Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z myślami o dawnej miłości i skupić się na teraźniejszości?

Witam serdecznie, piszę do Państwa z taką niby blachą sprawa ale która cały czas nie daje mi jednak spokoju i chodzi mi po głowie. W wieku 22 lat poznałem dziewczynę, ta dziewczyna miała chłopaka wcześniej, jak zaczęliśmy się spotykać to z nim nie była, spotkaliśmy się kilka razy, ja pokazałem jej moje uczucia do niej, ona ich nie odwzajemniła, i wróciła do chłopaka. Można powiedzieć że miałem złamane serce i było mi przykro, ponieważ wszyscy nasi wspólni znajomi odwrócili się ode mnie. Wiem że później rozstała się z chłopakiem i znalazła nową miłość aczkolwiek nie na długo... Wg mnie to była taka miłość po nieudanym związku. No i teraz kiedy ja już jestem dorosłym mężczyzną (mam 33 lata) ona ma kontakt z moją siostrą i się o mnie pyta. Niedawno do niej napisałem ale mi nie odpisała. Zaznaczę że gdyby nie tamta sytuacja dziś nie byłbym takim człowiekiem jakim jestem dziś. Dostałem bodźca żeby jeszcze bardziej się rozwijać. Znam dobrze dwa języki obce. Mam dobrą pracę. Buduje dom. Rozwinąłem się fajnie z perspektywy czasu. Aczkolwiek kiedy o niej myślę czasem to widzę tamten obraz z przeszłości jak ona dodaje zdjęcie na fejsa z tym gościem żebym sobie poszedł i myślę jak ona z nim jest. Nie daje mi to spokoju. Moje pytanie jest takie, jak sobie to ułożyć w głowie żeby albo przestać o tym myśleć albo nie wiem co? Wiem że przeszłości nie zmienię.

User Forum

Robrob

3 miesiące temu
Szymon Leszczyński

Szymon Leszczyński

Dzień dobry

 

Przede wszystkim brawa dla pana i szacunek.

Za to, jak zareagował na tamto bolesne doświadczenie.

Nie każdy w podobnej sytuacji ma siłę aby przekuć to w rozwój i budowanie siebie.

To pana zasługa.

Jak powiedział porucznik Borewicz z serialu 07 zgłoś się „Mężczyzna, któremu się wiedzie, zawdzięcza to zawsze tylko sobie.”

I tak jest właśnie w tym przypadku.

 

Obecne zachowanie tamtej kobiety.

Przyjrzyjmy się faktom.

Pyta  pana siostrę, a gdy kontaktuje się pan z nią cisza.

Czyli informacje o panu chętnie pozna ale nawiązać kontakt już nie.

Mogła to być zwykła ciekawość  z jej strony albo sprawdzenie czy jeszcze ma na pana wpływ. Ale to domysły.

 

Odpowiadając na pana pytanie jak to ułożyć w głowie.

Po pierwsze uznać temat i tamtą znajomość za zamkniętą.

Tak jako ona zamknęła go w przeszłości (boleśnie dla pana), a pan zbudował (i nadal to robi) siebie i swój świat.

Pomocne będzie przypominanie i docenianie siebie za drogę rozwoju oraz wzrost jaki osiągnął i przeszedł.

Brak informacji to brak myśli. Może pan poprosić siostrę aby nie przekazywała panu informacji o niej bo to jest temat zamknięty.

A w życiu codziennym koncentrowaniu się na teraźniejszości.

Budowanie domu, rozwój osobisty oraz gdy ma pan taką wolę i otwartość poznawanie kobiet otwartych, obecnych i ciekawych pana jako mężczyzny a nie jako chwilowego pocieszenia po zakończonym związku.

 

Powodzenia

Szymon Leszczyński

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Klaudia Mrowczyk

Klaudia Mrowczyk

Panie Robrob,

skoro Pan nadal myśli o tamtej sytuacji, to może oznaczać, że pewne emocje jednak gdzieś jeszcze zalegają (może to poczucie żalu?, rozgoryczenie?, wstyd? poczucie bezsilności?). Najwyraźniej jakaś "rana" nie została jeszcze do końca przepracowana i zagojona więc powraca. Proponuję podejść do tych myśli z postawą otwartości i życzliwości wobec samego siebie, przeanalizować to sobie w wygodnym dla Pana momencie, może "dokończyć" w Pańskiej narracji waszą niezrealizowaną historię (ale z korzystnym dla Pana zakończeniem), jednak co najważniejsze - dać upust wszelkim emocjom, które się pojawią. Pozdrawiam, Klaudia Mrowczyk

3 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czasem w naszej pamięci zostają nie tyle ludzie, co niedomknięte historie. Nie było rozmowy, wyjaśnienia ani prawdziwego zakończenia: dlatego umysł od czasu do czasu do niej wraca.Może warto spojrzeć na to inaczej: tamta dziewczyna była po prostu krótkim epizodem w Pana życiu ale impuls, który Pan z tego wziął, okazał się bardzo ważny. Dzięki temu doświadczeniu zbudował Pan siebie, swoje życie, pracę, przyszłość...być może więc sens tej historii już się wypełnił. Nie po to, żeby do niej wracać, tylko żeby zobaczyć, jak daleko od tamtego momentu Pan dziś jest. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

 

Szanowny Panie

 

Historia, jaką Pan przedstawia brzmi to jak coś, co naprawdę siedzi  głęboko, mimo upływu lat. To normalne, że takie "złamane serce" z młodości zostawia ślad, zwłaszcza gdy wpłynęło na Pana życie w tak pozytywny sposób . Ale fakt, że wciąż wraca Pan  myślami do tamtego obrazu z Facebooka czy jej obecnego kontaktu z siostrą, pokazuje, że potrzebuje Pan sposobu na zamknięcie tego rozdziału. Przeszłości nie zmienimy,  ale możesz zmienić, jak ona na Pana wpływa.  Te nawracające obrazy to niekoniecznie tęsknota za nią, ale reakcja na tamten ból odrzucenia, a  Pana mózg odtwarza je jak pętlę, by "chronić" = przed podobnym zranieniem. Z perspektywy czasu widzi Pan swój sukces, ale podświadomie porównujesz się do "tego gościa". To klasyczny mechanizm: niedokończone emocje z przeszłości blokują teraźniejszość. Dobra wiadomość? Możesz to przeprogramować.

 

Proszę wziąć kartkę, opisać dokładnie ten obraz (zdjęcie, uczucie zazdrości, zdrady znajomych). Potem dopisać, kim Pan jest aktualnie , a następnie rytualnie spalić lub  lub wyrzucić kartkę . To symboliczne zamknięcie rozdziału z przeszłości.

Warto rozważyć ograniczenie  kontakt pośredniego  Można poprosić siostrę, by nie przekazywała info o Panu i zablokować  ją na portalach społecznościowych, jeśli nie zrobił Pan tego tego wcześniej ale nie po to, by zemścić się, ale by chronić swój umysł, a to jest niezwykle potrzebne. 

Proszę rozważyć terapię w nurcie  terapię ,np. CBT  terapia poznawczo-behawioralną. Jedna sesja może zdziałać cuda przy takich "zablokowanych emocjach". Albo porozmawiać z zaufanym człowiekiem bo czasem wystarczy powiedzieć to na głos i zmienia się perspektywa.

Z czasem te myśli osłabną, bo da im Pan mniej paliwa. Jest Pan w dobrym miejscu życiowo i proszę skupić się na tym, co przed Panem (dom, może nowa relacja?). To nie znaczy zapomnieć, ale przestać cierpieć.

Trzymam kciuki! Wszystkiego dobrego

 

Piotr Ziomber psycholog

 


 

3 miesiące temu
Cezary Szadkowski

Cezary Szadkowski

Dzień dobry

Niestety raczej nie da rady napisać na szybko 2-3 punktów które sprawią, że Pan sobie poukłada w głowie skoro po tylu latach nadal pojawiają się myśli o niej.

To proces, który musi trochę potrwać i warto skorzystać z pomocy aby to było szybsze, ale na początek może sobie Pan zadać pytanie: czy gdyby dzisiaj ta kobieta zaproponowała Panu wspólną przyszłość to by Pan chciał? ponieważ trochę inaczej będzie wyglądała praca nad tym gdy odpowiedź będzie twierdząca a inaczej gdy przecząca. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Cezary Szadkowski

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to wcale nie jest „błaha sprawa” – to doświadczenie, które zostawiło w Panu ślad i wraca w określonych momentach. Szczególnie że łączy się z odrzuceniem i utratą relacji ze znajomymi.

To, że po latach wracają obrazy i myśli, nie musi oznaczać, że chodzi o tę osobę tu i teraz. Często wraca tamto przeżycie – moment zranienia, który nie został do końca „domknięty”.

Z jednej strony widać, jak bardzo Pan się rozwinął i ile zbudował, z drugiej – gdzieś w środku nadal jest ten fragment historii, który zatrzymuje uwagę.

Może być pomocne spojrzenie na to nie jako na coś, co trzeba „wyrzucić z głowy”, tylko jako na doświadczenie, które było ważne i trudne – i które czasem wraca, bo miało dla Pana znaczenie.

To, że Pan to zauważa i chce to poukładać, jest naturalne.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Chcę odejść od męża, ponieważ jestem bardzo nieszczęśliwa i cierpiałam przez lata. Mąż nie pozwalał mi na życie, wiecznie oskarżał. Chcę być szczęśliwa.
Jestem 16 lat po ślubie. Spotykaliśmy się przez 2 lata przed ślubem. Ja jestem Polką, a mąż Meksykaninem. Ja mam 38 lat, a on 41. Mamy 14 letnią córkę. Mąż od samego początku był głupio zazdrosny i mi nie ufał. Zawsze mi powtarzał, że on nie ufa nikomu włącznie ze mną. Jedyną osobą, której ufa to jego mama. Męża zadrość to nie była tak tam sobie normalna zazdrość. Zawsze byłam obwiniana o zdradę. Widział w swojej głowie, wmawiał sobie rzeczy, których nie było. Byłam oskarżona o potencjalną zdradę, bądź flirtowanie prawie ze wszystkimi naszymi znajomymi (mężczyznami), jego bratankiem, mojej macochy synem. Jeśli mężczyzna na mnie spojrzał na spacerze, to ja musiałam słuchać jak to ja go sprowokowałam, żeby na mnie spojrzał. Jak jechaliśmy na rowery, to zakładał, że ja jadę i gapię się na wszystkich mężczyzn kierowców. Jak pracował na nocki, to wmawiał sobie i mnie, że ja pewnie kogoś do domu przyprowadzam. Ja nie mogłam mieć znajomych w sensie, żeby wyjść sobie na kawę z koleżankami z pracy, bo podejrzewał, że byłam z facetem, więc nigdy nie chodziłam. Nie chodziłam na żadne imprezy świąteczne w pracy, zawsze znajdowałam wymówkę, żeby nie wyjść ze znajomymi, bo wiedziałam, że on powie nie i zrobi awanturę. Jeśli ktoś z pracy, ze znajomych zaoferował podwieźć mnie do domu pracy (mężczyzna) nie było w ogóle mowy. Musiałam się jego najpierw spytać, bo inaczej wiedziałam, że będzie awantura a i nawet jak spytałam, to mówił, że nie mogę, że mam autobus to żebym jechała autobusem. Nie mogę z nim rozmawiać o pracy. On mówi, że chce wiedzieć jak mi minął dzień, ale jak tylko wspomnę mężczyznę, to odrazu wielka gęba i sarkastyczne komentarze. Jak nie mam zasięgu na telefonie, to mnie obwiniał, że specjalnie wyłączałam i że pewnie gdzieś coś z kimś robiłam. Jak raz pojechałam do pracy autem, to mi sprawdził licznik i to źle na dodatek i po powrocie mi zrobił awanturę. Nie pamiętał ile było na liczniku, ale założył, że przejechałam za dużo mil i że pewno pojechałam do pracy, powiedziałam, że mam jakąś wizytę u lekarza i pojechałam sobie Bóg wie gdzie. Przez 18 lat razem, ani razu nie byłam na żadnych świątecznych imprezach. W zeszłym roku poszłam na galę rozdania nagród z pracy. Elegancka impreza, obiad, garniturki, długie suknie. Mąż przez 3 dni się do mnie nie odzywał. Wiecznie mnie kontroluje i sprawdza. Do swego czasu, non stop mnie śledził na radarze, aż go wykasowałam z telefonu. Muszę mu zdawać sprawozdanie z każdego dnia. Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, ciężko pracuje od dzieciństwa. Ja sobie zawsze wmawiałam, że ten malutki jego problem nie jest taki duży i skoro on nie może sobie z tym poradzić, to ja będę z tym jakoś radziła. Nigdy męża nie zdradziłam i nie dałam mu powodu, żeby tak się zachowywał. Zawsze mi powtarzał o każdej kłótni, jak ja już przeprosiłam za coś, czego nie zrobiłam, żebym nie dawała mu powodów to nie będzie kłótni. Żeby nie dawać mu powodów, musiałabym zamknąć się w domu. Wmawiałam sobie, że to jest mały problem, ja sobie z tym będę radziła, on nie musi skoro nie wie jak. Aż w końcu, po 18 latach, coś we mnie pękło. Od ponad roku, jedyne o czym myślę to jak ja bardzo chce zakończyć to małżeństwo. Jak ja chce mieć normalne życie, gdzie mówię mu "słuchaj, idę na kawę z koleżankami, wrócę kiedy wrócę" bez żadnych pretensji. Życie gdzie mówię, że mam party na wigilię w pracy i idę, bo mam ochotę. Po raz pierwszy od 18 lat poszłam na party w pracy na wigilię no to mnie oskarżył o zdradę, bo powiedziałam, że tańczyłam. Ja już od długiego czasu nie czuję się szczęśliwa. W pracy znajduje sie we łzach praktycznie non stop, co kiedyś mi się nie zdarzało. Jak mąż się do mnie zbliża to ja go nie chce, a kiedyś pomimo tych okropnych momentów, zawsze się tuliliśmy, siedzieliśmy razem, robiliśmy wszystko razem. Jak mąż mnie całuje, to nic nie czuje. Nie potrafię go całować tak jak kiedyś i myślę, żeby przestał. W ogóle nie mam pragnienia na seks, a jak już dojdzie do seksu, to robię to tylko dlatego, że wiem, że on potrzebuje. Leżę i myślę kiedy on skończy, żeby jak najszybciej. Mąż zawsze lubił wymyślać różności podczas seksu i czasem nie miałam z tym problemu, a czasem nie chciałam, ale i tak zawsze było po jego myśli bo wiedziałam, że jeśli coś powiem to się obrazi. Teraz, nie mam ochoty na żadne zabawy przed, bądź w trakcie seksu. Mam orgazm, ale za nim co, to nic nie czuje. Leżę tam praktycznie jak kłoda i zaciskam pięści. Mąż myśli, że to się da naprawić, jak mnie strasznie kocha, ale ja czuję, że on mnie odepchnął na maxa i że już nie ma odwrotu. Nawet jeśli byłby mniej zazdrosny, jak ja mogę być szczęśliwa w związku, gdzie nie mam do niego takich uczuć jak miałam. Szkoda mi go, dlatego to dalej ciągnę, ale nie mam do niego uczuć. Poza tym, w przeciągu ostatniego roku, jak te przypadki się nasiliły, zbliżyłam się do kolegi w pracy. Nic nie zrobiłam, bo uważam że to nie w porządku zdradzić kogoś. Jedynie co to mnie kilka razy przytulił jak płakałam, a tak po za tym to nic. Dużo rozmawialiśmy, bo też przeszedł przez coś podobnego i dzień po dniu obudziły się we mnie do niego uczucia, silne uczucia i w nim również. Widzę siebie z kolegą, ale nie odrazu. Najpierw chciałabym czasu sama. Widzę, że mogłabym być znowu szczęśliwa, ale żal mi męża i nie wiem co mam zrobić. Jeśli z mężem zostanę, to będzie tylko dlatego, że mi go szkoda, ale w głębi duszy wiem, że nigdy nie będę szczęśliwa i nigdy nie będzie tak jak było. Córka też przez to wszystko cierpi, bo widzi jak się od siebie odsunęliśmy, widzi, że ja cierpię, widzi mnie za często we łzach.
Czy mąż jest szczery w swoich uczuciach?

Czy mąż jest uczciwy, szczery z uczuciami??? 

Pytam, rozmawiamy, nieraz sądzi, że kocha tylko mnie, że jestem jego oczkiem w głowie całym światem. 

Wstawia relacje z wyznaniami miłosnymi na fb jak tzw. chmurki na messenger. Cały czas słodzi typy rączki Buźka kociak kochanie tęsknie itp. Jak wolne ma od pracy też zaczepi, klepnie w tyłek, super sex ok. Choć wydaje mi się, iż o wiele lepiej czuje się, kiedy jedzie do pracy i na odległość bardziej wyznaje uczucia, pisząc, dzwoniąc, nakręcając temat, że by teraz się ze mną pokochał itp. 

Często rozmawiamy, zapewnia, iż kocha, że jaram go, jak to mówi go cały czas. Silne tęsknoty, pragnienia wydaje mi się, że są na odległość. Albo ja źle myślę, on też tak uważa. 

Bardzo jest kochany, choć czy waszym zdaniem wszystko ok? Nigdzie nie chce wychodzić, jedynie ze mną, z nikim nie rozmawia przez tel. 

Uwielbia spędzać czas ze mną, zawsze tak mówi. 

Sex magia, co mam myśleć??? Nie przytłaczać się czy coś może być na rzeczy??? Zawsze chce, bym przyjeżdżała po niego do pracy i wracamy razem.

Mój mąż został sam z dwuletnim dzieckiem (poszłam do sklepu), jak wrociłam był ewidentnie pod wpływem alkoholu
Dzień dobry. Ostatnio spotkała mnie taka sytuacja, że już sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Mój mąż został sam z dwuletnim dzieckiem (poszłam do sklepu). Nie było mnie może 40 minut. Jak wróciłam zachowywał sie dziwnie, bełkotał. Był ewidentnie pod wpływem alkoholu. Dla mnie to rzecz karygodna, masz dziecko-nie pij, taka jest niepisana zasada przecież. Dziecko spało, a on w tym czasie zamiast go pilnować, pił alkohol. W domu było tylko dziecko i pijany ojciec. Najgorsze, że on nie rozumie, o co mi chodzi. Tłumaczę, że jest to skrajnie nieodpowiedzialne, głupie, niedojrzałe. Gdyby coś się stało dziecku to nawet nie byłby w stanie mu pomóc bo A w zamian usłyszałam stek wyzwisk, łącznie z "nienawidzę Cię i jak nie pasuje, to masz drogę wolną". Czy mam rację, że jest to skrajnie niedojrzałe zachowanie? Jak z nim rozmawiać, tłumaczyć, że tak dorosły człowiek nie robi? Bo mam wrażenie, że on uważa że robię problem z niczego. Pozdrawiam serdecznie
Chcę zakończyć związek, ale boję się, że partner coś sobie zrobi.

Witam, 

Jestem w relacji, co do której mam wątpliwości i ogarnia mnie duży lęk, iż jeśli zdecyduję się zakończyć ten związek, to partner sobie coś zrobi. Wydaje mi się on być osobą dość słabą psychicznie, która buduje poczucie swojej wartości na tym związku. To nie jest tak, iż on mnie tym straszy/szantażuje itp., po prostu w ciągu życia słyszałam o kilku takich przypadkach, że mężczyzna po rozstaniu odebrał sobie życie i siedzi mi to z tyłu głowy. Ten lęk przejał trochę kontrolę nad moim obecnym życiem, nie chce być z kimś z powodu strachu i wyrzutów sumienia, ale też nie wiem jak nabrać do tego dystansu. 

Czy jeśli w teorii on rzeczywiście tragnąłby się na swoje życie to czy ponosiłabym za to odpowiedzialność jako, iż to ja zakończyłam relację? Mam trochę skrzywione przekonania w tym temacie i ciężko by do tego podejść rozsądnie. Z góry dziękuję za odpowiedź.

Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji
Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji, np. ktoś mi coś powie a ja już od razu jestem nerwowa, nie mogę sobie z tym poradzić. To jest silniejsze ode mnie. W pracy czuje się za przeproszeniem jak śmieć przez moją koleżankę, pracuję od 5 lat i nigdy nie miałam tak, że po 3 msc mam dość pracy. Nie wiem co zrobić, nie daje rady
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.