Agnieszka Rek
Dzień dobry,
Pani gniew, złość i poczucie głębokiej niesprawiedliwości są w pełni zrozumiałe. Kiedy patrzy się na cierpienie ukochanej osoby i na to, ile krzywd z przeszłości powraca teraz w postaci pism sądowych, złośliwości i kosztów finansowych, w człowieku naturalnie budzi się bunt oraz odruch obrony rodziny. Ten gniew ma bardzo konkretne źródło: zmarły teść nigdy nie poniósł odpowiedzialności za swoje czyny, a śmierć odebrała możliwość jakiegokolwiek zadośćuczynienia czy domknięcia tej relacji. W psychologii często obserwujemy sytuację, w której cały niewyrażony żal, krzywda z dzieciństwa męża oraz poczucie bezkarności sprawcy zostają automatycznie przeniesione na osobę, która została – w tym przypadku na drugą żonę teścia. Jej pasywno-agresywne zachowanie, unikanie korespondencji i roszczeniowość działają jak sól na otwartą ranę, podsycając poczucie, że znowu jesteście traktowani niesprawiedliwie.
Warto jednak zauważyć, że karmienie się tym gniewem i nieustanne wracanie myślami do przeszłości najbardziej wyczerpuje Panią i męża, a nie osobę, w którą jest wymierzony. Próba podejścia do tego tematu „czysto biznesowo” to bardzo zdrowy i słuszny kierunek, ale wymaga jasnego oddzielenia dwóch obszarów: prawnego i emocjonalnego.
Na poziomie prawnym warto maksymalnie odsunąć się od bezpośredniego kontaktu – niech pełnomocnik prowadzi sprawę proceduralnie, bez wchodzenia w osobiste dyskusje z tą kobietą. Na poziomie emocjonalnym kluczowe jest uświadomienie sobie, że zadośćuczynienie moralne od tej strony nigdy nie nadejdzie. Macocha prawdopodobnie nie zrozumie Waszego bólu, a próba oczekiwania od niej przyzwoitości będzie rodzić wyłącznie ciągłą frustrację.
Aby uwolnić się od tego ciężaru, warto skupić się na wspieraniu męża w domykaniu jego własnej żałoby po ojcu – nie tylko po tym, kim był, ale przede wszystkim po ojcu, jakiego nigdy nie miał. Przepracowanie tego żalu ze specjalistą pomaga odciąć przeszłość i potraktować warszawskie mieszkanie nie jako symbol krzywdy, lecz jako zwykłą formalność, po zakończeniu której odzyskacie upragniony spokój.
Pozdrawiam serdecznie,
mgr Agnieszka Rek
















