dla niej w porządku, ona zaczyna mówić szybciej i głośniej i wywiązuje się awantura, a mój brat mówi: dwie baby jesteście i nie potraficie się dogadać. Ja mam pytanie, jaki psycholog mógł ją nauczyć czegoś takiego (z całym szacunkiem dla wszystkich wykonujących ten zawód). Rada czekania, że ona coś zrobi też spaliła na panewce, po prawie 4 miesiącach wzięłam się i posprzątałam.

