Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z konfliktami rodzinnymi na tle gospodarstwa i wsparcia finansowego?

Jak sobie radzicie z rodzicami, którym zostało kilk lat do emerytury, ale za nic w świecie nie przepiszą Ci na razie nawet części gospodarstwa. (Jestem jedynaczką). Mam swoją rodzinę i dzieci i mam już dość wiecznych pretensji, że nie "pomagamy" wystarczająco z mężem. Mąż od początku związku pracuje, więc pomaga po pracy, a w żniwa i trudniejsze okresy bierze wolne. Przeszkadza nawet jak uda nam się odłożyć i wyjechać z dziećmi na wakacje na kilka dni, bo nie ma nas w domu. Codziennie rano chodzę i pomagam przy dojeniu i obrządku. W ciągu dnia jestem do dyspozycji. Jedynie jak dzieci mają dodatkowe zajęcia, czy wracją z szkoły homikuje się w domu, aby zająć się nimi. Uprawiam ogród przydomowy. Mam za to pieniądze nieduże, bo tylko 1000 zł miesięcznie. Z racji tego, że rzadko jestem potrzebna, a dzieci dorastają i potrzebuję coraz więcej pieniędzy zatrudniłam się dodatkowo u znajomej i w wolnej chwili jej pomagam rozkręcić firmę, za to zawsze parę stówek wpadnie w miesiącu. Dodatkowo jak z rodzicami rozmawiam o rozwoju gospodarstwa, to słyszę na co po co kupować te h. Na co po co coś kupować. A później słyszę, że się nie angażuje wystarczająco, więc na razie mi nie przepiszą. Jak z takimi ludźmi funkcjonować na gospodarstwie ?
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Z tego co opisujesz robisz bardzo dużo, a rodzice krytykują Cię i nie doceniają. To brzmi dla mnie tak, jakby rodzice traktowali Cię nadal jak dziecko, a z drugiej strony oczekują zaangażowania na poziomie współwłaściciela gospodarstwa. W takiej sytuacji ważne jest, abyś określiła granice. Powiedz rodzicom ile realnie możesz z siebie dać przy swoich obecnych obowiązkach i dzieciach. Masz prawo mieć własną rodzinę, pieniądze czy urlop. Ich niezadowolenie nie znaczy, że robisz za mało. Z pozdrowieniami,

 

Justyna Bejmert

psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

w tym co Pani opisuje widać ogrom pracy, odpowiedzialności i lojalności. 

Widzę, że próbuje Pani myśleć długofalowo. O rozwoju, o stabilności finansowej, o przyszłości dzieci. To nie jest brak zaangażowania, tylko dojrzałość.

Problem który Pani opisuje wydaje mi się, że nie dotyczy ziemi ani przepisania gospodarstwa. Dotyczy kontroli. 

Problemem też nie jest ilość Pani pracy. Problemem jest to, że poprzeczka jest ruchoma i zawsze ustawiona tak, żeby Pani była winna.

Czasem pierwszym krokiem nie jest rozmowa o przepisaniu gospodarstwa, tylko decyzja w sobie. Ile realnie mogę i chcę dawać, bez niszczenia własnej rodziny i siebie. I gdzie zaczyna się moje życie, a kończy odpowiedzialność za rodziców. To nie są łatwe pytania, szczególnie kiedy w grę wchodzi poczucie obowiązku i wdzięczności.

Jeśli czuje Pani, że jest już na granicy wyczerpania, rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc. Pomogę Pani zobaczyć ten układ z boku, nazwać mechanizmy które tu działają i przygotować spokojne, ale stanowcze granice. Takie, które nie będą kolejną próbą zasłużenia, tylko ochroną Pani rodziny i zdrowia. Nawet kilka spotkań daje ogromną ulgę i poczucie że nie jest Pani w tym wszystkim sama.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska 

Psycholog

Piotr Karpiński

Piotr Karpiński

To, co Pani przeżywa, jest bardzo częstym doświadczeniem w rodzinach rolniczych. Na wsi ziemia rzadko bywa tylko własnością – częściej jest źródłem bezpieczeństwa, tożsamości i sposobem utrzymania rodzinnego porządku. Stąd pojawiające się sprzeczne komunikaty: z jednej strony „pomagasz za mało”, z drugiej „po co się rozwijać”. Często nie mówią one o Pani zaangażowaniu, ale o lęku rodziców przed utratą wpływu i kontroli.

Funkcjonowanie w takim układzie bardzo obciąża, dlatego ważna staje się jasność po Pani stronie: ile realnie Pani daje, na co się Pani zgadza, a gdzie zaczyna się granica, której nie chce już Pani przekraczać. Bez tej jasności łatwo wpaść w ciągłe udowadnianie, że „robi się wystarczająco dużo” – a to zwykle nie przynosi ulgi.

Rozmowy z rodzicami mają największą szansę powodzenia wtedy, gdy są spokojne i konkretne: kto za co odpowiada, ile czasu Pani poświęca, jakie są granice Pani dostępności. Bez takich ustaleń relacja często opiera się na niedopowiedzeniach, narastających pretensjach i odkładaniu decyzji na bliżej nieokreślone „później”.

Warto też z troską o siebie brać pod uwagę, że rodzice mogą nigdy nie zdecydować się na przepisanie gospodarstwa. Wtedy ważne pytanie nie brzmi „jak ich przekonać”, lecz czy i w jaki sposób Pani chce dalej żyć w takim zawieszeniu, mając własną rodzinę i dzieci.

 

Pozdrawiam serdecznie
Piotr Karpiński

Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Z tego, co Pani opisuje wygląda to trochę tak, jakby rodzice nadal chcieli sprawować nad Panią kontrolę. Z jednej strony oczekują od Pani pomocy, z drugiej zaś pojawiają się wyrzuty, że 'nie jest ona wystarczająca'. 

Pani zaś dba o swój dobrostan i potrzeby ekonomiczne swoje oraz rodziny, zwłaszcza w obliczu niepewności odnośnie przepisania części gospodarstwa na Panią. 

 

Ma Pani prawo dbać o dobrobyt swój i rodziny, stawiając jednocześnie granice dotyczące Pani dyspozycyjności, tak samo, jak może Pani wyjeżdżać z dziećmi na urlopy bez konieczności tłumaczenia się z tego czy słuchania wyrzutów. 

Czy udało się Pani jasno porozmawiać z rodzicami odnośnie tego, jak Pani to odczuwa / widzi? Czasem taka szczera, mimo że trudna rozmowa, może oczyścić atmosferę i przynieść wymierne korzyści dla obu stron. 

 

Wszystkiego dobrego!

Psycholog Anna Kapelska

 

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,

to co Pani opisuje, wygląda na sytuację dużego przeciążenia i braku jasnych zasad. Daje Pani bardzo dużo, a jednocześnie nie ma ani wpływu na decyzje, ani poczucia bezpieczeństwa na przyszłość.

Bez postawienia granic może się nic nie zmienić, warto jasno określić, ile i w jakiej formie Pani pomaga oraz czy istnieje realny plan przekazania gospodarstwa. Pani ma prawo dbać o własną rodzinę i szukać stabilności, to nie jest egoizm.

 

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


z tego, co Pani opisuje powyżej, wynika, że funkcjonuje Pani w sytuacji długotrwałego przeciążenia oraz niejasnych granic w relacjach rodzinnych. 

 

Wkłada Pani bardzo dużo pracy i zaangażowania, a jednocześnie spotyka się Pani z krytyką i poczuciem, że to wciąż „za mało”. Taki układ może sprzyjać narastaniu frustracji, poczucia winy i bezsilności.

 

Warto zauważyć, że brak jasno określonych zasad dotyczących zakresu pomocy oraz przyszłości gospodarstwa utrudnia budowanie partnerskiej współpracy. Ma Pani prawo łączyć rolę córki z rolą żony, matki i osoby pracującej oraz do dbania o potrzeby własnej rodziny oraz własne potrzeby.

 

W takiej sytuacji pomocne bywa przyjrzenie się granicom, które są dla Pani możliwe i bezpieczne, oraz temu, w jaki sposób może Pani je komunikować. Rozmowa z neutralnym specjalistą psychologiem mogłaby pomóc Pani uporządkować własne potrzeby i znaleźć sposoby rozwiązania. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Klaudia Dynur

Klaudia Dynur

Dzień dobry,

w tym co Pani opisuje widać ogrom pracy i zaangażowania. Z kolei zachowanie rodziców może nie tyle dotyczyć gospodarstwa samego w sobie, co pewnej chęci kontroli nad Panią i Pani życiem. Jest Pani osobą dorosłą, ze swoją własną rodziną i obowiązkami, dlatego w takiej sytuacji ważne jest, aby określiła Pani granice - ile Pani chce i ile może przeznaczyć czasu i zaangażowania w sprawy rodziców. Ich niezadowolenie czy krytyka nie powinny umniejszać wysiłku, jaki wkłada Pani w swoje codzienne starania.

 

Pozdrawiam serdecznie

Klaudia Dynur

Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, jest to bardzo częstą i bardzo obciążającą sytuacją w rodzinach prowadzących gospodarstwo. Z jednej strony jest ogromne zaangażowanie, realna praca i podporządkowanie życia rodzinnego rytmowi gospodarstwa, a z drugiej brak sprawczości, ciągłe pretensje i trzymanie „przepisania” jako formy nacisku. Warto jasno nazwać, że to, czego Pani doświadcza, nie jest brakiem pomocy, tylko przeciążeniem i brakiem uznania. 

Problemem nie jest ilość Pani pracy, ale niejasne zasady i komunikat: „rób więcej, ale bez gwarancji”. W takiej sytuacji kluczowe staje się postawienie granic, nie w formie konfliktu, ale konkretu: określenia, ile realnie Pani może i chce pracować na gospodarstwie, a ile czasu i energii musi iść na dzieci, własną rodzinę i dochód. Jeśli rodzice nie są gotowi na rozmowę o przyszłości i współodpowiedzialności, a jednocześnie używają poczucia winy, to niestety jedyną zdrową opcją bywa ograniczenie dostępności, a nie dalsze dokładanie siebie. Rozwój zawodowy i szukanie dodatkowych źródeł dochodu nie jest egoizmem, tylko dbaniem o bezpieczeństwo własnej rodziny. Funkcjonowanie na gospodarstwie jest możliwe tylko wtedy, gdy są jasne zasady, szacunek i realna perspektywa, bez tego łatwo utknąć w roli „wiecznie niewystarczającej pomocy”, co z czasem bardzo niszczy psychicznie.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam.

Najwyższa pora zasiąść przy jednym wspólnym i przedyskutować obecną i przyszłą sytuację ad gospodarowania. Może Wasze i rodziców plany różnią się? Może nie wiecie wszyscy o tym, kto, ile i co "wkłada" obecnie do tego wspólnego worka. Ile kosztuje to każdego z Was? Spokojna, lecz rzeczowa, oparta o konkrety rozmowa powinna wyjaśnić wszystkie te niedomówienia i ukyte żale. Zróbcie to. Wszyscy zyskają na tym, ale jeśli sami nie umiecie ze sobą rozmawiać, wybierzcie się na sesję terapeutyczną rodzinną.

Pozdrawiam

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta   

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry

Można się starać, robić naprawdę dużo, a i tak słyszeć, że to za mało. Warto usiąść i spokojnie zapytać rodziców, co dla nich oznacza wystarczające zaangażowanie, dowiedzieć się czego konkretnie oczekują. Zachęcam też, by  powiedzieć wprost, na co jest Pani w stanie się zgodzić, a na co nie. Jednocześnie ważne jest zrozumienie, że nie da się zmusić nikogo do decyzji, której nie chce z jakiegoś powodu podjąć.

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Nerwowe zachowanie dziecka po wyjściu ze szpitala: czy to trauma?
Moja córka 22 miesiące od wyjścia ze szpitala zrobiła sie bardzo nerwowa,rzuca zabawkami,krzyczy. W nocy budzi sie z płaczem,wygina sie i wali głową o podłogę. Czy to jest jakis uraz,lęk po pobycie w szpitalu?
Jak pomóc 15-latkowi z przygnębieniem i stresem spowodowanym presją rówieśników i oczekiwaniami

Mam pewien problem z moim synem, który ma 15 lat. 

Widzę, że często jest przygnębiony i zestresowany. 

Kiedy z nim rozmawiam, wychodzi na to, że czuje się pod dużą presją ze strony rówieśników i boi się, że nie spełni oczekiwań innych. Z jednej strony chce być akceptowany przez grupę, a z drugiej musi sprostać wymaganiom szkoły.

To wszystko go przytłacza, a ja nie wiem, jak mogę mu pomóc skutecznie. Bardzo mi zależy, żeby czuł się wspierany, ale jednocześnie nie chciałbym, żeby czuł jeszcze większą presję z mojej strony. Myślę, jakie metody mogłyby pomóc mu w radzeniu sobie ze stresem w takich sytuacjach?

Dziękuje

Mąż nadużywa alkoholu, nie mieszka wspólnie, nie interesuje się dziećmi - czy to moja wina?
Witam. ,,odeszłam ,, w końcu od męża . Wieczne kłótnie o alkohol. Mąż nadużywa alkoholu. Każda rozmowa kończyła się awanturą, że się czepiam i to ja mam problem i powinnam się zgłosić do psychiatry. Ale już od rana picie i jazda pod wpływem mnie przerosły. Trwało to dwa lata, jak próbowałam do niego dotrzeć.. Jak zwróciłam uwagę, że za dużo pije, to szedł do rodziców i już pił tam, ile chciał i wracał tylko spać do domu..dzieci wtedy nie zauważał- bo jak ze mną nie rozmawiał to dzieci też wtedy były dla niego niewidzialne .. od miesiąca mieszkam z dziećmi już sama. Z dziećmi się nie widział... on dalej nie widzi winy w sobie. Zaczynam się zastanawiać czy rzeczywiście coś ze mną jest nie tak? Może mogłam przymknąć oko?
Jak poradzić sobie z problemami finansowymi? Jak się mobilizować i iść do przodu w tym trudnym czasie?

Jak poradzić sobie z problemami finansowymi? Jestem obecnie bezrobotna. 

Z mężem ciągle się kłócimy. Ostatnio musieliśmy pożyczyć pieniądze, bo nie przedłużono mi kontraktu. Zaczynam się bać. Nie pamiętam, żebym się jakoś rozluźniła, ciągle spięta. 

Mam wrażenie, że nigdy nic nie osiągnę. Ale z czasem jak nikt nie odpowiada na moje CV to tracę motywację i łapię depresję. Jak się mobilizować i iść do przodu w tym trudnym czasie?

Problemy z relacjami rodzinnymi, zdrowiem dziecka i wpływem toksycznego środowiska na zdrowie
Witam. Moje pytanie, w zasadzie problem jest dość złożony, ale postaram się w skrócie określić problem. Mam problem w relacjach z matka i siostrą. Od zawsze ona była stawiana na piedestale, ja zawsze czolam się mniej ważna. Radziłam sobie i żyłam w świadomości trudno jest jak jest. Akceptowałam i znosiłam różne docinki i przede wszystkim wieczna krytykę. Nigdy nie postawiłam granicy. Wszystko zmieniło się gdy 4 lata temu urodziłam dziecko, przewartościowałam sobie wszystko i zaczelam dostrzegać, że tak naprawdę nadal jest w moim kierunku krytyka i co bym nie zrobila, jakbym się nie starała to jest zle. Czasem wręcz zostałam oceniana, jakbym wszystkim robila nie wiem jaka krzywdę. Ja zaczelam stawiać granice, że nie życzę sobie takiego traktowania i takiego oceniania. Moje relacje z siostrą calkiem ograniczyły się do minimum. Z matka podobnie. Dlatego też że jest dodatkowy problem. Moje dziecko jest chorowite, łapie byle co, ja zresztą podobnie. Wieczne infekcje wywracają nam życie, bo z mezem tak naprawdę wymieniamy się na zmianę w opiece bo nie mamy kogo prosić o pomoc. I największy problem, który spędza mi sen z powiek jest sytuacja. U mojej matki w domu- stary dom, panuje grzyb, przykry bardzo uciążliwy zapach. I tak naprawdę mam wrażenie że tylko mi i mojemu mężowi to przeszkadza. Było gdy mowilam matce o tym, że coś jest nie tak, że to się pogłębia, że ten zapach jest uciążliwy i że jest to niebezpieczne. Ona wręcz mnie wyśmiewa i nie rozumie problemu. A my po każdej wizycie u niej jesteśmy chore. W jedny roku moja córka wziela multum antybiotyków bo każda wizyta kończyła się infekcja która wogole nie ustępowała. Gdy próbowałam tłumaczyć to sytuacje, moja matka nie rozumie, twierdzi że wymyślam. Mojej siostrze chyba to nie przeszkadza i może ma inną odporność. I najgorszy problem zbliżające się święta. W tamtym roku zorganizowałam u siebie by nie przebywać u niej, tylko żeby wszyscy przyli do mnie. Ale oczywoscie było tylko krzywe patrzenie. Mialam odczucie, że nic nie pasuje, wszystko zle. I przeciez powinniśmy spędzać u niej. I w tym roku nie wiem co zrobić. Jestem w takiej rozterce że nie potrafię sobie poradzić. A jest to dla mnie tym bardziej cięższe bo od 3 tyg zmagam się z zapaleniem zatok, a moja córka wlansie też jest chora, i wiem że odwiedziny u niej skończą się źle, boje się że dostaniemy gorszego zapalenia, będąc świeżo bądź jeszxze w trakcie naszych infekcji. Naprawdę nie wiem co robić. Dodatkowo wspomnę że cierpię na nerwice i przerasta mnie ten problem, bo co bym nie zrobila będzie zle. Ale nie chce narażać dziecka na choroby. Proszę o jakos pomoc.
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.