- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Chłopak obiecuje...
Chłopak obiecuje spotkania, ale nie dotrzymuje słowa - co robić?
Witam państwa, mam taki problem z moich chłopakiem, przestał ze mną spotykać od października - mówi, że chce być ze mną, ale obiecuje spotkanie, a później się nie odzywa i mnie wystawia, a później odzywa jakby nigdy nic nie stało. Ciężko mu się zmobilizować .Moje pytanie jest takie: co to może być i jak można cofnąć i zaradzić na to?
Ewelina
Karolina Bogusz
Dzień dobry Pani Ewelino,
domyślam się, że zachowanie Pani chłopaka jest dla Pani niezrozumiałe i chciałaby Pani dowiedzieć się więcej, aby je zrozumieć. Informacje, które Pani podała są dosyć krótkie, więc ciężko przewidzieć co chodzi po głowie Pani partnera, możliwe że jego styl przywiązania jest unikowy, może na dzień dzisiejszy ma inne priorytety a może ma jakieś problemy zdrowotne? To tylko kilka możliwych wyjaśnień. Niemniej od października minęło już kilka miesięcy, ciężko mówić o jego obecności w Pani życiu skoro przez tyle czasu nie znalazł możliwości żeby się z Panią spotkać. Zachęcałabym, żeby zastanowiła się Pani czy związek w takiej formie jest dla Pani satysfakcjonujący? Być może warto przemyśleć czego Pani oczekuje w kwestii spotkań i postawić partnerowi granicę. W wolnej chwili zachęcam do zgłębienia wiedzy odnośnie stylów przywiązania, być może to będzie dla Pani jakąś wskazówką.
Życzę wszystkiego dobrego!
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Pani Ewelino
Pani chłopak obiecuje spotkania, ale nie dotrzymuje obietnic, co może wskazywać na brak prawdziwego zaangażowania lub głębsze problemy osobiste, takie jak brak motywacji czy stres. To zachowanie trwa od października, czyli kilka miesięcy, i powoduje u Pani frustrację, więc warto to potraktować poważnie, ale nie ignorować granic własnej cierpliwości gdyż to dla Pani może być nieakceptowalne. Chłopak pisze sporadycznie, gdyż lubi uwagę, ale unika zobowiązań, np. spotkań, bo nie jest gotowy na poważny związek. Trudności z mobilizacją często wynikają z depresji, stresu, wypalenia lub anhedonii , co prowadzi do wycofania z relacji. Może mieć problemy z zaangażowaniem z powodu przeszłych doświadczeń lub stylów przywiązania, co objawia się obojętnością mimo deklaracji. Proszę wybrać spokojny moment i porozmawiać o swoich uczuciach, wysyłając komunikat w stylu „Czuję się zraniona, kiedy obiecujesz spotkanie i nie dotrzymujesz słowa”, zamiast oskarżeń.
Proszę zakomunikować jasno, że nie akceptuje Pani wystawiania i sporadycznego kontaktu, ale potrzebuje jasnych deklaracji;. Zalecam dać mu przestrzeń, ale także obserwację jego dalszych posunięć. Życzę powodzenia.
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry Pani Ewelino,
To, co opisuje Pani, wygląda jak bardzo obciążający wzorzec: „obietnica, zniknięcie, powrót”. W takiej dynamice naturalne jest narastanie niepewności, napięcia i poczucia bycia nieważną. Sam fakt, że to Pani nazywa i szuka zrozumienia, pokazuje uważność, szacunek do Siebie i gotowość, żeby zadbać o relację, a nie tylko „przetrwać” sytuację.
Nie da się postawić diagnozy na podstawie krótkiego opisu, ale podobne zachowania czasem wynikają z:
- ambiwalencji i braku gotowości do stałej bliskości mimo deklaracji,
- trudności z odpowiedzialnością i organizacją, odkładania rozmów i spotkań,
- unikania napięcia i konfrontacji, w tym unikania „trudnych” emocji,
- kryzysu osobistego lub spadku nastroju, przeciążenia, problemów zdrowotnych,
- wzorca relacyjnego, w którym kontakt jest utrzymywany „na luźno”, a druga osoba ma być dostępna wtedy, gdy "jemu" pasuje.
Najczęściej zmianę przynosi nie szukanie idealnego wyjaśnienia, tylko postawienie na jasność i konkret w relacji, czyli ustalenie, co ma się realnie wydarzać, żeby ta relacja była dla Pani bezpieczna i przewidywalna. W praktyce bywa pomocne:
- opieranie się na zachowaniu, nie na deklaracjach, bo to zachowanie pokazuje, na ile on naprawdę jest obecny,
- jasne nazwanie Panu oczekiwań dotyczących spotkań i kontaktu oraz tego, co jest dla Pani nie do przyjęcia,
- spójność Pani zachowania, żeby nie wzmacniać schematu „znikam i wracam bez konsekwencji”,
- zadbanie o własne wsparcie i równowagę, żeby samopoczucie nie było w całości zależne od jego dostępności,
- rozmowa z osobą trzecią w formie konsultacji indywidualnej lub par, jeśli oboje realnie chcecie sprawdzić, czy da się to uporządkować.
W tym wszystkim jest dużo nadziei, bo Pani już widzi wzorzec i chce czegoś zdrowszego. To bardzo dobry punkt wyjścia do zmiany, niezależnie od tego, czy on ostatecznie będzie potrafił wejść w bardziej konsekwentną relację.
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Ewelino,
Dziękujemy za wiadomość.
Z Pani opisu wynika, że jest to wszystko bardzo obciążające emocjonalnie. Ciągłe obietnice, brak realnych spotkań i powroty „jakby nic się nie stało” potrafią mocno podkopać poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Nic dziwnego, że pojawia się dezorientacja i zmęczenie tą sytuacją.
Z psychologicznego punktu widzenia takie zachowanie bywa związane z trudnością w budowaniu bliskości, unikaniem odpowiedzialności emocjonalnej albo lękiem przed zaangażowaniem. Ważne jednak, by podkreślić, że niezależnie od przyczyn po stronie chłopaka, Pani potrzeba kontaktu, jasności i obecności jest całkowicie naturalna i uzasadniona.
Tego typu dynamiki nie da się „cofnąć” ani naprawić jednostronnie. Zmiana jest możliwa tylko wtedy, gdy druga osoba bierze odpowiedzialność za swoje zachowanie i jest gotowa na realne działania a nie tylko deklaracje. Warto więc przyjrzeć się temu, co ta relacja robi z Pani emocjami i gdzie w tym wszystkim jest Pani granica: co jest jeszcze do przyjęcia, a co już rani.
Jeśli czuje Pani, że ta sytuacja zaczyna Panią wyczerpywać lub powodować coraz więcej bólu, rozmowa z terapeutą mogłaby pomóc w uporządkowaniu uczuć i wzmocnieniu wewnętrznej klarowności. Nie po to, by kogoś zmieniać ale by zadbać o siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Pani Ewelino, sytuacja, w której bliska osoba od kilku miesięcy unika bezpośredniego kontaktu, jednocześnie deklarując chęć bycia w związku, jest dla Pani obciążająca i raniąca. Takie zachowanie – składanie obietnic bez ich realizacji i późniejsze milczenie – nazywamy często niespójnością komunikacyjną, która niszczy poczucie bezpieczeństwa w relacji.
Jak można na to zaradzić? Może Pani postawić jasną granicę. Zamiast czekać na kolejną obietnicę, warto przeprowadzić rozmowę, nawet telefoniczną, w której powie Pani podkreśli, że czuje się niepewnie i potrzebuje relacji opartej na obecności. Jeśli chłopak nie potrafi nazwać problemu ani nie podejmie próby terapii, musi Pani zadać sobie pytanie, czy chce Pani być w związku z kimś, kto jest obecny tylko „wirtualnie”. Prawdziwa bliskość wymaga fizycznej obecności, a Pani zasługuje na partnera, który dotrzymuje słowa.
Powodzenia.
Psycholog Bożena Nagórska
Zobacz podobne
Dzień dobry. Jestem 14 lat po ślubie, mam 41 lat, żona 40, mamy 9-letnią córkę. Od dłuższego czasu w naszym związku narasta dystans zarówno fizyczny, jak i emocjonalny ze strony mojej żony, początek przypadł na moment po urodzeniu córki. Początkowo tłumaczyłem to sobie w ten sposób, że jest to zupełnie nowa sytuacja, w której trzeba się odnaleźć , oczywiste jest także to że dziecko radykalnie zmienia dotychczasowe życie. Rozwijałem firmę, żona zajmowała się córką , dwa lata spędziła w domu. W momencie, gdy córka poszła do żłobka, żona zaczęła pomagać mi w pracy - aczkolwiek co pragnę podkreślić nie naciskałem - mogła także wrócić do swojej poprzedniej pracy lub rozwijać się indywidualnie zawodowo. Stworzyłem dobrze zarabiającą firmę w branży e-commerce, jednak jak to przy swojej działalności bywa jest to okupione dużym stresem i ciągłą presją. Materialnie niczego nam nie brakuje, co więcej myślę, że jesteśmy w komfortowej sytuacji, bez kredytów etc. Ja sam jestem osobą bardzo aktywną fizycznie, zero używek, weekendowych spotkań z kolegami, nie oglądam się za innymi kobietami. Niestety nasz związek chyli się ku całkowitemu rozkładowi, żyjemy jak dwoje obcych ludzi, od roku śpimy osobno. Od momentu urodzenia córki, jakakolwiek czułość, chęć przytulenia, dotyk, luźna rozmowa nie mówiąc o seksie ze strony mojej żony, nie istnieje, jest bierna. Do pewnego momentu się starałem, jednak byłem skutecznie odtrącany, co więcej mam wrażenie, że nie lubi, gdy próbuje ją dotknąć. Nie mam kompleksów, ale miło by było być czasami zauważonym. Wielokrotnie próbowałem rozmawiać na ten temat, jednak zwykle kończy się to kłótnią, moja żona na moje pytania najczęściej odpowiada "nie wiem", twierdzi że ją atakuję i osaczam, widzę że nie do końca potrafi wyrazić swoje emocje i uczucia oraz potrzeby . Gdy ją pytam czy widzi co się dzieje z naszym związkiem , twierdzi że tak, jednak rozmowy niczego nie zmieniają. Nie rozmawiamy o przyszłości, wspólnych planach etc. nie jesteśmy w stanie zaplanować niczego. Ostatnio doszło do kilku sytuacji, w których poczułem się bardzo niekomfortowo i zacząłem zastanawiać się nad sensem trwania w tym związku. 1. Żona kupiła sobie nowy telefon - najnowszego iphone - nie mówiąc mi o tym - stary model schowała celowo do swojej szafy, ukrywając fakt zakupu, przypadkiem to odkryłem - poczułem się fatalnie, nie chodzi o sam zakup, bo gdyby mi powiedziała że chce nowy telefon sam bym jej go kupił, tym bardziej że mamy wspólne finanse, co więcej nigdy nie robię żadnego problemu z wydatkowaniem środków, straciłem zaufanie do żony. 2. W ciągu ostatnich 12 miesięcy moja żona była kilkukrotnie z koleżankami, na wyjazdach za granicą, proszę mnie nie zrozumieć źle, nie chcę trzymać żony w "złotej klatce w domu", ale my sami wspólnie nie jeździmy praktycznie nigdzie, a nasz związek się rozpada, nie możemy wspólnie pojechać na weekend w góry z jednym noclegiem. W rocznicę naszego ślubu moja żona pojechała z koleżankami do Włoch. Ja najczęściej jestem stawiany przed faktem, nie mam wyboru, muszę zostać z dzieckiem, firmą i psem :) Żona ze mną nie rozmawia , ja podejmując jakieś decyzję patrzę zawsze przez pryzmat mojej żony, bo chyba o to chodzi w byciu w związku z drugą osobą, żeby ją uwzględniać w swoich planach ? 3. W toku rozmów , żona przyznała się że nie lubi prezerwatywy jako metody antykoncepcji, rozumiem ogranicza spontaniczność, powoduje dyskomfort, nie naciskam żony na inne metody, postanowiłem poddać się zabiegowi wazektomi. Listopad to akurat miesiąc w którym mógłbym zrobić zabieg ze względu na czas, powiedziałem o tym żonie, Ona na to :"ale ja jadę z koleżankami do Tajlandii na dwa tygodnie" i w tym momencie już zupełnie opadły mi ręce. Pomijając fakt że akurat kraje azjatyckie są jednym z moich marzeń , jeżeli chodzi o podróże i bardzo chętnie chciałbym tam jechać wspólnie z żoną, to myślę że fajnie gdyby żona doceniła chęć poddania się takiemu zabiegowi, szczególnie że jestem aktywny fizycznie i ewentualne powikłania po zabiegu mogą mnie wykluczyć ze sportu. Jestem coraz bardziej załamany i sfrustrowany , coraz częściej wybucham - aczkolwiek myślę że jest to jeszcze wola walki o związek, nie jestem już w stanie efektywnie pracować - co widać po ostatnich wynikach finansowych firmy - straciłem motywację, uciekam w sport, ale treningi zaczynają już być autodestrukcyjne - biegam z kontuzjami i robię to świadomie. Obserwuję że powielamy schemat z domu mojej żony, gdzie jej matka (problemy alkoholowe) ma bardzo spłycone relacje ze swoim mężem, nigdy nie widziałem by okazywała mu jakiekolwiek uczucia, jest chłodna i despotyczna, w okresie dorastania mojej żony miała bardzo duże problemy z alkoholem, myślę że moja żona ma objawy DDA - aczkolwiek to powinien chyba ocenić specjalista. Rozważam rozwód ale nie chciałbym zostawić córki, myślę żę bardzo by to przeżyła, kocham moją żonę i chcę spróbować jeszcze powalczyć o związek. Myślę że w tym wszystkim jest też trochę mojej winy, ponieważ chciałem stworzyć relację partnerską, nie stawiałem żadnych granic i zbyt długo akceptowałem powolny rozkład naszego związku. Pytanie od czego zacząć? Indywidualna konsultacja ? Terapia dla par ?

