Dzień dobry,
To, co Pani opisuje, to bardzo trudna, przeciążająca emocjonalnie sytuacja, w której przez wiele lat była Pani wystawiona na stres, poczucie niesprawiedliwości, przemoc psychiczną i brak wsparcia. Pani historia pokazuje ogromną siłę — mimo wielu zranień, wciąż Pani walczy, dba o córkę i próbuje utrzymać resztki stabilności w świecie, który ciągle Panią rani. Nic dziwnego, że czuje się Pani bezsilna i zmęczona. Taki stan to nie słabość, ale naturalna reakcja organizmu i psychiki na długotrwały stres i współuzależnienie.
Współuzależnienie sprawia, że całe życie zaczyna kręcić się wokół osoby pijącej — jej nastroju, decyzji, obietnic. Człowiek zaczyna żyć w ciągłej gotowości i lęku, a własne potrzeby schodzą na dalszy plan. To poczucie „osaczenia” i braku siły, o którym Pani pisze, jest bardzo częstym skutkiem życia z osobą uzależnioną. W takiej sytuacji najważniejsze staje się odzyskanie wpływu na siebie, choćby w drobnych rzeczach, i szukanie realnego wsparcia.
Na początek — proszę pamiętać, że nie musi Pani radzić sobie sama. W Polsce działają grupy wsparcia dla osób współuzależnionych, gdzie spotyka się Pani z ludźmi, którzy przechodzą przez bardzo podobne doświadczenia. Te spotkania są bezpłatne i anonimowe, a rozmowa z innymi osobami w podobnej sytuacji daje ogromne poczucie zrozumienia i ulgi. Jeśli w Pani okolicy nie ma takich spotkań, wiele z nich odbywa się również online.
Ważne też, by znów mieć przy sobie psychologa lub terapeutę, który pomoże odbudować granice i poczucie wartości. Współuzależnienie to stan, który można leczyć — krok po kroku uczy się Pani, jak oddzielać swoje emocje i odpowiedzialność od emocji partnera. To nie Pani obowiązek go ratować. Jego trzeźwienie może się rozpocząć dopiero wtedy, gdy przestanie mieć nad sobą ochronny parasol Pani troski.
Jeśli chodzi o teściową i sytuację domową — proszę zadbać o swoje bezpieczeństwo. Jeśli ataki są fizyczne lub słowne i naruszają Pani poczucie bezpieczeństwa, można rozważyć konsultację z pracownikiem socjalnym lub z Ośrodkiem Interwencji Kryzysowej (działają w każdym powiecie, mają dyżury całodobowe). Tam może Pani uzyskać konkretną pomoc, poradę prawną, a w razie potrzeby nawet tymczasowe wsparcie mieszkaniowe.
Nie ma prostego wyjścia z tak złożonej sytuacji, ale można zacząć od małych kroków:
– poszukać grupy wsparcia
– umówić się na konsultację terapeutyczną dla osób współuzależnionych,
– zadbać o kontakt z kimś, komu może Pani zaufać (przyjaciółka, ktoś z dalszej rodziny),
– zapisać w kalendarzu jedno działanie „dla siebie” w tygodniu – coś, co nie jest związane z rodziną, piciem, domem.
Nie jest Pani sama w tym, nawet jeśli tak się teraz czuje. Pani potrzeby i emocje są ważne i naprawdę ma Pani prawo zadbać o siebie, nie tylko o innych.
Pozdrawiam serdecznie,
Alicja Szymańska
Psycholog